edgier25

WordPress – Wiadomości

HISTORIE NIESAMOWITE – Czy ktoś z was wie kim są Płanetnicy? Na pewno bardzo niewielu. A więc posłuchajcie…

Posted by edgier25 w dniu 21 stycznia 2012


BABCINE OPOWIASTKI

*************************************************************

Są takie miejsca, które miejscowi ludzie omijają z daleka szerokim łukiem. Są także relacje i opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Historie po przeczytaniu i wysłuchaniu których włos jeży się na głowie, a ciarki chodzą po plecach. Poniżej możecie przeczytać trzy wybrane teksty pochodzące z książki pod tytułem „Legendy i opowieści ząbkowickie”, tom II, autorstwa Boguslawa Romaszewskiego, Ewy Pazdioary oraz Tomasza Karamona. Po ich lekturze z pewności dobrze się zastanowicie trzy razy czy warto zapuścić się do okolicznych lasów na długi spacer…

Płanetnicy

Czy ktoś z was wie kim są Płanetnicy? Na pewno bardzo niewielu. A więc posłuchajcie… 

Kiedyś, dawno temu, świat nieskażony i rzadko zaludniony zamieszkiwały liczne duchy, duszki, demony i bóstwa. Gnieździły się właściwie wszędzie: w żywiołach – ogniu, wodzie, powietrzu i ziemi; w przyrodzie – w górach, skałach, jeziorach, lasach i drzewach. Obecne były w gwiazdach, w wietrze, w piorunach, niektóre wcielały się w zwierzęta i ptaki, a inne w ludzi. Zasiedlały ludzkie gospodarstwa i domostwa. Gdy do Polski przybyło chrześcijaństwo i okrzepło, zaczęło potępiać rodzime duchy, usiłując wtrącić je do panachrześcijańskiego piekła. Ale część z nich przetrwała w nazwach, przysłowiach, zwyczajach ludowych przesądach i legendach. Większość odeszła wraz z ostatnimi ludźmi którzy w nie wierzyli. Z wiary bowiem czerpały swoją siłę, ukazywały się bowiem tylko tym ludziom, którzy w nie wierzyli. Były jednak wyjątki. Do nich należą właśnie Płanetnicy. Na tę historię natknąłem się zupełnie przypadkowo i właściwie to ona właśnie zainspirowała mnie do stworzenia tego działu, poświęconego właśnie niesamowitym historiom. Ująłem ją w formie przejrzystej relacji dla lepszego zobrazowania wam sytuacji jaka wtedy miała miejsce. Chciałbym zaznaczyć, że powstała ona na podstawie rozmów jakie przeprowadziłem z dwoma osobami które były świadkami tego co się wtedy wydarzyło. O tej historii wie obecnie tylko paru mieszkańców Laskówki. Dlaczego? Powód jest prosty. Świadkowie tych wydarzeń nie opowiadali tej historii prawie nikomu sami nie mogąc uwierzyć w to co widzieli. Bali się, że „ludzie zaczną gadać, że są wariatami” i wyśmieją ich. Chciałbym również zaznaczyć, że spisanie tej historii było bardzo skomplikowane. Wiele czasu zabrało mi przełamanie bariery nieufności osób, jedynych żyjących jeszcze świadków całego wydarzenia i tych którzy znają pełną historię, a będących ludźmi już w bardzo podeszłym wieku. Mimo tego udało się. Efektem tego jest poniższa relacja, która ocala tę historię od zapomnienia…

Laskówka, 14 lipca 1950 roku. 

Wczesnym rankiem Jan i Józef Leszczyńscy wybrali się do lasu na grzyby. Idąc lasem wzdłuż Gór Bardzkich dotarli w południe do wsi Laski. Tam postanowili, że wrócą do Laskówki drogą przez pola. Drogi było kawałek a znad zachodu, co się wcześniej nie zdarzało, właśnie nadciągnęły ciemne, niemal granatowe chmury. Deszcz zaskoczył ich nagle w połowie drogi. Schronili się pod jednym ze snopów siana, które stały na polach. Niebo było całe zasnute ciemnymi chmurami o fantazyjnych wybrzuszeniach i kształtach. Chmury wisiały tak nisko, że zdawało się iż niemal dotykają wierzchołków Gór Bardzkich. Co dziwne nie było burzy. Tuż przed tym jak spadł deszcz wiatr ustał zupełnie i zapadła niesamowita cisza. Nawet świerszcze ucichły. Ptaki się gdzieś pochowały. Przyroda zamarła. Powietrze zgęstniało i zrobiło się bardzo duszno. W końcu zaczęło padać. Deszcz wzmagał się z każdą minutą. W końcu padało tak mocno iż widoczność spadła zaledwie do paru metrów. Snop siana w którym się schronili przeciekał. Pole, z racji, że leżało w niewielkim zagłębieniu zamieniało się w malutkie, bagniste jezioro. Deszcz padał i nawet nie tracił na sile. Leszczyńscy, gdy woda sięgała już do kostek postanowili przenieść się do pobliskiego lasu, który z tego co pamiętali, chroniąc się pod snopem, leżał kilkanaście dobrych metrów od niego. Przodem szedł Jan. Widoczność z powodu ulewnego deszczu była niemal zerowa. Szedł starając się trzymać kierunek na las. Obaj byli cali przemoczeni. Deszcz nadal padał z wielką siłą. Szli tak przez dłuższy czas a lasu nadal nie było widać, chociaż powinni, jak im się wydawało, już do niego dotrzeć. W końcu Jan zauważył przed sobą jakiś zamazany kształt. Sądząc, że to drzewo, które mogłoby zwiastować, że zaraz zaczyna się las ruszył szybciej w tym kierunku. Józef aby się nie zgubić szedł tuż za nim krok w krok. Zbliżając się Jan zauważył, że to „drzewo” się porusza. Pomyślał, że to tylko przywidzenie ale gdy spytał Józefa co widzi ten również zauważył to samo. „Drzewo” wyraźnie się poruszało lub raczej powoli sunęło w ich kierunku, równolegle do nich w odległości paru metrów. Obaj byli przerażeni tym co po chwili zobaczyli. Nie było sensu uciekać gdyż widoczność była minimalna a poza tym pole po którym szli zamieniło się w bagnistą breję tak, że nogi zapadały się w błocie po kostki. Leszczyńscy stali skuleni i sparaliżowani strachem. Istota miała około trzech metrów wysokości. Była chuda i miała nienormalnie długie ręce i nogi, podłużną głowę. Poruszała sie powoli. Majestatycznie. Według Leszczyńskich najbardziej niesamowite było to, że była cała z wody. Wygladała jak przeźroczysty worek napełniony wodą o ludzkich kształtach. Żadnych rysów twarzy, włosów, kompletnie nic. Istota ta była stworzona z wody. Była wodą samą w sobie. Po chwili przemknęła obok nich i zniknęła za ścianą deszczu nie zwracając na nich najmniejszej uwagi. Po dłuższej chwili deszcz zaczął powoli ustawać, tak, że po kilku minutach przestało zupełnie padać. Po powrocie do wsi nie powiedzieli o tym zdarzeniu nikomu. W 1988 roku do Laskówki przyjechała wycieczka z Niemiec w skład której wchodzili nieliczni jeszcze żyjący mieszkańcy Laskówki sprzed 1945 roku. Opowiadali między innymi miejscowe legendy które usłyszeli od swoich babek i prababek. W tym te o diabłach, którzy pojawiali się podczas silnych ulew…

Silne oberwania chmury przeszły nad Laskówką jeszcze w roku 1964, 1978, 1983 i w 1993. Do dziś gdy nadchodzi burza niektórzy żyjący jeszcze najstarsi mieszkańcy we wsi mówią „Idzie burza, przyjdą diabły”. Czy mają na myśli Płanetników? Czy również Ich widzieli? Kim właściwie są te istoty przybywające na chmurach deszczowych? Tego pewnie nie dowiemy się nigdy… 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

 
%d blogerów lubi to: