edgier25

WordPress – Wiadomości

TUSK RATUJE WŁASNĄ DUPĘ I KOLESI – EMERYTURA MUSI BYĆ – Z TYM ,ŻE NIE NA PEWNO..!

Posted by edgier25 w dniu 24 Luty 2012


Premier Tusk: bez tego nastąpi katastrofa !

67 LAT

ZAPIERDALAJ , AŻ ZDECHNIESZ  !!!

z tą długowiecznością Polaków to są brednie małego Donalda po dużym piwie.

wystarczy spojrzeć w nekrologi  i sprawa jest jasna – umieralność ludzi jest większa niż kiedyś …..

wiek zgonów zaczyna się od 40 lat i ta tendencja utrzymuje się od momentu  wejścia dobrobytu do Polski.

Kobiety – „ni to pies ni wydra” w kwestiach materialnych walczą o równouprawnienie w momencie podjęcia ważnych decyzji stają się kobietami tak jak kiedyś ” kurami domowymi ” i to stwierdzenie im nie przeszkadza , kiedy walczą o swoje dupy , a w tym momencie o krótszy wiek pozwalający przejść na emeryturę –  faceci są dymani w sposób perwersyjny zaś BAWIDAMKI IM PRZYKLASKUJĄ .  

JAK WALCZYMY O WIEK EMERYTALNY TO RAZEM

– CZY TEŻ MAMY SIĘ MIEĆ WZAJEMNIE W DUPIE !!

OWSZEM KATASTROFA NASTĄPI I TO SZYBCIEJ NIŻ IM TO MOŻE SIĘ WYDAWAĆ !!!  CZĘŚĆ MŁODYCH , DUŻA CZĘŚĆ MŁODYCH LUDZI UCIEKŁA Z KRAJU PRZED BARBARZYŃSTWEM RZĄDU , A TERAZ WYROK NA TUSKOLACH WYKONA RESZTA ………..  

JEŻELI CZA BĘDZIE NIE ZAWAHAM SIĘ WYJECHAĆ Z TEJ DZICZY NAWET JEŚLI BĘDĘ MUSIAŁ PRACOWAĆ NA EMERYTURY NIEMCÓW , ANGLIKÓW I CAŁEJ RESZTY…….  ZA GODNĄ PENSJĘ PO PROSTU ZA GODNOŚĆ CZŁOWIEKA ……..  

W DUPIE MAM CAŁĄ RESZTĘ !!! A LUDZI MOJEGO POKROJU JEST OD GROMA ZDECYDOWANYCH NA TAKIE KROKI……….  

TAKA JEST PRAWDA !!!!!!    

KTO ZAŚ BĘDZIE ZAPIERDALAŁ NA EMERYTURY CAŁEJ RESZTY – CHYBA SAMI EMERYCI …

PAMIĘTAĆ TRZEBA O NIEROBACH Z RZĄDU CZEKAJĄCYCH NA SWOJE UDZIAŁY  …  DOSŁOWNIE ŚMIECH NA SALI.

Premier Donald Tusk ocenił, że postulat dobrowolności w kwestii momentu przechodzenia na emeryturę, choć „bliski sercu każdego człowieka, oznacza de facto ruinę systemu emerytalnego”.

Tusk powiedział podczas piątkowej debaty z udziałem przedstawicielek związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności, że zdaje sobie sprawę, jak odbierany jest w niektórych środowiskach kobiecych rządowy projekt ws. podniesienia do 67 lat i zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet.

– Z punktu widzenia rządu, który proponuje taki projekt, im więcej możliwości przedstawienia naszych intencji, informacji, powodów, dla których na to się decydujemy, tym większa szansa, że nas nie zabijecie – powiedział premier.

 JEZUS TEŻ NIE JEST ZWOLENNIKIEM ŻYDOPOLSKICH POMYSŁÓW !!


 Odniósł się też postulatu dobrowolności, czyli zaoferowania możliwości wyboru momentu przejścia na emeryturę. Jak mówił, obecny system emerytalny „aby zapewnić wypłacanie dziś i w przyszłości emerytur, jest systemem obowiązkowym, przymusowym w samej swej istocie”.

– Możemy się zastanawiać, czy w przyszłości nie powinno się odchodzić od obligatoryjnego systemu ubezpieczeń społecznych, w tym ubezpieczenia emerytalnego (…), z tym że doświadczenia z czasów, gdy nie było obowiązkowego ubezpieczenia pokazywało, że bardzo niewielki odsetek ludzi był gotów inwestować w swoją starość – powiedział premier.

– Uważam, że dzisiaj to nie jest moment, by dyskutować, czy rezygnujemy z tego obowiązkowego systemy emerytalnego, bo gdybyśmy chcieli od niego odejść natychmiast, to zawaliłaby się możliwość wypłacania emerytur – ocenił premier.

Tusk: nastąpi katastrofa

Premier Donald Tusk uważa, że jeśli nie dojdzie do podniesienia wieku emerytalnego, nastąpi katastrofa m.in. finansów czy rynku pracy. Nie możemy zgotować ludziom takiego losu za 30 lat – mówił w piątek na spotkaniu z działaczkami OPZZ i Solidarności.

Tusk mówił, że reformę należy przeprowadzić, aby nie dopuścić do katastrofy. – Jeśli ktoś tego nie zrobi teraz, to będziemy brnęli w katastrofę m.in. finansową, rynku pracy (…) życie na emeryturze przez 30 lat za 800 zł miesięcznie to jest katastrofa. Jeśli my jeszcze bardziej spowodujemy, że ludzie będą pracowali relatywnie krócej i za mizerną emeryturę mieliby długo, długo żyć, to jest nierealne. My nie możemy zgotować ludziom takiego losu za 30 lat – podkreślił szef rządu.

Premier odniósł się do wypowiedzi Danuty Wojdat z NSZZ „Solidarność”, która mówiła: „przyczyną, problemem i celem tej debaty, jak sam pan premier powiedział, jest zachwiana równowaga między wydatkami a wpływami”.

Premier odparł, że nic takiego nie mówił. – Na pewno nic nie mówiłem o wpływach i wydatkach, mówiłem tylko o radykalnej zmianie proporcji – długość życia w porównaniu do ilości lat przepracowanych w trakcie naszego przeciętnego życia – tłumaczył. Tusk podkreślił, że tendencja jest „nieubłagana, tzn. od dziesiątek lat stosunek ilości lat, kiedy pracujemy, do ilości przeżytego życia, kurczy się coraz bardziej”.

– Nie możemy budować naszej polemiki na fałszywych przesłankach (…), nie proponujemy tego rozwiązania (podwyższenie wieku emerytalnego – PAP) po to, aby zarobić złotówki w perspektywie naszej kadencji czy kolejnych 10-15 lat do budżetu państwa. W średnim terminie jest to neutralne z punktu widzenia budżetu – powiedział premier.

Dodał, że rząd przygotował inne, też czasem bolesne, metody, aby odbudować równowagę budżetową i wyjść z nadmiernego deficytu.

„To nie jest kara”  ( to jest upadlenie narodu  !!!!  )

ZABIORĄ TOBIE TO CO PRAWNIE SIĘ NALEŻY –  PO PRZEZ NAGINANIE KONSTYTUCJI I PRAWA  !!

Podniesienie wieku emerytalnego to nie jest rozwiązanie zmierzające do tego, aby kogoś karać; część osób ukarać można też zabierając możliwość dłuższej pracy – powiedział Tusk podczas spotkania z kobietami m.in. z OPZZ i Solidarności.

– Nie możemy zakładać, że główne kryterium przy tworzeniu ustawy o podniesieniu wieku emerytalnego, to będzie stan zadowolenia jakiejś grupy lub niezadowolenia jakiejś innej – mówił Tusk. Dodał, że istnieje dużo kobiet, grup zawodowych, które są za wydłużeniem wieku emerytalnego. Jako przykład podał pracowników uczelni wyższych.

– Prawdziwym problemem są dla nas te panie, które z powodów zdrowotnych czy innych okoliczności wykonywania pracy traktują pracę, szczególnie z upływem lat, bardziej jak przekleństwo niż dobrodziejstwo (…) największym problemem będzie ta część kobiet, która pracuje fizycznie, która osiąga pewien wiek, w którym nie jest w stanie wytrzymać tej pracy, a jest wystarczająco zdrowa, aby nie uzyskać renty. My tego pytania nie możemy zostawić bez odpowiedzi – podkreślił.

Premier mówił też o grupach uprzywilejowanych, czyli służbach mundurowych: policji, straży pożarnej, które też będą później przechodzić na emerytury. – To i tak ciągle będzie grupa uprzywilejowana (…) nie każdy musi podzielać ten pogląd, ale istnieją pewne argumenty, aby te grupy miały ten przywilej, choć redukujemy go znacząco – powiedział.

Odpowiedź OPZZ i NSZZ „Solidarność”

Przedstawicielki OPZZ i NSZZ „S” przekonywały premiera Donalda Tuska, że dyskusję odnośnie zmiany wieku emerytalnego należy poprzedzić analizą rozwoju rynku pracy. Zwracały uwagę na trudną sytuację kobiet w wieku powyżej 50 lat.

– Jako pracujące kobiety wyrażamy sprzeciw wobec decyzji podwyższenia wieku emerytalnego nie dlatego, że nie chcemy dłużej pracować, ale mamy uzasadnione przesłanki, aby sądzić, że jej wprowadzenie pogorszy jeszcze trudną sytuację na rynku pracy. I to pozbawi nas na długie lata zabezpieczenia niezbędnych środków do życia – powiedziała podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem przewodnicząca Komisji Kobiet OPZZ Ewa Miszczuk.

Podkreśliła, że przed dyskusją na temat wieku emerytalnego rząd powinien przedstawić społeczeństwu rzetelne prognozy dotyczące rozwoju rynku pracy i zalecanych kierunków kształcenia ustawicznego.

– Nasze związkowe obawy odnośnie możliwości zatrudniania osób w wieku powyżej 50 roku życia i starszych budzi obecna sytuacja na rynku pracy – dodała Miszczuk. Według niej, prawdziwym wyzwaniem dla rządu powinno być rozwiązanie problemu bezrobocia.

Także Danuta Wojdat z NSZZ „Solidarność” przekonywała, że w obecnej sytuacji kobieta po 50. roku życia, jeśli straci pracę, może nie mieć możliwości powrotu do niej, bo – jak mówiła – „postawa pracodawców jest jednoznaczna”. Podkreśliła, że niewielka jest także możliwość przekwalifikowania się takiej osoby.

Wojdat zapraszała ministrów rządu, by odwiedzili m.in. zakłady mięsne i zobaczyli, jak ciężko pracują tam kobiety. – Musimy zacząć myśleć o tym najpierw, jakiego rodzaju systemy pomocowe, jakiego rodzaju problemy chcemy rozwiązać jako państwo. Myślę, że jako obywatele mamy do tego prawo, by to usłyszeć – zaznaczyła.

Według Miszczuk, sam fakt wydłużania życia „nie jest żadnym argumentem dla podwyższenia wieku emerytalnego kobiet bez uwzględnienia ogólnego stanu zdrowia oraz warunków, w jakich pracowały i wpływu na kondycję psychofizyczną”. – Za kuriozalne należy uznać ubolewanie rządu nad niskim przyrostem naturalnym będącym konsekwencją prowadzonej od lat polityki antyrodzinnej – oceniła.

Dodała, że alternatywą dla planów rządowych jest zgłoszona w projekcie obywatelskim przez OPZZ propozycja wprowadzenia zmian w ustawie o emeryturach i rentach umożliwiająca przejście na emeryturę – bez względu na wiek – po udokumentowaniu 35 lat składkowych przez kobiety oraz 40 lat składkowych przez mężczyzn.

Wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Iwona Borchulska poinformowała, że pielęgniarki przyniosły do Sejmu „podarunki”. – Cztery paczki podpisów – 60 tys. podpisów pielęgniarek i położnych pod stanowiskiem, które do pana premiera wysłałyśmy – prosząc o spotkanie – powiedziała. Zaznaczyła, że podpisy zostaną przekazane marszałek Sejmu Ewie Kopacz.

Pytała też premiera m.in., czy wyobraża sobie 67-letnią pielęgniarkę przy łóżku chorego.

Donald Tusk spotkał się w piątek w Sejmie z przedstawicielkami związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności, ws. rządowego projektu podniesienia do 67 lat i zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet.

Rząd będzie chciał pomóc kobietom?

Premier Donald Tusk zapowiedział, że w trakcie konsultacji nad projektem ustawy wydłużającej wiek emerytalny rząd będzie szukał sposobu na „jakąś pomoc dla tych kobiet, które ponoszą większe ciężary z tytułu macierzyństwa”.

Zastrzegł jednak, że rząd nie chce, by ustawa „przymusowo utwierdzała je w tej roli” i „przywiązywała do kołyski”. – Chcielibyśmy coraz częściej – przy pomocy przepisów – skłaniać facetów do tego, by brali na siebie maksimum ciężarów – powiedział Tusk podczas debaty z udziałem przedstawicielek związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności.

Premier zadeklarował też, że rząd jest otwarty na dyskusję „na temat formuły stażowej”. Za tym, aby przejście na emeryturę zależało od stażu pracy, jest m.in. SLD.

– Jesteśmy otwarci na dyskusję na temat formuły stażowej, pod jednym warunkiem – że nie będzie ona totalnie oznaczała obniżenia wieku emerytalnego – powiedział Tusk. Jak tłumaczył, formuła ta „musiałaby mieć neutralny charakter co do samej operacji podwyższenia wieku emerytalnego”.

Premier zaznaczył też, że często w debatach nt. emerytur „pojawia się argument: nie wysyłajcie nas za późno na emeryturę, bo my czas emerytury chcemy wykorzystać na opiekę nad bliskimi, ciężko schorowanymi rodzicami lub wnukami”.

Tusk przekonywał, że statystycznie kobiety zostają babciami w wieku około 55 lat; obecnie – jak zauważył – i tak nie jest to wiek emerytalny, a przedemerytalny. – Główny bój dzisiaj, jeśli chodzi o sytuację ludzi, którzy przechodzą na emeryturę, to jest bój o to, by móc brać emeryturę i równocześnie pracować – ocenił.

Jak mówił, rządowi chodzi o to, by „precyzyjnie wyodrębnić te grupy, które naprawdę nie mogą pracować z tytułu choroby i wtedy jest renta, albo z tytułu niemożności wykonywania zawodu i bezalternatywności”.

Tusk odniósł się też do kwestii tzw. umów śmieciowych. Jak ocenił, „jednoznaczne ograniczenie czy wyeliminowanie umów śmieciowych będzie też traktowane jako agresja wobec tych, którzy cieszą się, że wypadli z tej części państwowej, uregulowanej przez państwo pracy i mają wyższe zarobki”.

Premier mówił też o postulowanych przez niektóre uczestniczki spotkania rozwiązaniach osłonowych w związku z podniesieniem wieku emerytalnego. Jak przekonywał, jego następcy, „jeśli w budżecie będą pieniądze, chętnie rozdadzą te pieniądze, a jeśli nie będzie pieniędzy to i tak ich nie wydadzą, nawet jeśli my coś w ustawie zapiszemy”. Podkreślał, że realnych narzędzi dotyczących skutków podniesienia wieku emerytalnego będą i tak szukać kolejne rządy.

Związki będą włączone w aktywizację zawodową?

Chcielibyśmy przetestować model włączenia związków zawodowych w procesy aktywizacji zawodowej i przekwalifikowania z użyciem środków publicznych – zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu nie wykluczył takich rozwiązań jeszcze w tym roku.

Przedstawicielki związków zawodowych uczestniczące w spotkaniu z premierem poruszały m.in. kwestię aktywizacji osób biernych zawodowo; podkreślały potrzebę lepszych rozwiązań w tym zakresie.

Premier przyznał, że program „50+”, mający zwiększać aktywność zawodową osób powyżej 50. roku życia „dał mizerne efekty”. – Mamy poczucie – i to nie jest tylko polskie doświadczenie – nie potrafimy, bez bicia się przyznaję – ale to nie dotyczy tylko moich umiejętności – wydawać tych pieniędzy, które przeznaczamy na przekwalifikowanie – powiedział Tusk.

Szef rządu zapowiedział, że rząd chciałby „przetestować model skandynawski”, znany z Danii. Tusk wyjaśnił, że chodzi o to, by „wplątać związki zawodowe w sensowniejszą aktywizację zawodową i przekwalifikowanie z użyciem środków publicznych”. – Ja będę też namawiał moje koleżanki i kolegów w rządzie, by części środków, które szły na te tradycyjne i nieskuteczne metody, czy nie związać takim partnerskim układem ze związkami zawodowymi – powiedział.

Podkreślił, że związki zawodowe „dostałyby pieniądze”, ale rząd musiałby badać, czy takie rozwiązanie przynosi lepsze efekty w zakresie aktywizacji zawodowej. Zdaniem premiera takie rozwiązanie dałoby lepszy efekt.

– Więc tych narzędzi też chyba będziemy odważniej próbować i to jeszcze może w tym roku – zaznaczył.

Odniósł się też postulatu dobrowolności, czyli zaoferowania możliwości wyboru momentu przejścia na emeryturę. Jak mówił, obecny system emerytalny „aby zapewnić wypłacanie dziś i w przyszłości emerytur, jest systemem obowiązkowym, przymusowym w samej swej istocie”.

– Możemy się zastanawiać, czy w przyszłości nie powinno się odchodzić od obligatoryjnego systemu ubezpieczeń społecznych, w tym ubezpieczenia emerytalnego (…), z tym że doświadczenia z czasów, gdy nie było obowiązkowego ubezpieczenia pokazywało, że bardzo niewielki odsetek ludzi był gotów inwestować w swoją starość – powiedział premier.

– Uważam, że dzisiaj to nie jest moment, by dyskutować, czy rezygnujemy z tego obowiązkowego systemy emerytalnego, bo gdybyśmy chcieli od niego odejść natychmiast, to zawaliłaby się możliwość wypłacania emerytur – ocenił premier.

Tusk: nastąpi katastrofa

Premier Donald Tusk uważa, że jeśli nie dojdzie do podniesienia wieku emerytalnego, nastąpi katastrofa m.in. finansów czy rynku pracy. Nie możemy zgotować ludziom takiego losu za 30 lat – mówił w piątek na spotkaniu z działaczkami OPZZ i Solidarności.

Tusk mówił, że reformę należy przeprowadzić, aby nie dopuścić do katastrofy. – Jeśli ktoś tego nie zrobi teraz, to będziemy brnęli w katastrofę m.in. finansową, rynku pracy (…) życie na emeryturze przez 30 lat za 800 zł miesięcznie to jest katastrofa. Jeśli my jeszcze bardziej spowodujemy, że ludzie będą pracowali relatywnie krócej i za mizerną emeryturę mieliby długo, długo żyć, to jest nierealne. My nie możemy zgotować ludziom takiego losu za 30 lat – podkreślił szef rządu.

Premier odniósł się do wypowiedzi Danuty Wojdat z NSZZ „Solidarność”, która mówiła: „przyczyną, problemem i celem tej debaty, jak sam pan premier powiedział, jest zachwiana równowaga między wydatkami a wpływami”.

Premier odparł, że nic takiego nie mówił. – Na pewno nic nie mówiłem o wpływach i wydatkach, mówiłem tylko o radykalnej zmianie proporcji – długość życia w porównaniu do ilości lat przepracowanych w trakcie naszego przeciętnego życia – tłumaczył. Tusk podkreślił, że tendencja jest „nieubłagana, tzn. od dziesiątek lat stosunek ilości lat, kiedy pracujemy, do ilości przeżytego życia, kurczy się coraz bardziej”.

– Nie możemy budować naszej polemiki na fałszywych przesłankach (…), nie proponujemy tego rozwiązania (podwyższenie wieku emerytalnego – PAP) po to, aby zarobić złotówki w perspektywie naszej kadencji czy kolejnych 10-15 lat do budżetu państwa. W średnim terminie jest to neutralne z punktu widzenia budżetu – powiedział premier.

Dodał, że rząd przygotował inne, też czasem bolesne, metody, aby odbudować równowagę budżetową i wyjść z nadmiernego deficytu.

„To nie jest kara”

Podniesienie wieku emerytalnego to nie jest rozwiązanie zmierzające do tego, aby kogoś karać; część osób ukarać można też zabierając możliwość dłuższej pracy – powiedział Tusk podczas spotkania z kobietami m.in. z OPZZ i Solidarności.

– Nie możemy zakładać, że główne kryterium przy tworzeniu ustawy o podniesieniu wieku emerytalnego, to będzie stan zadowolenia jakiejś grupy lub niezadowolenia jakiejś innej – mówił Tusk. Dodał, że istnieje dużo kobiet, grup zawodowych, które są za wydłużeniem wieku emerytalnego. Jako przykład podał pracowników uczelni wyższych.

– Prawdziwym problemem są dla nas te panie, które z powodów zdrowotnych czy innych okoliczności wykonywania pracy traktują pracę, szczególnie z upływem lat, bardziej jak przekleństwo niż dobrodziejstwo (…) największym problemem będzie ta część kobiet, która pracuje fizycznie, która osiąga pewien wiek, w którym nie jest w stanie wytrzymać tej pracy, a jest wystarczająco zdrowa, aby nie uzyskać renty. My tego pytania nie możemy zostawić bez odpowiedzi – podkreślił.

Premier mówił też o grupach uprzywilejowanych, czyli służbach mundurowych: policji, straży pożarnej, które też będą później przechodzić na emerytury. – To i tak ciągle będzie grupa uprzywilejowana (…) nie każdy musi podzielać ten pogląd, ale istnieją pewne argumenty, aby te grupy miały ten przywilej, choć redukujemy go znacząco – powiedział.

Odpowiedź OPZZ i NSZZ „Solidarność”

Przedstawicielki OPZZ i NSZZ „S” przekonywały premiera Donalda Tuska, że dyskusję odnośnie zmiany wieku emerytalnego należy poprzedzić analizą rozwoju rynku pracy. Zwracały uwagę na trudną sytuację kobiet w wieku powyżej 50 lat.

– Jako pracujące kobiety wyrażamy sprzeciw wobec decyzji podwyższenia wieku emerytalnego nie dlatego, że nie chcemy dłużej pracować, ale mamy uzasadnione przesłanki, aby sądzić, że jej wprowadzenie pogorszy jeszcze trudną sytuację na rynku pracy. I to pozbawi nas na długie lata zabezpieczenia niezbędnych środków do życia – powiedziała podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem przewodnicząca Komisji Kobiet OPZZ Ewa Miszczuk.

Podkreśliła, że przed dyskusją na temat wieku emerytalnego rząd powinien przedstawić społeczeństwu rzetelne prognozy dotyczące rozwoju rynku pracy i zalecanych kierunków kształcenia ustawicznego.

– Nasze związkowe obawy odnośnie możliwości zatrudniania osób w wieku powyżej 50 roku życia i starszych budzi obecna sytuacja na rynku pracy – dodała Miszczuk. Według niej, prawdziwym wyzwaniem dla rządu powinno być rozwiązanie problemu bezrobocia.

Także Danuta Wojdat z NSZZ „Solidarność” przekonywała, że w obecnej sytuacji kobieta po 50. roku życia, jeśli straci pracę, może nie mieć możliwości powrotu do niej, bo – jak mówiła – „postawa pracodawców jest jednoznaczna”. Podkreśliła, że niewielka jest także możliwość przekwalifikowania się takiej osoby.

Wojdat zapraszała ministrów rządu, by odwiedzili m.in. zakłady mięsne i zobaczyli, jak ciężko pracują tam kobiety. – Musimy zacząć myśleć o tym najpierw, jakiego rodzaju systemy pomocowe, jakiego rodzaju problemy chcemy rozwiązać jako państwo. Myślę, że jako obywatele mamy do tego prawo, by to usłyszeć – zaznaczyła.

Według Miszczuk, sam fakt wydłużania życia „nie jest żadnym argumentem dla podwyższenia wieku emerytalnego kobiet bez uwzględnienia ogólnego stanu zdrowia oraz warunków, w jakich pracowały i wpływu na kondycję psychofizyczną”. – Za kuriozalne należy uznać ubolewanie rządu nad niskim przyrostem naturalnym będącym konsekwencją prowadzonej od lat polityki antyrodzinnej – oceniła.

Dodała, że alternatywą dla planów rządowych jest zgłoszona w projekcie obywatelskim przez OPZZ propozycja wprowadzenia zmian w ustawie o emeryturach i rentach umożliwiająca przejście na emeryturę – bez względu na wiek – po udokumentowaniu 35 lat składkowych przez kobiety oraz 40 lat składkowych przez mężczyzn.

Wiceprzewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Iwona Borchulska poinformowała, że pielęgniarki przyniosły do Sejmu „podarunki”. – Cztery paczki podpisów – 60 tys. podpisów pielęgniarek i położnych pod stanowiskiem, które do pana premiera wysłałyśmy – prosząc o spotkanie – powiedziała. Zaznaczyła, że podpisy zostaną przekazane marszałek Sejmu Ewie Kopacz.

Pytała też premiera m.in., czy wyobraża sobie 67-letnią pielęgniarkę przy łóżku chorego.

Donald Tusk spotkał się w piątek w Sejmie z przedstawicielkami związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności, ws. rządowego projektu podniesienia do 67 lat i zrównania wieku emerytalnego mężczyzn i kobiet.

Rząd będzie chciał pomóc kobietom?

Premier Donald Tusk zapowiedział, że w trakcie konsultacji nad projektem ustawy wydłużającej wiek emerytalny rząd będzie szukał sposobu na „jakąś pomoc dla tych kobiet, które ponoszą większe ciężary z tytułu macierzyństwa”.

Zastrzegł jednak, że rząd nie chce, by ustawa „przymusowo utwierdzała je w tej roli” i „przywiązywała do kołyski”. – Chcielibyśmy coraz częściej – przy pomocy przepisów – skłaniać facetów do tego, by brali na siebie maksimum ciężarów – powiedział Tusk podczas debaty z udziałem przedstawicielek związków zawodowych, m.in. OPZZ i Solidarności.

Premier zadeklarował też, że rząd jest otwarty na dyskusję „na temat formuły stażowej”. Za tym, aby przejście na emeryturę zależało od stażu pracy, jest m.in. SLD.

– Jesteśmy otwarci na dyskusję na temat formuły stażowej, pod jednym warunkiem – że nie będzie ona totalnie oznaczała obniżenia wieku emerytalnego – powiedział Tusk. Jak tłumaczył, formuła ta „musiałaby mieć neutralny charakter co do samej operacji podwyższenia wieku emerytalnego”.

Premier zaznaczył też, że często w debatach nt. emerytur „pojawia się argument: nie wysyłajcie nas za późno na emeryturę, bo my czas emerytury chcemy wykorzystać na opiekę nad bliskimi, ciężko schorowanymi rodzicami lub wnukami”.

Tusk przekonywał, że statystycznie kobiety zostają babciami w wieku około 55 lat; obecnie – jak zauważył – i tak nie jest to wiek emerytalny, a przedemerytalny. – Główny bój dzisiaj, jeśli chodzi o sytuację ludzi, którzy przechodzą na emeryturę, to jest bój o to, by móc brać emeryturę i równocześnie pracować – ocenił.

Jak mówił, rządowi chodzi o to, by „precyzyjnie wyodrębnić te grupy, które naprawdę nie mogą pracować z tytułu choroby i wtedy jest renta, albo z tytułu niemożności wykonywania zawodu i bezalternatywności”.

Tusk odniósł się też do kwestii tzw. umów śmieciowych. Jak ocenił, „jednoznaczne ograniczenie czy wyeliminowanie umów śmieciowych będzie też traktowane jako agresja wobec tych, którzy cieszą się, że wypadli z tej części państwowej, uregulowanej przez państwo pracy i mają wyższe zarobki”.

Premier mówił też o postulowanych przez niektóre uczestniczki spotkania rozwiązaniach osłonowych w związku z podniesieniem wieku emerytalnego. Jak przekonywał, jego następcy, „jeśli w budżecie będą pieniądze, chętnie rozdadzą te pieniądze, a jeśli nie będzie pieniędzy to i tak ich nie wydadzą, nawet jeśli my coś w ustawie zapiszemy”. Podkreślał, że realnych narzędzi dotyczących skutków podniesienia wieku emerytalnego będą i tak szukać kolejne rządy.

Związki będą włączone w aktywizację zawodową?

Chcielibyśmy przetestować model włączenia związków zawodowych w procesy aktywizacji zawodowej i przekwalifikowania z użyciem środków publicznych – zapowiedział premier Donald Tusk. Szef rządu nie wykluczył takich rozwiązań jeszcze w tym roku.

Przedstawicielki związków zawodowych uczestniczące w spotkaniu z premierem poruszały m.in. kwestię aktywizacji osób biernych zawodowo; podkreślały potrzebę lepszych rozwiązań w tym zakresie.

Premier przyznał, że program „50+”, mający zwiększać aktywność zawodową osób powyżej 50. roku życia „dał mizerne efekty”. – Mamy poczucie – i to nie jest tylko polskie doświadczenie – nie potrafimy, bez bicia się przyznaję – ale to nie dotyczy tylko moich umiejętności – wydawać tych pieniędzy, które przeznaczamy na przekwalifikowanie – powiedział Tusk.

Szef rządu zapowiedział, że rząd chciałby „przetestować model skandynawski”, znany z Danii. Tusk wyjaśnił, że chodzi o to, by „wplątać związki zawodowe w sensowniejszą aktywizację zawodową i przekwalifikowanie z użyciem środków publicznych”. – Ja będę też namawiał moje koleżanki i kolegów w rządzie, by części środków, które szły na te tradycyjne i nieskuteczne metody, czy nie związać takim partnerskim układem ze związkami zawodowymi – powiedział.

Podkreślił, że związki zawodowe „dostałyby pieniądze”, ale rząd musiałby badać, czy takie rozwiązanie przynosi lepsze efekty w zakresie aktywizacji zawodowej. Zdaniem premiera takie rozwiązanie dałoby lepszy efekt.

– Więc tych narzędzi też chyba będziemy odważniej próbować i to jeszcze może w tym roku – zaznaczył.

Odpowiedzi: 2 to “TUSK RATUJE WŁASNĄ DUPĘ I KOLESI – EMERYTURA MUSI BYĆ – Z TYM ,ŻE NIE NA PEWNO..!”

  1. Hiss000 said

    znow kilka zdan jest dublowanych ;/
    znow kilka zdan jest dublowanych ;/

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: