edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Luty 8th, 2012

NASA ukrywa fakty – PIRAMIDY OŻYŁY – nieznana chmura energii międzygwiezdnej zagraża nam.

Posted by edgier25 w dniu 8 lutego 2012


                          ***************************************************************

NASTĘPNY Z TEMATÓW MÓWIĄCY O ZAGROŻENIU

NIESIONYM Z PRZESTRZENI KOSMICZNEJ. JUŻ NIE

TYLKO DLA ZIEMI ALE TEŻ DLA CAŁEGO UKŁADU

SŁONECZNEGO ….?

O CO TAK NA PRAWDĘ IDZIE ??? DLACZEGO LUDZKOŚĆ

JEST OKŁAMYWANA PRZEZ PARU SKURWIELI – NA CO

ONI LICZĄ ???

ZAŚ JEŻELI KŁAMIĄ TO CO CHCĄ ZYSKAĆ TAKIEJ RZESZY

LUDZI NIE UTRZYMAJĄ W RYZACH ….. NIGDY !

PRZYPUSZCZALNIE WSZYSTKIE ZAMIESZANIA WPROWADZANE DO OBIEGU SĄ  WYIMAGINOWANE I MAJĄ NA CELU ODSUNIĘCIE NAS OD PRAWDY , KTÓRA NIE MA PRZYSZŁOŚCI …… CZY MĄDRY CZŁOWIEK DOPROWADZIŁ BY DO WOJNY DO SAMOZNISZCZENIA WIEDZĄC CO TRACI ….? CZY TEŻ WIE WIĘCEJ I DLA  NIEGO TO JUŻ NIE MA ŻADNEJ RÓŻNICY ?  DUŻO JEST PYTAŃ  ZAŚ ODPOWIEDZI ŻADNEJ..!

®

Jakaś dziwaczna energia atakuje naszą okolicę, a niektóre z największych i najbardziej znanych na świecie piramid generują intensywne ilości energii. Kilka przypadków niezwykłych wiązek energetycznych wystrzelających z piramid jest dobrze udokumentowane. Prawie w tym samym czasie, ludzie na całym świecie zaczęli słyszeć i nagrywać przerażające dźwięki i odgłosy, które wydają się pochodzić jakby z samej Ziemi.

File 11716

oryginal foto Na ilustracji widac jakiś rodzaj błyskawicy uwalnianej z okolicy piramidy

Gdy zagrzmiało z okolicy piramidy Kukulcana podobno turyści krzyczeli, inni robili filmy i pstrykali zdjęcia z aparatów w telefonach komórkowych. Ale nie nastąpiło trzęsienie ziemi a zamiast tego jakaś wiązka wystrzeliła w niebo, w kosmos. Oniemiali ludzie patrzyli na to i zastanawiali się, co to oznacza.

Ale to nie wszystko, już dwukrotnie, bo w2009 i w 2010 słynna piramida słońca w Bośni zachowała się podobnie i cienki promień czystej energii poszybował w kierunku przestrzeni kosmicznej. Badający to zjawisko naukowcy ustalili, że ponad wszelką wątpliwość zachodzi jakaś reakcja energetyczna.

Niedawno również chiński rząd zaczął bacznie obserwować na oznaki aktywności piramidę Xianyang . Krążą pogłoski, że w zeszłym roku zespół naukowców badał tamtejsze piramidy i ustalił, że mogą mieć pozaziemskie pochodzenie.

Biorąc pod uwagę wypadki z piramidami i przyjmując emisję energetyczną, jako fakt nie sposób nie zadać pytania gdzie jest kierowana ta energia i dlaczego? Można też zadać pytanie, co aktywowało tajemniczą moc w tych budowlach? Prawdopodobnie, piramidy przywraca do życia coś nieznanego, przybywającego do nas z kosmosu, tak jakby były do tego zaprojektowane.

NASA i Europejska Agencja Kosmiczna od kilku lat ostrzegają o zbliżających się katastrofach, które mogą rozegrać się od 2012 do 2013 roku. Głównie zwracają uwagę na możliwą hiperaktywność Słońca, jak na razie niewielu traktuje to poważnie.

Wybitny rosyjski astrofizyk, Aleksiej Dmitriew twierdzi, że wie, co się dzieje i jest to o wiele gorsze niż wynika z ostrzeżeń NASA i ESA. Nasz cały Układ Słoneczny wszedł w ogromny, potencjalnie niebezpieczny, międzygwiezdny obłok energii.

Dr Dmitriew wykazał, że oba próbniki Voyager 1 i Voyager 2 zgłaszały dawno, że cały Układ Słoneczny jest zagrożony. Co gorsza, Merav Opher, współpracujący z NASA heliofizyk z George Mason University twierdzi, że ten międzygwiezdny obłok energii jest niestabilny i burzliwy.

 Rosyjski naukowiec twierdzi, że chmura energii wpływa na atmosfery planet, a zwłaszcza naszego Słońca. Międzygwiezdny obłok energii pobudzać i wchodzi w interakcje ze Słońcem, Powoduje jego większą aktywność, co prowadzi do większej wydajności i niestabilności gwiazdy.

Interakcja strumieni magnetycznych chmury z magnetosferą Słońca i Ziemi, może powodować mutacje jądra Słońca lub naszej planety, anomalne wiry polne i magnetyczne permutacji tworzące superburze czy szalone zmiany pogody. A co najbardziej niezwykłe, powoduje atmosferyczne i podziemne harmoniczne odgłosy, które można słyszeć prawie na całej planecie.

Piramidy, naturalne zbiorniki energii Ziemi i zaawansowane kondensatory zdają się czerpać siłę z pola magnetycznego planety. Być może, iż są to swoiste zawory bezpieczeństwa wypuszczające nadmiar wybuchowej czystej energii pochodzącej z obłoku kosmicznego ogarniającego nasz bezbronny, układ planetarny.

Harmoniczne odgłosy zostały po raz pierwszy zarejestrowane na wiosnę2011 roku. Od tego czasu trwają gorące dyskusje na temat pochodzenia tego fenomenu. Wiele z takich nagrań ukazało się na YouTube i pochodziły z krajów rozsianych na całym świecie. Filmy są umieszczane przez zaintrygowanych, czasem przerażonych ludzi, domagających się informacji, co to za dźwięki. Chociaż niektóre są bez wątpienia fałszywe, wiele z nich to oryginalne nagrania harmoniczne pochodzące z pod ziemi i z atmosfery.

W niedawnym wywiadzie z magazynu Geochange wspomniano o dziwnych harmonicznych dźwiękach z ziemi, wybitny naukowiec, profesor dr Elchin Khalilov, wypowiedział się na ten temat w następujący sposób:

„… jedna z możliwych przyczyn tych dźwięków… może leżeć w jądrze Ziemi. Faktem jest, że przyspieszenie dryfu ziemskiego północnego bieguna magnetycznego, które wzrosło ponad pięciokrotnie w latach 1998 i 2003 i jest na tak samo wysokim poziomie, powoduje dzisiaj intensyfikację procesów energetycznych zachodzących w jądrze Ziemi, ponieważ jest to proces zachodzący i w rdzeniu wewnętrznym i zewnętrznym, które tworzą ziemskie pole geomagnetyczne. Tymczasem, w dniu 15 listopada 2011 roku wszystkie geofizyczne stacje badawcze w sieci ATROPATENA, które rejestrują w trójwymiarze wariacje ziemskiego pola grawitacyjnego niemal równocześnie zarejestrowały potężny impuls grawitacyjny. Stacje są rozmieszczone w Stambule, Kijowie, Baku, Islamabadzie i Dżakarcie, pierwsza i ostatnia z nich jest oddalona o około 10 000 km. Takie zjawisko jest możliwe tylko wtedy, gdy źródło emanacji jest na poziomie jądra planety. To ogromne uwolnienie energii z jądra Ziemi w końcu ubiegłego roku było jakimś rodzajem sygnału startu wskazującym przejście wewnętrznej energii Ziemi w nową aktywną fazę.

Harmoniczne dźwięki, jako teoretyzuje profesor, wywodzą się z jądra Ziemi. Podobne dźwięki są czasami słyszalne przed wielkim trzęsieniem ziemi.

Tym razem jednak, dźwięki nie są zwiastunem zjawisk sejsmicznych, ale są efektem generowanym przez skręcające się pole magnetyczne. Wszystko to w reakcji na przybycie ogromnej chmury międzygwiezdnej energii, która wdarła się w nasze okolice Drogi Mlecznej.

Czego zatem można się spodziewać w następnych

miesiącach? Dmitriew ostrzega, aby przygotować się na

najgorsze. Na globalną katastrofę, która wystąpi nie za

dziesiątki lat od teraz, ale w najbliższym czasie.

***********************************************************************************

INNE  TEMATY :

https://edgier25.wordpress.com/2012/02/07/komety-planetoidy-meteoryty-w-najblizszym-czasie-w-okolicy-ziemi/

https://edgier25.wordpress.com/2012/02/07/zaglada-swiata-w-2014-roku-astronomowie-szykuja-nam-koniec-zywota-ziemi-i-to-ze-strony-najmniej-oczekiwanej/

https://edgier25.wordpress.com/2012/02/06/ludzkosc-nie-moze-liczyc-na-ostrzezenia-o-nadchodzacym-kataklizmie/

https://edgier25.wordpress.com/2012/02/05/iran-ostrzega-swiat-przed-nadchodzacym-wielkim-wydarzeniem/

https://edgier25.wordpress.com/2012-przepowiednie/

*********************************************************************************************************************

O PROJEKCIE CHEOPS GŁOŚNO BYŁO JUŻ PRĘDZEJ W ROKU 2010 I JESZCZE WIĘCEJ W 2011 

                                   PROJEKT CHEOPS

Celem „Projektu Cheops” jest doprowadzenie do badań archeologicznych na terenie Egiptu i odkopanie dwóch niezwykle ważnych obiektów:

Wielkiego Labiryntu opisanego przez Herodota, oraz grobowca faraona – budowniczego Wielkiej Piramidy.

Informacje o lokalizacji obydwu obiektów są przekazywane przez mieszkankę Wrocławia, panią Lucynę Łobos od maja 2001 roku (patrz „Historia projektu”).  Sposobem przekazu jest głównie hipnotyczna regresja wieku.  Zdolności Lucyny Łobos można przyrównać do tych, które posiadały takie znane osobistości jak: słynny polski jasnowidz Stefan Ossowiecki, ame …

REALIZACJA POSZCZEGÓLNYCH ETAPÓW

Realizacja wykopalisk na Ślęży rozpoczęła się w sierpniu 2004 roku i z niewiadomych powodów została wstrzymana w maju 2006.  Ekipa archeologów z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego wykonywała prace wykopaliskowe w kościele na Ślęży była kierowana przez dr Aleksandra Limisiewicza z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego.  Wykopaliska te stały się możliwe dzięki współpracy i wsparciu Fundacji z Chicago „THE MYSTERIES OF THE WORLD.”  Dokładne informacje z postępu prac na Ślęży oraz sprawozdania z dokonywanych tam odkryć wraz z aktualnymi zdjęciami można znaleźć w dziale „Ślęża”.

Drugim etapem były badania georadarowe wykonane w lutym 2006 roku przez prof. Abbasa Mohameda Abbasa z Narodowego Instytutu Astronomii i Geofizyki w Kairze.  Badania te zostały przeprowadzone za pozwoleniem Najwyższej Rady Starożytności i ich wyniki były analizowane w dwóch placówkach naukowych:  w Narodowym Instytucie Geofizyki w Kairze (przez prof. Abbasa) oraz w Instytucie Geologii Uniwersytetu Wrocławskiego przez dra Adama Szynkiewicza (który również uczestniczył z ramienia polskiej Fundacji w badaniach w Gizie).  Wyniki analizy, które zostały oficjalnie ogłoszone na Międzynarodowym Sympozjum we Wrocławiu w dniu 11 czerwca 2006 roku jednoznacznie sugerują istnienie wyraźnych anomalii, szczególnie w miejscach wskazanych uprzednio przez Lucynę Łobos.  Ponadto, wyniki te zostały oficjalnie ogłoszone przez prof. Mohameda Abbasa w artykule: „UNCOVERING THE PYRAMIDS PLATEAU-GIZA PLATEAU IN A SEARCH FOR ARCHAEOLOGICAL – RELICS BY UTILIZING GROUND PENETRATING RADAR“  ogłoszonym w naukowym periodyku NRIAG Journal of Geophysics,  Special Issue,  PP. 1 ñ 16, (2006).  Niestety, pomimo ewidentnych anomalii Najwyższa Rada Starożytności w Egipcie nie zezwoliła na wykopaliska w rejonie Trzech Piramid w Gizie.

POSZUKIWANIE WEJŚCIA DO WIELKIEGO LABIRYNTU

W lipcu 2007 roku został przedstawiony projekt umowy pomiędzy Wydziałem Archeologii Uniwersytetu w Kairze i Uniwersytetem Wrocławskim dotyczący kompleksowych badań w okolicach piramidy mułowej w miejscowości Hawara, około 90 km na południe od Trzech Piramid w Gizie.  Jest to obszar, który  wielu egiptologów traktuje jako potencjalne miejsce, gdzie znajduje się Wielki Labirynt opisany przez Herodota.  Jest to również miejsce, które wskazała Lucyna Łobos.  

W grudniu 2007 roku Dziekan Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Kairze, prof. dr Alaaeldin Shaheen złożył na ręce dr Zahi Hawassa oficjalne podanie do Najwyższej Rady Starożytności o pozwolenie na badania w rejonie Hawary przez Egipsko-PolskąMisję Archeologiczną przy współudziale Uniwersytetów w Kairze i we Wrocławiu. Dnia 6 marca 2008 projekt ten został zatwierdzony przez Najwyższą Radę Starożytności.  Pozwolenie zostało udzielone na kompleksowe badania w rejonie Nekropolii w Hawarze (Fayum), koło znajdującej się tam piramidy mułowej.

W dniach 14-19 marca pojechała do Kairu delegacja Fundacji „Dar Światowida“ w składzie: William Brown, inżynier, specjalista od pomiarów GPS, Adam Szynkiewicz, geolog, pracownik naukowy Instytutu Geologii Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalista od badań georadarem (GPR), oraz Andrzej Wójcikiewicz, kierownik ekipy i tłumacz.  Dnia 18 marca, przy współudziale Uniwersytetu w Kairze, zostały wykonane pierwsze badania georadarowe na głębokości 20-25 metrów wokół pieramidy mułowej w Hawarze.  Wyniki tych badań były analizowane w Instytucie Geologii Uniwersytetu Wrocławskiego wkazując szereg znaczących anomalii.  Badania georadarem zostały powtórzone 25 maja 2008 wykazując znacznie więcej anomalii, szczególnie po stronie wschodniej i północnej piramidy mułowej.

W dniu 7 kwietnia 2008 została podpisana oficjalna umowa o współpracy naukowo – badawczej pomiędzy Uniwersytetem Wrocławskim a Uniwersytetem w Kairze.  Umowa dotyczy kompleksowych badań geofizycznych, hydrologicznych oraz archeologicznych w Nekropolii w Hawarze (Fauym).  Badania te są w całości finansowane przez Fundację Wspierania Badań Archeologicznych „Dar Światowida“ za pośrednictwem Uniwersytetu Wrocławskiego.

Ze strony Uniwersytetu Wrocławskiego umowę podpisał Prorektor d.s. Współpracy z Zagranicą, prof. dr hab. Karzysztof Nawotka.  Ze strony egipskiej umowę podpisał Dziekan Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Kairze, prof. dr Alaaeldin Shaheen.

W dniu 3 sierpnia 2008 roku rozpoczęły się prace porządkowe i wykopaliskowe po wschodniej stronie piramidy mułowej.  Prace te trwają do dzisiaj (patrz dział „Nowości”).

Warto zaznaczyć, że ostatnie, tak szerokie badania  w tym rejonie były przeprowadzone w latach 1888 – 1911 przez Anglika Charlesa Flindersa Petri.  

          JAKIE JEST PRAWDZIWE PRZESŁANIE PROJEKTU CHEOPS

Warto tu nawiązać do komentarzy na temat filmu „Pojutrze”, który kilka miesięcy temu pojawił się na ekranach kin. Wiele autorytetów naukowych starało się zbagatelizować przesłanie filmu dotyczące globalnego ocieplenia i związanej z tym, potencjalnej katas rofy. Komentatorzy zwracają przede wszystkiem uwagę na fakt, że globalne ocieplenie nie może nastąpić w przeciągu kilku dni (tak, jak to pokazano na filmie), że tego typu procesy trwają setki, tysiące lat i póki co, możemy być spokojni o nasze życie i naszą egzystencję… Czy na pewno?

Belgijski astrofizyk Patrick Geryl oraz astro-archeolog Gino Ratinckx, w książce zatytułowanej „Proroctwo Oriona na rok 2012” (Wydawnictwo AMBER), powołują się na odszyfrowane pisma Majów i pisma staroegipskie, mówiące o możliwej katastrofie na Ziemi w roku 2012 na skutek zmian na Słońcu… Interesującą rzeczą jest również to, że kalendarz Majów kończy się na roku 2012.

Autorzy „Proroctwa Oriona” przewidują, że na skutek zmienionej aktywności Słońca, 23 grudnia 2012, w przeciągu kilku godzin nastąpi tzw. „przebiegunowanie Ziemi”, czyli katastrofa o wymiarze globalnym, podobna do tej, która zniszczyła Atlantydę i znacznie gorsza niż ta, która została pokazana w filmie.

Jeśli to wszystko nie jest prawdą, lecz tylko wymysłem grupy przeczulonych badaczy – problemu nie ma. Ale gdyby nawet niewielka część tych przewidywań okazała się prawdziwa, ignorowanie tego może okazać się tragiczne w skutkach. Jeśli Patrick Geryl ma rację – co można zrobić? Jak przygotować się na tego typu ewentualność?

Weźmy teraz pod uwagę inny scenariusz. Wyobraźmy sobie, że wiele tysięcy lat temu istniała cywilizacja o wiele bardziej zaawansowana w rozwoju od naszej, cywilizacja, która była w stanie wybudować Sfinksa, piramidy w Giza i w Meksyku, Machu Pikchu i wiele innych monumentów, nad którymi do tej pory głowią się naukowcy. Wyobraźmy sobie, że cywilzacja owa przewidziała, że po roku 2000 Ziemia ponownie znajdzie się w niebezpieczeństwie podobnym do tego, które zniszczyło Atlantydę, spowodowało katastrofalne zmiany klimatyczne i zaginięcie szeregu gatunków zwierząt, nie mówiąc już o stratach ludzkich.

Zakładając, że ta cywilizacja miała wiedzę na temat powtarzalności zmian na Słońcu i ich wpływu na Ziemię, na temat ruchów ciał niebieskich, znała historię kolejnych zniszczeń, którym podlegała Planeta Ziemia podczas swojego istenienia – możemy przypuszczać, że była w stanie skonstruować zabezpieczenie przed kolejną katastrofą. Zabezpieczenie dla nas – ludzi XXI wieku – istniejące po to, aby uchronić nas przed kataklizmem, kolejną globalną, niewyobrażalną katastrofą. Wyobraźmy sobie choć przez chwilę, że wszystko to, co pisze Patrick Geryl w „Przepowiedni Oriona na rok 2012” jest prawdą, że coraz większe napięcia międzyludzkie, coraz częstsze konflikty, katastrofy klimatyczne, huragany, ostrzeżenia przed globalnym ociepleniem, są tylko wstępem, preludium do wielkiej symfonii. Załóżmy, że biblijna Apokalipsa, to nie tylko bajka dla niegrzecznych dzieci, ale autentyczne ostrzeżenie przed możliwością globalnej katastrofy… Wyobraźmy sobie, że tzw. „Planeta X”, o której piszą naukowcy w raporcie do Pentagonu rzeczywiście zbliża się do Ziemi i stanowi kolejne zagrożenie. Co w tej sytuacji może zrobić ludzkość?

Zakładając, że cywilizacja, o której mówimy, miała do dyspozycji odpowiednie środki techniczne, wyobraźmy sobie, że postanowiła ona zbudować system globalnego zabezpieczenia w formie piramid, rozmieszczonych po całej Ziemi i że ten projekt zaczął być realizowany około 8500 lat temu.

Głównym punktem zabezpieczenia w systemie jest Wielka Piramida w Egipcie, która stanęła na centralnym punkcie osi Ziemi. Według tej teorii w Piramidzie zainstalowano określony system energetyczny i połączenia energetyczne ze źródłami istniejącymi poza Ziemią, dokładniej w konstelacji Oriona. System ten został połączony siatką, którą stanowią piramidy i tzw. „miejsca mocy” (czakramy), rozmieszczone w różnych punktach na kuli ziemskiej. W ten sposób Wielka Piramida stała się kluczem do uaktywnienia energii i… ratunkiem dla ludzi XXI wieku. Aby ją „otworzyć”, uruchomić – pozostawiono ludziom klucz, który miał być odnaleziony we właściwym momencie, po upływie odpowiedniego czasu. Zbyt wczesne odnalezienie go nie miałoby żadnego znaczenia, ponieważ ludzie nie byliby w stanie zrozumieć przesłania. Zbyt późne odnalezienie klucza może spowodować nieodwracalne zmiany na Ziemi. „Klucz” został tak zabezpieczony, aby nie trafił do rąk rabusiów szukających skarbów lub innych niepowołanych osób i aby mógł być odnaleziony w najbardziej odpowiednim momencie.

Powyższy scenariusz został napisany na podstawie późniejszych sesji z Lucyną Łobos. Wynika z niego jednoznacznie, że tym kluczem jest mumia Faraona Cheopsa, budowniczego Wielkiej Piramidy… W momencie, gdy „faraon ujrzy słońce”, czyli w momencie odnalezi nia grobowca, zaistnieją warunki, aby „otworzyć” Wielką Piramidę i spowodować uruchomienie zabezpieczenia. Aby to się stało – jedyne, co należy zrobić, to włożyć mumię Faraona do jego sarkofagu w Wielkiej Piramidzie, który do dziś stoi pusty.

Obecne napięcia na Ziemi, terroryzm, narastające konflikty międzyludzkie oraz postępujące zmiany klimatyczne można traktować jako fatalną falę zbiegów okoliczności lub – jako pewien wyłaniający się wzorzec, swoistą prośbę, aby zwrócić uwagę na zbliżające s ę zmiany na Planecie Ziemia. Te sprawy, ze szczególnym uwzględnieniem globalnego ocieplenia, opisane zostały w raporcie do Pentagonu, opracowanym przez grupę naukowców amerykańskich na zamówienie pana Andrew Marshall’a, dyrektora The Pentagon Office of Net Assessment. Informacje o tym raporcie opublikowano w artykule Marka Townsend’a i Paula Harris’a w The Observer, z 22 lutego 2004 r.

W tym momencie nie mówimy już więc wyłącznie o archeologii, ale o ratowaniu Ziemi przed potencjalnym niebezpieczeństwem. Pytanie, które automatycznie nasuwa się w czasie czytania sesji z Lucyną, to czy świat naprawdę jest w tak wielkim niebezpieczeństwie i czy ratunek dla Ziemi ma wyjść rzeczywiście z Polski? Być może warto spojrzeć na niektóre przepowiednie dotyczące tego tematu (patrz: „Przepowiednie”).

show more

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, ANOMALIE W KOSMOSIE, ZJAWISKA PARANORMALNE | 16 Komentarzy »

Tusk: nie będzie wycofania podpisu spod umowy ACTA, ale nie będzie też jej ratyfikacji

Posted by edgier25 w dniu 8 lutego 2012


    MARZNIECIE NA MROZIE , A KTOŚ WAS CH…. ROBI !!

            ODPOWIEDŹ JEST JASNA – TUSK ODPOWIADA 

               nie będzie wycofania podpisu spod umowy ACTA

**********************************************************************************************************************

RATYFIKACJE MOŻNA O KANT DUPY ROZWALIĆ W MOMENCIE KIEDY DOKUMENT JEST JUŻ PODPISANY …………. I KIEDY BĘDZIE PRAWOMOCNY ?

PROSTY PRZYKŁAD – CHCĄC WZIĄĆ KREDYT Z BANKU NAJPIERW SIĘ ZASTANAWIASZ I PÓŹNIEJ BIERZESZ …. CZY NAJPIERW BIERZESZ I PÓŹNIEJ SIĘ ZASTANAWIASZ W CHWILI PODPISANIA DOKUMENTU…….   DOKUMENT JEST JUŻ PODPISANY !!!!

**********************************************************************************************************************

W KPRM zakończyła się już kilkugodzinna debata na temat umowy ACTA. Premier Donald Tusk oświadczył, że nie będzie wycofania podpisu spod ACTA, ale nie będzie też ratyfikacji dopóki będą wątpliwości ws. tej umowy. Uczestnicy debaty spierali się m.in. o konsekwencje ACTA dla wolności w internecie i ochrony praw autorskich.

Donald Tusk, fot. PAP Radek Pietruszka

W KPRM zakończyła się już kilkugodzinna debata na temat umowy ACTA. Premier Donald Tusk oświadczył, że nie będzie wycofania podpisu spod ACTA, ale nie będzie też ratyfikacji dopóki będą wątpliwości ws. tej umowy. Uczestnicy debaty spierali się m.in. o konsekwencje ACTA dla wolności w internecie i ochrony praw autorskich.

Na debatę w sprawie umowy ACTA do kancelarii premiera rząd zaprosił ekspertów, przedstawicieli społeczeństwa informacyjnego i twórców. Część przeciwników ACTA zbojkotowała spotkanie, zarzucając rządowi, że dyskusję o ACTA powinno poprzedzić m.in. ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących negocjacji tej międzynarodowej umowy.

Tusk zapowiedział, że polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu „dlatego, że jakaś grupa tego żąda”. – Taki rząd powinien podać się do dymisji – uznał. Jednocześnie dodał, że rząd chce rozmawiać, „bo domyślamy się – także z powodu zakresu niepokoju – że coś jest na rzeczy, czego my być może nie dostrzegamy, nie rozumiemy” – podkreślił premier.

Oświadczył też, że nie będzie wycofania podpisu spod umowy ACTA, ale – jak zapewnił – również nie będzie wniosku o ratyfikację tak długo, jak długo będzie miał wątpliwości i jak długo wątpliwości będą miały władze demokratyczne.

Premier przeprosił przeciwników ACTA za tryb konsultacji umowy. – Macie poczucie, że konsultacje społeczne, jeśli chodzi o ACTA, były niewystarczające. Padliśmy trochę ofiarą rutyny. Jest mi przykro, bo trochę czasu i dobrych chęci, energii włożyłem w to, żeby z przedstawicielami środowisk użytkowników internetu spotykać się i dość otwarcie rozmawiać – mówił do uczestników debaty Tusk.

Zapowiedział udostępnienie wszystkich możliwych do ujawnienia dokumentów dotyczących umowy ACTA. – Jeśli będzie taka potrzeba, dziś i w najbliższych tygodniach będziemy otwierali wszystko, co jest do otwarcia w tej kwestii tak, abyście nie mieli poczucia, że ktokolwiek chce cokolwiek ukryć – zapewnił premier. Dodał jednak, że nie wszystko może być jawne.

– Nieprzypadkowo – i to nie jest przecież kaprys polskiego rządu – negocjacje międzynarodowe, czasami o charakterze prawnym, handlowym – nie zawsze mogą czy powinny być jawne. Nie po to zbudowaliśmy cały system, który pozwala utajniać i szyfrować elementy negocjacji także przed naszymi partnerami zagranicznymi, żeby równocześnie odpowiadać na żądanie każdego internauty w tej kwestii. To byłby absurd. Nie gniewajcie się, ale nie ustąpimy w tej kwestii – powiedział Tusk.

Premier poinformował, że najpóźniej w maju rząd odpowie na pytanie, czy umowa ACTA niesie za sobą poważne zagrożenie dla wolności internetu, czy też nie. Podana przez szefa rządu data wiąże się z tym, że w sprawie ACTA w połowie czerwca Parlament Europejski będzie rozpatrywał wniosek Komisji Europejskiej.

Debata i jej kontynuacja – w ocenie Tuska – mają przede wszystkim pozwolić na wyjaśnienie wszystkich wątpliwości dotyczących ACTA, a także pozwolić znaleźć rozwiązania, które z jednej strony będą chronić prawa twórców, a z drugiej strony – prawa użytkowników internetu.

Zaproszeni do kancelarii premiera goście nie byli zgodni, czy umowa ACTA zmieni coś w polskim prawie. Podczas dyskusji padło m.in. pytanie, czy nie należałoby wycofać podpisu Polski spod tego dokumentu, oraz uwaga, że ACTA dotyczy nie tylko internetu.

0:46 min
Otwarta debata ws. ACTA – Premier Donald Tusk zdecydował w piątek o zawieszeniu procesu ratyfikacji ACTA zapowiadając jednocześnie na dzisiaj otwarte spotkanie w tej sprawie. W debacie biorą udział m.in. blogerzy, dziennikarze, prawnicy, przedsiębiorcy, a także przedstawiciele uczelni, środowisk zrzeszających twórców, branży internetowej oraz organizacji pozarządowych i administracji publicznej. (kdp) – TVN 24

– Nie ma istotnych zmian względem obowiązującego systemu w Polsce w ACTA – mówił Maciej Gawroński z kancelarii prawnej Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, która opracowała analizę ws. ACTA.

– ACTA nie zmienia nic lub prawie nic. To jest głównym problemem, ponieważ w naszej ocenie zmiany powinny nastąpić w kierunku pogodzenia paradygmatu społeczeństwa informacyjnego, dostępu do informacji z XIX-wiecznym systemem praw autorskich – mówił prawnik.

Ze stanowiskiem, że „ACTA nic nie zmienia w polskim prawie” nie zgodził się Dominik Łabudziński z organizacji Internet Blackout. Odnosząc się do art. 6 ust. 4 umowy stwierdził, że stawia ona „ponad prawem urzędnika, który w ramach walki z piractwem może zrobić wszystko i nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności”.

Wiceminister spraw zagranicznych Maciej Szpunar podkreślił, że umowa ACTA nie jest obecnie częścią polskiego porządku prawnego. Przypomniał, że do tego potrzebna jest ratyfikacja umowy. – Jeśli państwo nie chce się wiązać taką umową, to jej nie ratyfikuje – wyjaśnił. Jak dodał, podpisanie umowy to jedynie początkowy element długiego procesu ratyfikacji. Teraz – mówił Szpunar, nawiązując do ogłoszonej w zeszłym tygodniu decyzji Tuska – proces ratyfikacji został zawieszony, w celu przedyskutowania i wyjaśnienia wszelkich kwestii związanych z umową.

Liczne komentarze podczas dyskusji wywołała wypowiedź wiceszefa ZAiKS Michała Komara, który przestrzegał przed „myśleniem, że własność jest przeciwko wolności”. Jak podkreślił, „tam, gdzie w imię wolności ogranicza się własność, tam zaczyna się bardzo niebezpieczny eksperyment”. – Wolny dostęp do kultury – bardzo proszę, najszerzej jak to możliwe. Ale nie kosztem tego, kto go stworzył. Zastosujmy może taką dyrektywę, która ma już 6 tysięcy lat. Dyrektywę siódmą: „nie kradnij” – powiedział.

Jeden z uczestników debaty apelował, aby nie nazywać złodziejami internautów, którzy słuchają w siecimuzyki lub oglądają filmy. – Jeśli Donald usłyszy jakąś piosenkę, zachwyci się nią i będzie się chciał tym zachwytem podzielić, przyniesie do pracy, puści Bogdanowi i Michałowi – to czy Bogdan i Michał to złodzieje, a Donald jest piratem? – pytał.

W reakcji na to Komar podkreślił, że nie mówił o „złodziejach”, a jedynie o „kradzieży”. – Internet powinien być wolny w jak najszerszym zakresie. Płacić powinni nie ci, którzy słuchają muzyki w sieci, ale ci, którzy zarabiają na jej kopiowaniu i piratowaniu – podkreślił, co sala nagrodziła oklaskami.

Podczas debaty pytano także o korzyści, jakie umowa ACTA przyniesie Polsce. – Po co było podpisane ACTA? Konkretnie co Polska uzyskała podpisując to porozumienie, czy powstaną nowe miejsca pracy, wzrośnie produkt krajowy brutto, czy ACTA będzie chronić interesy polskich przedsiębiorców? – pytał programista Damian Zapart.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski zaznaczył, że na razie trudno oszacować szanse, jakie ACTA daje twórcom. Podkreślił jednak, że te państwa, które „szanują własność intelektualną, dają szansę na rozwój patentów i twórczości” – jeśli te patenty chronią. Dodał, że umowa ACTA nie będzie skutkowała koniecznością dokonywania jakichkolwiek zmian w przepisach prawa krajowego. – To stanowisko towarzyszyło nam od samego początku – mówił.

Premier zwracając się do uczestników debaty powiedział, że musimy razem, na nowo zacząć pisać prawo dotyczące własności intelektualnej, praw autorskich, ze świadomością, że nie da się go utrzymać w dotychczasowej formie. Zapewniał, że Polska nie chce służyć zagranicznym koncernom.

– Nie mam żadnych złudzeń co do tego, że internet zdewastował to XIX-wieczne, czy z połowy XX wieku przyzwyczajenie, że prawo autorskie to jest też forma monopolu – oświadczył. Zapewniał, że Polska nie chce służyć Hollywood i koncernom, a rząd chce bronić polskich użytkowników internetu, ale jednocześnie równie skutecznie bronić polskich twórców.

Tusk zapewnił też, że rząd nie ma intencji, by wprowadzać w życie jakiekolwiek przepisy, które spowodują asymetrię pomiędzy polskimi obywatelami i państwem polskim a innym państwem, nawet jeśli to są Stany Zjednoczone.

– Na pewno nie dopuścimy i nie musicie mnie do tego namawiać, aby umowne koncerny amerykańskie miały swobodę ścigania polskich obywateli w asymetrii do naszych możliwości wobec obywateli amerykańskich i w asymetrii do naszego prawa, czy naszego obyczaju. To nie wchodzi w rachubę – podkreślił.

Premier tłumaczył też swoje stanowisko, jeśli chodzi o przeprowadzenie referendum ws. ACTA. Jak mówił, zna odpowiedź jaka padłaby w nim, jeśli zadano by pytanie: „czy jesteś za ACTA, czy przeciw”, szczególnie w panującym obecnie nastroju. Zastrzegł, że wcale nie jest pewien, czy za kilka miesięcy, po przeprowadzeniu wielu debat będzie gorącym zwolennikiem tego porozumienia.

– Czy jesteś „za”, czy „przeciw” ACTA jest dzisiaj pytaniem zbyt prostym, bo ja zaproponuję referendum: „czy jesteś za swobodą handlu podróbkami i piractwem” i też wygram to referendum – mówił szef rządu. Jak podkreślił za proste pytania dają bezużyteczne odpowiedzi.

Premier zastrzegł, że rząd nie będzie zmieniać swoich decyzji, tylko dlatego, że ktoś przeciwko nim protestuje. Podkreślił, że może się tak jednak stać, jeśli protest ma jakieś uzasadnienie.

Debata o umowie ACTA miała charakter otwarty. Kancelaria premiera transmitowała ją w internecie, za pośrednictwem, którego można było zadawać szefowi rządu pytania. Już w ciągu pół godziny od rozpoczęcia dyskusji na serwisie Twitter w ten sposób głos zabrało ponad tysiąc osób. Pod specjalnym wątkiem na Facebooku pojawiło się kilkaset komentarzy.

Czy rząd powinien wycofać się z ratyfikacji ACTA? – podyskutuj na forum

Premier Donald Tusk zdecydował w piątek o zawieszeniu procesu ratyfikacji ACTA zapowiadając jednocześnie na dzisiaj otwarte spotkanie w tej sprawie. W debacie brali udział m.in. blogerzy, dziennikarze, prawnicy, przedsiębiorcy, a także przedstawiciele uczelni, środowisk zrzeszających twórców, branży internetowej oraz organizacji pozarządowych i administracji publicznej.

Na debatę w sprawie umowy ACTA do kancelarii premiera rząd zaprosił ekspertów, przedstawicieli społeczeństwa informacyjnego i twórców. Część przeciwników ACTA zbojkotowała spotkanie, zarzucając rządowi, że dyskusję o ACTA powinno poprzedzić m.in. ujawnienie wszystkich dokumentów dotyczących negocjacji tej międzynarodowej umowy.

Tusk zapowiedział, że polski rząd nie wycofa swojego podpisu z żadnego dokumentu „dlatego, że jakaś grupa tego żąda”. – Taki rząd powinien podać się do dymisji – uznał. Jednocześnie dodał, że rząd chce rozmawiać, „bo domyślamy się – także z powodu zakresu niepokoju – że coś jest na rzeczy, czego my być może nie dostrzegamy, nie rozumiemy” – podkreślił premier.

Oświadczył też, że nie będzie wycofania podpisu spod umowy ACTA, ale – jak zapewnił – również nie będzie wniosku o ratyfikację tak długo, jak długo będzie miał wątpliwości i jak długo wątpliwości będą miały władze demokratyczne.

Premier przeprosił przeciwników ACTA za tryb konsultacji umowy. – Macie poczucie, że konsultacje społeczne, jeśli chodzi o ACTA, były niewystarczające. Padliśmy trochę ofiarą rutyny. Jest mi przykro, bo trochę czasu i dobrych chęci, energii włożyłem w to, żeby z przedstawicielami środowisk użytkowników internetu spotykać się i dość otwarcie rozmawiać – mówił do uczestników debaty Tusk.

Czy czujesz się inwigilowany w internecie?
Zdecydowanie tak
Raczej tak
Raczej nie
Zdecydowanie nie
Nie mam zdania

Zapowiedział udostępnienie wszystkich możliwych do ujawnienia dokumentów dotyczących umowy ACTA. – Jeśli będzie taka potrzeba, dziś i w najbliższych tygodniach będziemy otwierali wszystko, co jest do otwarcia w tej kwestii tak, abyście nie mieli poczucia, że ktokolwiek chce cokolwiek ukryć – zapewnił premier. Dodał jednak, że nie wszystko może być jawne.

– Nieprzypadkowo – i to nie jest przecież kaprys polskiego rządu – negocjacje międzynarodowe, czasami o charakterze prawnym, handlowym – nie zawsze mogą czy powinny być jawne. Nie po to zbudowaliśmy cały system, który pozwala utajniać i szyfrować elementy negocjacji także przed naszymi partnerami zagranicznymi, żeby równocześnie odpowiadać na żądanie każdego internauty w tej kwestii. To byłby absurd. Nie gniewajcie się, ale nie ustąpimy w tej kwestii – powiedział Tusk.

Premier poinformował, że najpóźniej w maju rząd odpowie na pytanie, czy umowa ACTA niesie za sobą poważne zagrożenie dla wolności internetu, czy też nie. Podana przez szefa rządu data wiąże się z tym, że w sprawie ACTA w połowie czerwca Parlament Europejski będzie rozpatrywał wniosek Komisji Europejskiej.

Debata i jej kontynuacja – w ocenie Tuska – mają przede wszystkim pozwolić na wyjaśnienie wszystkich wątpliwości dotyczących ACTA, a także pozwolić znaleźć rozwiązania, które z jednej strony będą chronić prawa twórców, a z drugiej strony – prawa użytkowników internetu.

Zaproszeni do kancelarii premiera goście nie byli zgodni, czy umowa ACTA zmieni coś w polskim prawie. Podczas dyskusji padło m.in. pytanie, czy nie należałoby wycofać podpisu Polski spod tego dokumentu, oraz uwaga, że ACTA dotyczy nie tylko internetu.

0:46 min
Otwarta debata ws. ACTA – Premier Donald Tusk zdecydował w piątek o zawieszeniu procesu ratyfikacji ACTA zapowiadając jednocześnie na dzisiaj otwarte spotkanie w tej sprawie. W debacie biorą udział m.in. blogerzy, dziennikarze, prawnicy, przedsiębiorcy, a także przedstawiciele uczelni, środowisk zrzeszających twórców, branży internetowej oraz organizacji pozarządowych i administracji publicznej. (kdp) – TVN 24

– Nie ma istotnych zmian względem obowiązującego systemu w Polsce w ACTA – mówił Maciej Gawroński z kancelarii prawnej Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, która opracowała analizę ws. ACTA.

– ACTA nie zmienia nic lub prawie nic. To jest głównym problemem, ponieważ w naszej ocenie zmiany powinny nastąpić w kierunku pogodzenia paradygmatu społeczeństwa informacyjnego, dostępu do informacji z XIX-wiecznym systemem praw autorskich – mówił prawnik.

Ze stanowiskiem, że „ACTA nic nie zmienia w polskim prawie” nie zgodził się Dominik Łabudziński z organizacji Internet Blackout. Odnosząc się do art. 6 ust. 4 umowy stwierdził, że stawia ona „ponad prawem urzędnika, który w ramach walki z piractwem może zrobić wszystko i nie będzie pociągnięty do odpowiedzialności”.

Wiceminister spraw zagranicznych Maciej Szpunar podkreślił, że umowa ACTA nie jest obecnie częścią polskiego porządku prawnego. Przypomniał, że do tego potrzebna jest ratyfikacja umowy. – Jeśli państwo nie chce się wiązać taką umową, to jej nie ratyfikuje – wyjaśnił. Jak dodał, podpisanie umowy to jedynie początkowy element długiego procesu ratyfikacji. Teraz – mówił Szpunar, nawiązując do ogłoszonej w zeszłym tygodniu decyzji Tuska – proces ratyfikacji został zawieszony, w celu przedyskutowania i wyjaśnienia wszelkich kwestii związanych z umową.

Liczne komentarze podczas dyskusji wywołała wypowiedź wiceszefa ZAiKS Michała Komara, który przestrzegał przed „myśleniem, że własność jest przeciwko wolności”. Jak podkreślił, „tam, gdzie w imię wolności ogranicza się własność, tam zaczyna się bardzo niebezpieczny eksperyment”. – Wolny dostęp do kultury – bardzo proszę, najszerzej jak to możliwe. Ale nie kosztem tego, kto go stworzył. Zastosujmy może taką dyrektywę, która ma już 6 tysięcy lat. Dyrektywę siódmą: „nie kradnij” – powiedział.

Jeden z uczestników debaty apelował, aby nie nazywać złodziejami internautów, którzy słuchają w siecimuzyki lub oglądają filmy. – Jeśli Donald usłyszy jakąś piosenkę, zachwyci się nią i będzie się chciał tym zachwytem podzielić, przyniesie do pracy, puści Bogdanowi i Michałowi – to czy Bogdan i Michał to złodzieje, a Donald jest piratem? – pytał.

W reakcji na to Komar podkreślił, że nie mówił o „złodziejach”, a jedynie o „kradzieży”. – Internet powinien być wolny w jak najszerszym zakresie. Płacić powinni nie ci, którzy słuchają muzyki w sieci, ale ci, którzy zarabiają na jej kopiowaniu i piratowaniu – podkreślił, co sala nagrodziła oklaskami.

Podczas debaty pytano także o korzyści, jakie umowa ACTA przyniesie Polsce. – Po co było podpisane ACTA? Konkretnie co Polska uzyskała podpisując to porozumienie, czy powstaną nowe miejsca pracy, wzrośnie produkt krajowy brutto, czy ACTA będzie chronić interesy polskich przedsiębiorców? – pytał programista Damian Zapart.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski zaznaczył, że na razie trudno oszacować szanse, jakie ACTA daje twórcom. Podkreślił jednak, że te państwa, które „szanują własność intelektualną, dają szansę na rozwój patentów i twórczości” – jeśli te patenty chronią. Dodał, że umowa ACTA nie będzie skutkowała koniecznością dokonywania jakichkolwiek zmian w przepisach prawa krajowego. – To stanowisko towarzyszyło nam od samego początku – mówił.

Premier zwracając się do uczestników debaty powiedział, że musimy razem, na nowo zacząć pisać prawo dotyczące własności intelektualnej, praw autorskich, ze świadomością, że nie da się go utrzymać w dotychczasowej formie. Zapewniał, że Polska nie chce służyć zagranicznym koncernom.

– Nie mam żadnych złudzeń co do tego, że internet zdewastował to XIX-wieczne, czy z połowy XX wieku przyzwyczajenie, że prawo autorskie to jest też forma monopolu – oświadczył. Zapewniał, że Polska nie chce służyć Hollywood i koncernom, a rząd chce bronić polskich użytkowników internetu, ale jednocześnie równie skutecznie bronić polskich twórców.

Tusk zapewnił też, że rząd nie ma intencji, by wprowadzać w życie jakiekolwiek przepisy, które spowodują asymetrię pomiędzy polskimi obywatelami i państwem polskim a innym państwem, nawet jeśli to są Stany Zjednoczone.

– Na pewno nie dopuścimy i nie musicie mnie do tego namawiać, aby umowne koncerny amerykańskie miały swobodę ścigania polskich obywateli w asymetrii do naszych możliwości wobec obywateli amerykańskich i w asymetrii do naszego prawa, czy naszego obyczaju. To nie wchodzi w rachubę – podkreślił.

Premier tłumaczył też swoje stanowisko, jeśli chodzi o przeprowadzenie referendum ws. ACTA. Jak mówił, zna odpowiedź jaka padłaby w nim, jeśli zadano by pytanie: „czy jesteś za ACTA, czy przeciw”, szczególnie w panującym obecnie nastroju. Zastrzegł, że wcale nie jest pewien, czy za kilka miesięcy, po przeprowadzeniu wielu debat będzie gorącym zwolennikiem tego porozumienia.

– Czy jesteś „za”, czy „przeciw” ACTA jest dzisiaj pytaniem zbyt prostym, bo ja zaproponuję referendum: „czy jesteś za swobodą handlu podróbkami i piractwem” i też wygram to referendum – mówił szef rządu. Jak podkreślił za proste pytania dają bezużyteczne odpowiedzi.

Premier zastrzegł, że rząd nie będzie zmieniać swoich decyzji, tylko dlatego, że ktoś przeciwko nim protestuje. Podkreślił, że może się tak jednak stać, jeśli protest ma jakieś uzasadnienie.

Debata o umowie ACTA miała charakter otwarty. Kancelaria premiera transmitowała ją w internecie, za pośrednictwem, którego można było zadawać szefowi rządu pytania. Już w ciągu pół godziny od rozpoczęcia dyskusji na serwisie Twitter w ten sposób głos zabrało ponad tysiąc osób. Pod specjalnym wątkiem na Facebooku pojawiło się kilkaset komentarzy.

Czy rząd powinien wycofać się z ratyfikacji ACTA? – podyskutuj na forum

Premier Donald Tusk zdecydował w piątek o zawieszeniu procesu ratyfikacji ACTA zapowiadając jednocześnie na dzisiaj otwarte spotkanie w tej sprawie. W debacie brali udział m.in. blogerzy, dziennikarze, prawnicy, przedsiębiorcy, a także przedstawiciele uczelni, środowisk zrzeszających twórców, branży internetowej oraz organizacji pozarządowych i administracji publicznej.

Posted in HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ | 2 Komentarze »

NOWO ODKRYTE JEZIORO WOSTOK MOŻE BYĆ ZAGROŻENIEM DLA LUDZI ???

Posted by edgier25 w dniu 8 lutego 2012


         Jezioro jak puszka Pandory. Bakterie 4 km pod lodem?

                       NA ROZWIKŁANIE TAJEMNICY TRZEBA CZEKAĆ ROK

Rosyjski Instytut Badań Arktycznych i Antarktycznych potwierdził dziś oficjalnie, że członkowie ekspedycji dowiercili się do jeziora Wostok, ukrytego blisko 4 km pod lodem Antarktydy. – Nikt nie wie, co tam jest – mówi jeden z rosyjskich naukowców o tajemniczym jeziorze. Biolodzy nie wykluczają, że żyją tam bakterie, choć – jak twierdzą – nie powinny one zagrażać zdrowiu ludzi. Czy jest tam życie? Na odpowiedź na to pytanie trzeba czekać co najmniej rok.Antarktyczne jezioro Wostok, do którego po latach wysiłków dotarli rosyjscy naukowcy, może okazać się puszką Pandory – spekulują rosyjskie media.

ZOBACZ, JAK PROWADZONO PRACE BADAWCZE (animacja Columbia University)     ZOBACZ !!

Niewykluczone, że kiedy rozpocznie się eksploracja podlodowcowego zbiornika, z głębin jeziora na powierzchnię wypłyną nieznane dotychczas mikroorganizmy, skrywane przez blisko pół miliona lat pod lodowym pancerzem.

Zobacz infografikę  Tak Rosjanie wiercili do jeziora Wostok (colombia.edu)

Bakterie? Jeśli tak, to niegroźne

– Nikt nie wie, co tam jest. Zbiornik był izolowany blisko 500 tys. lat. Mało prawdopodobne, że tam żyją chorobotwórcze bakterie – woda ma bardzo niską temperaturę – powiedziała agencji Interfax Nina Zajcewa z Rosyjskiej Akademii Nauk.

Geolog German Lejczenkow mówi jednak gazecie „Moskowskij Komsomolec”, że nie wyklucza, iż w wodzie jeziora Wostok mogą znajdować się prehistoryczne bakterie, przez ostatnie setki przechodzące ewolucję w warunkach pełnej izolacji od świata zewnętrznego. Takie bakterie mogą żyć w absolutnej ciemności przy niskiej temperaturze i przy wysokim ciśnieniu.

      Jak twierdzi mikrobiolog Siergiej Bułat, w jeziorze może być życie, ponieważ w niższej części lodu znaleziono fragmenty bakterii, analogiczne do tych, które żyją w źródłach gorącej wody na polarnej Kamczatce.      

geolog German Lejczenkow

– Jak twierdzi mikrobiolog Siergiej Bułat, w jeziorze może być życie, ponieważ w niższej części lodu znaleziono fragmenty bakterii, analogiczne do tych, które żyją w źródłach gorącej wody na polarnej Kamczatce – mówi Lejczenkow.

Trzeba czekać na lato

Ciekawość naukowców nie zostanie jednak zaspokojona wcześniej, niż za rok. Prace badawcze będzie można wznowić dopiero z początkiem kolejnego arktycznego lata – a więc w grudniu 2012.

Dowiercili się do jeziora ukrytego 4 km pod lodem

Po wielu latach prac badawczych rosyjscy naukowcy najprawdopodobniej…czytaj więcej »

      Dla mnie odkrycie tego jeziora jest równie ważne, co pierwszy lot w kosmos. Ze względu na technologiczny stopień komplikacji, wagę odkrycia i jego unikalny charakter.      

szef ekspedycji Walerij Łukin

Zobacz infografikę  Wostok to największe podlodowcowe jezioro na Antarktydzie (colombia.edu)

– W grudniu 2012 będziemy rozbijać pozyskany świeżozamrożony rdzeń lodowy, zabierzemy go stamtąd i dostarczymy do laboratoriów w celu przeprowadzenia analiz. Zgodnie z przyjętą ekologicznie czystą technologią przedostania się do jeziora, żadnych próbek wody nie można teraz pobierać. Byłyby zanieczyszczone substancjami, które wykorzystaliśmy podczas wierceń – powiedział agencji Interfax szef ekspedycji Walerij Łukin.

I dodał z dumą: „Dla mnie odkrycie tego jeziora jest równie ważne, co pierwszy lot w kosmos. Ze względu na technologiczny stopień komplikacji, wagę odkrycia i jego unikalny charakter”.

Podlodowcowy gigant

Po raz pierwszy o istnieniu jeziora Wostok mówił w 1957 roku sowiecki uczony Andriej Kapica. Do jeziora Rosjanie dotarli 5 lutego, po ponad dwóch dekadach prac.

Przewiercili się przez 3768 metrów lodu. Linia brzegowa jeziora liczy ok. 1 tys. km. Powierzchnia tafli wody to 15,5 tys. km kwadratowych. Głębokość wynosi od 650 do 1,2 tys. m.

Na oficjalną informację na ten temat czekali naukowcy z całego świata z nadzieją, że wody jeziora o powierzchni niewiele mniejszej niż powierzchnia jeziora Ontario mogą kryć nieznane formy życia. Ich badania dostarczą też danych na temat zmian klimatu w ciągu milionów lat.

Próbom dotarcia do jeziora sprzeciwiali się obrońcy środowiska i niektórzy eksperci twierdzący, że stosowane przy wierceniu substancje mogą skazić dziewicze wody. Rosjanie przekonywali, że nie ma takiego ryzyka.

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ZJAWISKA PARANORMALNE | 2 Komentarze »

 
%d blogerów lubi to: