edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Luty 26th, 2012

Armagedon się zbliża…. Czy można być ,aż tak głupią Bestią.? – ……..

Posted by edgier25 w dniu 26 lutego 2012


Autor: dr Lasha Darkmoon, tłum. wMordechaj

Bombardowanie Iranu mogłoby być ostatnim gwoździem do trumny Ameryki, upadającego i moralnie zbankrutowanego mocarstwa, gdzie tortury stały się normalną praktyką, a Prezydent może zabić kogo zechce, gdziekolwiek na świecie, każdego, kogo uzna za terrorystę. Iran teraz jawi się jako obiekt powszechnego potępienia, przynajmniej wśród tych, którzy kontrolują media mainstreamu, i którzy chętnie i z łatwością wykiwają masy, przedstawiając Iran jako główne zagrożenie cywilizacji.

Iran jest doskonale przygotowany na zamknięcie Cieśniny Ormuz, kiedy sobie tego zażyczy, robiąc tym samym niepowetowaną szkodę dla US Navy. Posiada wielki wachlarz broni do zwalczania okrętów nazywanych rakietami Sunburn, które nabył w ciągu ostatnich 10 lat od Rosji i Chin. Te rakiety to majstersztyk wytworzony przez Rosjan niskim kosztem i stanowią one wyzwanie dla kosztownych, zaawansowanych technicznie arsenałów USA. Szczególnie, że są zaprojektowane do zatapiania okrętów, w tym wielkich amerykańskich lotniskowców.

Nadciągający konflikt, co do czego wyrażane są opinie o wielkim prawdopodobieństwie jego wybuchu, to konflikt, wobec którego Rosja i Chiny nie pozostaną obojętne. Ich interesy są nierozłącznie powiązane w Iranem. Można rzec nawet, że Iran jest ich na wpół niepodległym protektoratem i sojusznikiem. Jeśli Iran zostanie zaatakowany, a Rosja i Chiny będą się temu przyglądać i nie zrobią nic, wtedy stracą twarz nieodwracalnie. Jeśli zaczną dawać światu sygnały swego słabeuszostwa i tego, że potrafią tylko skulić ogon przed amerykańską superpotęgą, wówczas na pewno znajdą się jako następni na liście celów Ameryki.

Rosja ma na ukończeniu projekt budowy nowej rakiety balistycznej, prawdziwego 100-tonowego potwora. Ma nawet trafną nazwę, Szatan. Mogą one zostać użyte do zniszczenia Ameryki, gdy Ameryka zbytnio przejmie się swoją rolą i otwarcie okaże się agresywnym przeciwnikiem.

Chiński generał, Zhang Zhaozhong, ostatnio stwierdził, że jeśli Ameryka lub Izrael zaatakują Iran, „Chiny nie zawahają się bronić Iranu, nawet za cenę trzeciej wojny światowej”.

*          *          *

Trzeba najpierw wyjaśnić kilka spraw.

US Navy jest wydajną i profesjonalną organizacją, wyposażoną w najnowszą broń, lecz Cieśnina Ormuz to nie jest środowisko, w którym amerykańska flota byłaby poza zasięgiem ryzyka. Po Irańczykach można się spodziewać, że będą mieć swoje chwile chwały w wąskich gardłach Zatoki Perskiej, narażając amerykańskie okręty na wiele niespodzianek i pułapek.

Jeśli ktoś śledzi literaturę fachową i korzysta z różnych wojskowych witryn, ten wie, że toczy się ożywiona debata dotycząca systemów obronnych floty amerykańskiej. Nikt tam nie twierdzi, że taki system gwarantuje pełną ochronę przeciw atakom rakietowym. Obecnie większość okrętów jest podatna na takie ataki, włącznie z wielkimi amerykańskimi lotniskowcami.

Budzące podziw lotniskowce klasy Nimitz – każdemu towarzyszy 7-8 statków pomocniczych, 70 lub więcej mieszanych rodzajów lotnictwa, do 6 tysięcy marines na pokładzie. W 2004 r., w artykule na ten temat, specjalista od spraw wojskowych, Mark Gaffney, autor „Dimona: The Third Temple?”, wyraża opinię: „Największe okręty US Navy, wielkie lotniskowce, stały się teraz pływającymi śmiertelnymi potrzaskami…Na płytkich i wąskich wodach Zatoki wykonywanie umiejętnych manewrów może być trudne, a ucieczka wręcz niemożliwa…Zatoka może spłynąć amerykańską krwią”.

Co do tankowców, to one są jeszcze bardziej podatne na atak niż lotniskowce. Jeśli zostaną zaatakowane, na pewno zatoną, blokując żywotne morskie szlaki i czyniąc przeogromne szkody dla środowiska na całym obszarze Zatoki Perskiej. Warte uwagi jest to, że USA pracują nad laserem obronnym nowej generacji do przeciwdziałania atakom skomplikowanych rakiet służących zatapianiu okrętów, jakie posiada Iran. Jest on jednak wciąż w fazie projektowej. Daje to Iranowi względną przewagę, jeśli atakować go teraz, a nie później. O ironio, im bardziej USA i Izrael zwleka z atakiem na Iran, tym bardziej mogą się one spodziewać późniejszego skutecznego przeciwdziałania na uderzenia odwetowe. Zarówno USA, jak też Izrael nie są przygotowane na typ działań zbrojnych, do jakich przywykli do tej pory, sukcesu odniesionego bez wysiłku poprzez nagły atak z zaskoczenia   (oryginalnie idiom: : shooting fish in a barrel, przypis tłum.).

Iran to nie Irak, o którym neokonserwatywni podżegacze wojenni mówili, że będzie „spacerkiem” i zostanie podbity w 6 tygodni. Iran stanowi prawdziwe wyzwanie dla swych amerykańskich i izraelskich przeciwników oraz ich mrzonek o łatwym podboju. Nasi bohaterscy wojownicy z pilotem w ręku, zgarbieni nad klawiaturami komputerów zdala od łoskotu bitwy, mogą sobie radzić ze spuszczeniem śmierci i zniszczenia na niewinnych cywilów w Iraku, Afganistanie, Pakistanie, Jemenie czy Somalii, przy okazji chroniąc swe sumienia przez nazywanie swych ofiar „terrorystami”, ale swoimi dronami nie będą w stanie powstrzymać irańskich śmiercionośnych rakiet od rozerwania na strzępy amerykańskich lotniskowców czy zatopienia tankowców w Zatoce Perskiej.

*          *          *

Sunburn jest być może najbardziej śmiercionośną rakietą do zatapiania okrętów na świecie, przeznaczoną do lotu na pułapie zaledwie 9 stóp nad lustrem wody z prędkością 1500 mil na godzinę. Rakieta w czasie lotu stosuje szalone trójwymiarowe manewry z chwilą podejścia do celu. Umożliwia jej to dokonywać tricków, uników, zmiany toru lotu, i pozwala oszukać Phalanx i inne antyrakietowe systemy obronne: krótko mówiąc, walnie w cel dokładnie i można jej nie przechwycić w czasie lotu. Biorąc pod uwagę jej niski koszt, rakieta jest doskonałym środkiem walki w konfliktach morskich na niezbyt duży dystans, jak w wypadku Zatoki Perskiej.

Sunburn jest uniwersalna i łatwa w użyciu. Można ją odpalić praktycznie z dowolnej platformy, włacznie z taką, jaką umieścić można na ciężarówce. Ma zasięg 100 mil, wystarczy na wąską Zatokę Perską, która liczy sobie 40 mil szerokości w miejscu o nazwie Cieśnina Ormuz. Wystrzelona z brzegu wywali dziurę wielkości pokoju w każdym statku w Cieśninie w ułamku sekundy. Dlatego te rakiety stanowią poważne zagrożenie dla US Navy. Po prostu, nie można nie doceniać ich możliwości wyrządzenia strasznych zniszczeń wśród wrogich intruzów.

Zbudowana przez Rosjan i dostępna w dowolnej ilości Chinom i Iranowi, SS-N-22 Sunburn, rakieta naddźwiękowa do niszczenia celów nawodnych, została opisana jako „najbardziej śmiercionośna rakieta na świecie w obecnych czasach”.

W porównaniu z Exocet, Sunburn jest większa i szybsza. Posiada większy zasięg oraz dokładny system naprowadzania. Sunburn może przenosić ładunek nuklearny o mocy 200 kiloton (jak konwencjonalna 750-cio funtowa głowica bojowa) na odległość 100 mil, dwa razy dalej niż Exocet. Zdaje się, że rakietę zaprojektowano specjalnie do pokonania amerykańskiego radarowego systemu obrony Aegis.

Zdumiewająca celność Sunburna została zademonstrowana ostatnio w teście na żywo podczas ćwiczeń morskich floty chińskiej i odbyło się to pod uważnym okiem szpiegowskich samolotów USA. Sunburn nie tylko zniszczył okręt makietę, ale nadto trafił dokładnie w cel. Udało jej sie trafić w środek krzyża wymalowanego na burcie statku. Sunburn nie należy do środków w rodzaju „przypadkowych szkód”, jak to ma miejsce z amerykańskimi dronami. Nie zabija niewinnych cywilów, jeśli nie chce. Zabija tylko wrogów.

W artykule z 2004 r., Mark Gaffney, napisał:

Okręty USA w Zatoce już znajdują się w zasięgu Sunburn’ów oraz bardziej zaawansowanych SS-NX-26 Jachont, również rosyjskiej produkcji (prędkość 2,9 Macha, zasięg 180 mil), rozmieszczonych przez irańczyków wzdłuż północnego brzegu Zatoki. Każdy okręt USA będzie wystawiony na cel i podatny na trafienie. Gdy Irańczycy zatrzasną pułapkę, cały zbiornik stanie się polem śmierci.

Ładunek uderzeniowy Sunburna w postaci konwencjonalnej 750-cio funtowej głowicy jest oczywiście niedostateczny, aby zatopić lotniskowiec, ale to dosyć, aby zatopić większość innych okrętów i ich załogi. Taka przynajmniej jest ogólna ocena w literaturze technicznej. Natomiast brakuje jednoznacznych badań pozwalających określić efekt uderzenia roju rakiet, atakującego jednocześnie lotniskowiec. Może zwyczajnie nie ma potrzeby takich badań. Zdrowy rozsądek podpowiada, że rój śmiertelnych pszczół jest o wiele bardziej niebezpieczny niż pojedyncza pszczoła. Jedną łatwo unicestwić, z rojem nie dasz rady.

Sprytny obserwator sytuacji militarnej przedstawił następujący komentarz:

Systemy Aegis i RAM nie powstrzymają rakiet Sunburn, te systemy zaprojektowano do zastopowania poddźwiękowych, a nie naddźwiękowych rakiet do zatapiania okrętów. Nie były nawet zdolne powstrzymać irakijskiej (poddźwiękowej) rakiety Exocet, gdy ta uderzyła w okręt amerykański „Stark” w czasie wojny Iran-Irak. Naddźwiękowa rakieta do zwalczania okrętów leci szybciej niż kula karabinowa i potrzeba ich nie więcej niż 3, aby zatopić lotniskowiec. W gruncie rzeczy, okręty nawodne to pływające trumny. A jeśli ktoś zna technologię powstrzymania kuli karabinowej w locie, to proszę dać mi znać.

“Nie musisz być Hannibalem przygotowującym się do Bitwy pod Kannami, żeby widzieć, iż Cieśnina to potencjalnie – galeria trofeów strzeleckich”, pisze obserwator spraw wojskowych, Russ Winter. Cieśnina Ormuz jest idealnym miejscem do przygotowania zasadzki na duże, mało zwrotne okręty i daje takie możliwości trafienia w cel, że trzeba byc ślepym, żeby nie trafić.

Bez wątpienia, Irańczycy obstawili każdy możliwy punkt na wybrzeżu Zatoki Perskiej. Zlokalizowanie tych ukrytych dziur z powolnych helikopterów łatwe nie będzie. Można je zestrzelić. Równie imponujący jest zasięg irańskich rakiet: 1500 mil i stale rośnie. Wrogie Bahrajn i Katar łatwo będzie trafić przy pomocy wersji dalekosiężnych Sunburna lub Onyxa. Również pola naftowe Saudyjczyków. A sam Izrael, choć trochę dalej, sam może nagle znaleźć się pod deszczem zabójczych rakiet, nie tylko z odległego Iranu, lecz ze strony Hezbollahu przy samej granicy z Libanem.

“To będzie naprawdę COŚ”, mówi Justin Raimondo, “będzie to wojna, przy której inwazja na Irak wygląda jak zmiana kostiumu przed Armageddonem”.

*          *          *

Powszechnie uważa się, że Izrael w pojedynkę nie da rady Iranowi. Aby wszcząć zwycięską wojnę przeciw Iranowi, Izrael potrzebuje pomocy amerykańskiej. Naturalnie Izrael wolałby, aby to Ameryka zrobiła za niego brudną robotę. Jeżeli Izrael zacznie w pojedynkę, to napotka nadzwyczaj trudny problem tankowania swych bombowców w drodze do celów oddalonych około 1000 mil od swoich granic oraz ponownego tankowania w drodze powrotnej. To może z kolei sugerować, że USA dostarczą Izraelowi trzech tankowców KC-135. Niektórzy amerykańscy zwolennicy Izraela twierdzą, że sami nie są obrońcami koncepcji ataku Izraela w pojedynkę na Iran, lecz są na uprzejme skinienie Izraela i życzą sobie widzieć, że został on odpowiednio wyekwipowany w tankowce, które „rozszerzą efektywny zasięg izraelskiego lotnictwa” i „poprawią jego wiarygodność”.

Izrael oczywiście osiągnął niewielki sukces poprzez zniszczenie urządzeń atomowych w dwóch względnie prymitywnych krajach regionu: Iraku i Syrii. Te dwa dawne sukcesy nadzwyczajne nie są. Jako osiągnięcia, jest to, mówiąc kolokwialnie, małe piwo. Z prawdziwym wyzwaniem Izrael spotka się w przypadku Iranu. Gdy Izrael zniszczył reaktor atomowy Osirak w Iraku w czerwcu 1981 r., zbudowano w nim dopiero jedną kondygnację. Ta prosta operacja wymagała użycia 14 samolotów. Inny sukces, częściowe zburzenie niedokończonego obiektu syryjskiego we wrześniu 2007 r., wymagał trafienia w cel, jakim była podstawowa, podobna do wielkiego magazynu, struktura jednokondygnacyjna, nadzwyczaj łatwy cel na powierzchni ziemi.

Potencjalne cele w Iranie są nie tylko o wiele liczniejsze: są rozproszone na dużej powierzchni i głęboko wkopane w grunt. Wiele z nich może być tajna i ich istnienie jest nieznane. Jest zakład wzbogacania paliwa w Natanz, zespół głęboko ukrytych fabryk produkujących wzbogacony uran. Jest też nowszy Fordow, również zakład wzbogacania paliwa koło Qom, wbudowany w ścianę górską i ukryty głęboko pod powierzchnią pod wieloma warstwami betonu zbrojonego. Ogólnie uważa się, że rozbicie osłony Fordow i zniszczenie rzekomej broni nuklearnej, będzie przekraczać skromne możliwości izraelskie. Ze szczyptą pomocy amerykańskiej, można by to zrobić, być może; lecz na pewno sam Izrael sobie z tym nie poradzi.

Są jeszcze dwa kolejne irańskie zakłady, jakie Izraelczycy chcieliby zaatakować: reaktor cięzkiej wody w Arak oraz zakład do przetwórstwa mieszanki „żółte ciasto” w Isfahanie. Są trzy możliwe drogi lotu na Iran: z północy z Turcji, z południa z Arabii Saudyjskiej oraz z kierunku na wprost przez Jordanię i Irak. USA oficjalnie wycofały się z Iraku w grudniu i dłużej nie mają obowiązku bronić irackiego nieba przed samolotami izraelskimi. A sami Irakijczycy nie są oczywiście w stanie sami tego zrobić.

Ostatni raport Robb-Wald mówi nam, że Izrael ma wystarczającą ilość bomb burzących bunkry GBU-28, aby „spowodować poważne szkody, lecz nie zupełne zniszczenie, znanych irańskich podziemnych fabryk atomowych w jednej dobrze przeprowadzonej operacji”. Może się okazać, że nawet to, to zwykłe pobożne życzenie. Przytoczony passus mówi sam za siebie: „znane podziemne fabryki atomowe”. Lepiej nie wspominać o tych nieznanych. Aby wygrać z Iranem, Izrael musiałby sięgnąć wyżyn. Musiałby rozmieścić wiele B-2 stealth i bombowców B-52, myśliwców bombardujących i helikopterów w jednym szeregu z wieloma okrętami odpalającymi rakiety. Nie wystarczy, że wyeliminuje irańskie fabryki podziemne – cel sam w sobie nie do zrealizowania – musiałby również zniszczyć irańskie systemy komunikacyjne, obronę lotniczą i wyrzutnie rakiet, miejsca kwaterowania Korpusów Strażników Rewolucji, magazyny amunicji, lotniska, okręty i urządzenia portowe – nie mówiąc o okrętach rakietowych, stawiaczach min i małych okrętach podwodnych.

Zakładając, że Izrael przy całej swej wychwalanej potędze, nie potrafił pokonać małego ale walecznego Hezbollahu w 2006 r., szanse odniesienia łatwego zwycięstwa nad Iranem wydają się wzięte z królestwa fantazji. Nie wszyscy amerykanie są za tym by współuczestniczyć w kolejnej izraelskiej demolce i bezmyślnym akcie niszczenia, mówią – nie, po zbrodniach w Gazie, które zostawiły plamę nie do zmycia z i tak już nadwątlonej reputacji Izraela. Zniszczenie infrastruktury irańskiej może i ma jakiś sens dla niektórych z grubsza ociosanych Amerykanów, lecz dla wielu innych jest to przedsięwzięcie okrutne i potworne. Wytrucie populacji liczącej 74 miliony istnień ludzkich, w większości kobiet i dzieci, tonami zubożonego uranu, a jednoczesne posadzenie na wózki inwalidzkie tysięcy innych niewinnych, nie jest wyczynem, jaki przyniesie honor albo prestiż.

Nie wszyscy zdążyliśmy zapomnieć lekcji historii. Mamy świadomość faktu, że Iran nie wszczął żadnej wojny od 300 lat. Po prostu, życzy sobie, aby zostawić go w spokoju. I to raczej Izrael, nie Iran, wydaje się przeżywać bardzo poważny patologiczny problem – „zbiorowe szaleństwo”, aby mieć na rękach jeszcze więcej krwi.

Mówiąc w imieniu niezliczonych krytyków Izraela, jeden polityczny specjalista pisze:

USA nie są w stanie wykorzenić irańskiego reżimu. Nie są w stanie zmusić Iranu do poddania się kontroli, to znaczy, nie bez stworzenia katastrofy dla siebie i całego świata…Robiąc to USA naraża się na ogromne koszty i ściąga na siebie wiele ryzyka oraz na wszystkie kraje regionu, a także na wiele innych krajów, które zostaną dotknięte skutkami, włącznie z Rosją, Chinami, Indiami, Pakistanem i Afganistanem…Obama musi teraz powstrzymac Izrael przed atakiem na Iran. Musi to zrobić najtwardszymi środkami, jakie są w jego dyspozycji, poczynając od odmowy pomocy izraelskiemu lotnictwu w uzupełnieniu paliwa do bombowców…USA (powinny) zakazać Izraelowi…przelotu nad Irakiem i tankowania.

Wydaje mi się to propozycją rozsądną. Dlaczego popierać Izrael? Cui bono? Iran ma do zaoferowania Ameryce więcej niż Izrael. Iran ma ropy pod dostatkiem, Izrael ani kropli. Iran nie szantażuje Ameryki poprzez opłacanie klasy politycznej. Iran nie próbuje skutecznego zastraszania amerykańskiej administracji przez stawianie interesów irańskich nad interesy amerykańskie. Irańczycy o podwójnym obywatelstwie nie szpiegują przeciw Ameryce i nie sprzedają amerykańskich tajemnic wojskowych Rosji albo Chinom, nie ma irańskich Rosenbergów ani Jonathanów Pollardów. Iran nie wymusza na amerykanach udziału w walkach i umierania w obcych wojnach. Iran nie oczekuje 3 mld $ rocznie zasiłku i kolejnych w gwarancjach pożyczkowych, które nigdy nie zostaną oddane.

Iran byłby dla Ameryki większym nabytkiem niż Izrael kiedykolwiek mógłby być. Izrael to kula u nogi i nadmierny ciężar. Nadto, ogłupianie Ameryki przez tulenie sie do niej jako „przyjaciela”, i wsadzanie jej już w przeszłości nóża w plecy, Lavon Affair, USS Liberty, zdrada Pollarda, i najprawdopodobniej Izrael wsadzi go kolejny raz, w określonym momencie, w najbliższej przyszłości. Skończmy z tym izraelskim obciachem, to moja rada. Zanim Izrael wznieci ogień na całym świecie, pociągając Amerykę za sobą.

*          *          *

W ostatnich miesiącach Obama zaczął stawiać sprawę jasno, że USA nie dadzą się wciągnąć w wojnę, którą zacznie Netanyahu bez uprzedniej aprobaty USA. 20 stycznia, Przewodniczący Połączonych Szefów Sztabów, generał Martin Dempsey, poinformował Netanyahu, że USA nie będą bronić Izraela, jeśli rozpocznie atak na Iran, który nie zostanie uprzednio skoordynowany z USA. W maju 2008 r., poprzednik Netanyahu, Ehud Olmert, zażądał zgody George’a W. Busha na lotniczy atak na Iran. Zaliczyć trzeba na korzyść Busha, że odmówił przyzwolenia na taki ruch.

Netanyahu już nie raz zawiódł administrację USA przez odmowę zapewnienia Waszyngtonu, że będzie się z nim konsultować, zanim zapadnie decyzja ataku na Iran. Oficjele USA najwyraźniej jasno dali do zrozumienia Netanyahu, że dopóki USA nie będą dokładnie wprowadzone w plany, odmówią przyjścia Izraelowi z pomocą w przypadku jednostronnego wszczęcia wojny z Iranem. Jeśli Izrael to zrobi, będzie musiał sam sobie radzić. Byłoby błędem Izraela zakładać, że Ameryka ma obowiązek bronić go przed konsekwencjami jego własnej głupoty.

Pisząc dla Huffington Post, komentator polityczny MJ Rosenberg przedstawia zuchwałą teorię, że Izrael nie chce wojny teraz, lecz bardziej zależy mu na napinaniu muskułów i zabawę w kotka i myszkę z Ameryką. Chce pokazać wszystkim wokoło, że Izrael jest dziś Kotem, a Ameryka Myszką.: „Netanyahu i obóz jego zwolenników tak naprawdę nie chce wojny. Chcą, aby zrozumiano, że to oni mogą dyktować warunki, czy wojna będzie czy nie. I kiedy będzie. Innymi słowy, chcą pokazać, kto tu rządzi”.

Nadszedł czas na zdjęcie maski. Stolica Ameryki musi wrócić na swoje miejsce w Waszyngtonie, Tel Aviv jest trochę za daleko.

*          *          *

Gdy Zbigniew Brzezinski mówi: “Izraelski atak na Iran stworzyłby katastrofę”, należy brać go na serio. Stara szkoła i ekspert od spraw rosyjskich, Brzeziński, jest uznanym autorytetem i autorem pracy „The Grand Chessboard: American Primacy and Its Geostrategic Imperatives”. Nie pomoże zastanawianie się nad tym, co Brzeziński myśli o kontrowersyjnym oświadczeniu Leonida Iwaszowa, byłego członka Rosyjskich Połączonych Szefów Sztabów, który na antenie Russia Today TV, 1 lutego 2012 r., powiedział:

Rosja nie życzy sobie żadnych operacji wojskowych podejmowanych przeciw Iranowi lub Syrii. Te dwa kraje są sojusznikami oraz sprawdzonymi partnerami Rosji. Atak na Syrię lub Iran oznacza pośredni atak na Rosję i jej interesy.

Potem dodał znacząco, uderzając w czułą strunę dla ludzi takich, jak ja, którzy uważają, że Ameryka jest obecnie państwem kryptofaszystowskim maskującym się pod przykrywką demokracji:

Każdy powinien mieć świadomość, że Faszyzm uczynił na naszej planecie ogromne postępy. To, co zrobili w Libii jest niemal bliźniaczo podobne do tego, co Hitler i jego armie zrobiły z Polską, a potem z Rosją. Dlatego dzisiaj Rosja będzie bronić cały świat przed Faszyzmem.

Nie trzeba nawet pytać, kto jest tym Nowym Faszystą. Włącznie po prostu telewizory, a sami zobaczycie ich uśmiechnięte twarze, mówiące jak bardzo was kochają i troszczą się o was, dopóki na nich głosujecie, dopóki giniecie za nich w obcych wojnach za powiększanie Izraela.

*          *          *

Z pewnością trzeba zadać sobie pytanie: Jak długo jeszcze Ameryka będzie walczyć w izraelskich wojnach? Jaką przewagę ma Izrael nad Ameryką? Czy Ameryka przygotowana jest do przetrwania przeogromnych szkód wyrządzonych jej żywotnym interesom przez obronę niestabilnego i butnego sojusznika, aby mógł przetrwać, w sytuacji, gdy niezliczone sondaże wskazują, że jesteśmy najbardziej znienawidzonym narodem świata?

Jest wiele oznak, że nie wszyscy amerykanie z aparatu zarządzania krajem, szczególnie wśród służb siłowych i CIA, są nadmiernie szczęśliwi z coraz bardziej nieodpowiedzialnego zachowania Izraelczyków. Wyraźne rysy na wizerunku tej przyjaźni zdają się wkrótce powiększyć do rozmiarów pokaźnych szczelin, a te z kolei pozwolą, aby Ameryka w końcu się opamiętała. Stosunki wzajemne mogą wreszcie sięgnąć dna, jak w czasach, gdy były Sekretarz Stanu, James Baker, wypowiedział swą słynną uwagę o izraelskich obywatelach amerykańskiego pochodzenia: „Pieprzyć żydów, oni nawet na nas nie głosują”.

Poprzedni szef Centcom i emerytowany generał, Joe Hoar, ostatnio skrytykował pewną tajną operację izraelską dotyczącą grupy terrorystycznej Jundullah, w której bandyci z Mossadu bezczelnie podszywali się pod agentów CIA: „Izrael igra z ogniem. Może nas to wciągnąć w tajną wojnę, czy tego chcemy czy nie”. Napięcie w stosunkach między mającym anielską cierpliwość Iranem i nieznośnym Izraelem, wciąż przybiera na sile i zmierza wprost do szaleństwa, a teraz zaczyna osiągać punkt krytyczny.

Oto część wywiadu dziennikarki Eleanor Hall ze specjalistą ds irańskich, Geneive Abdo, która jest dyrektorem programu irańskiego na National Security Network w Waszyngtonie. Jest to wersja bardzo skrócona do spraw, moim zdaniem, najważniejszych:

Eleanor Hall (EH): Przywódcy Iranu mówią, że to wierutne kłamastwa, że stoją za (ostatnimi) atakami (na ambasady w Indiach i innych miejscach) i że to izraelczycy sami podłożyli bomby, aby zdyskredytować Iran?

Geneive Abdo (GA): No cóż, myślę, że to bardzo prawdopodobne. Jeśli wziąć pod uwagę, co izraelczycy robili przez wiele lat w Libanie i innych miejscach na Bliskim Wschodzie, taka teoria nie jest wcale zbyt daleko idąca.

EH: Jak bardzo zapalne są obecnie stosunki między Iranem a Izraelem? Czy możemy się spodziewać izraelskiego ataku na irańskie zakłady atomowe?

GA: Myślę, że taką decyzję Izrael bierze pod uwagę bardzo na poważnie.

EH: Więc jak bardzo groźna jest obecna sytuacja?

GA: Jest bardzo groźna. Bardziej niż wszelkie eskalacje napięć w ciągu ostatnich 30 lat.

EH: Jak niebezpiecznie może się stać, gdy Izraelczycy uderzą?

GA: To bardzo groźna i złożona sytuacja. Irańczycy nie odpuszczą tego, i użyją wszelkich środków, jakie mają do dyspozycji, aby odpowiedzieć na atak. Mogą wywołać chaos w tym regionie, gdyż ich przetrwanie zawiśnie na włosku…Mogą wszcząć atak na terenie Ameryki Łacińskiej. Powiedzieli nawet, że mogą zaatakować na amerykańskiej ziemi. Wyślą swoje rakiety na Tel Aviv…Jeśli pomyśleć, co Izraelczycy zrobili w Libanie…Myślę, że nie daje nam to zbytnich nadziei…”

Jeśli Izrael rozpocznie atak na całego przeciw Iranowi, możemy być pewni jednego: wieże w Tel Avivie runą w gruzy. Niekoniecznie od razu, lecz któregoś dnia na pewno, gdy podjęta zostanie taka decyzja, gdyż zemsta to potrawa, która najlepiej smakuje na zimno. Kompleks jądrowy w Dimona tak samo może zostać zniszczony, jeśli nie od razu, to i tak jego czas dobiegnie kresu, czyniąc z Izraela niezamieszkaną pustynię. Biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary, Izrael może zostać unicestwiony w ciągu jednego dnia, jeśli nie przez Iran, to na pewno przez Rosję lub Chiny.

Jakiś tydzień temu, Alireza Forghani, szef strategicznego zespołu Najwyższego Przywódcy Ajatollaha, Ali Khamenei, powiedział: „Zajmie nam tylko dziewięć minut starcie Izraela z powierzchni ziemi”.

Nikt na poważnie nie bierze ewentualności zagłady Izraela w tej chwili, lecz Izrael któregoś dnia poniesie wszelkie konsekwencje swoich poczynań.

Izrael zbierze plon, który zasiał, gdy zacznie zbliżać się Armageddon. Zegar zaczął tykać…

 

***********************************Edgier25@wordpress.com

Stop Syjonizmowi

Uderz w Syjonistyczny Okupacyjny Rząd

Posted in Bliski wschód wojna w Iranie, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, Uncategorized | Leave a Comment »

Żydzi, którzy nienawidzą Chrześcijan

Posted by edgier25 w dniu 26 lutego 2012


“antysemityzm” i “piętnowanie żydów?”

O mój Boże, proszę, wybacz mi…Uczciwie przyznaję się do pomyłki przez nierozważne pomieszanie kolejności słów…

Przecież powinno być:

„Chrześcijanie, którzy nienawidzą żydów”.

No, teraz wszystko jak należy, czyż nie? A teraz, nie ma w tym nic „prowokacyjnego”, teraz tytuł się zgadza?

Widzicie, jak to działa? Tytuł artykułu “Żydzi, którzy nienawidzą Chrześcijan” jest zupełnie nie do przyjęcia (a nawet prawdopodobnie jest nielegalny w wielu krajach), ale proste przestawienie kolejności słów w tytule i od razu układa się w sposób daleki od podżegania, daleki od paszkwilanckiej mowy nienawiści, zmienia się w coś, co nabiera formy „ważnej, naukowej dyskusji, jaka musi mieć miejsce w czasach takich, jak obecne…”

I taki był zresztą pierwotny tytuł rzeczy (czegoś, CZEGO nie powiesz w grzecznym towarzystwie), napisanej przez niejakiego Giuglio Meotti, a co zostało opublikowane na pierwszej stronie izraelskiej gazety, Ynet.

Lecz niech jego “romańskość” cię nie zwiedzie, drogi czytelniku. Pomimo jego włoskobrzmiącego nazwiska oraz tego, że Włochy są domem największej i najbardziej wpływowej sekty chrześcijańskiej na świecie, non c’e niente Christiano (nie ma w nim nic chrześcijańskiego – przypis tłum.). Gdy idzie o jego sposób myślenia i „aktywość”, taki sam z niego „rzymski katolik” jak z Judasza, Barabasza, Foxmana, Dershowitza, Madoffa i całej reszty bandy, o jakiej historia nie pozwala nam zapomnieć. Ekstremista o niezmiennych poglądach, wciąż na prochach, spędza większość swego czasu na haju czegoś, co próbując nazwać w terminologii historycznej, było i jest najbardziej niebezpiecznym narkotykiem znanym ludzkości – judaizmie, tym samym, który wytwarza radioaktywny, toksyczny proces myślowy.

Dla tych, którzy otrzymali błogosławieństwo nie wąchania paranoicznej woni unoszącej się nad indywiduum znanym jako Meotti, wyjaśniam, że to najnowsza wersja skrzypka na dachu, tajna broń żydowska, cenniejsza nawet od korzyści wojny z Iranem. To burek z festynu ujadający na cały głos, który najwidoczniej nie ma zbyt wiele do roboty niż tylko wciąż kiwać mentorskim paluszkiem przed zbiorczą masą 6 miliardów innowierców na planecie (tworząc z nas coś, co ja nazywam Moralną Większością), należy do grona tych, których w jednym komentarzy do poprzedniego artykuł, dobrze scharakteryzował „Gianni1”:

„Na razie macie nas, skur…yny, ale nie myślcie sobie, nawet nie próbujcie robić tej pomyłki, że już jest po wszystkim…Nie jest po wszystkim, a póki to się nie skończy, to my będziemy decydować, kiedy będzie po wszystkim…”

Naprawdę nie lubię do tego struzzo di cane ( ujadania psa-przypis tłum.) przywiązywać więcej uwagi niż na to zasługuje, lecz jego ostatnie defecazione dalla bocca (obrzucanie gó..nem –przypis tłum.) po prostu CZYNI Z NIEGO przykład prawdziwy wzorzec zakażenia.

Rzecz, jaką ostatnio popełnił, zatytułowana “Chrześcijanie, którzy nienawidzą żydów” ostatecznie pozwoliła Meottiemu wyjść z klozetu i pokazać nam w pełnej krasie, jakim jest moralnym i umysłowym degeneratem. Sam tytuł mówi za siebie, mówi też o jego kompleksach i krótkowzrocznym afekcie do spraw nie-innowierczych.

Inkryminowany artykuł to nic innego tylko stęchły, pochodzący z odzysku skrzekot, jaki zaczął się kilka miesięcy temu, gdy współbracia Meottiego z La Kosher Nostra postanowili spożyć posiłek z Wielce Szanownym Stephenem Sizerem, anty-syjonistycznym (czyli chrześcijańskim) Anglikańskim pastorem, który miał pecha zawiadomić mnie o tym poprzez facebooka.

Psiarnia piekielna zrobiła to, co potrafi robić najlepiej, gdy ktoś powie coś mniej szacownego

na temat, który podręcznik medyczny opisuje jako psychozę zbiorową, którą my znamy pod nazwą Izrael. Całe późniejsze przedstawienie jest już typowe dla judaistycznej sztuki teatralnej, czyli rozrywanie szat, lamentowanie, zgrzytanie zębami oraz przejawia się w typowej praktyce walki całą bandą, w jaką zorganizowana żydowskość interesów angażuje się, gdy ktoś świadomy (jak w tym wypadku Wielce Szanowny Stephen Sizer) popełnia rzecz niewybaczalną – mówi głośno coś przeciwko czemuś, co moglibyśmy nazwać mentalnością mafii od „szabas piątku”, a mianowicie, o niszczeniu życia niewinnych ludzi w krainie, której sam Chrystus Pan przepowiedział los „wytarcia z mapy świata” przez gniew słusznie wkurzonego Boga, który wywrze go również na żydach.

W ostatnim “artykule”, Meotti (ponownie w typowej manierze dla środowiska, z którego się wywodzi) robi coś, co robią najlepiej chłopcy z jego stron – skomle i biadoli.

Zakładać jednakże, że to zachowanie jest zwyczajnie denerwujące i ostentacyjnie wstrętne, a również szkodliwe, to wielki błąd, ponieważ w gruncie rzeczy Meotti (i inni zamieszani w podobny biznes) jest kimś, kogo trzeba nazwać intelektualnym terrorystą. Gdy jego kuzyni zrzucają bomby na domy niewinnych ludzi w Gazie, zadaniem Meottiego jest rzucać słowne ładunki wybuchowe w kierunku różnych osób poprzez użycie swego „dziennikarstwa”. W takim biznesie, on (oraz współbracia) mają do dyspozycji 3 x H – bomby, których używają w odniesieniu do wszystkich, zawsze w pierwszym uderzeniu i zawsze przy byle okazji, a są nimi:

Hate, Hitler, Holocaust.

Dlatego, zgodnie z formułą, w swym ostatnim bombardowaniu przeciw W.Sz. Sizerowi, Meotti wybrał pierwszą bombkę na „H” – hate (nienawiść) – mając nadzieję, że osiągnie maksimum efektu i totalne zniszczenie.

Pierwszą rzecz, którą NALEŻY wyjaśnić w tej dyskusji to określenie, co dokładnie żydzi rozumieją jako „nienawiść”. Dwie pozostałe wuderwaffe w syjonistycznym arsenale – Hitler i Holocaust – są w powszechnym użyciu i jako takie straciły swą odkrywczość i znaczenie. Meotti i inni podróżnicy z familii pro-izraelskiej są jak przysłowiowe zepsute dziecko, które przyzwyczaiło się robić po swojemu w jedenastu na 10 przypadków. Więc, gdy przychodzi dwunasty raz i to niepoczytalne, zepsute dziecko słyszy słowo „nie” ze strony moralnie oburzonego świata, to wówczas automatyczną reakcją tego niezdyscyplinowanego, narcystycznego dziecka będzie, że upadnie na podłogę, zacznie kopać, krzyczeć, posika się i zabrudzi pieluchy, dopóki nie dostanie, czego żąda.

Dlatego, gdy ktoś ze świata, jaki nazywamy zdrowym, napotka zastosowanie przez Meottiego i spółkę słowa „nienawiść”, sposób, w jaki należy je tłumaczyć, brzmi następująco:

„Nienawiść to sytuacja, gdy ktoś lub coś przeszkadza nam w realizacji naszej nagłej potrzeby  zaangażowania się w coś złego lub ohydnego”.

Dlatego w takim scenariuszu, protesty wobec nieludzkiego traktowania przez Izrael niewinnych Palestyńczyków są wyrazem „nienawiści”. Gdy Ameryka nie daje Izraelowi wymaganej ilości broni i finansowego wsparcia, to wówczas również mamy do czynienia z „nienawiścią”. Prezydent Obama naciska na Izrael, aby zaprzestał budowania osiedli na Zachodnim Brzegu, słusznie uważając, że taki biznes jeszcze bardziej wciąga świat w i tak już śmiertelne grzęzawisko, to i w tym przypadku widać jaskrawo „nienawiść”. I tak bez końca…

A zatem po osiągnięciu jasności w tych sprawach, zabierzmy się za wyjaśnienie choć trochę tego…”Chrześcijanie, którzy nienawidzą żydów”.

Stosując tę samą naukową metodę, która doprowadziła nas do wynalezienia wszystkich tych dobrych rzeczy, jakie służyły ludzkości, spróbujmy zadać wobec tego kilka pytań odnoszących się do tej potrawy z szaleństwa, jaką serwuje nam Meotti.

Zakładając, że się nie mylisz w swej tezie, Signor Meotti, DLACZEGO istnieje w ogóle taka rzecz, jak „chrześcijańska nienawiść” do żydów? Czy są to bardzo rzadkie przypadki spontanicznego zapłonu, gdzie to ZDARZA SIĘ z niewyjaśnionych powodów, czy są to raczej przypadki na podobieństwo pożaru lasu, gdzie da się rozpoznać punkt zapalny i przyczynę?

Na przykład, FAKT, że żydzi żywili CAŁKOWICIE NIEPRZEJEDNANĄ, biorącą się z trzewi, nienawiść do Jezusa Chrystusa, czego dowodzi wielokrotne planowanie przez nich JEGO zabójstwa i w końcu dokonanie tego w Jerozolimie, przez tych samych dżihadystów, którzy teraz tropią i zabijają Jego wyznawców, czy TO może ma coś wspólnego z odpowiedzią na pytanie DLACZEGO „Chrześcijanie nienawidzą żydów?”

Albo, fakt, że żydzi ułożyli w KODEKS tę nienawiść, a ową księgę zatytułowli Talmud, gdzie Jezus opisany jest jako czarownik, maniak seksualny i syn z nieprawego łoża zrodzony z prostytutki, który obecnie cierpi w piekle, gotowany w kadzi z ekskrementami, czy może TO ma coś wspólnego ze sprawą, dlaczego „Chrześcijanie nienawidzą żydów?”

A może to będzie to – niestety z paroma wyjątkami – żydzi, niewolnicy swego religijnego i politycznego przywództwa, są jak grupa zaborczych, żądnych krwi wilków, grasujących po świecie, doprowadzających narody do bankructw tak samo, jak ich pradziadowie ze Starego Testamentu, wszczynający wojny na Bliskim Wschodzie i w innych miejscach, gdzie potem to CHRZEŚCIJAŃSKIE kraje mają za zadanie toczenie walk, nie mówiąc już nic na temat masakr i ofiar z ludzi, jakich codziennie dopuszcza się Izrael w takich miejscach, jak Gaza, może TO ma jakiś związek z pytaniem dlaczego „Chrześcijanie nienawidzą żydów?”

Albo weźmy przykład bardziej osobisty, może wynika to z faktu, że żydzi, mocno kontrolujący zachodnie media, użyli tej samej broni do zbeszczeszczenia moralności chrześcijańskiej i oszkalowania założyciela Chrześcijaństwa? Niejeden już dzień trwa tam aplikowanie różnych obelżywości wobec „miłości”, jaką ludzie mają dla Jezusa Chrystusa, a co jest skodyfikowane w -niech będzie przeklęty- Talmudzie. Prócz tego, istnieją społeczne i prawne zastosowania tego pokrętnego talmudycznego nastawienia i można je łatwo dostrzec w aż nadto oczywistym zaangażowaniu żydowskich interesów w forsowaniu masowego zarzynania społeczności Chrześcijan przez aborcję na życzenie, pornografię i każdą inną formę moralnego tyfusu.

I pomimo tego, że Chrześcijanie na całym świecie, poddawani są tej formie bezczelnego niby chrześcijańskiego antysemityzmu, to  oczekuje się po nich, że usiądą łagodni i „łykną” to? Obserwując jak nasze społeczeństwa, założone na fundamencie moralności i nauk o człowieku, jakie drogie są naszym sercom, poddane są jawnej kampanii znajdź i zniszcz przez ciebie i twój gang, i zgodzą się na to bez sprzeciwu?

Prawda jest taka, i ty dobrze o tym wiesz, Mr. Meotti, że możesz sobie pleść PRZEZ OKRĄGŁY DZIEŃ przykład za przykładem i kolejny przykład o tym, DLACZEGO „Chrześcijanie nienawidzą żydów”. To dość proste ćwiczenie polegające na badaniu relacji przyczyna-skutek. Co tragiczne, żydzi-wierzący, gdyż oni są tłem i zapleczem kampanii, ogołoceni z moralności o kryminalnym nastawieniu maskowanym religią, pogardzani i usuwani Z KAŻDEGO MIEJSCA, do którego dotarli przez całą historię, o czym pierwszy dowód pojawia się w księdze Genesis.

 

Rozumiejąc to zjawisko nie trudno jest pojąć, że ktoś, kto ugryzł zepsute jabłko, od razu wypluwa jego kawałki, bo to nic innego tylko dany od Boga instynkt samozachowawczy oznaczający, że trzeba się trzymać z daleka od zagrożenia, aby ono nie wniknęło do wnętrza ciała. Przyczyna i skutek.

W sumie, W KAŻDYM WYPADKU, gdzie wykaz niedoli społeczności Chrześcijan po prostu ścina z nóg, jak groźna gorączka i czyni przypadek pacjenta nieuleczalnym, tam zawsze znajdziesz kogoś z synagogi robiącego wszystko, aby rozjątrzyć sytuację na korzyść żydowskich interesów.

A gdy mamy chwilę “zbliżenia się do Jezusa”, jak w opisywanym przypadku W.Sz. Stephena Sizera, jest to zupełnie niezrozumiałe dla środowiska z którego pochodzi wieczny wrzask, mianowicie zorganizowanej komuny żydowskiej, Signor Meotti.

Obecne „zderzenie cywilizacji” między światem Chrześcijan i Islamem ukartowane przez zorganizowaną żydowskość interesów nie może przebiegać zgodnie z planem ułożonym przez ciebie i twych towarzyszy, gdyż przywódcy, jak Szacowny Sizer zaczynają wypowiadać się przeciw temu. W waszym diabolicznym pragnieniu, aby zobaczyć, jak dwaj najpotężniejsi przeciwnicy judaizmu, tj. Chrześciajństwo i Islam, niszczą się na proch w serii wojen, OSTATNIĄ rzeczą, jaką wasz kryminalny syndykat chciały zobaczyć to, gdy Chrześcijanie zaczną zadawać sobie często wyśmiewane pytanie odnoszące się do obecnych wydarzeń – „Co zrobiłby Jezus?”

Naprawdę ciężko trzeba się natrudzić, żeby pogodzić nauki Księcia Pokoju z tymi wszystkimi rzeziami, jakie mają miejsce w Iraku, Afganistanie, Libii, Gazie i wszędzie tam, gdzie ty i twoi koledzy podpalacze, podłożyliście ogień. Jahwe tego zabrania, żeby chrześcijańscy żołnierze mogli zwyczajnie zdecydować się zobaczyć to wszystko jako całkowite przeciwieństwo względem tego, czego ich duchowy Przywódca chciałby bronić, gdyby tu był, a wtedy mielibyście prawdziwe problemy, co?

Nie, wasz idealny chrześcijański pastor to John Hagee, Jerry Falwell lub Pat Robertson, gatunek wilków w przebraniu owiec, przed jakimi ostrzegał nas Jezus, to ludzie, którzy będą wam asystować w maniakalnym pragnieniu ujrzenia świata zalanego krwią dla żydowskich interesów.

A zatem, po rozważeniu wszystkiego, Mr. Meotti, prawdziwe pytanie, jakie trzeba tu zadać i odpowiedzieć na nie, brzmi, czy na pewno dyskusja dotyczy:

„Chrześcijan, którzy nienawidzą żydów”, czy może raczej „żydzów, którzy nienawidzą Chrześcijan?”.

Dociekliwe umysły na pewno chciałby to wiedzieć.

 

***************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, Bliski wschód wojna w Iranie, KOŚCIÓŁ- WIARA | 1 Comment »

”Tolerancyjni” pederaści grożą dziewczynce broniącej rodziny

Posted by edgier25 w dniu 26 lutego 2012


„Jeśli kiedykolwiek spotkam tę dziewczynę, to ją zabiję. Obiecuję!” –  to jeden z tysięcy nienawistnych wpisów, który pojawił się na portalu YouTube, tuż po mowie czternastoletniej Sary Crank przed senacką komisją sądowniczą w stanie Maryland. Dziewczyna zaapelowała do senatorów, by głosowali za odrzuceniem projektu ustawy, legalizującej „homo-małżeństwa”.

******************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Sarah Crank bardzo dojrzale przekonywała senatorów, dlaczego nie powinno się zezwolić na legalizację tzw. małżeństw tj. samej płci. Mówiła: „Witam! Jestem Sarah Crank. Dziś są moje czternaste urodziny i sprawilibyście mi najlepszy prezent urodzinowy, jaki dotychczas miałam, gdybyście zagłosowali przeciwko małżeństwom homoseksualnym. Naprawdę współczuję dzieciom, które mają dwoje rodziców tej samej płci. Nawet jeśli niektóre z nich sądzą, że to dobrze, to jednak nie mają pojęcia, jak cudowne doświadczenia ich omijają. Nie chcę, aby więcej dzieci zagubiło się i nie wiedziało, co jest słuszne i dobre. Naprawdę nie chcę dorastać w świecie, w którym małżeństwo przestanie być czymś tak szczególnym. Strach pomyśleć, że kiedy dorosnę ustawodawca lub sąd będzie mógł zmienić definicję dowolnego określenia. Jeśli będą mogli zmienić definicję małżeństwa, w następnej kolejności zmienią definicję dowolnego pojęcia. Ludzie jeśli chcą, mogą zostać gejami, ale ja nie chcę być ofiarą ich wyboru. Mówią, że urodzili się tacy, ja jednak poznałam bardzo wiele miłych osób, które się zmieniły. Proszę więc głosujcie przeciwko małżeństwom homoseksualnym. Dziękuję „.

 
Te niezwykle łagodne słowa czternastolatki rozwścieczyły pederastów i libertynów. Za pośrednictwem stron internetowych odgrażają się Sarze oraz jej rodzicom. Dziewczynie grożą śmiercią i gwałtem, a rodziców chcą pozbawić praw rodzicielskich! Oto próbka niektórych wpisów: „A teraz, gdy już znam jej nazwisko, mam nadzieję, że poczuje jak to jest być nękanym i zastraszanym”; „Boże mój, nienawidzę takich ludzi. Jeśli kiedykolwiek spotkam tę dziewczynę, to ją zabiję. Obiecuję;” „Rodzice powinni być wykastrowani;” „Oto dlaczego aborcja musi pozostać prawnie legalna: by zapobiegać narodzinom takich małych bigotów, jak ta dziewczyna…” itp. W sumie na samej stronie The Huffington Post pojawiło się 2 tys. 600 negatywnych wpisów, które zawierały groźby, za co – zgodnie z amerykańskim prawem federalnym – grozi grzywna do 250 tys. dolarów i kara pozbawienia wolności do lat pięciu. 
 
Konserwatywni komentatorzy oburzeni nagonką na czternastolatkę wskazują na to, jak wygląda „tolerancja” w wydaniu pederastów, domagających się deprawacji dzieci i młodzieży w szkołach, prawa do zawierania „homo-małżeństw”, prawa do adopcji dzieci, czy nawet prawa do zawierania „ślubów” w świątyniach katolickich. 
 
Amerykańskie Stowarzyszenie Oborny Tradycji Rodziny i Własności organizuje akcję poparcia dla czternastolatki i jej rodziców. 
 

******************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Źródło: TFP.org, American Thinker, AS.
Komentarz PiotrSkarga.pl:
Informację tę dedykujemy wszystkim polskim parlamentarzystom, którzy być może znów głosować będą nad kolejnym projektem zmierzającym do zrównania związków pederastów z małżeństwem.

******************************************************************************Edgier25@wordpress.com

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, Każdy ch... na swój strój, KOŚCIÓŁ- WIARA, Uncategorized | Leave a Comment »

USGS ocenia ryzyko wielkiego trzęsienia ziemi w strefie Cascadia

Posted by edgier25 w dniu 26 lutego 2012


Według symulacji trzęsienie ziemi wielkości japońskiego zmasakrowałoby większość północno zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej. Mieszkańcy okolic strefy subdukcji Cascadia wiedzą, że siedzą na tykającej bombie. Ostatnie badania wykazały, że gdyby do wstrząsu tej klasy doszło w rejonie Cascadia to efekt mógłby być silniejszy niż się do tej pory spodziewano. Wybrzeże stanu Washington oraz Oregonu i British Columbia byłyby w kłopocie.

John Anderson, geofizyk z Uniwersytetu w Nevadzie powiedział, że region Tohoku, czyli miejsce epicentrum trzęsienia z marca 2011, to praktycznie lustrzane odbicie strefy subdukcji Cascadia. W Japonii największe wstrząsy przemieściły dno o nawet 45 metrów a to wywołało ogromne tsunami, ale na pacyficznym wybrzeżu Ameryki te dyslokacje spodziewane są na poziomie gruntu a nie dna morskiego.

„Ruchy gruntu, jakie zaobserwowaliśmy z wydarzenia w Tohoku są w istocie wskazaniem, że może dojść do znacznie większych wstrząsów niż to się wydawało do tej pory mówi Anderson

Miasta takie jak Seattle, Portland i Vancouver powinny przetrwać pierwsze wstrząsy, ale wszystkie te obszary urbanistyczne są posadowione w geologicznym basenie, który wzmacnia ruchy gruntu i kształtuje się tak jak fale po wrzuceniu kamienia w wodę.

Amerykańska agencja USGS właśnie pracuje nad nową analizą na temat tego jak mocne może być drżenie gruntu i jak blisko strefa zniszczenia może się zbliżyć do dużych miast. To, na co wszyscy czekają w okolicy Cascadii to powtórka z 1700 roku, kiedy doszło tam do trzęsienia ziemi szacowanego na 10 w skali Richtera a fala tsunami, jaka powstała wtedy była tak wielka, że zginęli ludzie w Japonii, czyli przemierzyła cały Pacyfik i uderzyła w Japonię. Gdyby teraz doszło do takiego samego trzęsienia skutki jego byłyby z pewnością bardzo poważne. 

Dzięki danym zebranym w trakcie trzęsienia z 11 marca można powiedzieć bez cienia przesady, że trzęsienie Tohoku jest najlepiej zbadanym mega trzęsieniem w historii człowieka. To prawdziwa kopalnia wiedzy dla geofizyków, bo oprócz danych sejsmograficznych mamy tysiące czujników GPS monitorujących wybrzuszenia terenu. Dzięki temu naukowcy mogą odtworzyć sekunda po sekundzie, co działo się z gruntem w Japonii. To daje zdolność symulowania, co mogłoby się stać przy trzęsieniu o magnitudzie 9 gdyby do niego doszło na pacyficznym wybrzeżu Ameryki.

Japończycy uważali, że średnie trzęsienia ziemi wyładowują napięcia na styku płyt tektonicznych. Teraz wiedza, że napięcia się tez budują i co kilkaset lat może dojść do eskalacji zjawisk sejsmicznych tak jak w trakcie wydarzenia w Tohoku.

Trudno mówić tu o cyklach, ale w Japonii jedno ogromne trzęsienie ziemi zdaje się występować, co 700 lat. Dane geologiczne, jakie mamy zebrane na temat przeszłości strefy Cascadia każą wierzyć, że średnie okresy wielkiej aktywności sejsmicznej przebiegają, co 500 lat, ale w zakresie od 200 do 1000 lat.

Posted in ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, ANOMALIE W KOSMOSIE, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ | Leave a Comment »

AKTYWNOŚĆ SŁONECZNA WZRASTA – 5 ROZBŁYSKÓW – 2 W KIERUNKU ZIEMI c klass Flare

Posted by edgier25 w dniu 26 lutego 2012


NIE MA WIĘKSZYCH POWODÓW DO ZMARTWIEŃ

http://iswa.gsfc.nasa.gov/downloads/20120224_074100_anim.tim-den.gif

***********************************Edgier25@wordpress.com

 

 

***********************************Edgier25@wordpress.com

 

Aktywność słoneczna utrzymywała się na dość niskim poziomie mimo to doszło do nagłej eskalacji i skończyło się na kilku wyrzutach koronalnych. Dotarcie

plazmy do Ziemi spodziewane jest 27 lutego i wtedy może nas czekać kolejna burza magnetyczna, która potrwa prawdopodobnie aż do 28 lutego.

 

File 19885

 

Na Słońcu doszło do erupcji, która 24 lutego zapoczątkowała kilkawydarzeń typu koronalny wyrzut masy (CME). Pierwszy z CME był skierowany na północ gwiazdy, a drugi był skierowany w Ziemię. Spodziewana jest burza magnetyczna G2, już rośnie poziom protonów.

***********************************Edgier25@wordpress.com

OPIS ZNZ

Posted in ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, ANOMALIE W KOSMOSIE | 2 Komentarze »

 
%d blogerów lubi to: