edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Luty 17th, 2012

TOTALNE SF – Projekt SERPO – prawda czy fikcja

Posted by edgier25 w dniu 17 lutego 2012


************************************************************************Edgier25@wordpress.com


PROJEKT SERPO – PROGRAM WYMIANY Z OBCYMI

BLISKIE SPOTKANIA III STOPNIA TO JESZCZE FILM CZY

JUŻ DOKUMENT FABULARYZOWANY

WPROWADZENIE :  jak widać to stara historia 

15 grudnia 2005 r. zmarł emerytowany porucznik armii USA, Walter Haut z Roswell. Kiedy w okolicach Roswell i Corony rozbił się 4 lipca 1947 r. latający spodek z obcymi załogantami, był on w Bazie Sił Powietrznych w Roswell oficerem oddelegowanym do spraw kontaktów z mediami. Pod nadzorem swego przełożonego pułkownika Blancharda, Haut ujawnił w wypowiedzi dla prasy wieść o rozbiciu się UFO dla The Roswell Daily Record, mimo, iż już 9 lipca pojawiło się kontrstwierdzenie wyższych czynników wojskowych, iż nie doszło do żadnej katastrofy statku obcych lecz jedynie wypadku balonu meteorologicznego (operacja Mogul).

Fakt ten ukazuje nam wciąż z powracającą siłą, że nic do końca w historii Roswell nie jest pewne, i że stale pojawiają się czy wychodzą na jaw, nowe historie, relacje i zeznania świadków, czasem zupełnie niesamowite. Lecz tak jak w prezentowanej przez nas obecnie historii, trudno jest zweryfikować informacje, zarówno dla celów falsyfikacji czy też potwierdzenia wieści.

Jednak Na Progu Nieznanego postanowiła opublikować poniższy tekst, pomimo wielu zastrzeżeń, pozostawiając Czytelnikom jego ocenę i wyciągnięcie wniosków.

PROGRAM WYMIANY Z ZETA RETICULI 

Publikujemy relację anonimowego człowieka, który twierdzi, iż uczestniczył w supertajnym programie Serpo. Miał on na celu wysłanie zespół dwunastu osób na planetę Eban położoną w Zeta Reticuli. Przedsięwzięcie miało być realizowane latach 1965 – 1978.

RELACJA ZA MILION DOLARÓW 

Jestem emerytowanym pracownikiem rządu Stanów Zjednoczonych. Nie chcę zagłębiać się w szczegóły dotyczące mojej przeszłości, chcę jedynie opowiedzieć o specjalnym programie w którym osobiście brałem udział.

ROSWELL RAZ JESZCZE

Zacznę od katastrofy w Roswell, ponieważ łączy się ono z tym co zamierzam Wam przekazać. To zdarzyło się naprawdę, ale nie było to tak, jak podaje się w książkach. Były dwa miejsca katastrof. Jedno na południowy-zachód od Corona w Nowym Meksyku i drugie w Pelona Peak, na południe od Datil w Nowym Meksyku. Katastrofie uległy dwa pozaziemskie pojazdy.

Miejsce w Corona odnalazła w dzień później ekspedycja archeologiczna, która przekazała informacje o tym szeryfowi hrabstwa Lincoln. Znaleziono jedną żywą istotę, która przetransportowana została do Los Alamos. Informacja wreszcie przedostała się do Army Air Field w Roswell. Miejsce zostało przebadane zaś cały materiał dowodowy usunięty. Ciała obcych zabrano do Los Alamos National Laboratory, ponieważ znajdował się tam odpowiedni system chłodni.

ODKRYTO DRUGIE MIEJSCE

Drugie miejsce odkryte zostało dopiero w sierpniu 1949, a uczynili to dwaj ranczerzy. O swym znalezisku donieśli w kilka dni później szeryfowi z Catron County w Nowym Meksyku. Następnie poinformowana została baza wojskową w Sandia, w Albuquerque, Nowy Meksyk. Grupa z Sandia przejęła rozbity pojazd wraz z sześcioma ciałami obcych. Wszystko zostało przewiezione do bazy w Sandia, a następnie do Los Alamos. Udało się nawiązać kontakt z żywą istotą, która dostarczyła nam informacji o położeniu swej rodzimej planety. Obcy żył do 1952 r. Wyjaśnił nam zasady działania urządzeń z obu statków. Jedno z nich służyło do komunikacji. Istocie pozwolono przy jego pomocy nawiązać kontakt ze swą planetą.

************************************************************************Edgier25@wordpress.com

PROJEKT SERPO – PROGRAM WYMIANY Z OBCYMI 

BLISKIE SPOTKANIA III STOPNIA TO JESZCZE FILM CZY

JUŻ DOKUMENT FABULARYZOWANY

                                                

Datę spotkania ustalono na kwiecień 1964, miało ono się odbyć w pobliżu Alamogordo w Nowym Meksyku. Nawiązano kontakt z obcymi i oddano im ciała odnalezione w Roswell. Wymieniono informacje. Komunikacja odbywała się w języku angielskim, ponieważ istoty posiadały urządzenie tłumaczące. W roku 1965 uczestniczyłem w programie, który miał na celu wymianę z obcymi.

KOSMICZNA DWUNASTKA 

Ostrożnie wybraliśmy 12 członków personelu wojskowego i poddaliśmy ich badaniom. Ludzie Ci byli trenowani, szkolono ich w 12 różnych specjalnościach. Wymiana miała miejsce na terenie poligonu w stanie Newada. Wówczas, obcy zabrali tych 12 trenowanych i wyszkolonych Amerykanów. W zamian na ziemi została jedna obca istota. Oryginalny plan zakładał, iż dwunastka zostanie tam10 lat, poczym powróci na Ziemię. Coś jednak poszło źle, bowiem dopiero w 1978 roku powróciło 7 mężczyzn i kobieta, pozostała dwójka zmarła na rodzimej planecie obcych. Pozostali podobno postanowili nie wracać na ziemię. Z tej ósemki, która powróciła, zmarli wszyscy. Ostatnia osoba w 2002 r. 

ONI BYLI NA PLANECIE EBAN?

Planeta Eben położona jest w systemie gwiezdnym Zeta Reticuli [dwie żółte gwiazdy o magnitudo równym 5, położone niedaleko Wielkiego Obłoku Magellana]. Planeta ma dwa słońca, ale ich nachylenie jest niewielkie, co powoduje na planecie ciemność, w zależności od położenia. Planeta jest pochylona, co sprawia, że jej północna część jest zimniejsza. Atmosfera podobna jest do ziemskiej i zawiera elementy CHON [węgla, wodoru, tlenu, azotu]. Zeta Reticuli leży w przybliżeniu 37 lat świetlnych od nas. Dziewięć miesięcy zabrało naszej ziemskiej drużynie przebycie tej odległości w ebeniańskim statku.

W czasie wyprawy każdy z członków amerykańskiej ekipy nękany był przez ciągłe drgawki, uczucie zdezorientowania oraz bóle głowy. Po przybyciu na planetę Eben, kilka miesięcy zabrało im dostosowanie się do panujących na niej warunków atmosferycznych. Przez cały ten okres aklimatyzacji ciągle cierpieli na bóle głowy, drgawki, towarzyszyło im również uczucie dezorientacji. Jasne słońca planety Eben również stwarzały problemy. Pomimo, że mieli oni okulary przeciwsłoneczne, ciągle przeszkadzało im jasne światło i narażeni byli na niebezpieczeństwo wystawienia się na jego działanie. Ebenianie nie posiadają żadnych form chłodzenia, za wyjątkiem tych stosowanych w przemyśle. Temperatura planety, w jej środkowej części, waha się między 94° a 115° /~ 34° – 46°C/. Na północnej półkuli temperatura spada do 50 – 80 stopni /10° – 26° C/. To za zimno dla Ebenian, a przynajmniej dla większości z nich. Nasza drużyna znalazła się wśród Ebenian żyjących na północy, w bardzo małych wioskach. Środek transportu, którego używały te istoty przypominał helikopter. Pojazdy te były bardzo łatwe w pilotażu i nasi piloci w ciągu dni opanowali tę sztukę.

Ebanianie mieli przywódców, lecz nie istniała tam żadna forma rządu. Posiadali armię, która wypełniała również obowiązki policji. Nasza drużyna nie dostrzegła jednak żadnych typów broni czy amunicji. Dochodziło do regularnych spotkań wewnątrz każdej, niewielkiej społeczności. Nie było pieniędzy. Każdemu z mieszkańców planety dostarczono, wszystkiego czego potrzebował. Nie było sklepów, centrów handlowych czy innych miejsc sprzedaży towarów. Istniały centra dystrybucyjne, gdzie Ebenianin udawał się, aby otrzymać potrzebne rzeczy. Wszyscy Ebenianie pracowali. Dzieci trzymano w odosobnieniu i kiedy jeden z członków amerykańskiej ekipy próbował sfotografować ebeniańskie dziecko został natychmiast obezwładniony przez wojsko, żołnierze przestrzegli go aby nigdy tego więcej nie robił.

Serwis „NPN” 

************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Projekt Serpo to nazwa ściśle tajnego planu wymiany między rządem USA a istotami pozaziemskimi. Fakty dotyczące tego kontrowersyjnego procederu zaczęły wyciekać w 2005 poprzez anonimowe źródło… Czy owa fantastyczna historia wytrzyma/wytrzymała próbę czasu?
Zgodnie z nią, jedna z istot pozaziemskich przeżyła rzekomo katastrofę UFO niedaleko Roswell. Za pozwoleniem armii USA skontaktowała się ona ze swą rodzimą planetą, dzięki czemu jej towarzysze mogli wrócić po nią na Ziemię. Dzięki temu zawiązały się pewnego rodzaju stosunki między rządem USA a istotami pochodzącymi rzekomo z Zeta Reticuli.

W wyniku ugody, w 1965 na obcą planetę udało się 12 amerykańskich ochotników. Projekt ten wedle niektórych nazywany był „Crystal Knight”. Mieszkali tam przez 13 lat, powracając w 1978. W czasie misji dwojej jej członków zmarło nie mogąc znieść warunków panujących na planecie… Wszystkie raporty i szczegóły dotyczące pobytu na planecie EBENów, udostępnione zostały na stronach internetowych, wzbudzając wielkie kontrowersje. Krytycy wytykali zupełny brak podstaw i dowodów na istnienie programu. Jakkolwiek by nie było, relacje z pobytu stanowią ciekawą namiastę opowiadania s-f… Czekamy na wasze opinie… Poniżej przedstawiamy 6 relacji z przebiegu projektu, nadesłanych przez jednego z naszych czytelników.

Program wymiany z Zeta Reticuli część 1

15 grudnia 2005 r. zmarł emerytowany porucznik armii USA, Walter Haut z Roswell. Kiedy w okolicach Roswell i Corony rozbił się 4 lipca 1947 r. latający spodek z obcymi załogantami, był on w Bazie Sił Powietrznych w Roswell oficerem oddelegowanym do spraw kontaktów z mediami. Pod nadzorem swego przełożonego pułkownika Blancharda, Haut ujawnił w wypowiedzi dla prasy wieść o rozbiciu się UFO dla The Roswell Daily Record, mimo, iż już 9 lipca pojawiło się kontrstwierdzenie wyższych czynników wojskowych, iż nie doszło do żadnej katastrofy statku obcych lecz jedynie wypadku balonu meteorologicznego (operacja Mogul).

PROGRAM WYMIANY Z ZETA RETICULI

Publikujemy relację anonimowego człowieka, który twierdzi, iż uczestniczył w supertajnym programie Serpo. Miał on na celu wysłanie zespół dwunastu osób na planetę Eban położoną w Zeta Reticuli. Przedsięwzięcie miało być realizowane latach 1965 – 1978.

RELACJA ZA MILION DOLARÓW

Jestem emerytowanym pracownikiem rządu Stanów Zjednoczonych. Nie chcę zagłębiać się w szczegóły dotyczące mojej przeszłości, chcę jedynie opowiedzieć o specjalnym programie w którym osobiście brałem udział.
Zacznę od katastrofy w Roswell, ponieważ łączy się ono z tym co zamierzam Wam przekazać. To zdarzyło się naprawdę, ale nie było to tak, jak podaje się w książkach. Były dwa miejsca katastrof. Jedno na południowy-zachód od Corona w Nowym Meksyku i drugie w Pelona Peak, na południe od Datil w Nowym Meksyku. Katastrofie uległy dwa pozaziemskie pojazdy.
Miejsce w Corona odnalazła w dzień później ekspedycja archeologiczna, która przekazała informacje o tym szeryfowi hrabstwa Lincoln. Znaleziono jedną żywą istotę, która przetransportowana została do Los Alamos. Informacja wreszcie przedostała się do Army Air Field w Roswell. Miejsce zostało przebadane zaś cały materiał dowodowy usunięty. Ciała obcych zabrano do Los Alamos National Laboratory, ponieważ znajdował się tam odpowiedni system chłodni.

Drugie miejsce odkryte zostało dopiero w sierpniu 1949, a uczynili to dwaj ranczerzy. O swym znalezisku donieśli w kilka dni później szeryfowi z Catron County w Nowym Meksyku. Następnie poinformowana została baza wojskową w Sandia, w Albuquerque, Nowy Meksyk. Grupa z Sandia przejęła rozbity pojazd wraz z sześcioma ciałami obcych. Wszystko zostało przewiezione do bazy w Sandia, a następnie do Los Alamos. Udało się nawiązać kontakt z żywą istotą, która dostarczyła nam informacji o położeniu swej rodzimej planety. Obcy żył do 1952 r. Wyjaśnił nam zasady działania urządzeń z obu statków. Jedno z nich służyło do komunikacji. Istocie pozwolono przy jego pomocy nawiązać kontakt ze swą planetą.
Datę spotkania ustalono na kwiecień 1964, miało ono się odbyć w pobliżu Alamogordo w Nowym Meksyku. Nawiązano kontakt z obcymi i oddano im ciała odnalezione w Roswell. Wymieniono informacje. Komunikacja odbywała się w języku angielskim, ponieważ istoty posiadały urządzenie tłumaczące. W roku 1965 uczestniczyłem w programie, który miał na celu wymianę z obcymi.

Ostrożnie wybraliśmy 12 członków personelu wojskowego i poddaliśmy ich badaniom. Ludzie Ci byli trenowani, szkolono ich w 12 różnych specjalnościach. Wymiana miała miejsce na terenie poligonu w stanie Newada. Wówczas, obcy zabrali tych 12 trenowanych i wyszkolonych Amerykanów. W zamian na ziemi została jedna obca istota. Oryginalny plan zakładał, iż dwunastka zostanie tam10 lat, poczym powróci na Ziemię. Coś jednak poszło źle, bowiem dopiero w 1978 roku powróciło 7 mężczyzn i kobieta, pozostała dwójka zmarła na rodzimej planecie obcych. Pozostali podobno postanowili nie wracać na ziemię. Z tej ósemki, która powróciła, zmarli wszyscy. Ostatnia osoba w 2002 r.
Planeta Eben położona jest w systemie gwiezdnym Zeta Reticuli [dwie żółte gwiazdy o magnitudo równym 5, położone niedaleko Wielkiego Obłoku Magellana]. Planeta ma dwa słońca, ale ich nachylenie jest niewielkie, co powoduje na planecie ciemność, w zależności od położenia. Planeta jest pochylona, co sprawia, że jej północna część jest zimniejsza. Atmosfera podobna jest do ziemskiej i zawiera elementy CHON [węgla, wodoru, tlenu, azotu]. Zeta Reticuli leży w przybliżeniu 37 lat świetlnych od nas. Dziewięć miesięcy zabrało naszej ziemskiej drużynie przebycie tej odległości w ebeniańskim statku.

W czasie wyprawy każdy z członków amerykańskiej ekipy nękany był przez ciągłe drgawki, uczucie zdezorientowania oraz bóle głowy. Po przybyciu na planetę Eben, kilka miesięcy zabrało im dostosowanie się do panujących na niej warunków atmosferycznych. Przez cały ten okres aklimatyzacji ciągle cierpieli na bóle głowy, drgawki, towarzyszyło im również uczucie dezorientacji. Jasne słońca planety Eben również stwarzały problemy. Pomimo, że mieli oni okulary przeciwsłoneczne, ciągle przeszkadzało im jasne światło i narażeni byli na niebezpieczeństwo wystawienia się na jego działanie. Ebenianie nie posiadają żadnych form chłodzenia, za wyjątkiem tych stosowanych w przemyśle. Temperatura planety, w jej środkowej części, waha się między 94° a 115° /~ 34° – 46°C/. Na północnej półkuli temperatura spada do 50 – 80 stopni /10° – 26° C/. To za zimno dla Ebenian, a przynajmniej dla większości z nich. Nasza drużyna znalazła się wśród Ebenian żyjących na północy, w bardzo małych wioskach. Środek transportu, którego używały te istoty przypominał helikopter. Pojazdy te były bardzo łatwe w pilotażu i nasi piloci w ciągu dni opanowali tę sztukę.

Ebanianie mieli przywódców, lecz nie istniała tam żadna forma rządu. Posiadali armię, która wypełniała również obowiązki policji. Nasza drużyna nie dostrzegła jednak żadnych typów broni czy amunicji. Dochodziło do regularnych spotkań wewnątrz każdej, niewielkiej społeczności. Nie było pieniędzy. Każdemu z mieszkańców planety dostarczono, wszystkiego czego potrzebował. Nie było sklepów, centrów handlowych czy innych miejsc sprzedaży towarów. Istniały centra dystrybucyjne, gdzie Ebenianin udawał się, aby otrzymać potrzebne rzeczy. Wszyscy Ebenianie pracowali. Dzieci trzymano w odosobnieniu i kiedy jeden z członków amerykańskiej ekipy próbował sfotografować ebeniańskie dziecko został natychmiast obezwładniony przez wojsko, żołnierze przestrzegli go aby nigdy tego więcej nie robił.

Program wymiany z Zeta Reticuli część 2

11/07/2005
Statystyki dotyczące planety Ebenian, dostarczone przez naszą grupę:

Średnica: 7.218 mil /~ 11.62 km/
Masa: 5.06 x 1024 kg
Odległość od słońca #1: 96.5 mln mil /~155.30 mln km/
Odległość od słońca #2: 91,4 mln mil /~147.09 mln km/
Księżyce: 2
Przyspieszenie na powierzchni: 9.60 m/s2
Czas pełnego obrotu: 43 godziny
Okres obiegu wokół słońca: 865 dni
Nachylenie: 43 stopnie
Temperatury: Min: 43° (~ 6.1 C) / Max: 126° (~ 52.2 C)
Odległość od Ziemi: 38.43 lat świetlnych
Planeta nazwana przez grupę: SERPO
Najbliższa SERPO planeta nazwana: OTTO
Odległość: 88 mln mil /~141.62 mln km/ z ebeniańską bazą badawczą, bez naturalnych mieszkańców/
Liczba planet w ebeniańskim układzie słonecznym: 6
Najbliższa SERPO zamieszkana planeta: SILUS /SILUS zamieszkuje wielka różnorodność form życia, ale nie inteligentnych. Ebenianie eksploatują planetę wydobywając surowce mineralne/.
Odległość: 434 mln mil /~698.45 mln km/

Mieliśmy gości z dziewięciu innych systemów gwiezdnych.
Szarzy, których niektórzy ludzie opisują jako przypominających Ebenian, nie są nimi w rzeczywistości. Pochodzą z planety w pobliżu Alfa Centauri A.
[ALFA CENTAURI – to najbliższa gwiazda o magnitudo równym –0.3. Stanowi układ potrójny i jest trzecią najjaśniejszą na niebie gwiazdą. Składa się z dwóch żółtych i jednej pomarańczowej gwiazdy o magnitudo 0.0 i 1.4. Istnieje także trzecia, znacznie bledsza gwiazda, czerwony karzeł zwany Proxima Centauri. Ta najbliższa jest naszemu Słońcu a znajduje się 4.28 lat świetlnych od niego i 0.2 lata bliżej nas, aniżeli dwie inne gwiazdy systemu Alfa Centauri.]
Trzeci pochodzili z systemu gwiezdnego G2 w gwiazdozbiorze Lwa.
[LEO, Lew: Odległy o 20 – 25 – 77 lat. Gamma Leonis, która jest jasną gwiazdą podwójną składa się z dwóch gigantów o magnitudach 2.4 i 3.5.]
[LEO MINOR, Lew mniejszy: Wciśnięty miedzy Lwa a Ursa Major, z najjaśniejszą gwiazdą Beta Leonis Minoris o mierze jasności 4.2. Jest bliską gwiazdą podwójną, która znajduje się 145 lat świetlnych od Ziemi.]
Kolejni pochodzą z układu gwiezdnego G2 w Epsilon Eridani
[EPSILON ERIDANI: jedna z najbliższych naszemu słońcu i widoczna gołym okiem gwiazda. Znajduje się w odległości 10.5 lat świetlnych zaś jej magnitudo wynosi 3.7. Choć nieco chłodniejsza i bladsza od Słońca, jest do niego nieco podobna].
Goście sklasyfikowani byli za pomocą kodu. Kod brzmiał “Extraterrestrial Entities” (ETE). ETE-2 oznaczało Ebenian, Szarzy to ETE-3 itd.
„Red Book” wymienia listę dziewięciu różnych przybyszów. Ustaliliśmy ostatnio, że niektórzy z nich pochodzili z tej samej rasy, ale byli „mechanicznymi formami życia”. Były to hybrydy, które powstały raczej w laboratorium, aniżeli poprzez naturalne urodzenie.
Stworzenia były bardziej jak roboty, choć były inteligentne i zdolne do podejmowania własnych decyzji. Mogli to być ci „wrodzy” przybysze, o których mówią niektórzy ludzie.
Wedle mojej wiedzy, NIE mieliśmy żadnej wizyty z ze strony Ebenian od roku 1985.

11/09/2005

Dzięki za rozpowszechnianie moich informacji bez ujawniania moich danych. Zdaję sobie sprawę z faktu, że musi być ci trudno zachować w tajemnicy moje imię, gdy piętrzą się presje, ale nie chcę, aby było ujawnione w teraz, ale być może będzie ono, w odpowiednim czasie, przedstawione Richardowi C Coty, gdyż jego pytania i wizerunek w sieci zdają się być najbardziej godne, otwarte i są najbardziej sensowne, co stwierdziłem przeglądając komentarze, jakie ukazują się po ukazaniu się każdego nowego postu.
Rozumiem także twoją listę ciekawych ludzi, którzy mają wiele pytań. Spróbuję odpowiedzieć na nie, ale musisz zrozumieć, że wszystkie te informacje zawarte są w wielotomowej księdze. Istnieją dosłownie setki stron naukowych kalkulacji, starających się zrozumieć Serpo, orbitę itd. Nie jest możliwym, abym wszystkie informacje przekazał za pomocą maili.
Nasi naukowcy mają takie same pytania, jak czytelnicy. Naukowcy przepytali członków grupy i uzyskali informacje. Nie byli oni w stanie pojąć, w jaki sposób orbita Serpo może obiegać w podanym czasie dwa słońca.
Na końcu nasi naukowcy dowiedzieli się, że pewne rzeczy odnoszące się do tego szczególnego systemu były fizycznie inne w porównaniu z naszym systemem. Było kilka pytań na temat , w jaki sposób naszym wysłannikom udało się zmierzyć orbitę i dokonać innych obliczeń bez opierania się na czasie. Z pewnego powodu myślę, że nie zostały one określone w ogóle, gdyż nasze przyrządy do mierzenia czasu na Serpo nie działały.

Rozważając to zrozumieć można, jak trudna była praca członków naszej grupy w wykonywaniu obliczeń bez czasu. Musieli użyć alternatywnych metod do pomiaru prędkości, orbit itd.
Wyzwanie: Postarać się rozwiązać problem z zakresu fizyki, nie będąc w stanie zmierzyć czasu na Ziemi!
Widzicie więc – nasza drużyna zrobiła co mogła przy użyciu urządzeń, jakie posiadała i wskutek trudów, jakie włożyła w próby naukowych obliczeń. Trudno jest ziemskim naukowcom zrozumieć inne prawa fizyki w innych systemach gwiezdnych czy na innych planetach.
Jedno z wysłanych mi pytań dotyczyło prawa Keplera o ruchu ciał niebieskich. Nasza grupa posiadała tą informację. W drużynie mieliśmy kilku najwybitniejszych wojskowych naukowców. Jednakże stosowanie prawa Keplera wymaga czasu a nasza grupa była w stanie mierzyć czas jedynie na sposób konwencjonalny. Orzeczono, że do tamtego układu słonecznego prawa Keplera nie stosują się.
WNIOSEK: Jedną z rzeczy, o jakich dowiedzieli się nasi ziemscy naukowcy było, by nie stosować praw ziemskiej fizyki na skalę ogólną.

Serpo, jak szacuje się, liczy sobie około 3 miliardy lat. Dwa słońca mają po około 5 miliardów lat, lecz to jedynie dane szacunkowe.
Cywilizacja ebeńska liczy około 10.000 lat. Nie wyewoluowali oni na Serpo. Ojczystej planecie Ebenian zagrażała aktywność wulkaniczna. Musieli więc przenieść się na Serpo, aby zachować swą cywilizację. Miało to miejsce jakieś 5000 lat temu.
Ebenianie stoczyli wielką międzyplanetarną bitwę z inną rasą a miała ona miejsce przed około 3000 lat. Stracili w niej wiele tysięcy swoich. Ebenianie wyeliminowali wszystkich swych wrogów. Od tego czasu nie brali udziału w żadnej wojnie. Od przeszło 2000 lat są podróżnikami w kosmosie. Ziemię po raz pierwszy odwiedzili jakieś 2000 lat temu.

Dlaczego liczba ich populacji wynosi jedynie około 650.000? Ebenianie posiadają bardzo stabilne, dobrze zaplanowane społeczeństwo. Każdy mężczyzna ma swą towarzyszkę. Mogą się reprodukować /na niby ten sam sposób, w jaki my to robimy/, ale ograniczeni są do danej liczby dzieci. Nasza grupa nie widziała nigdy rodziny z więcej niż dwojgiem dzieci.

Cywilizacja ebeńska jest do tego stopnia kontrolowana, że urodziny każdego dziecka bez wyjątku są planowane, odseparowując je, aby zapewnić poprawną kategoryzację społeczną ich cywilizacji. Ebeńskie dzieci dorastają w niezwykłym tempie. Nasza grupa oglądała narodziny zaś potem doglądała przez pewien czas rozwój dzieci, czas członków grupy. Dorastały w alarmującym tempie.
Na planecie tej istnieją naukowcy, lekarze i technicy. Jest tam tylko jedna placówka oświatowa. Jeśli została wybrana, uczęszcza się do niej i uczy zawodu, do którego dana jednostka ma najlepsze kwalifikacje i do którego pasuje. Choć było niezwykle trudno zmierzyć czy nawet osądzić, członkowie drużyny oszacowali IQ każdego Ebenianina na 165.

Ebenianie nie mają jednego władcy. Jest za to „Rada Rządzących”, jak ją nazwała ekipa. Ta grupa kontroluje na planecie każdy jeden ruch. Zdawali się być już od dłuższego czasu. Z powodu, iż Ebenianie nie starzeli się – albo nasza grupa nie zauważyła starzenia – trudno było osądzić wiek każdego z członków.
Istniało około 100 różnych wiosek lub miejsc zamieszkania na Eben. Używali oni jedynie niewielkiej części swej planety. Wydobywali surowce w odległych jej obszarach zaś wielkie fabryki zlokalizowane były na południu, w pobliżu mas wody. Nasza grupa ustaliła, że te fabryki zasilane są z hydroelektrowni.
Ebenianie wykształcili różne typy systemów elektrycznego i napędowego. Naszej grupie był on nieznany i nie uważam, abyśmy go kiedykolwiek w ogóle pojęli. Byli w stanie uderzyć w próżnię i przynieść stamtąd niewyobrażalną ilość energii.
Kwatery mieszkalne naszej grupy, składające się z kilku niewielkich budynków, zasilane były elektrycznością z niewielkiego pudełka. Pudełko to dostarczało całą moc, której potrzebowali. Jak na ironię, elektryczny sprzęt, który zabrali na wyprawę, działał jedynie po podłączeniu do ich własnego źródła prądu.
Ebenianie umierali. Nasza grupa widziała śmierci – niektóre w wyniku wypadków, niektóre z przyczyn naturalnych. Chowali swych zmarłych na sposób nam podobny. Nasza grupa widziała dwie powietrzne katastrofy z udziałem latających pojazdów.

Na planecie czci się Istotę Nadrzędną. Wygląda to na rodzaj bóstwa powiązanego z Wszechświatem. Przeprowadzali dzienne nabożeństwa, normalnie na końcu pierwszego okresu pracy. Posiadali budynek albo kościół, do którego wchodzili aby się modlić.
Nasza ekipa opuściła Ziemię w wielkim ebeńskim statku a do Serpo doleciała, zgodnie z naszym liczeniem czasu, wciągu 9 miesięcy. Powrócili już nowszym statkiem. Szacowany czas powrotu wynosił ok. 7 miesięcy.

Program wymiany z Zeta Reticuli część 3

11.13.2005
Wraz z mymi kolegami omawialiśmy kilka różnych opcji dotyczących ujawnienia tych informacji. Najpierw odpowiednią autoryzację musieliśmy uzyskać od byłych przedstawicieli władz. Grupa nazywana MJ-12 nie była w rzeczywistości grupą kontrolująca informacje, ale ze względu na przejrzystość, nazwijmy ją „MJ-12”. Prawdziwa nazwa grupy, która kontrolowała, przeprowadzała i doglądała projektu Serpo, nazywana była ____ ____.
Wielu z nich zmarło, jednakże kilku żyje nadal. Prosiliśmy o ich zgodę na ich ujawnienie. Następnie musieliśmy uzyskać zgodę od obecnych władz. To mogło być trochę bardziej trudne. Obecni przedstawiciele DIA mają niewiele wiadomości na temat tej sprawy. Jednakże posuwamy się dalej w naszych zamierzeniach. Wielką pomoc świadczy nam _____ ______ ______ , były dyrektor __________. Jest naszą podporą i wspomoże nas w naszym planie stopniowego ujawniania informacji.
Propozycja jednego z naszych czytelników dotycząca strony internetowej to świetny pomysł. Z pomocą kilku „współautorów” stworzyć możemy stronę i umieścić na niej kilka informacji. Jak na razie będę dostarczał oficjalne informacje jedynie poprzez ciebie.

Co do strony, to mamy do przezwyciężenia kilka trudności. Może to być/nie być dobry pierwszy krok. Ale mamy kilka różnych opinii. Jeśli plan A nie zadziała, plan B być może tak.
Rozważamy także twoją sugestię przekazania ci 100 kluczowych /spośród 3000/ stron, które roześlesz potem do sześciu osób, które wskazałeś w mailu: dr ____ ____ , dr ____ ____ , ____ ____ , ____ ____ , ____ ____ oraz ____ ____.
Z tych osób, zgadzam się z tobą, będzie niezwykle ważne mieć obok siebie kogoś takiego , jak dr ____ ____ , który ma pozycję w świecie nauki, i który nie tylko doda wiarygodności programowanemu ujawnieniu informacji, ale również będzie asystować w wyjaśnianiu naukowych/fizycznych teorii i zasad ludziom niezaznajomionym z tematem.
Poinformujemy cię o tym.
Dostarczę odpowiedzi na pytania, gdy je odnajdę. Pamiętajcie, mam do przejrzenia 3000 stron i kolejne dwa opasłe woluminy dodatkowych informacji.

Przestudiowałem dokumenty i raporty. Nie mogłem znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania, ale znalazłem na kilka z nich, szczególnie na te zadane przez Billa Ryana. 
1) Niektóre z pytań /różnych członków listy/ były bardzo kłopotliwe. Spodziewałem się w odpowiedziach raczej rozwagi aniżeli krytycyzmu. Informacje, które dostarczam pochodzą bezpośrednio z oficjalnych dokumentów. Jednakże zakładam, że trudno jest ziemskim naukowcom zrozumieć coś, co jest dla nich zupełnie obce. 
Krytyka naukowców nie przeszkadza mi. Przekazuję tylko to, o czym mówią oficjalne dokumenty. Co do naukowych obliczeń, nasi naukowcy maja te same pytania. Kwestionowali oni metody gromadzenia informacji przez grupę. Jednakże nasi naukowcy odkryli, że nasza nauka nie zawsze odnosić się będzie do Serpo. Gdy otwarte były już umysły naszych naukowców, wykonano kalkulacje, aby uwiarygodnić dane zebrane prze grupę. 
2) Jednym z głównych naukowców /astronomów/, który miał nam asystować był dr Carl Edward Sagan. Początkowo był on w grupie największym sceptykiem. Jednakże powoli analizując informacje, dr Sagan dotarł do sedna. Nie mogę powiedzieć, że w pełni akceptował każdą pojedynczą informację, ale zgodził się na raport końcowy. 
3) Ożywione dyskusje przyniosły kilka wielce interesujących pytań. Na niektóre z nich nie mogłem znaleźć odpowiedzi. Choć nasza grupa na Serpo i pobliskich planetach spędziła, wedle naszego czasu, ponad dekadę, nie mieli oni laptopów, aby zapisywać wszystkie dane. Mieli dwa urządzenia odpowiedzialne za ich rejestrowanie. Grupa potwierdziła, że wiele informacji zostało utraconych lub nieudokumentowanych. 
4) O czasie: Członkowie grupy zabrali kilka mierników czasu, np. automatycznych zegarków /na rękę/, jak mówią raporty. Działały, ale nie miały odniesienia do czasu, z tej racji, ze dni na Eben były dłuższe, dłuższy był także zmierzch i świt oraz nie mieli oni kalendarzy, do których mogliby się odnieść. 
Używali mierników czasu do mierzenia ruchu, dla przykładu ruchu dwóch ebeniańskich słońc. Obliczali także czas między pracą a odpoczynkiem. Lecz już po chwili grupa nie używała zegarów i używała ebeniańskiego mierzenia czasu. Trudność sprawiał im kalendarz na najbliższe 10 lat, który zabrali ze sobą. 
Po 24 miesiącach stracili poczucie czasu, gdyż nie mogli liczyć dni w porównaniu z ziemskimi. Zostawili przy wyjeździe jeden duży zegar nastawiony na ziemski czas, jednakże był on zasilany baterią i gdy ta się skończy, zapomną oni zmienić ja w odpowiednim momencie. W konsekwencji stracą ziemskie poczucie czasu. Grupa zabrała dużą liczbę akumulatorów, ale wyczerpały się one po około 5 latach. Na Eben nie ma podobnych urządzeń. 
5) Wzięli także maszynki do golenia, ekspresy do kawy, grzałki, DIM /nie ma wyjaśnienia co to/, elektryczny notatnik IBM, suwaki logarytmiczne, Base Data Collection Recorder (BDCR), trzy różnego rozmiaru teleskopy itd. 
Lista ciągnie się dalej. Wzięli oni jednakże wszystko, co im pozwolono ze względu na wagę. Ebenianie zważyli wyposażenie. Limit wagi wynosił 4.5 tony albo 9000 funtów. Co do jedzenia, to zabrali z sobą wojskowe racje żywnościowe. Planowali ostrożnie na 10 lat. 
6) Kolejne pytanie dotyczyło tworzenia grupy. Dlaczego zabrano tylko dwie kobiety? 
Rozważając podstawową kwestię związano z wyselekcjonowaniem 12 osób, gdzie każda z nich musiała zniknąć z systemu wojskowego, musiała być bez więzi rodzinnych oraz nie posiadać współmałżonków ani dzieci, to widać z jakim problemem musiała borykać się grupa selekcyjna. Wybrali oni najlepszych z ograniczonej ilości wojskowych. 
Selekcja wyłoniła 158 ludzi. Z tej liczby wybrano 12. Jeśli brać pod uwagę psychologiczne, medyczne a także inne testy, które musiano przeprowadzić, końcowa 12 ze wstępnej grupy miała najlepsze kwalifikacje. Nie napisano nigdy nic o tym, dlaczego zabrano tylko 2 kobiety. Najwyraźniej dwie z nich były najlepszymi specjalistami w swych dziedzinach: lekarz i lingwista. 
7) W jaki sposób tak szybko się rozwinęli? Nie napisano na ten temat nic. Jednakże ziemscy naukowcy wysnuli wniosek, że z racji faktu, że kultura ebeńska składa się z tylko jednego gatunku, ich postęp wyprzedził i zostawił w tyle cywilizacje składające się wielu rodzajów istot, które używały różnych języków itd. 
8) Czemu cywilizacja ebeńska liczy sobie tylko 650000? 
Znów grupie nie udało się odnaleźć na to odpowiedzi, za wyjątkiem takiej, że setki tysięcy Ebenian zginęło w wielkiej wojnie. Ziemscy specjaliści ds. zachowań społecznych orzekli, że ebeńska cywilizacja opierała się na rozwiniętych strukturach, i starała się dostosować do własnych potrzeb. Nasza grupa znalazła wydzielone obszary produkcji na ich planecie. Duże budynki używane były do dostarczania produktów żywnościowych. 
Gleba nie była bogata w minerały. Ebenianie stosowali formy organicznego rolnictwa aby produkować żywność. Może przestraszeni byli faktem, że gdy planeta będzie przeludniona, nie będą mogli dostarczać mieszkańcom pokarmu. To mój pomysł i nie ma o nim nic w oficjalnych zapiskach. 
9) Co się tyczy kultury: Posiadali formę muzyki. Brzmiała jak rytmy tonalne. Słuchali także pewnego rodzaju zawodzenia. Byli tancerzami. Świętowali okresy pracy rytualnym tańcem. Formowali kręgi i tańczyli wokół, słuchając tego typu muzyki. Grano ją na dzwonach i bębnach, lub czymś podobnym do nich. 
Nie istniała telewizja, radio ani nic podobnego. Ebenianie grali jednak w coś przypominającego piłkę nożną, ale z większą piłką. Celem było kopnięcie piłki w bramkę. Gra miała dziwne zasady a jej rozgrywanie trwało długo. Mieli także inną grę, w którą bawiły się zwłaszcza dzieci i która polegała na czynieniu różnych formacji z grup Ebenian. Zdawali się tym dobrze bawić, ale naszej grupie nie udało się zrozumieć jej zasad. 
Choć nie mieli telewizorów ani radia, każdy z Ebenian miał niewielkie urządzenie przymocowane do pasa. Wydawało ono polecenia wykonania danych zadań, informacje o nadchodzących zdarzeniach etc. Wyświetlało obraz podobny do telewizyjnego, ale w trójwymiarowym formacie. Nasza drużyna przywiozła na Ziemię jedno z tych urządzeń. 
10) Ebeński aparat elektryczny analizowany był przez naszą grupę wielokrotnie. Z racji tego, że nie posiadała ona dostępu do naukowych mikroskopów czy sprzętu mierniczego, nie możemy zrozumieć zasady działania tego urządzenia. 
Niezależnie od potrzeb elektrycznych, ebeńskie urządzenie dostarczało odpowiedniego natężenia i mocy. Nasza grupa przypuszczała, że urządzenie ma pewien rodzaj regulatora, który ustala wymagane napięcie/natężenie i potem dostarcza daną jego wartość. /Grupa przywiozła ze sobą dwa takie urządzenia do zbadania/. 
11) Serpo porusza się tylko wokół jednego słońca. Drugie słońce znajdowało się wewnątrz dwóch orbit. Jak powiedziałem wcześniej, setki stron wyliczeń i raportów wyjaśniają to wszystko. 
12) Dlaczego niektórzy z grupy zdecydowali się pozostać na Serpo? 
Wedle doniesień członkowie grupy, którzy zdecydowali się na pozostanie na Serpo, zrobili to dobrowolnie. Zakochali się w kulturze Ebenian i ich planecie. Nie nakazywano im powrotu. Komunikacja z pozostałymi trwała do około 1988. Nie uzyskano od nich żadnych informacji. Dwójka, która zmarła na planecie Serpo została pochowana w trumnach. Ich ciała wróciły na Ziemię. 
13) Każdy z członków ekipy otrzymał w czasie pobytu na Serpo wielką dawkę promieniowania. Większość uczestników zmarła potem w wyniku chorób popromiennych. 
14) Przez pewien czas Eben prowadził walkę z wrogiem. Nasza grupa oszacowała, że wojna trwała około 100 lat, ale wg naszego czasu. Walczono używając broni emitującej promienie, którą wykształciły obie cywilizacje. Ebenianie ostatecznie zniszczyli wrogą planetę, niszcząc pozostałe siły nieprzyjaciela. 
15) Ebenianie ostrzegli nas, że kilka ras obcych istot w naszej galaktyce, to stworzenia wrogo nastawione. Powiedzieli, aby trzymać się od nich na odległość. Dokument nigdy nie wymieniał nazwy wroga, być może dlatego, że nie istniał on już. 

Program wymiany z Zeta Reticuli część 4 

11/14/2005 

Był to problem co najmniej gigantyczny. Naszym specjalistom od lingwistyki kilka lat zabrało ustalanie stosowną formy komunikacji z Ebenianami. Pewna ich grupa rozumiała angielski i kilka innych spośród ziemskich języków.
Grupa obejmowała „Podróżników”, jak ich nazywała nasza drużyna. Członkowie naszej ekipy połączyli się z Podróżnikami. Choć nie zawsze mogli zrozumieć ich odpowiedzi, ebeńscy podróżnicy rozumieli naszą drużynę przez większość czasu i przez większość czasu była to jedynie prosta wymiana informacji.
Ebenianie nie będąc w stanie wyjaśnić czegoś do końca, używali w porozumiewaniu się z naszą grupą języka znaków, wskazując na dany obiekt lub przedmiot i wykonując gesty rękoma. Dwóch członków spośród naszych podchwyciło tą metodę komunikacji. Jednakże w ciągu tego okresu czasu, nasza drużyna nie otrzymała od Ebenian wielu informacji.

Podróżnicy /niewielka liczba rozumiejących angielski wynosiła około 30 osób/ nie w pełni rozumieli wszystkie słowa w naszym języku. Ebenianie nazwali go potem zbyt skomplikowanym i trudnym, by go zrozumieć. Ostatecznie określiliśmy ebeński język tonowy jako zbyt skomplikowany i niezwykle trudny do przetłumaczenia. Byliśmy w stanie nagrać ich mowę i odtwarzać ją, przysłuchując się każdemu tonalnemu dialektowi i każdemu z dźwięków.
Wreszcie z grubsza przetłumaczyliśmy trochę z tego języka. Zaczęliśmy od prostych rzeczy, na przykład: latający obiekt, którego używają do lotów na swej planecie. Potem poszły rzeczy, jak np. domy, drogi, jedzenie, ubranie, ich słońca, planeta itp. Choć ustaliliśmy pewną formę komunikacji była ona prymitywna i nie zawsze pomocna dla naszej grupy, jeśli wydarzyły się rzeczy bardziej skomplikowane.
Na przykład, gdy w wypadku zginął pierwszy członek grupy, trudno było porozumieć się z Ebenianami. Człowiek ten zginął na miejscu, dlatego nie dostarczono pomocy medycznej. Nasi lekarze zbadali jego zwłoki i orzekli, że obrażenia odpowiadały upadkowi. Początkowo Ebenianie nigdy nie interweniowali w naszą opiekę ani też nie oferowali swej pomocy medycznej.

Jednak gdy Ebenianie – osoby bardzo uprzejme i czułe, zobaczyły płaczących członków naszej grupy, zaoferowali wtedy, że udzielą opieki medycznej. Choć nasi lekarze wiedzieli, że ten członek był martwy, pozwolili Ebenianom wziąć go do ich centrum opieki medycznej. Większość z tego odbyła się za pomocą języka znaków lub rozmowy z Podróżnikami, którzy co nieco rozumieli angielski.
Ebenianie zabrali ciało członka ekipy w odległy zakątek największego z miast. Ciało wniesiono do wielkiego budynki, najwyraźniej szpitala lub punktu medycznego. Za pomocą wielkiego stołu do badań, sprawdzili jego stan. Przez ciało przebiegł duży niebieskawo-zielony promień. Ebenianie patrzyli na monit, jaki wyświetlił się na dużym ekranie, wyglądającym jak ekran telewizora. Odczyt ukazał się w ebeńskim języku pisanym i członkowie naszej grupy nie mogli tego zrozumieć.
Jednakże obok znajdował się także odczyt w formie graficznej, podobny do wykresu bicia serca. Linia była ciągła, co znaczyło to samo, co odczytało ich urządzenie: serce nie było. Przez igłę Ebenianie podali płyn. Czyniono to kilkakrotnie. Wreszcie serce zabiło.
Nasi lekarze wiedzieli jednak, że wewnętrzne organy były zniszczone, nie byli jednak w pełni w stanie wytłumaczyć tego Ebenianom. Ci wreszcie wykonali znak, kładąc obie dłonie na piersiach i pochylając głowy. Nasi ludzie wiedzieli, że oznacza to, że ciało jest martwe i nic już zrobić się nie da.

Ebenianie wyrazili troskę o naszą grupę. Podczas ostatniego okresu pracy, Ebenianie przeprowadzili ceremonię ku czci zmarłego, taką samą jak dla zmarłego Ebenianina. Nasza grupa wykonywała swe własne obrzędy w towarzystwie Ebenian. Byli oni niezmiernie ciekawi jeśli chodzi o praktyki religijne. Jeden z członków grupy przewodniczył ceremonii, przeprowadzając nabożeństwo. Nasza grupa była niezmiernie wdzięczna Ebenianom za ich wielką troskę o naszego zmarłego przyjaciela.
Ebenianie żyją w bardzo prostej społeczności. Zwykła rodzina ebeńska składa się z mężczyzny, kobiety i co najmniej jednego dziecka. Członkowie naszej ekipy napotkali także rodziny nawet z czworgiem dzieci. Dowiedzieliśmy się potem, że dbają oni o dzieci tych Ebenian, którzy wyruszyli w podróż /eksplorując Wszechświat/ lub zmarłych członków społeczności.

Członkowie naszej drużyny byli świadkami powietrznego wypadku, w którym zginęło pięciu Ebenian. Na miejscu wykonano rytuał. Ebenianie przetransportowali ciała do centrum medycznego i przebadali je. Naszym ludziom zawsze pozwalano towarzyszyć Ebenianom, za wyjątkiem czasu spoczynku, gdy Ebenianie zamykali drzwi, aby uzyskać prywatność.
W oczach Ebenian dostrzegano smutek, gdy jeden z nich umierał. Potem, po ostatnim w dniu okresie pracy, Ebenianie odprawili mu “pogrzeb”, lub coś, co dla członków naszej grupy zdawało się nim być. Ciała Ebenian owinięto białym materiałem. Na ciała wylano kilka rodzajów płynów. Wielu z nich stało w kręgu zawodząc.
Dźwięki u członków grupy powodowały niemalże mdłości. Ceremonia trwała długo. Wreszcie ciała umieszczono w metalowych pojemnikach i zakopano w odległym miejscu, z dala od skupisk ludzkich. Po pogrzebie urządzono stypę. Wystawiono wielkie stoły z jedzeniem i wszyscy posilali się, tańczyli i bawili się. Miało to miejsce za każdym razem, gdy umierał któryś z Ebenian.

Pojedyncza rodzina prowadzi normalne życie. Ich domy zbudowane są z gliny, pewnego materiału podobnego do drewna i niewielkiej ilości metalu. Wszystkie z nich wyglądają tak samo. Wyglądają jak coś z terenów południowego-zachodu. Wnętrze domu składa się z 4 pomieszczeń. W pokoju sypialnym wszyscy Ebenianie śpią razem na matach, w oddzielnym pomieszczeniu przygotowują jedzenie, jest jeszcze pokój dzienny /największy w domu/ i niewielkie pomieszczenie na odpadki.
To wskazało na interesujący aspekt dla naszej ekipy. Ebenianie nie mieli fizjologicznych potrzeb wypróżniania się, tak jak my. Mieli niewielkie pomieszczenia w swych posiadłościach, gdzie załatwiali potrzeby. Jednakże ciała Ebenian były bardzo efektywne w przetwarzaniu całego pobranego jedzenia. Odchody składały się z niewielkiej ilości fekaliów, podobnych do tych, jakie pozostawia po sobie mały kot.
Członkowie grupy nie widzieli także nigdy Ebenianina oddającego mocz. Z drugiej strony, odpady naszej grupy składały się z wielkiej ilości zarówno fekaliów jak i moczu. Ebenianie musieli zbudować duże miejsce składowania odpadów organicznych po 12 członkach grupy. Naszą grupę dostosowali do istniejących tam warunków.

Jedzenie, jak już wcześniej wspomniałem, stanowiło dla członków naszej grupy problem. Spożywali oni głównie quasi-wojskowe racje, ale z czasem musieli przejść na jedzenie ebeńskie. A ci mieli wielki wybór produktów żywieniowych. Hodowali warzywa. Nasza drużyna odnalazła produkt przypominający ziemniaki, choć smakowały one inaczej. Mieli oni także pewnego rodzaju sałatę, rzepę i pomidory. To były jedyne z warzyw, które przypominały nasze. Hodowali także inne ich rodzaje.
Istniały tak dziwnie wyglądające okrągłe rośliny z długimi pędami. Ebenianie gotowali pędy i zjadali dużą część rośliny na surowo. Istniał także pewien biały płyn, który widząc po raz pierwszy wzięliśmy za mleko. Po spróbowaniu go, nasza ekipa uświadomiła sobie, że różni się on, zarówno smakiem jak i składem. Płyn pochodził z niewielkiego drzewa, które rosło na północy planety. Ebenianie ekstraktowali mleczko z drzewa dla wytwarzania tego płynu. Picie go zdawało się sprawiać pewnego rodzaju przyjemność.
Członkowie naszej grupy nie czuli nigdy „smaku” na ten płyn. Ebenianie gotowali jedzenie. Przyrządzali potrawkę, która dla naszych była wyjątkowo bez smaku. Używaliśmy dużo soli i pieprzu. Piekli także chleb. Był on przygotowywany bez drożdży i smakował dobrze, ale powodował straszne zatwardzenie u członków ekipy. Musieli pić wielkie ilości wody, aby go strawić.

Jedną z rzeczy, którą lubili zarówno Ebenianie jak i członkowie naszej grupy były owoce. Ebenianie jedli ich wielką ilość. Owoce, choć różniły się od czegokolwiek, co widzieliśmy, były słodkie. Niektóre smakowały jak melony, inne zaś jak jabłka.
Kolejnym problemem była woda. Na Serpo zawiera ona liczbę nieznanych związków chemicznych, wykrytych przez naszą grupę. Musieli oni więc ją przegotowywać przed wypiciem. Widząc to, Ebenianie zbudowali dużą fabrykę, która przetwarzała wodę dla naszej grupy.
W końcowym raporcie naszej grupy napisanym przez dowódcę /Pułkownika/, jest mowa, że w czasie okresu wymiany /jest on ostrożny i nie używa dokładnych terminów/, grupa była w stanie przez ponad 50% czasu porozumieć się z Ebenianami. Istniały także takie zagadnienia, co do których nie byli w stanie się porozumieć.
Nasza ekipa przywiozła z sobą sprzęt do softballu, by utrzymać kondycję. Ebenianie obserwowali grę i śmiali się głośno. /Ich śmiech brzmiał jak przeszywający krzyk/. W końcu i Ebenianie zaczęli grać, ale nigdy nie przyzwyczaili się do łapania piłki, zanim uderzyła ona w ziemię.

Członkowie naszej grupy grali także w piłkę ręczną. Ebenianie przyglądali się grze a potem grali w nią między sobą. Ale znów, jak w softballu, nigdy nie domyślili się, że muszą złapać piłkę, nim uderzy ona w ziemię!
Choć nasi ludzie szanowali prywatność Ebenian, pozwolono im być świadkami narodzin. Rozglądając się wokół, przyjrzeli się także seksualności Ebenian. Mężczyźni i kobiety mają podobne organy płciowe i dokonują stosunku. Ich seksualna aktywność nie jest tak częsta, jak to ma miejsce u nas. Wierzy się, że dokonywali oni tego aktu w celach przyjemności i reprodukcji.

Program wymiany z Zeta Reticuli część 5 

11/17/2005 
Oto kilka faktów na temat Serpo, dostarczonych przez naszą grupę badawczą: 

Średnica planety wynosiła około 7.218 mili /11.62 km./ 
Przyspieszenie grawitacyjne: 9.60 m/s2 
Pełny okres obrotu wynosił około 43 godzin. 

W skład naszej grupy wchodziło dwóch geologów /a równocześnie biologów/. Pierwszą rzeczą, którą geologowie sporządzili, była mapa całej planety. Pierwszym krokiem było podzielenie planety na połowy, aby w wyniku tego wyznaczyć równik. Potem ustalono granice między półkulą południową a północną. Każdą z półkul podzielono następnie na cztery kwadranty.
Wreszcie udało się odnaleźć południowy i północny biegun. Była to najłatwiejsza metoda badania planety. Większość Ebenian zamieszkiwała obszary wzdłuż równika. Jednakże były również osady na północy, umieszczone w każdym z kwadrantów półkuli północnej. Na obu biegunach nie znajdowały się żadne zamieszkałe osady. Biegun południowy był wymarły. Była to jałowa kraina, w której prawie nie występowały opady i gdzie zupełnie nic nie rosło.
Były tam formacje ze skał wulkanicznych, zaś na samym południu znajdowała się skalista pustynia. Temperatury na biegunie południowym dochodziły od 90° do 135° F /32° – 57° C/ . Idąc dalej ku północy w Kwadrancie 1, drużyna odkryła skały, które wskazywały na wulkaniczną aktywność w tej okolicy. Znaleziono tam liczne kratery wulkaniczne.

Drużyna odkryła tam kratery zalane wodą. Wodę przebadano i odkryto w niej dużą zawartość siarki, cynku, miedzi i innych, nieznanych związków chemicznych. Posuwając się na wschód ku kwadrantowi 2, w zasadzie natrafili na podobne skaliste rejony.
Jednakże w jednym miejscu położonym na północnym skrawku kwadrantu 2, drużyna odnalazła zasadową zwietrzelinę. Na Ziemi formowane są one przez strumienie wpływające na pustynie lub suche miejsca. Nasi ludzie odnaleźli stwardniałe błoto pokryte solami zasadowymi. W miejscu tym występowała roślinność.
Przesuwając się do kwadrantu 3, grupa natrafiła na swego rodzaju pustkowia – suchy obszar pocięty głębokimi parowami z rzadką roślinnością. Wąwozy i doliny były niezwykle głębokość niektórych dochodziła nawet do 3000 stóp głębokości /914,4 m./.
W tym regionie natrafiono na pierwsze na Serpo zwierzę. Wyglądało jak pancernik. Istota była nieprzyjazna i próbowała zaatakować kilkakrotnie grupę. Ebeński przewodnik użył dźwiękowego urządzenia do odstraszenia stworzenia.

Poruszając się w stronę równika, nasza grupa natrafiła na pustynne krajobrazy z kępkami roślinności. Odnaleziono wiele studni artezyjskich. Woda w nich była świeża i zawierała nieznane związki chemiczne. Smakowała dobrze a Ebenianie pili ją i używali do innych celów. Członkowie naszej grupy musieli ją przegotowywać, gdyż testy wykryły obecność nieznanego typu bakterii.
Poruszając się na północ, grupa zauważyła znaczne zmiany w klimacie i krajobrazie. Jeden z członków grupy nazwał to „Małą Montaną”. Znaleziono tam drzewa podobne do wiecznie zielonych ziemskich drzew. Z nich Ebenianie pozyskiwali mleczko. Biały płyn był ekstraktowany i pity.
Poruszając się na północ, grupa zauważyła znaczne zmiany w klimacie i krajobrazie. W tym rejonie znaleziono wiele różnego typu roślinności. Znaleziona została stojąca woda, najprawdopodobniej zasilana przez studnie artezyjskie. W tym regionie występowały bagna. Na nich dostrzeżono wielkie rośliny. Ebenianie jedli je. Bulwy roślin były bardzo duże i smakiem co nieco przypominały melona.

Wreszcie grupa przeniosła się do obszaru w Kwadrancie 1 na półkuli północnej. Na obszarze tym panowały średnie temperatury [50° – 80°F tj. 10° – 26° C] oraz panowała dostateczna ilość cienia. Ebenianie dla naszej ekipy zbudowali niewielką osadę. Większość dalszych wypraw eksploracyjnych rozpoczynała się z tego miejsca. Południowa półkula zbadana została raz i uzyskano geologiczne informacje.
Z racji gorących temperatur drużyna zdecydowała się nie powziąć następnych wypraw. Zdecydowano więc, że dalszemu badaniu poddana zostanie półkula północna, gdzie wraz z posuwaniem się ku biegunowi, temperatura znacznie spadała.
Odkryto góry wznoszące się na wysokość 15.000 /457.2 m./ stóp i doliny, które znajdowały się poniżej punktu przyjętego przez grupę za „poziom morza”. Odkryto zielone łąki pokryte roślinnością przypominającą trawę, ale bulwiastą. Grupa nazwała te obszary „polami koniczyny”, choć bulwy te nie były koniczyną.
Poziom promieniowania na półkuli północnej był niższy aniżeli na równiku i na półkuli południowej. Na północnym biegunie pogoda była zimna i drużyna po raz pierwszy zauważyła oznaki śniegu. Płachta przykrywała krajobraz wokół północnego bieguna. Pokrywa śnieżna mierzyła w najgłębszym miejscu około 20 stóp /6.096 m./.
Temperatura utrzymywała się na stałym poziomie 33° /0.5° C/. Nigdy nie zauważono, aby w tym regionie temperatura różniła się od podanej. Ebenianie nie mogli wytrzymać przebywania tam przez długo, ponieważ cierpieli na ekstremalną hipotermię. Przewodnik grupy miał na sobie kombinezon, który przypominał kombinezon kosmiczny i miał wbudowane ogrzewanie.

Znaleziono ślady świadczące o trzęsieniu ziemi. Wzdłuż północnego krańca półkuli południowej przebiegały linie uskoków. Eksfoliacja* obserwowana była wraz ze skałami, które wskazywały na obecność w tym miejscu przepływu magmy.
Ekipa przywiozła z sobą z Serpo setki próbek ziemi, roślin, wody i wielu innych, które przetestowane miały zostać na Ziemi. W czasie badań nasza drużyna odkryła wiele typów zwierząt. Najdziwniejszym z nich była „Bestia”, która wyglądała jak wielki wół.
Kolejne zwierze wyglądało jak puma, ale wokół karku miało gęste futro. Stworzenie to zdawało się być ciekawskie, ale Ebenianie nie uważali go za niebezpieczne.
W czasie eksploracji terenu w Kwadrancie 4 odkryto bardzo długą i ogromną istotę, która przypominała węża. Była to istota ‘śmiercionośna”, jak wyjaśnili Ebenianie. Jej łeb był ogromny i posiadał oczy, wyglądające prawie na ludzkie. W tym jedynym przypadku nasza grupa użyła swej broni i zabiła stworzenie.

Ebenianie nie zdawali się być wzruszeni faktem, że zabito stworzenie, ale zdenerwowało ich użycie do tego celu broni. Ekipa zabrała z sobą cztery Colty .45 /używane standardowo w wojsku/ i cztery karabiny M2. Po zabiciu przeprowadzono sekcję zwłok, która ukazała dziwne wewnętrzne organu, niepodobne do tych występujących u ziemskich węży. Stworzenie mierzyło 15 stóp /4.572 m./ długości i 1.5 średnicy /0.4572 m./. Grupę zaciekawiły też jego oczy.
Te zawierały tęczówki zaś z tyłu wielki nerw, podobny do nerwu wzrokowego połączonego z mózgiem. Mózg stworzenia był wielki, znacznie większy niż u jakiegokolwiek ziemskiego węża. Ekipa chciała także zjeść mięso węża, ale Ebenianie uprzejmie odradzili im.

 

************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE W KOSMOSIE, UFO, ZJAWISKA PARANORMALNE | 1 Comment »

FATIMA : CUD CZY BLISKIE SPOTKANIE?

Posted by edgier25 w dniu 17 lutego 2012


Matka obca z Fatimy


W świadomości katolików wydarzenia z Fatimy funkcjonują jako najbardziej spektakularny i najważniejszy cud XX wieku, powiązany z przekazaniem słynnych tajemnic. Joaquim Fernandes – historyk z Uniwersytetu F. Pessoa w Porto twierdzi jednak, że jeśli wydarzenia te możemy do czegoś porównać, to najbliżej im do bliskich spotkań z UFO i jego pasażerami. W wywiadzie, który przeprowadził z nim P.Cielebiaś, uczony wskazuje na szereg świadczących o tym faktów i wymienia te elementy fatimskiego objawienia, które nie są powszechnie znane

***********************************************************Edgier25@wordpress.com

____________________
INFRA
ciekawostki

Joaquim Fernandes – portugalski historyk z Uniwersytetu im. Fernando Pessoa w Porto, który od ponad ćwierć wieku bada wydarzenia związane z objawieniami maryjnymi w Fatimie. W oparciu o dostęp do oryginalnych dokumentów z fatimskiego archiwum wraz z badaczką Finą d’Armada stworzył on teorię łączącą te wydarzenia ze zjawiskiem UFO. Swe wnioski zawarł m.in. w wydanych niedawno książkach takich jak Celestial Lights, Heavenly Secrets oraz Fatima Revisited. Rozmowia Piotr Cielebiaś.
Fatima to jedno z najsłynniejszych miejsc XX-wiecznych objawień maryjnych. W 1917 r. trójka małoletnich wizjonerów – Łucja dos Santos oraz jej kuzyni Franciszek i Hiacynta Marto (którzy niedługo potem zmarli), przez kilka miesięcy spotykali się ze świetlistą postacią, którą uznawali za Matkę Boską. Obok słynnych Tajemnic fatimskich i Cudu słońca, wydarzyło się tam wiele innych incydentów o charakterze nadprzyrodzonym. Profesorze, kiedy po raz pierwszy doszedł pan do wniosku, że objawienia w Fatimie przypominają pewnymi szczegółami zdarzenia, które współcześnie określa się jako spotkania z UFO? W jaki sposób doszedł pan do wniosku, że wydarzenia te były czymś znacznie dziwaczniejszym niż przyznaje Kościół Katolicki?
niesamowite
Joaquim Fernandes: Nowe spojrzenie na sprawę Fatimy zainicjowało i zainspirowało program badawczy, który trwał od 1976 do 1982 roku, kiedy opublikowaliśmy pierwszą książkę na ten temat pt. „Extraterrestrial Intervention At Fatima: The Apparitions and the UFO Phenomenon” („Pozaziemska interwencja w Fatimie: Objawienia a zjawisko UFO”). Idea rodziła się przez lata i wynikała po części z lektury prac innych autorów, takich jak Jacques Vallée czy Paul Misraki. Zasugerowali oni jako pierwsi, że wszystkie rodzaje religijnych oraz maryjnych objawień miały wiele wspólnego ze zjawiskiem znanym od XX w. jako „UFO” [skrót o angielskiego: unidentified flying object – niezidentyfikowany obiekt latający -przyp.autora] i w rzeczywistości nie wiązały się ze sferą wierzeń czy duchowości, jak się powszechnie mniema. Kwestię tą poruszałem w rozmowach z moją współpracowniczką, historykiem Finą d’Armada dochodząc do wniosku, że być może wydarzenia fatimskie z 1917 r. mogły być czymś podobnym, zinterpretowanym w unikalny sposób w ramach mentalności ówczesnych ludzi, a także realiów politycznych i światopoglądowych Portugalii po I Wojnie Światowej.

W późniejszym okresie jeden z moich kolegów uzyskał szansę zbadania oryginalnych dokumentów sanktuarium w Fatimie, gromadząc do końca lat 70-tych pokaźną ilość danych. W 1982 r. pojawiła się książka, której kolejne dwa wydania szybko wyprzedano. W świetle apetytu czytelników na nowe fakty, uzyskaliśmy możliwość ponownego opracowania podstawowych części składowych naszego studium, wzbogacając je o wątki uzyskane dzięki innym przedsięwzięciom badawczym. Kwestia prawdziwej natury objawień maryjnych w Fatimie, które zostały ocenzurowane i zniekształcone przez Kościół, ujawnia zaskakujące bogactwo informacji pochodzących z niezależnych źródeł. Są one na tyle przekonujące, że pozwoliło to nam na stworzenie hipotezy łączącej objawienia z 1917 roku ze zjawiskiem UFO. Zachowanie tych niezwykłych obiektów, ich budowa oraz oddziaływanie na otoczenie zasługują na szczegółowe, kompetentne i dokładne zbadanie.

Co z oryginalnymi dokumentami, które mieliście państwo możliwość zbadać? Czy dziś można w łatwy sposób dotrzeć do archiwów fatimskich? Która z zawartych tam informacji była dla pana najbardziej szokująca?

Joaquim Fernandes: Najbardziej wartościowy dokument, który znajduje się w Fatimie nosi tytuł „Dochodzenie parafialne”, a sporządzony został w roku objawień (tj. w 1917) przez miejscowego księdza. Drugi to „Oficjalne przesłuchania” z roku 1923. W celach porównawczych przestudiowaliśmy także „Pamiętniki” siostry Łucji dos Santos, głównej wizjonerki, które pochodziły z lat 30-tych XX w. Ich analiza pozwoliła dodatkowo podważyć wiarygodność tzw. „Trzeciej tajemnicy fatimskiej”. Pierwsze dwa wymienione źródła nie były dostępne dla historyków do czasu, aż uzyskała do nich dostęp Fina D’Armada, podpisawszy oświadczenie związane z wykorzystaniem zawartych tam danych do swej pracy naukowej na temat objawień. Dziś najprawdopodobniej dokumenty te byłyby udostępnione każdemu uczonemu w bibliotece przy sanktuarium w Fatimie.

Jak wiemy, dla katolików dokumenty te miały zawsze drugorzędną wartość, bez znaczenia dla ich wiary, gdyż wystarczała im dość naiwna opowieść identyfikująca jasną postać widzianą w Fatimie z Maryją, Matką Jezusa, żyjącą 2000 lat wcześniej. Mogę powiedzieć, że najbardziej niezwykłą relacją zawartą w oryginalnych dokumentach była obserwacja „anioła” dokonana przez 10-letnią Carolinę Carreirę – czwartą, nieznaną większości wizjonerkę z Fatimy. Znaleziono ją w „Oficjalnych przesłuchaniach”. Carolina poczuła w głowie rodzaj myślowego „apelu” ze strony istoty. Z racji kontrowersyjnej natury tego doznania, relacja Caroliny pozostała pomiędzy pokrytymi kurzem zapomnianymi anonimowymi relacjami z Fatimy, powszechnie niedostępnymi oraz odrzucanymi ze względu na ich „dziwaczność” i niezgodność z kościelną wersją. Udało nam się jednak w dostateczny sposób przeanalizować charakter relacji Careiry, o której istnieniu większość ludzi nie ma pojęcia. W czasie trwania tego procesu uzyskaliśmy spodziewane potwierdzenie naszych założeń: także w tym przypadku niezwykłe doświadczenie nie mogło zostać zmyślone i wpasowywało się w powtarzalne w przypadku Fatimy prawidłowości.

Które z aspektów objawień fatimskich przypominają najbardziej swymi szczegółami historie o spotkaniach z UFO? Czy wydarzenie religijne z 1917 roku możemy określić jako masowe spotkanie z obcą, nieludzką inteligencją?

***********************************************************Edgier25@wordpress.com

 


Od lewej: Jacinta, Lucia i Francisco, tuż po doświadczeniu rzekomej wizji piekła.

 
Joaquim Fernandes: Ufologia to zbiór naukowych dyscyplin, które badają kompleksowy problem istnienia niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO). W zamierzchłej przeszłości ludzie interpretowali ich obserwacje w kontekście objawień religijnych. Przez wieki gości z niebios traktowano jako istoty nadprzyrodzone (złośliwe czy dobre), anioły, demony, bogów czy istoty ze światła.

W opisach zdarzeń, do których doszło w Fatimie odnajdziemy szczegóły znane ze współczesnych spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Jednym z nich było „brzęczenie” przypominające odgłos wydawany przez rój pszczół, które słyszeli ludzie znajdujący się w sąsiedztwie wizjonerów, kiedy rozmawiała z nimi „Fatimska Pani”. Inne charakterystyczne elementy to obserwowane na miejscu objawień dziwaczne „chmury” i niewielkie powietrzne obiekty, które unosiły się nad ziemią i miały możliwość oddziaływania na otoczenie. Zgromadzeni na miejscu wierni wspominali także m.in. o zmianach koloru atmosfery, odczuwaniu uderzeń „fal ciepła”, obserwacji „świetlnych ramp”, które łączono z pojawianiem się Maryi nad dębem w Cova da Iria [tj. miejscem w pobliżu Fatimy, gdzie miały miejsce objawienia – przyp. autora] oraz opadach „anielskich włosów” – białej włóknistej substancji, która towarzyszy nieraz obserwacjom UFO. Najważniejszy ze wszystkich był jednak psychologiczny aspekt spotkania, a więc wejście przez troje pastuszków w zmieniony stan świadomości, co stanowi kolejny dobrze zanalizowany przez ufologię aspekt spotkania z nieznanymi obiektami.

Sceptycy (tacy jak badacz zjawisk paranormalnych, Joe Nickell) uważają całe wydarzenie fatimskie za mistyfikację biorącą swój początek w bujnej wyobraźni Łucji i skutkującą wystąpieniem tam masowej histerii. W swoich książkach wymienia pan wydarzenia, które przeczą temu obrazowi. Chodzi o fizyczne ślady oraz dziwne incydenty, takie jak wyschnięcie przemoczonych ubrań pielgrzymów, przypadki nagłych uzdrowień i tym podobne. Wszystkie one zebrane razem wskazują, że w Fatimie mogło rzeczywiście wydarzyć się coś dziwnego…

***********************************************************Edgier25@wordpress.com

niewiarygodne

Lud modlący się w miejscu objawień w Cova da Iria w pobliżu miasa Fatima.
Joaquim Fernandes: Sceptycy mogą mieć częściowo rację, gdyż jak wspomniałem powstałe w późniejszym okresie „Pamiętniki” Łucji dos Santos nie mogą być traktowane jako oryginalne źródło dla historyków. Pozostają one jednak ciekawym przykładem tego, w jaki sposób wspomnienia mogą ulec zatarciu i zmanipulowaniu przez osoby trzecie. W przypadku wizjonerki z Fatimy, która młode lata spędziła w hiszpańskich klasztorach, w kompletnej izolacji od świata zewnętrznego i rodziny, mogli być to jej jezuiccy spowiednicy.

Jednakże inne informacje uzyskane od kilkudziesięciu wyselekcjonowanych świadków, których relacje wykorzystaliśmy w książkach zdają się wskazywać na istnienie innych zjawisk, których źródło nie leży najprawdopodobniej w działalności człowieka ani w zjawiskach naturalnych. Dobrą ilustracją tej zasady jest analiza wszystkich aspektów tzw. „Cudu Słońca”, który rozegrał się 13 października 1917 roku.

Jedna z hipotez roboczych poddanych eksperymentalnej weryfikacji przypisywała niektóre z fizycznych aspektów doświadczanych przez świadków z Fatimy działaniu promieniowania mikrofalowego. Do innych anomalnych elementów incydentu fatimskiego zaliczamy:

– nieznaną szerzej deklarację „czwartej wizjonerki”, Caroliny Carreiry, iż podczas wspomnianego spotkania z istotą (którą uznała ona za niewielkiego „anioła”) usłyszała rodzaj myślowej komendy: „Przyjdź i odmów trzy Zdrowaś Maryjo… Przyjdź i odmów Trzy Zdrowaś Maryjo…”

– liczne relacje świadków znajdujących się niedaleko miejsca „kontaktu” (tj. przebywających w sąsiedztwie doświadczających wizji pastuszków), którzy twierdzili, iż w czasie wymiany informacji między wizjonerami a „Maryją” słyszeli szum przypominający „brzęczenie pszczół”. Przypomina to aspekty dźwiękowe spotykane we współczesnych spotkaniach z UFO.

– właściwości promieniowania mikrofalowego, omawiane m.in. przez McCampbella, które wyjaśniają efekt, o którym wspominali ludzie zgromadzeni w Fatimie w czasie tzw. Słonecznego cudu. Według relacji, doświadczyli oni m.in. cieplnej fali, szybkiego wysychania zmoczonych ubrań oraz innych efektów o charakterze fizjologicznym.

Świadkowie z Fatimy wspominali o obserwacji „istoty”, której rzeczywisty wygląd wcale nie pasował do przedstawień Fatimskiej Madonny. Jak rzeczywiście wyglądała postać wzięta przez fatimską trójkę za Maryję?

Joaquim Fernandes: W oryginalnym oświadczeniu z 1917 roku Łucja stwierdzała, że „Pani”, którą widziała wraz ze swymi kuzynami, w momencie pojawienia się ubrana była na biało. Jej szata była biało-złota, tkana i w miarę krótka, tj. nie sięgała do stóp. To nie jedyna różnica w opisie zjawy podanym przez wizjonerów a oficjalnym wizerunkiem Fatimskiej Pani. Jej rysopis podany przez dzieci nie pasował do wizerunku Maryi, jaki odnajdujemy w Kościele katolickim. Możliwe, że ówczesny proboszcz podał opis zgodny z realiami historycznymi i był święcie przekonany, że widziana istota była tą samą Maryją, którą znał z posągu.

W swoich książkach twierdzi pan, że prawda o słynnych „tajemnicach fatimskich” jest dla wiernych szokująca, gdyż zostały one spreparowane przez księży „pracujących” nad objawieniem. Czy może nam pan powiedzieć, jakie motywy kierowały twórcami afery wokół Trzeciej tajemnicy fatimskiej w czasie pontyfikatu Jana Pawła II? Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą nawet, że do dziś ukrywa się pewną część tajemnic z orędzia Madonny.

Joaquim Fernandes: Tak zwaną „Trzecią tajemnicę” należy rozważyć w ramach warunków historycznych i kulturowych, z jakimi zetknęła się podczas „kwarantanny” w Hiszpanii młoda zakonnica, Łucja dos Santos a także wpływu, jaki mieli na nią jej spowiednicy – jezuici. Za pontyfikatu Jana Pawła II doszło do intensyfikacji kultu maryjnego, który na terenach śródziemnomorskich miał mocne korzenie, sięgające jeszcze czasów prehistorycznych, kiedy czczono Wielką boginię – Matkę. Kościół wykorzystał je i połączył ze swymi naukami i teologicznymi argumentami.

W 1921 r. kontrolę nad sprawą cudu w Fatimie przejął biskup Leirii, faworyzując jego katolicką wersję. Myślę, że ultrakatolicy i fundamentaliści nadal będą wierzyć w teorię konspiracyjną o Trzeciej tajemnicy fatimskiej, a nawet istnieniu „czwartej”. Sprawę tą należy postrzegać nie dosłownie, ale poprzez pryzmat warunków kulturalnych i politycznych, w których funkcjonowała jedyna wizjonerka, która pozostała przy życiu – Łucja. Cała reszta to jedynie czysta spekulacja, w pełni ukształtowana latach 40-tych, kiedy narodził się podział na trzy „Tajemnice fatimskie”.

Centralną część opowieści o wydarzeniach w Fatimie stanowi tzw. Cud słońca. W swej książce podaje pan relacje naocznych świadków tego wydarzenia będących ludźmi, którym daleko było do dewocji i ulegania masowej histerii. Czy rzeczywiście mogli oni obserwować manewry latającego obiektu?

***********************************************************Edgier25@wordpress.com

niewiarygodneArtystyczna i niezgodna ze stanem faktycznym wizja objawień w Fatimie.

Joaquim Fernandes: Dobry opis tego zdarzenia sporządził prawnik José Proença de Almeida Garrett, który był naocznym świadkiem wydarzeń, jakie miały miejsce 13 października 1917 r.: „Chwilę przedtem ‘Słońce’ przebiło się zza gęstej powłoki chmur. W innych przypadkach zostałoby przez nie z pewnością zasłonięte, jednak teraz świeciło jasno i intensywnie. I ja zwróciłem na nie uwagę, bowiem niczym magnes skupiało ono wzrok wszystkich obecnych. Dostrzegłem wtedy, że przypomina ono dysk o bardzo wyraźnej obwódce, świetlisty, jednak nie rażący w oczy. Porównanie do metalicznego ciemnego dysku, jakie często słyszy się w Fatimie, nie jest według mnie poprawne. Kolor obiektu był bardziej czysty, bogaty i żywiołowy, opalizował niczym perła. Nie przypominało też widocznego na czystym niebie księżyca, bowiem można było poczuć, że to ‘żywa gwiazda’. Nie było koliste, jak księżyc. Wyglądało raczej jak ‘wrzeciono’ wycięte z macicy perłowej. Nie jest to tanie poetyckie porównanie – tak to właśnie widziałem. Nie można tego także uznać za Słońce (którego wówczas nie było widać). Ciekawe jest to, że każdy mógł wpatrywać się w źródło światła, domniemaną gwiazdę i czuć bijące od niej ciepło, nie uszkadzając sobie oczu.”

Myślę, że wszystkie osoby zainteresowane opowieściami o UFO – fikcyjnymi czy nie – z łatwością rozpoznają te cechy, jako klasyczne zachowanie niezidentyfikowanego obiektu. I z pewnością nie była to nasza dzienna gwiazda.

Jak na pana publikacje zareagowali katolicy? Czy spotkał się pan z negatywnymi reakcjami ze strony portugalskich duchownych? Przeciętny wierny może pomyśleć, że profanuje pan jedno z najświętszych dla katolików miejsc, przypisując Maryi nowe pochodzenie, jako istocie z „latającego spodka”. Czy poglądy miały wpływ na pańską karierę akademicką?

Joaquim Fernandes: Większość reakcji ze strony katolików miała i ma charakter emocjonalny i nie zawiera żadnych poważnych czy racjonalnych argumentów. Nie jest łatwo rozpocząć z nimi dyskusję na poziomie, dlatego, że większość najbardziej zagorzałych wiernych nie zapoznała się nigdy z najważniejszymi faktami. A my przecież tego nie wymyśliliśmy – wszystkie te informacje znajdowały się w oryginalnych fatimskich dokumentach. Nie stwierdziliśmy także, że Maryja Dziewica przybyła z latającego spodka. Moja praca w dziedzinie objawień fatimskich była zupełnie niezależna od kariery naukowej. Jako historyk zajmowałem się zdarzeniem z Fatimy w ujęciu całościowym, a więc jego implikacjami społecznymi i kulturowymi na tle republikańskiej, antyklerykalnej Portugalii z 1917 r., próbując zrozumieć nastawienie ludzi żyjących w tamtym okresie.

Czy wierzy pan w konwencjonalną hipotezę nt. UFO, która zakłada, że są to pojazdy astronautów przybywających z innych planet lub wymiarów? Czy domniemani „innoplanetanie” jako systemu komunikacji z nami mogą użyć czegoś co zrozumiemy, a więc symboli, w tym tych religijnych?
niesamowiteKsiążka prof. Fernandesa i Finy D’Armady pt. „Heavenly Lights” („Niebiańskie światła”) ze wstępem autorstwa słynnego Jacquesa Vallée.
Joaquim Fernandes: Zjawisko UFO i spotkania z kosmitami są prawdziwe… dla ludzi, którzy ich doświadczają. Dla mnie liczy się sposób przedstawiania i opisywania tych obiektów. Moja analiza historyczna skupia się na sferze kultury. Nie wiem, jak mogłyby wyglądać środki i narzędzia przyszłej komunikacji z obcymi. Prawdopodobnie takowa możliwa jest jedynie między dwoma stronami na takim samym poziomie poznawczym lub też w przypadku, kiedy bardziej rozwinięta cywilizacja zainicjuje kontakt z tą stojąca na niższym stopniu rozwoju.

Nietrudno zauważyć, że reakcja wielu konserwatywnych czytelników w Polsce może być dość gwałtowna, bowiem pańskie opinie burzą ich tradycyjny sposób patrzenia na zdarzenia w Fatimie. Pozostaje jeszcze jedno pytanie, dosyć osobiste: czy badania w sprawie objawień zmieniły pański stosunek do religii?

Joaquim Fernandes: Nie zmieniło to jakoś zasadniczo mojego sposobu myślenia. Według mnie postawy względem religii są w każdym społeczeństwie identyczne, jednak historyk musi traktować je w taki sam sposób – jako wytwory kultury. Szanuję wszystkie odczucia religijne, które utrwalone zostały w naszej zbiorowej pamięci i być może wskażą nam także przyszłą drogę społecznej ewolucji. Pokolenia oraz archiwa mogą przechowywać informacje przez wieki, ale nie da się jednoznacznie ocenić, czy przyszłe stulecia przyniosą zmianę postaw religijnych. Może nasza cywilizacja już z tego wyrośnie, a może zacznie czcić innych „bogów”, kiedy pierwsi ludzie wyruszą na stałe w przestrzeń kosmiczną. Kto wie

***********************************************************Edgier25@wordpress.com

Read more: http://science-info.pl

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, KOŚCIÓŁ- WIARA, ZJAWISKA PARANORMALNE | 2 Komentarze »

MAŁE CUDOKI W UFO………………

Posted by edgier25 w dniu 17 lutego 2012


Cuda zielonych ludzików

 

Policjant transportujący ugryzionego przez aligatora kolegę zauważył, że nad samochodem unosi się dziwny obiekt. Kiedy funkcjonariusze poczuli na sobie dochodzące z niego ciepło, krwawienie z rany poszkodowanego ustało. A to tylko jeden z licznych przykładów cudownych uzdrowień w zetknięciu z… UFO.

Cud słońca czy UFO?

Co wspólnego mają ze sobą obserwacja UFO w kształcie ?bochenka? z miejscowości Moskorzyn i objawienie w Fatimie? Jak się okazuje, zdumiewająco dużo. Tzw. ?Cud słońca? z Fatimy do dziś wzbudza ogrom kontrowersji, także w środowisku naukowym. Relacje naocznych świadków wydarzeń z 1917 r. zawierają szereg szczegółów wskazujących, iż wbrew temu co sądzą sceptycy nie było to zjawisko ani naturalne, ani nawet w pełni ?normalne?. Okazuje się, że świadkowie cudu ujrzeli coś w rodzaju ?latającego dysku?, a wielu z nich poczuło na sobie jego oddziaływanie. Niektórzy wspominali nawet, że zostali uleczeni z nękających ich przypadłości. Zbieżności między tymi relacjami, a opowieściami świadków spotkań z UFO jest aż za wiele.

*********************************************************************Edgier25@wordpress.com

Dysk w Fatimie

Oficjalna wersja historii objawień fatimskich mówi, iż trzej mali wizjonerzy ujrzeli Maryję po raz pierwszy 13 maja 1917 r. Na miejsce cudownej manifestacji wracali jeszcze kilkukrotnie, uzyskując zapowiedź wielkiego cudu, który dla ludzkości miał stanowić ostateczny dowód. Z tego właśnie powodu 13 października 1917 r. w miejscu zwanym Cova da Iria w pobliżu Fatimy zgromadziło się ponad 50 tys. ludzi pragnących na własnej skórze doświadczyć zjawiska nadprzyrodzonego. Wśród nich znajdowali się zarówno uczeni-ateiści, jak i głęboko wierzący chłopi, w strugach deszczu oczekujący boskiego znaku. Około godziny 13:45, rozpoczęło się to, co zostało zapowiedziane?

Jedna z obecnych na miejscu kobiet opisała to w następujący sposób: ?Srebrzyste słonce zaczęło się turlać i obracać.? Podobne porównania zawierały inne relacje, w tym także depesze prasowe. ?Beira Baxia? informowała czytelników, iż ?słońce ukazało się na niebie, emitując dziwne światło. Można było obserwować, jak przechodzi przez różne ewolucje, pojawiając się bądź jako słoneczny krąg otoczony aureolą płomieni, bądź metaliczny dysk ze srebra.?

Analogii do ?latających spodków? w innych relacjach było aż nadto. Wspominały one np., że fatimskie słońce z 13 października przypominało wykonany z mętnego kryształu dysk. Lekarz Pereira Gens opisał to zjawisko jako ?ogromną hostię?, zaś pisarka Magdalena Patricio stwierdziła, iż był to ?popielaty blask macicy perłowej, który przekształcił się w talerz ze lśniącego srebra.? Nie wszyscy byli jednak pełni zachwytu i sporo osób obawiało się, że Matka Boska obwieści w Cova da Iria koniec świata. Jednak to, co działo się w górze nie było najważniejsze – skutki oddziaływania fatimskiego ?słońca? na zgromadzony tłum okazały się znacznie bardziej enigmatyczne?

*********************************************************************Edgier25@wordpress.com

Uleczeni słońcem

Tuż przed rozpoczęciem się Cudu słońca nad Cova da Iria przeszła ulewa, która pozostawiła po sobie zmokniętych pielgrzymów i spore kałuże wody, które jak się okazało? wyparowały w ciągu kilku chwil. Inż. Godinho wspomniał, iż był przemoczony do suchej nitki, jednak w dziwny sposób zaraz po ?tańcu słońca? jego ubrania okazały się zupełnie suche!

Podczas tego niezwykłego zjawiska pojawiło się także kilka mało zauważalnych, acz intrygujących wątków. Dla przykładu, wiele osób miało doznać uzdrowienia, inni zaś zdołali dostrzec w wirującej gwieździe dziwne postaci. Wszystko trwało zaledwie kilka minut, choć niektórzy zupełnie stracili rachubę czasu. Cud skończył się równie tajemniczo, jak się zaczął i po chwili wszystko w Cova da Iria wróciło do normy?

Wśród uleczonych znajdowała się Branca de Sousa Lobo Vilhena de Barbosa. W relacji z końca 1917 r. stwierdzała ona, że po obserwacji cudu doznała ataku gorączki, jednakże wkrótce zauważyła, że zniknęły objawy malarii, na które ciągle się skarżyła. Podobnie było w przypadku niejakiej Marii Carmo de Maceira, której stan był znaczne gorszy. Lekarze podejrzewali u niej gruźlicę oraz raka macicy, ale po 13 października wszystkie te dolegliwości ustąpiły.

Cierpiący na gardło Higinio Faria, który wyruszył z konduktem pielgrzymów, wrócił zupełnie zdrowy. Joaquim Vieira, któremu lekarze nie dawali żadnych szans, również wyzdrowiał, tak samo jak Maria Carreira, której lekarze dawali zaledwie kilka lat życia.

Maryja z UFO?

Przez lata pojawiło się wiele racjonalnych wyjaśnień dotyczących prawdziwej natury Cudu słońca, jednak wbrew opinii wielu sceptyków nie był on efektem masowej histerii, ani lokalną anomalią pogodową. Wskazują na to relacje ludzi, którzy obserwowali to zjawisko z daleka. Dziwne zachowanie naszej dziennej gwiazdy obserwowano nie tylko w Fatimie, ale także w miejscowości Alburitel, położonej ok. 13 km w linii prostej od miejsca objawień. Jak mówiła Maria do Carmo da Fonseca, ludzie zgromadzeni na wzniesieniu ujrzeli, jak słońce przedziera się przez chmury, a następnie zaczyna się poruszać. Sprawiało to takie wrażenie, jakby gwiazda chciała ?urwać się z firmamentu i pozabijać wszystkich? ? mówiła kobieta. Sam taniec słońca lub dziwne światła widziano także w Aljustrel i Minde, a także w mieście Leiria. .

Profesor Joaquim Fernandes, który od lat zajmuje się badaniem objawień fatimskich w kwestii ich związków z dzisiejszymi obserwacjami UFO zauważył wiele zdumiewających zbieżności między tym, co zdarzyło się w 1917 r., a doniesieniami ludzi, którzy mówią o spotkaniach z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.

Przeglądając ufologiczne annały natrafmy na szereg obserwacji niezidentyfikowanych obiektów, które jako żywo przypominają to, co działo się w Fatimie. Przykładem może być zjawisko, które w 1952 r. widział pewien Kanadyjczyk. Jak mówił, w trakcie poruszania się obiektu UFO po niebie, wielokrotnie zmieniał on barwę z pomarańczowego na czerwony i zielony, a wreszcie srebrzysty. Niemalże ?fatimskie? zjawisko zauważył w 1982 r. jeden z polskich pilotów, który ujrzał srebrzysto-popielaty obłok, który jak się okazało był elipsoidalnym obiektem latającym. Według jego szacunków dziwny twór mógł mierzyć nawet 1000 m. długości! Mężczyzna obserwował fenomen przez ok. 3 minuty, nie mogąc określić czym właściwie był. Równie ciekawe zajście obserwowały w 1979 r. dwie kobiety z Moskorzyna, które twierdziły, iż zauważyły UFO w kształcie ?bochenka?, które co chwila zmieniało się w kulę. Znajdująca się naokoło niego nieregularna poświata również zmieniała barwę. Co najciekawsze, tak samo jak w przypadku Fatimy, kobiety odniosły wrażenie, iż obiekt ?spadał? z nieba.

Oddziaływania ze strony obiektów UFO na świadków również nie należą do rzadkości. Uderzenia ?fali gorąca? doświadczył pewien francuski rolnik, który ujrzał w 1954 r. na ulicy nietypowy świetlny obiekt. W tym samym roku niejaki Roger Reveille ujrzał UFO unoszące się w deszczu nad czubkami drzew. Kiedy wrócił na miejsce po chwili zauważył, że obszar, nad którym unosił się obiekt był zupełnie suchy ? niemalże tak, jak w przypadku z 1917 r. Podobne historie można wymieniać jeszcze przez długo.

Przypadki cudownych uzdrowień w czasie bliskich spotkań z UFO lub z jego pasażerami również nie są tak nietypowe, jak mogłoby się zdawać. Dla przykładu, pewien amerykański oficer, w którego kierunku niezidentyfikowany obiekt latający wystrzelił wiązkę światła zauważył, że po dziwnym incydencie jego wzrok poprawił się na tyle, że nie musiał już używać okularów. Jeszcze bardziej niecodzienne wydarzenie miało miejsce w 1965 r., kiedy to policjant transportujący ugryzionego przez aligatora kolegę, Roberta Goode, zauważył obiekt UFO unoszący się nad ich samochodem. Kiedy funkcjonariusze poczuli na sobie dochodzące z obiektu ciepło, krwawienie z rany Goode?a ustało.

Wielu ludzi zadawało sobie pytanie odnośnie prawdziwej natury wydarzeń z 13 października 1917 r. Czy była to, jak chcą niektórzy, najbardziej spektakularna manifestacja latającego spodka? A może jedynie nietypowe zjawisko optyczne, które zbiegło się w czasie z rzekomym objawieniem? Teorii na ten temat jest co nie miara, jednak im głębiej brniemy w oryginalne relacje, tym dziwniejszy wydaje się obraz fatimskich objawień.

 

*********************************************************************Edgier25@wordpress.com

Posted in HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ | Leave a Comment »

W GROBOWCU KRÓLA MIESZKA I – ZNALEŹLI KSIĘDZA….. GAFA !!

Posted by edgier25 w dniu 17 lutego 2012


Historyczna sensacja? Mieszko to nie Mieszko

Co istotne dla nauki ?  To fakt okłamywania narodu przez setki lat i wprowadzania w błąd Polaków ……..  Tak rodzą się brednie , które wpajane są z pokolenia na pokolenie .  Tworzony obraz historii można sobie w dupę włożyć i wielokrotnie pomnożyć  ……

PYTANIA MOŻEMY ZADAWAĆ SAMI SOBIE – GDZIE SZUKAĆ PRAWDZIWEJ HISTORII POLSKI , A JAK JUŻ ZNAJDZIEMY TO CZY ONA JEST PRAWDZIWA  ??

 

 

**************************************************************Edgier25@wordpress.com

Sensacyjne odkrycie naukowców! Tajemnica grobu Mieszka I wyjaśniona? (fot. PD)

Mieszko I mógł zostać pochowany w zupełnie innym miejscu, niż dotychczas sądzono – wynika z przeprowadzonych ostatnio prac archeologicznych. W grobowcu, który postrzegany był dotąd, jako miejsce, w którym spoczęły szczątki twórcy polskiej państwowości, zostały złożone prawdopodobnie zwłoki dostojnika kościelnego. Mógł nim być biskup Jordan. O sensacyjnym odkryciu poinformowała na swoich łamach „Gazeta Wyborcza”. 

Przez lata, miejsce pochówku pierwszego chrześcijańskiego władcy Polski pozostawało nieznane. Wszystko zmieniło się w 1952 r., kiedy w katedrze poznańskiej odkryto dwa stare grobowce – oba puste. Na podstawie badań archeologicznych oraz znanych wcześniej materiałów źródłowych – w tym relacji Jana Długosza – historycy ustalili wówczas, że jeden z grobowców może stanowić miejsce pochówku Mieszka I… I przez ponad pół wieku tak właśnie sądzono. 

Teraz okazuje się jednak, że przez lata wszyscy mogliśmy tkwić w błędzie. Do zrewidowania upowszechnianych przez blisko 60 lat informacji przysłużył się fragment wykonanej z kamienia płytki, należącej do przenośnego ołtarzyka, na którym zgodnie z dawnym zarządzeniem papieskim odprawiono msze, a nie do grobowca – poinformowała „Gazeta Wyborcza”. W związku z powyższym, niemożliwe jest, by w grobowcu spoczęła osoba świecka. Wiele wskazuje na to, że mogiła uznawana dotąd za grób Mieszka I była miejscem pochówku zmarłego pod koniec X w. biskupa Jordana. 

Wg profesora Przemysława Urbańczyka z Polskiej Akademii Nauk, Mieszko I mógł zostać pochowany w kaplicy Najświętszej Marii Panny, na poznańskim Ostrowie Tumskim. Tam podczas przeprowadzonych niedawno prac znaleziono bowiem niszę, w której kiedyś znajdować mógł się grób. 

 

**************************************************************Edgier25@wordpress.com

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, KOŚCIÓŁ- WIARA | 1 Comment »

 
%d blogerów lubi to: