edgier25

WordPress – Wiadomości

Rząd USA sprzedał nas Obcym……

Posted by edgier25 w dniu 24 Czerwiec 2012


Słońce nie obraca się dookoła Ziemi.

Rząd USA zawarł pewną umowę z małymi przedstawicielami obcej rasy zwanej szarakami.

Pierwszą prawdę przedstawioną powyżej wypowiedział Giordano Bruno, który został spalony na stosie w 1600 r. za to iż głosił on tezy, iż jest to prawda. Druga prawda poniosła za sobą więcej śmierci dla osób, które chciały wygłosić to publicznie. Lecz owa prawda musi zostać odkryta. Fakt, iż Ziemia krąży dookoła Słońca był tłumiony przez kościół przez ponad 200 lat. Spowodowało to wielki wstrząs w szeroko pojętym kościele, rządzie i w środowisku myślicieli. Było to w latach 1800’tnych.

Teraz, po tylu latach od kiedy owa prawda została ujawniona musimy stanąć naprzeciw innych szokujących faktów. Tą przerażającą prawdą, którą przez ponad 40 lat skrywał przed nami Rząd USA… jest fakt, iż sprzedał on nas… Obcym.

Oto historia jak do tego doszło…

Niemcy prawdopodobnie odkryli rozbity spodek już w roku 1939. Generał James H. Doolittle w 1946 pojechał do Szwecji aby zbadać raport tzw. UFO „rakiet – duchów”, które były obserwowane przez ponad 7 miesięcy. Spodki poza nieznaną dla nas techniką ich budowy i nadfizyką poruszania się skrywały jeszcze jedną rzecz… mianowicie były pilotowane przez inteligentne istoty.

Dołączona grafika

Owa prawda była znana tylko kilku osobom. Były to małe, brzydkie stworzenia, które były bardziej zaawansowane technologicznie od nas – prawdopodobnie o setki jeśli nie o biliony lat. Większość osób, które były obeznane z owym faktem, krótko po tym wydarzeniu (rozbiciu spodka + poznaniu prawdy z tym związanej) popełniło samobójstwa. Najbardziej znaną z tych osób był Sekretarz Obrony James V. Forrestal, który wyskoczył z 16 piętra ze szpitalnego okna. Wszelkie analizy z badań nad nim zostały nieujawnione do dziś.

Prezydent Truman szybko zatuszował wszelkie informacje i zaczynano informować opinię publiczną, że sprawa latających talerzy to… żart.

Dołączona grafika

W 1947 r. prezydent Truman powołał do działania grupę 12 specjalistów, która była znana pod nazwą MJ-12 (Majestic 12). Grupa ta istnieje do dziś, lecz w jej skład wchodzą inne persony. Ostatnim z oryginalnej grupy, który zginął był Gordon Grey – Sekretarz Armii z roku 1984. Jeśli tylko jakiś z członków grupy odchodził natychmiast wybierano jego zastępcę. Istnieją spekulację, iż grupa zwana jako MJ-12 ma w swoim składzie większą ilość członków niż było to ogólnie wiadome.

W późnych latach 40’tych miało miejsce jeszcze kilka katastrof obcych pojazdów. Roswell, New Mexico, kolejne na terenach zasiedlanych przez Azteków… Kolejne w pobliżu Loreto, w Teksasie ok. 30 mil w głąb granicy z Meksykiem.

Dołączona grafika

Teraz trzeba sobie uzmysłowić pozycję Rządu USA w tym czasie. Zapewne myśleli oni o sobie jako o najbardziej rozbudowanej i doskonałej nacji na Ziemi, która poza tym miała możliwości produkcji bomby atomowej. Byli o kilka lat do przodu przed Rosjanami. Zbudowali oni samolot mogący przekroczyć prędkość dźwięku. Mieli oni bombowce o międzykontynentalnym zasięgu, które mogły transportować broń o wielkiej sile. Zimna wojna trwała i ogólna przyszłość nacji wydawała się świetlista. Mając Rosjan tuż za sobą (w dziedzinach najbardziej rozbudowanego państwa itd.) Amerykanie potrzebowali jakiegoś „asa z rękawa” dzięki, któremu mogliby stać się wyjątkowi względem innych i poprzez to umocniliby jeszcze bardziej swoją pozycję w oczach innych. Co mogło być dla nich tym „asem”? O tym za chwilę…

Teraz należy sobie wyobrazić pewną rzecz. Znana na świecie audycja radiowa Orsona Wellsa „Wojna Światów” z 1938 roku. Tysiące Amerykanów w panice uległa owej manipulacji, w której była mowa o inwazji istot spoza naszej planety. Wyobraźmy sobie ich przerażenie na opisy owych stworzeń, które można było wtedy poznać – stworzenia z wielkimi oczami, gadzią skórą i palcami zaopatrzonymi w pazury. Wyobraźmy sobie ich szok gdy poznawali jak latają i jak są napędzane owe pojazdy. Chodzi tu o szok jaki wywarła na nich owa informacja i jakie poniosła za sobą konsekwencję. Kto wie jaka mogłaby być reakcja społeczeństwa na fakt „ujawnienia owej prawdy”…

25 kwietnia 1964 roku doszło do pierwszej oficjalnej komunikacji pomiędzy obcymi formami życia, a Rządem USA – miało to miejsce w Bazie Sił Powietrznych Holloman w Nowym Meksyku. 3 pojazdy wylądowały na specjalnie wyznaczonym terenie aby mogło dojść do spotkania pomiędzy przedstawicielami obcych a oficerami Rządu USA.

Dołączona grafika

W późnych latach 60’tych i wczesnych 70’tych, grupa MJ-12 jako reprezentant Rządu USA zawarła układ z owymi istotami nazwanymi EBE (nazwa oryg. extraterrestrial biological entities – nazewnictwo to zostało ustalone przez Detleya Bronka, członka MJ-12 i szóstego prezydenta Uniwersytetu Johna Hopkinsa). Owy „układ” pomiędzy stronami polegał na tym, że doszło do wymiany technologii (Rząd USA badał i poznawał konstrukcję i sposób działania pojazdów, które rozbijały się na naszej planecie – w późniejszym okresie testowali w pełni sprawny pojazd) w zamian za ignorancje ze strony Rządu na późniejsze uprowadzenia ludzi, których dopuszczali się obcy. EBEni zapewniali przedstawicieli MJ-12, iż abdukcje (trwające średnio 2 godziny) będą służyły monitoringowi rozwoju naszej cywilizacji.

Jednak cele uprowadzeń okazały się odbiegać od zapewnień EBEnów – prawdziwymi celami były:

  • Wprowadzanie 3mm urządzenia przez otwory nosowe w celu dostania się do mózgu. Urządzenie było używane do biologicznego monitoringu uprowadzonego, namierzania go i kontroli (opis urządzenia zgodny z relacjami osób uprowadzonych).

  • Implementacja (wszczepianie) sugestii posthipnotycznej (pohipnotycznej) w celu wywołania określonego rodzaju aktywności w określonym przedziale czasu, wprowadzenie której będzie miało miejsce w przeciągu następnych 2 – 5 lat.

  • „Przekształcenie” niektórych ludzi aby mogli funkcjonować jako żywe źródło biologicznych materiałów i substancji.

  • Usunięcie osób stanowiących zagrożenie dla kontynuacji ich działań (eksperymentów).

  • Badania w sferze genetycznej.

  • Zapładnianie żeńskich form życia do celów badawczych – czyt. hybrydy.

Przykłady trzech uprowadzeń jako opisy wydarzeń jakie mają miejsce podczas uprowadzenia:

Wrzesień 1961, około północy, Whitfield, New Hampshire.

Uczestnikami przedziwnego wydarzenia było między-rasowe małżeństwo z New Hampshire, Betty i Barney Hill. Jechali właśnie do domu autostradą numer 5 przez Góry Białe, gdy nagle zobaczyli dziwne światło na niebie, poruszające się po linii łamanej. Leciało ono za nimi przez kilka mil. Barney wysiadł z samochodu i obejrzał przedmiot przez lornetkę. Zobaczył pojazd w kształcie dysku, wielkości około dwudziestu metrów, z czerwonym światłem i rzędem okien z boku. Przerażona para szybko odjechała. Usłyszeli wówczas dziwne, brzęczące odgłosy i stwierdzili, że samochód wibruje. Nagle poczuli senność, a gdy wrócili do normalnego stanu, stwierdzili, że znajdują się pięć mil na południe od miejsca dziwnego wydarzenia. Zauważyli także, że upłynęły już dwie godziny.

Hillowie nikomu nie opowiedzieli o swojej przygodzie, poza kilkoma znajomymi, ale zadziwiająca luka w pamięci wywołała u Barneya rozstrój nerwowy, a nawet wrzód żołądka. Betty miewała przerażające sny o statkach kosmicznych. Barney rozpoczął leczenie psychiatryczne i w rezultacie w grudniu 1963 roku trafił do znanego psychiatry doktora Beniamina Simona. Po dwóch miesiącach doktorowi Simonowi udało się rozwikłać tajemnicę po wprowadzeniu pacjentów w stan głębokiej hipnozy. Badano ich oddzielnie, jednak opowiadania, których wysłuchano, nie różniły się od siebie znacząco.

Podczas hipnozy przypomnieli sobie, że gdy brzęczenie ustało, znaleźli się na bocznej drodze, gdzie zatrzymała ich grupa humanoidów. Zostali przez nią wciągnięci po rampie na pokład statku kosmicznego. Porywacze byli niewysocy (poniżej półtora metra), mieli szarawą skórę, duże, skośne oczy, prawie niewidoczne nosy i szczelinowe usta. Ich głowy były trójkątne, duże czaszki zwężały się stopniowo w spiczaste brody. Istoty komunikowały się między sobą, wydając dziwne dźwięki, które w jakiś dziwny sposób tłumaczone były w myślach Hillów na angielski.

Zaprowadzono ich do oddzielnych, jaskrawo oświetlonych „pokojów badawczych” i położono na „stołach operacyjnych”. Stworzenia zbadały pachwinę i sztuczne zęby Barneya. Od Betty pobrano próbki włosów, paznokci, a badający osobnik był zaskoczony, kiedy jej naturalnych zębów nie udało się wyjąć tak jak Barneyowi. Następnie poinformowało badanych, że zapomną o zdarzeniu i wrzucono ich na powrót do samochodu.

Należy zauważyć, że wielu psychiatrów nie akceptuje regresji hipnotycznej jako skutecznej metody uzyskiwania wiarygodnych dowodów.

5 listopada 1975, dzień, Snowflake, Arizona

Travis Walton, lat dwadzieścia trzy, jechał razem z sześcioma innymi członkami prywatnej ekipy drwali ciężarówką, kiedy nagle wszyscy spostrzegli pojazd w kształcie talerza, wiszący w powietrzu około dwudziestu metrów od drogi. Zatrzymali się, a Walton wysiadł i podszedł do obiektu, który zaczął się poruszać, wydając „brzęczący, wysoki” dźwięk. Walton przykucnął za belką. Wówczas uderzyła go wiązka światła z dolnej części UFO i, zgodnie z raportami świadków, „odrzuciło go na kilka metrów do tyłu”. Sam zainteresowany stwierdził później, że „poczuł rodzaj szoku elektrycznego i stracił przytomność”. Pozostali w panice odjechali ciężarówką „tak szybko, jak tylko mogli”.

Pięciodniowe poszukiwania Waltona przez oddział policji szeryfa nie dały rezultatu. Krewni znaleźli go w budce telefonicznej przy autostradzie, skąd do nich zadzwonił.. Stwierdził potem, że przez cały ten czas przebywał na pokładzie UFO, choć przytomny był tylko przez kilka godzin. Obudził się w pokoju o metalowych ścianach, który wziął za „szpital”. Jego koszula była rozpięta, a na klatce piersiowej leżało „coś”, co nie było nigdzie przymocowane. Zobaczył trzech „obcych” – o wzroście około półtora metra, łysych, o kredowobiałej skórze, niewielkiej twarzy, której większość zajmowały duże, brązowe oczy, ubranych w pomarańczowo-brunatne kombinezony. Przerażony, zrzucił z siebie przedmiot i odepchnął „obcych”, a oni opuścili pokój nie mówiąc ani słowa. Następnie wszedł osobnik o bardziej „ludzkim” wyglądzie, ubrany w biały uniform i „przezroczysty, kulisty hełm”. Miał około metra osiemdziesięciu centymetrów wzrostu, „jasnobrązowe włosy” i „zielono-orzechowe oczy”. Uśmiechał się spokojnie, patrząc na szarpiącego się Waltona.

Zaprowadził go do mniejszego pokoju „piętro niżej”, gdzie trzech innych „ludzkich” nałożyło mu na twarz przezroczystą, miękką, pasującą jak ulał maskę z przyczepioną czarną kulką, „podobną do maski tlenowej”, ale bez rur. Walton stracił przytomność i obudził się na środku autostrady, widząc jak UFO „wzlatuje prosto w górę”.

Zdania ekspertów od UFO są podzielone co do autentyczności opisywanych zdarzeń. Travis Walton jeszcze przez długi okres borykał się z problemami emocjonalnymi co może świadczyć o prawdziwości jego zeznań.

15-16 października 1957, 1:00, w pobliżu San Francisco de Sales, stan Minas Gerais, Brazylia

Antonio Villas Boas, lat dwadzieścia trzy, brazylijski prosty rolnik, często pracował na swojej farmie nocą. Wieczorami 5 i 14 października obserwował wraz z bratem dziwne, jasne światła, latające im nad głowami, za pierwszym razem nad domem, za drugim razem nad polem.

Nocą z 15 na 16 października Boas orał ziemię traktorem, kiedy około 1:00 zobaczył „jaśniejący, jajowaty przedmiot, lecący w jego kierunku z przerażającą szybkością”. Statek kosmiczny mający około dziesięciu metrów długości i siedmiu szerokości przez chwilę unosił się bezpośrednio nad nim, a potem wylądował tuż obok. W chwili gdy spod maszyny wyłoniły się trzy nogi, na których spoczęła, światła i silnik traktora zgasły. Następnie z UFO wysiadł o czterech humanoidów w hełmach, którzy wciągnęli go siłą po drabinie na pokład statku.

Przeprowadzono go przez kilka pokoi o „wypolerowanych, srebrzystych metalowych ścianach”, oświetlonych fluoryzującymi, białymi lampkami. Jeden z pokoi wyposażony był w „dziwnego kształtu” stół i klika obrotowych krzeseł z białego metalu. Porywacze ubrani byli w jasnoszare, ciasne kombinezony. Razem z hełmami byli mniej więcej tego samego wzrostu co Boas (metr sześćdziesiąt pięć centymetrów). Od hełmów, przez które nie było widać twarzy poza dużymi, niebieskimi oczami, odchodziły „po trzy okrągłe srebrzyste rury”, dochodzące do uniformu. Choć Boas nie stwierdził na kombinezonach żadnych „garbów” ani wybrzuszeń, mogących stanowić aparat oddechowy, wydawały się one pokrywać ciała pasażerów UFO całkowicie, od stóp do hełmów.

Wprowadzono go do małego pokoju, w którym stała jedynie duża „kanapa”, pokryta grubym, miękkim materiałem. Porywacze przystawili do jego brody grubą, gumową rurkę, prowadzącą do dużej butli i pobrali mu krew. Operacja ta pozostawiła blizny, widoczne jeszcze kilka tygodni po incydencie. Pasażerowie UFO wydawali się niezdolni ani do porozumiewania się z Boasem, ani nawet do rozumienia go, a między sobą komunikowali się za pomocą dziwnych, „szczekliwych” odgłosów.

Przygotowując Boasa do następnego etapu eksperymentów, humanoidy siłą rozebrały go do naga i natarły płynem. Wówczas do pomieszczenia weszła „kobieta”, także całkowicie naga. Jej włosy były jasne i sięgały do połowy szyi, skóra biała, oczy duże, niebieskie i skośne. Sięgała Boasowi tylko do ramienia i miała wąskie wargi, mały nos i uszy, wąskie biodra, „wysokie i szeroko rozstawione piersi”, szerokie uda, normalne palce, stopy i paznokcie. Najdziwniejsza była jej trójkątna twarz, zwężająca się gwałtownie w spiczasty podbródek. Również niezwykły był krwistoczerwony kolor jej włosów łonowych i pod pachami. Mimo to Boas opisał jej ciało jako „znacznie piękniejsze niż jakiejkolwiek kobiety, którą znałem dotychczas”.

Odbyli stosunek płciowy, który Boas opisuje „normalny akt (…) zachowywała się dokładnie tak jak każda inna kobieta”. Przed odejściem pokazała palcem na swój brzuch, potem na Boasa i w górę, w kierunku nieba, co on zrozumiał jako odniesienie do ich przyszłego pozaziemskiego dziecka. „Potrzebny im byłem jako dobry ogier, by poprawić rasę” – stwierdził później.

Oddano mu następnie ubranie i jeszcze raz oprowadzono po statku, po czym wypuszczono na zewnątrz, a UFO wzniosło się i „odleciało jak pocisk” poza zasięg wzroku. Boas, który na jego pokładzie spędził ponad cztery godziny, opowiedział swoją historię najpierw brazylijskiemu dziennikarzowi, a potem – od przysięgą – doktorowi Olavo Fontesowi z Rio de Janeiro. Został przez nich dokładnie przepytany, ale ani na jotę nie odstąpił od swojej wersji. Lekarska analiza doktora Fontesa wykazała możliwość skażenia promieniotwórczego organizmu Boasa, a także autentyczność blizny na jego brodzie.

Rząd USA nie był w pełni świadomy swojej decyzji i konsekwencji jakie z tego wynikały. Wierzyli oni, że wszelkie sprawy w kwestii uprowadzeń będą pod kontrolą i nalegali aby również tworzyć i na bieżąco uzupełniać listę osób uprowadzonych. Tą sprawą mieli zajmować się przedstawiciele MJ-12 i Kanclerz Obrony Narodowej. Czy to brzmi niedorzecznie i niesłychanie? Aktualne listy uprowadzonych w rękach Kanclerza Obrony Narodowej? Czytajcie dalej…, a dowiecie się więcej.

EBEni mieli pewne problemy genetyczne i ich systemy życiowe na Ziemi nie funkcjonowały należycie. Niektórzy spekulowali, iż byli oni zamieszani w jakimś wypadku czy wojnie nuklearnej (która mogła mieć miejsce w ich przeszłości) lub może wynikało to z ich genetycznych dolegliwości. Aby móc w miarę dobrze funkcjonować EBEni potrzebowali pewnych związków/hormonów, które uzyskiwali od ludzkich jak i zwierzęcych istot. (krowy i ludzie są genetycznie podobni. W sytuacji jakiejś „Narodowej Katastrofy” hemoglobina krów może być używana przez ludzi).

Owe Substancje potem są zmieszane z roztworami wodoru i stosowane na skórze poprzez rozpylenie lub zanurzenie odpowiedniej części ciała w roztworze. Ciało przyjmuje związek i następnie wydala odpady z powrotem przez skórę. Temat ten poruszał nawet dokument Lindy Howe dla telewizji Denver CBS.

Wszystkie te działania były dla gromadzenia tych wszelkich związków przez Obcych. Wszystkie okaleczenia (przede wszystkim zwierząt) zawierały w sobie takie działania jak usuwanie genitaliów, oczu, języka, gardła/przełyku… Wszelkie rzeczy były usuwane z ekstremalną precyzją. W niektórych przypadkach nacięcia były zrobione pomiędzy komórkami (!), w procesie, którego jeszcze nie jesteśmy w stanie robić „w terenie”. W większości tego typu spraw w rejonie gdzie leżało ciało nie było śladów krwi jak i zapadnięcia wewnętrznych organów.

Dołączona grafika

Przykład z takiego oto zjawiska:

W dniu 9 września 1967 roku w Alamosa w stanie Kolorado znaleziono ciało źrebaka o imieniu Lady. Od szyi w górę zwierzę było dokładnie obrane ze skóry i mięśni. Patolog, dr John Altshuler, ze zdumieniem stwierdził, że mózg zwierzęcia, jego kręgosłup i organy wewnętrzne, między innymi serce, zostały wycięte z niespotykaną precyzją. Najbardziej jednak wstrząsnęło nim to, że w ciele źrebaka nie było ani kropli krwi. Nie było też śladów krwi na ciele ani w jego pobliżu. Kiedy dr Altschuler zbadał pobrane próbki tkanek źrebaka pod mikroskopem, odkrył on jeszcze jeden szokujący szczegół: „Zauważyłem, że brzegi rany miały charakterystyczny, ciemniejszy kolor, zupełnie jakby nacięć dokonano przy użyciu chirurgicznego przyżegacza. Ślady do złudzenia przypominały te, które zostawiają współczesne lasery.” Pierwsze lasery skonstruowano wprawdzie już we wczesnych latach 60 – tych. Jednak w 1967 roku nikt jeszcze nie wykorzystywał ich w chirurgii. Kolejną zagadką był całkowity brak jakichkolwiek śladów wokół ciała. Jedyne odnalezione tropy należały do źrebaka, o dziwo jednak kończyły się około 30 metrów od ciała.

Plaga okaleczeń

Incydent z Lady był jedynie wstępem do całego szeregu wypadków okaleczeń zwierząt, początkowo tylko w Kolorado, a później, jeszcze w tym samym roku, również w Pensylwanii. Następnie fala podobnych zdarzeń miała miejsce w Alabamie, Iowa i Teksasie. We wczesnych latach 80 – tych przypadki okaleczeń znowu zarejestrowano w Kolorado, a w latach 90 – tych „plaga” nawiedzała południowe stany USA. Od lat 70 – tych pojedyncze przypadki okaleczeń odnotowano również w Kanadzie, Ameryce Południowej, Australii i w niektórych krajach europejskich. W większości przypadków okoliczności zdarzenia były bardzo podobne. Oto najważniejsze cechy wspólne: najczęściej ofiarami okaleczeń padało bydło, rzadziej konie, owce, kozy, czasami też psy i koty, brak jakichkolwiek oznak walki, nawet na terenie pokrytym śniegiem nie znaleziono żadnych śladów w pobliżu zwłok, brak śladów zdaje się wskazywać, że zwierzęta były podnoszone z ziemi w powietrze, a następnie porzucane w innym miejscu, organy wewnętrzne, oczy, uszy, języki, odbyty i genitalia zwykle są wycinane. Głowa jest do kości obierana z miękkich tkanek, na ciałach wielu zwierząt znaleziono wycięte z chirurgiczną precyzją owalne lub okrągłe nacięcia, na głębokość skóry. W wielu wypadkach ciała były zupełnie pozbawione krwi. Najnowsze badania mikroskopowe wykazały, że niektóre nacięcia zostały wykonane skalpelem, inne zaś bez użycia ostrego narzędzia – tak jakby wykonano coś w rodzaju cięcia między komórkami. Lub przy użyciu podobnego do lasera źródła wysokiej temperatury. Nie był to jednak laser, gdyż lasery chirurgiczne zostawiają ślady węgla, a tych nie znaleziono.

Tego typu okaleczenia przytrafiały się także ludziom. Przykładem na tego typu zdarzenie była osoba Sierżanta Jonathana P. Louottea – zdarzenie miało miejsce w roku 1956 na terenie White Sands gdzie mieści się obszar do testowania rakiet (oryg. White Sands Missile Test Range).
Ciało sierżanta zostało odnalezione trzy dni po tym jak pewien Major Sił Powietrznych zgłosił uprowadzenie J.P. Louotella przez obiekt dyskoidalny – zdarzenie miało miejsce koło godziny 15:00. W tym czasie sierżant był na terenie testowym w celu poszukiwań szczątków rakiet, które ówcześnie testowano.

Jego genitalia zostały usunięte, było brak zarówno oczu jak i krwi ofiary. Zachowane były wszelkie podobieństwa znane z okaleczeń zwierząt. Z niektórych raportów na tematy okaleczeń wynikało iż po owym „zabiegu” na ofierze – człowiek (lub zwierzę) przez jakiś okres czasu nadal żył(-o).

Poszczególne części ciała zostały zabrane do różnych podziemnych laboratoriów. Jedno z takich miejsc mieści się niedaleko małej miejscowości w rejonie Dulce (Nowy Meksyk).

Dulce to spokojna, cicha i mała miejscowość w płn. New Mexico. Jej populacja wynosi ok. 900 osób, miasteczko jest zlokalizowane na wysokości ponad 7,000 stóp na terenach Rezerwatu Indian Jicarilla. Jest tam tylko jeden motel i kilka sklepików. Nie jest to ani miasto wypoczynkowe i aktywność ludzka jest tam znikoma. Lecz zdaniem niektórych Dulce ma jeszcze „ciemny sekret”. Sekret ten to teorie, iż teren ten mieści pod powierzchnią ziemi tajny kompleks laboratoryjny Rządu-Obcych, którego przeznaczeniem jest Biogenetyczne Laboratorium w którym przeprowadza się eksperymenty na ludziach i zwierzętach. Kompleks jest sklasyfikowany jako tak tajny, że jego istnienie jest jednym z najbardziej nieznanych na Ziemi. Inne tego typu laboratoria mieszczą się w Kolorado, Nevadzie i Arizonie.

Ta wielopoziomowa baza ma wysokość przynajmniej 7 kondygnacji i ma oddzielny system bezpieczeństwa, który kontroluje cały kompleks. Jest tam zamontowanych ok. 3000 kamer wideo, które kontrolują całą strukturę. Jest tam ponad 100 tajnych wyjść. Wiele dookoła Archuleta Mesa, inne na płd. dookoła jeziora Dulce i najdalej na wschód w Lindrith. Głębokie kompleksy łączą się w system jaskiń.

Druga pokrewna technologicznie (źródła elektro-magnetyczne) baza mieści się w Kalifornii – Baza Sił Powietrznych Edwards (Mohawe). Nazwiska z grupy MJ-12 mające tam swoje udziały to: Harolt Brown, Richard Helis, Gen. Vernon Walters, Dr. Lew Allen, Dr. Theodore von Karman.

Owa konstrukcja została zbudowana z wielkim udziałem EBEnów. Wewnątrz została wyposażona w technologie pochodzące prosto od Obcych – i tylko oni potrafili w pełni operować zainstalowanymi tam urządzeniami (wszystko to po aby w razie czego owa technika nie została wykorzystana przeciwko nim).

W latach pomiędzy 1979 a 1983 stawało się jasnym dla MJ-12, iż wszelkie sprawy związane ze współpracą z EBEnami nie szły wedle zaplanowanej drogi. Coraz więcej osób było uprowadzanych (licząc w setkach) i umieszczanych na listach uprowadzeń. Stawało się jasnym, iż niektóre (nie wszystkie) dzieci były uprowadzane nie tylko do celów „badawczych”. (wszelkie relacje osób uprowadzonych mówią iż początki uprowadzeń w takich przypadkach zaczynały się we wczesnych latach dziecięcych i trwały przez regularny okres czasu).

Według niektórych w laboratorium Dulce doszło do pewnych „niedomówień” pomiędzy ludźmi a obcymi. W konsekwencji pewna grupa żołnierzy miała uratować naukowców znajdujących się wewnątrz kompleksu. Według jednego ze źródeł 66 żołnierzy w trakcie „misji ratowniczej” zostało zabitych, a ludzie z wewnątrz nie zostali uwolnieni. Jak zakończył się owy „spór”? Tego do końca nie wiemy…

W 1983 r. MJ-12 musiał już w pełni zdawać sobie sprawę z błędu jaki popełniono gdy porozumiano się z EBEnami.

W 1968 roku stworzono plan, który miał (w ciągu następnych 20 lat) na celu poinformowanie opinii publicznej o istnieniu obcych form życia, poprzez różnego rodzaju filmy dokumentalne i analizy, które miały zostać opublikowane na przełomie lat 1985 – 1987. Filmy te miały wyjaśnić historię i intencję EBEnów. Ujawnienie tego „wielkiego oszustwa” skrywanego przez tyle lat postawiło całe plany i nadzieję MJ-12 w zawikłaniu i panice.

Zdania przedstawicieli MJ-12 co do możliwości ujawnienia prawdy były podzielone. Część z grupy chciała przedstawienia i ujawnienia planu dla opinii publicznej wraz z przeprosinami i „błaganiem” o wybaczenie. Inni natomiast byli zdania, iż nie ma mowy o takim działaniu, które miałoby na celu ujawnienie prawdy. Sprawy zaszły za daleko aby teraz wszystko mogło zostać odtajnione. Ich najlepszym planem było kontynuowanie stworzenia jakiejś broni lub „planu powstrzymania”, który mógłby zostać użyty przeciwko EBEnom. Działanie to miałoby być podjęte w sprawie „SDI” czyli tak zwanej „Inicjatywy Obrony Strategicznej” (oryg. Strategic Defense Initiative), która nie miała nic innego do roboty poza obroną przeciw Rosyjskim rakietom nuklearnym. Jednak prawdziwa definicja „SDI” mówi „planowanie, namierzanie, umiejscowienie „przedmiotów/broni” w kosmosie”.

Zanim odkryto „wielkie oszustwo” kilka filmów i dokumentów informujących o tym opinię publiczną było już gotowych. William Moore, badacz UFO z Kalifornii napisał książkę wydaną w 1980 r. pt. „Incydent w Roswell”. Książka ta opisała w sposób szczegółowy rozbicie się latającego dysku wraz z 4 osobowa załogą, jego odkrycie i utajnienie wszelkich faktów z tym związanych. Autor owej książki ma nagranie wideo gdzie dwóch dziennikarzy prowadzi wywiad na ten temat z przedstawicielem MJ-12. Człowiek ten opowiada o historii MJ-12, katastrofach obcych pojazdów i o istnieniu obcych form życia (o jednym z 3 żywych obcych złapanych i nazwanych EBE-1, EBE-2 i EBE-3, który był przetrzymywany w obiekcie o nazwie YY-II w Los Alamos (New Mexico).

Oficerowie MJ-12 wspominali o tym, iż EBEni twierdzili, że to oni stworzyli postać znaną nam jako Chrystus. EBEni posiadali pewne urządzenie nagrywające, które nagrywało całą historię Ziemi i mogło ją potem przedstawiać w formie holograficznej. Hologram taki może być nagrany, lecz poprzez formę w jakiej działają hologramy nagranie takowe jest bardzo słabe.

Droga Chrystusa na Górę Oliwną została w taki sposób pokazana „publice”. EBEni stworzyli Chrystusa, który prawdopodobnie miał pełnić dla nas rolę mentora… i osoby która nakierowałaby nas na „właściwą drogę”…

Istnieje taśma, na której jest nagrany rzekomy wywiad z przedstawicielem EBEnów. Z racji tego, iż porozumiewają się oni telepatycznie… jeden z poruczników służył jako „interpretator” – czyli on odbierał przekaz od EBEna. Bill Moore (dziennikarz) był zaproszony do Waszyngtonu aby osobiście sfilmował przedstawiciela EBEnów w trakcie podobnego wywiadu, aby potem móc upublicznić nagranie. Jednak z powodu krachu na giełdzie podjęto decyzję o wstrzymaniu się z tym procederem.

Moore jest w posiadaniu dokumentów z raportu Aquarius, które opisują super tajny projekt NSA, który był następnie wstrzymany. W liście do Johna Glenna (dyrektora NSA) Julia B. Wetzel pisze: ” Istniał lub istnieje projekt Sił Powietrznych o nazwie Aquarius, który zbiera informacje na temat UFO. Przypadkowo istnieje także projekt NSA o takiej samej nazwie”. Projekt Aquarius w NSA zajmuje się komunikacją/kontaktami z obcymi formami życia (EBEnami).

Kilka informacji o projekcie:

Aquarius 

Jest projektem, który zebrał informacje i opisał historię pobytu i wpływu obcych istot na człowieka na Ziemi w przeciągu ostatnich 25.000 lat z uwzględnieniem dziejów narodu Basków żyjącego w górach na pograniczu Francji i Hiszpanii oraz Syryjczyków i Asyryjczyków.

Wraz z projektem Aquarius istniał projekt zwany Snowbird. Do zadań projektu wchodziły m.in. testy spodka (odkrytego po jednej z katastrof) nad Groom Lake w Newadzie. Projekt ten jest kontynuowany do dnia dzisiejszego.

Dołączona grafika

Jedną z osób potwierdzających te doniesienia był Bob Lazar, który twierdzi, iż pracował przy jednym z takich spodków. Gdy został wydalony z projektu nad którym pracował sam w towarzystwie przyjaciół wybierał się pod osłoną nocy w rejon Groom Lake. Z racji tego, iż miał styczność z owymi pojazdami wiedział nawet w które dni i o jakiej porze są testowane. W konsekwencji nagrał kilka ciekawych filmów gdzie na taśmie wideo widać dziwne światła latające z „dziwnymi trajektoriami lotu”, które to nie przypominały konwencjonalnych maszyn latających.

Istnieją relację od osób, które widziały jak nieznane pojazdy latające były transportowane na terenie pustyni Nevada w marcu 1988 roku. Inni widzieli jak jeden z takich pojazdów został zakopany w piaskach tamtej pustyni w sierpniu 1988 r.

Rząd po części zaczynał odczuwać, iż jest częściowo zmuszony aby odkryć ową tajemnicę istnienia obcych form życia na Ziemi za sprawą dowodów takich jak: obserwacja nad Hudson Valley, obserwacja Wytheville, Gulf Breeze, obserwacje na Florydzie (które zostały udokumentowane w formie zdjęć i filmów nagranych w przeciągu października 1987 a maja 1988 r.), obserwacja Lake Superior z 1987, obserwacje z Las Vegas, Nevady (wojskowych terenów testowych). Za sprawą takich oznak MJ-12 mógł oświadczyć co jest grane… ale jak to skonfrontować ze sprawą uprowadzeń (i skutków z nich wynikających) i okaleczeń zwierząt. Mieli przy okazji ogłosić, iż przyzwolili na takie rzeczy? I przy okazji stwierdzić, iż badali(-ją) taki rodzaj technologii, który może zrewolucjonizować nasze życie na zawsze.

Mówi się iż źródło napędzania i różne technologie zastosowane m.in. w pojazdach typu UFO mogłyby postawić znany nam rynek energetyczny do góry nogami. Technologie otrzymywania energii, bez podłączania nas do elektrowni i wszelkie z tym związane aspekty „wolnej energii” zrewolucjonizowałyby nasz świat na dobre. Przedstawiciele programu Disclosure Project są zdania (i mają na to dowody, które mogą przedstawić przed Kongresem USA), iż już od dłuższego czasu jesteśmy w posiadaniu owych „rewolucyjnych rozwiązań energetycznych”, które otwierają przed nami nowe horyzonty i mogą zakończyć tzw. „problem energetyczny świata”, lecz są one ukrywane przed ogółem naszej społeczności…

Rozwińmy to na przykładzie z książki Jana Van Helsinga:

[…]Na spotkaniu był obecny również człowiek, który zatelefonował do mnie następnego ranka. Koniecznie chciał mi coś pokazać. Udaliśmy się w dwugodzinną podróż samochodem do przypominającego dżunglę lasu, pośród którego znajdował się niewielki dom, o istnieniu którego nikt nie wiedział. Mój towarzysz podróży i przewodnik zarazem wyjaśnił mi, że w razie potrzeby zawsze znajdę tu schronienie i gdybym kiedykolwiek planował budowę latającego spodka, z powodzeniem mogę to zrobić właśnie tutaj. Dziwna propozycja – pomyślałem… Zdziwiłem się, kiedy po wejściu do domu zapalił światło, chociaż na zewnątrz nie zauważyłem żadnych przewodów. W odpowiedzi na zadane pytanie zaprowadził mnie do piwnicy. „Oto prawdziwy powód naszej wycieczki” – powiedział, pokazując mi stojące w piwnicy urządzenie niewielkich rozmiarów, które zdawało się mruczeć. Rozglądałem się za jakimś kablem, gniazdkiem lub wtyczką, które zapewniałoby urządzeniu dopływ prądu, jednak bezskutecznie. Mężczyzna wyjaśnił, że jest to konwerter magnetyczny wytwarzający prąd elektryczny, który wymaga tylko jednorazowej aktywacji – na samym początku. Impuls uruchamiający powstaje dzięki jednorazowemu przekręceniu pokrętła na boku konwertera. Ilość wytworzonego prądu elektrycznego wystarcza do oświetlenia całego domu, a nawet do napędzania samochodu.

Jak się dowiedziałem, ów poczciwiec był Brytyjczykiem. Próby wprowadzenia wynalazku na rynek stały się przyczyną ucieczki do Nowej Zelandii – ucieczki przed groźbami (grożono mu nawet śmiercią).

Refleksja autora:

Tyle o zagadnieniach technicznych. Zapewne wielu z Was myśli teraz: To fantastyczne! Gdybym we własnym domu posiadał taki silnik magnetyczny, już nigdy nie musiałbym płacić za elektryczność. Byłoby ciepło, a i ciepłej wody miałbym pod dostatkiem. Mógłbym zbudować w ogrodzie szklarnię, ogrzewać ją przez całą zimę i w ten sposób uprawiać owoce i warzywa… Później kupiłbym samochód elektryczny i również w nim wbudował konwerter, dzięki czemu nie musiałbym już nigdy więcej kupować benzyny! No i oczywiście przestałbym zanieczyszczać środowisko! Zważywszy, jak duża część mojej pensji przeznaczana jest na opłaty za prąd, wodę, benzynę, okazałoby się, że już nie muszę tak dużo pracować! Wspólnie z przyjaciółmi mógłbym też kupić jakiś wysłużony odrzutowiec, odpowiednio do przebudować i polecieć na Księżyc, aby samemu przekonać się, jak rzeczywiście jest z jego atmosferą…!

Fantazji nie można ograniczyć w żaden sposób. Wszystko jest możliwe. Czy jednak w swej euforii choć przez chwilę pomyśleliście o tym, że miliony ludzi mogłyby stracić pracę? Co stałoby się z przemysłem naftowym, zakładami produkującymi silniki, bez pracy zostaliby monterzy urządzeń grzewczych, specjaliści od energii słonecznej…? Co stałoby się z…?

Czy macie świadomość, że stalibyście się narzędziem służącym zniszczeniu? Stalibyście się sprawcami straszliwych cierpień, znienawidzonymi przez wielu ludzi, którym odebralibyście nadzieję, zburzyli świat… Wiem jednak, że chcieliście czynić tylko dobro.

Wolna energia jest przyszłością i pewnego dnia stanie się nieodzowną częścią życia, zmieniając otaczający nas świat. Chcę Wam pokazać, że każdy kij ma dwa końce. Podobne emocje wywołało wprowadzenie komputerów – choć przyczyniły się do uproszczenia wielu czynności, doprowadziły jednocześnie do zlikwidowania wielu miejsc pracy, co będzie miało skutki także w przyszłości. Czy moglibyście jednak z nich zrezygnować?

Jest to prawo polaryzacji.

I oto pewien wynalazek – maleńki silnik zobaczony w dżungli – mógłby stać się „bronią”, która wywrze wpływ na losy milionów ludzi! Rozwiązanie pieczołowicie strzeżonych tajemnic może być niebezpieczne, może stać się bronią w rekach osoby niedoświadczonej, która przy jej użyciu siać będzie niewyobrażalne wręcz zniszczenie… Teraz już wiemy dlaczego owe „tajemnice” mają dwa końce…

Wróćmy teraz do tematu…

Większość zgłaszających obserwacje (donoszących o obserwacjach) jest złośliwie ośmieszana przez rząd sponsorujący „dyskredytantów” (w oryginale „debunkers”) takich, jak Phillip Klass, były wydawca „Aviation Week and Space Technology”, naukowiec z NASA James Oberg i wielu innych. Gdy prawda wyjdzie na jaw, o ile kiedykolwiek tak się stanie, to w jaki sposób zostanie usprawiedliwione podłe i nieuczciwe traktowanie zupełnie zdrowych psychicznie, normalnych i patriotycznych obywateli?

Teraz zadać należy sobie pytanie: „Dlaczego wtedy nie słyszałem o takich rzeczach?” Od kogo mielibyśmy się o tym dowiedzieć? Od Dana Rathera? Toma Brakowa? Sama Donaldsona? Nie… (problem opisany na przykładzie Amerykańskich dziennikarzy i specjalistów).

Ci ludzie tylko przedstawiają nam wiadomości. Oni ich nie szukają. Mają oni ludzi, którzy dzwonią i przeprowadzają wywiad ze świadkiem i weryfikują to z innymi sprawami…

To nie tak, że Don Rather pojedzie do Wytheville i zacznie grzebać we wszelkich raportach z obserwacji, których od października do listopada roku 1987 było 4000. Może ktoś inny np. Tom Brokaw powinien zaryzykować swoją wiarygodność w tego typu sprawach. Nikt nie dopuściłby się do takich rzeczy pod pretekstem stracenia swojej wiarygodności w oczach innych poprzez zajmowanie się takimi sprawami. Jak był by oceniany przez ogół taki człowiek, który powie, że zajmuje się sprawami gdzie świadek opisuje jak obiekt o rozmiarze 900 stóp przelatuje tuz nad drogą itd. W sprawie obserwacji Wytheville tysiące osób pisało do NASA z zapytaniami w tej sprawie. Ci, którzy zadawali pytania dostali odpowiedź, iż NASA w tym czasie robiła „obserwacje/oględziny pogodowe”.

Dołączona grafika

Carl Sagan – podejrzewany o współpracę z rządem w celu dezinformacji.

Innym projektem w który USA co roku inwestowała miliony dolarów jest radio-teleskop w Arecibo (Puerto Rico). Szukają oni tam sygnału spoza naszego układu… Sygnału, który być może przekona ich, iż „Somebody is out there”. Jak się to ma do efektów projektu? Wszyscy wiemy.

Co natomiast z Izaakiem Asimovem? Czy ten bardzo znany pisarz science-fiction nie zdobyłby się na przeczucie, iż istnieje jakaś „przykrywka”. Jedna z hipotez brzmi – EBEni próbują zregenerować własne bytowanie naszym kosztem. Cierpieli oni z powodu jakiejś „zagłady nuklearnej”, która być może dosięgła ich w przeszłości. Z paru autopsji dowiedziano się, że mają zaburzenia natury antropogenicznej (genetycznej) i inne problemy natury psychicznej. To by odpowiadało temu iż prowadzili oni próby „krzyżowania” (hybrydy) – w celu polepszenia swego bytowania.

W tej kwestii m.in. istnieje sprawa w której pewna kobieta z Indianapolis, która przez kilka/naście lat przechowywała a następnie rodziła 7 form hybrydalnych i żadnego z tych osobników nie mogła zatrzymać. W kwestii tzw. „hybryd” istniały przypadki gdzie dana kobieta służyła jako „naczynie do narodzin formy zarodkowej – potem przedwczesnej”, a następnie przed naturalnymi narodzinami płód zostawał usuwany (w czasie uprowadzenia). Potwierdzenia tych tez można znaleźć w analizach komputerowych, które wykrywały w ciele kobiet pozostałości po płodach (można to zweryfikować poprzez komputerowe badania macicy etc.).

Liczba raportów o zaginionych osobach jest pewnego rodzaju tajemnicą Rządową. Od roku 1980 przynajmniej 20,000 dzieci było zgłaszanych za zaginione (co roku). Okaleczenia zwierząt (ponad 14,000 przypadków począwszy od roku 1973) oficjalnie zostały nazwane przez Rząd jako oszustwa. Uprowadzenia ludzi oficjalnie zostały ocenione przez Rząd jako… oszustwo.

Ostatnie badania wykazują, iż 88% Amerykanów wierzy w inteligentne formy życia poza Ziemią… ponad 20 milionów Amerykanów jest zdania iż widziało coś co jest określane zjawiskiem UFO. Lecz Rząd USA oficjalnie odsuwa od rzeczywistości (czyt. ocenia jako rzecz nie istniejącą) wszelkie kwestie związane z „latającymi talerzami” i jedynym wyjaśnieniem jest tu słowo… tak… „oszustwo”. A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Najlepszą radą jaką mogę wam dać… gdy następnym razem zobaczycie coś co przypomina „latający talerz” – w formie nieznanej technologii, świecący światłami itd.:

UCIEKAJCIE GDZIE DIABLI PONIOSĄ…

Kilka słów o autorze – John Lear:

Były kapitan powietrzny, który jako jeden z niewielu posiada wszystkie certyfikaty FAA. Brał on udział w tajnych misjach lotniczych dla CIA w centralnej i południowo-wschodniej Azji, wschodniej Europie, środkowym wschodzie i Afryce (było to w latach pomiędzy 1966 a 1989 rokiem). Latał jako kapitan i pilot testowy na ponad 10 typach samolotów.

Dołączona grafika

John Lear osiągnął 17 rekordów świata, włączając w to rekord prędkości dookoła Ziemi. Rekordu tego dokonał w maszynie Lear Jet Model 24, który był wyprodukowany w 1966 roku. Został odznaczony wyróżnieniem PATCO w roku 1968 oraz Memoriałem Symonsa Wavea. Był najmłodszym Amerykaninem, który wspiął się na Matterhorn w Szwajcarii w 1959 r., a w 1970 pełnił rolę kapitana łodzi w Pucharze Ameryki (Soliloquy), który odbył się w rejonie Marina Del Rey.

Opracowanie i tłumaczenie: dj_cinex
Paranormalne.pl
Na podstawie tekstu Johna Leara i własnych materiałów.
źródła:
Jan Van Helsing, „Ręce precz od tej książki”
Łukasz Pułask, „Księga Rzeczy Dziwnych”
http://video.google.pl/
http://www.alienvideo.net/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: