edgier25

WordPress – Wiadomości

Geneza współczesnego niewolnictwa.

Posted by edgier25 w dniu 15 Lipiec 2012


Jak to się zaczęło . Autor nieznany. 

Niewolnicy szli powoli jeden za drugim, a każdy  niósł oszlifowany  kamień.

Czterech szeregów, każdy o długości półtora kilometra, z 
kamieniołomów do miejsca, gdzie zaczęto budowę miasta-twierdzy, 
pilnowali strażnicy. Na dziesięciu niewolników przypadał jeden 
uzbrojony wojownik-strażnik. Obok idących niewolników, na szczycie 
trzynastometrowej, zbudowanej z oszlifowanych kamieni ludzkimi rękami 
góry, siedział Kratos jeden z naczelnych kapłanów; w ciągu czterech 
miesięcy w milczeniu obserwował to, co się działo. 
Nikt go nie odciągał, nikt nawet spojrzeniem nie śmiał przerwać jego 
rozmyślań. Niewolnicy i straże traktowali sztuczną górę z tronem na 
szczycie jako nieodłączną część krajobrazu. A na człowieka , to 
siedzącego nieruchomo na tronie, to przechadzającego się po placu na szczycie góry 
już nikt nie zwracał uwagi. Kratos postawił przed sobą zadanie: 
zreorganizować państwo, na tysiąclecie umocnić władzę kapłanów, 
podporządkować im wszystkich ludzi na Ziemi, czyniąc z nich łącznie z 
władcami państw kapłańskich niewolników. 

Pewnego razu Kratos zszedł na dół, pozostawiwszy 
na tronie swojego sobowtóra. Kapłan zmienił odzież, zdjął perukę. 
Nakazał naczelnikowi straży, aby go zakuł w łańcuch jak prostego 
niewolnika i postawił w szeregu za młodym i silnym niewolnikiem imieniem Nard. 
Wpatrując się w twarze niewolników, Kratos zauważył, że ten młody 
człowiek ma spojrzenie dociekliwe i krytyczne, a nie błędne lub 
obojętne jak wielu. Twarz Narda była to skupiona i zamyślona, to 
wzruszona. ..znaczy to, że nosi on w sobie jakiś 
swój plan , zrozumiał kapłan, lecz chciał się przekonać, jak dalece 
trafna była jego obserwacja. 
Przez dwa dni Kratos śledził Narda, w milczeniu 
taszczył kamienie, siedział przy nim w czasie posiłku i spał obok na 
pryczy. Trzeciej nocy, gdy tylko padła komenda „Spać!”, 
Kratos obrócił się do młodego niewolnika i szeptem pełnym goryczy i rozpaczy 
wypowiedział nie wiadomo do kogo skierowane pytanie: Czyż tak już 
będzie przez całą resztę życia?”. 
Kapłan zobaczył: młody niewolnik drgnął i natychmiast odwrócił się 
twarzą do niego, jego oczy błyszczały. Migotały nawet przy mdłym świetle 
pochodni dużego baraku. 
– To nie będzie trwać długo. Ja obmyślam plan. I 
ty, staruszku, też możesz w nim uczestniczyć -wyszeptał młody niewolnik. 
– Jaki plan? obojętnie i z westchnieniem 
zapytał kapłan. Nard gorąco i z przekonaniem zaczął objaśniać: 
– I ty, staruszku i ja i my wszyscy wkrótce 
będziemy wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami. Policz, staruszku: na każdych 
dziesięciu niewolników przypada jeden strażnik. A piętnastu niewolnic, 
które przygotowują pożywienie, szyją odzież, też pilnuje jeden 
strażnik. Jeżeli o umówionej godzinie wszyscy rzucimy się na straże, to 
pokonamy je. Niech strażnicy będą uzbrojeni, a my zakuci w łańcuchy. Nas 
dziesięciu na każdego, a łańcuchy też można wykorzystywać jak broń, 
podstawiając je pod uderzenie miecza. Rozbroimy wszystkich strażników, zwiążemy 
ich i przejmiemy broń. 
– Ach, młodzieńcze znów westchnął Kratos i na pozór obojętnie 
powiedział: Twój plan jest nieprzemyślany: strażników, którzy nas 
obserwują, można rozbroić, lecz wkrótce władca 
przyśle nowych, być może nawet całą armię i zabije zbuntowanych niewolników. 
– Ja i o tym pomyślałem, staruszku. Trzeba wybrać taki czas, kiedy nie 
będzie armii. I ten czas nadchodzi. My widzimy, jak przygotowują armię 
do wymarszu. Szykują prowiant na trzy miesiące drogi, a to znaczy, że za 
trzy miesiące armia dotrze w wyznaczone miejsce i podejmie walkę. W 
bitwie osłabnie, lecz zwycięży, pojmie wielu 
nowych niewolników. Dla nich już buduje się nowe baraki. Powinniśmy zacząć 
rozbrajać straż, gdy tylko armia naszego władcy rozpocznie bitwę z inną 
armią. Gońcy będą potrzebować miesiąca, aby dostarczyć wiadomość o konieczności 
natychmiastowego powrotu. Osłabiona armia będzie wracać przez co 
najmniej trzy miesiące. W ciągu czterech miesięcy będziemy w stanie 
przygotować się do spotkania. Nas będzie nie mniej niż żołnierzy w 
armii. Pochwyceni niewolnicy zechcą być z nami, kiedy zobaczą, co się 
wydarzyło. Ja wszystko zaplanowałem jak należy, staruszku. 
– Tak, młodzieńcze, ty ze swym planem i ze swoimi myślami możesz 
strażników rozbroić i odnieść zwycięstwo nad armią odpowiedział kapłan 
już nieco bardziej ożywiony i dodał: Lecz co potem zaczną robić niewolnicy i co będzie z władcami, strażnikami i 
żołnierzami? 
– O tym niewiele myślałem. I na razie przychodzi mi do głowy jedno: 
wszyscy, którzy byli niewolnikami, staną się 
ludźmi wolnymi. Wszyscy zaś, którzy dzisiaj nie są niewolnikami, będą nimi jakby głośno 
myśląc, nie do końca pewien odpowiedział Nard. 
– A kapłanów? Powiedz mi młodzieńcze, kapłanów zaliczysz do niewolników 
czy do ludzi wolnych, kiedy zwyciężysz? 
– Kapłanów? O tym też nie myślałem. Lecz teraz 
proponuję: niech kapłani zostaną, jak są. Słuchają ich niewolnicy, władcy. 
Choć trudno ich niekiedy zrozumieć, to jednak myślę, że są 
nieszkodliwi. Niech opowiadają o bogach, a my sami i tak wiemy, jak 
lepiej przeżyć swoje życie. 
– Jak lepiej , to dobrze odpowiedział kapłan i udał, że strasznie chce mu się spać. 
Ale Kratos tej nocy nie spał. Rozmyślał. 
Oczywiście myślał, najprościej o spisku powiadomić władcę i schwycą 
młodzieńca-niewolnika, 
on ewidentnie był głównym inspiratorem. Lecz to 
nie rozwiąże problemu. 
Chęć oswobodzenia się zawsze w niewolnikach będzie 
tkwić. Pojawią się 
nowi przywódcy, będą opracowywać nowe plany, a 
skoro tak główna 
groźba dla państwa zawsze będzie istnieć w jego 
wnętrzu”. 
Przed Kratosem stało zadanie: opracować plan 
zniewolenia całego świata. 
On rozumiał: nie uda się osiągnąć celu tylko za 
pomocą fizycznej 
przemocy. Niezbędne jest psychologiczne 
oddziaływanie na każdego 
człowieka, na całe narody. Trzeba transformować 
ludzką myśl, wmówić 
każdemu, że niewolnictwo jest najwyższym dobrem. 
Trzeba uruchomić 
samorzutnie rozwijający się program, który będzie 
dezorientować całe 
narody w przestrzeni, czasie i pojęciach. A co 
najważniejsze w 
adekwatnej percepcji rzeczywistości. Myśl Kratosa 
pracowała coraz 
szybciej, przestał odczuwać ciało, ciężkie kajdany 
na rękach i nogach. 
I nagle, jak przebłysk błyskawicy, powstał 
program. Jeszcze nie 
uszczegółowiony i nie do wytłumaczenia, lecz już 
odczuwalny i palący 
ogromną skalą swego zasięgu! Kratos poczuł się 
samowładczym panem 
świata. 
Kapłan leżał na pryczy zakuty w kajdany i sam się 
sobą zachwycał: Jutro 
rano, kiedy poprowadzą wszystkich do pracy, dam 
umowny znak i naczelnik 
ochrony nakaże wyprowadzić mnie z szeregu 
niewolników, zdjąć kajdany. 
Uszczegółowię swój program, powiem kilka słów i 
świat zacznie się 
zamieniać. Niewiarygodne! Raptem kilka słów 
i cały świat podporządkuje 
się mnie, mojej myśli. Bóg rzeczywiście dał 
człowiekowi siłę, która nie 
ma sobie równej we Wszechświecie, ta siła , 
to ludzka myśl. Ona tworzy 
słowa i zmienia bieg historii. 
Sytuacja ułożyła się nadzwyczaj pomyślnie. 
Niewolnicy przygotowali plan 
powstania. Plan ten jest racjonalny i najwyraźniej 
może doprowadzić do 
pozytywnego dla nich rezultatu przejściowego. Lecz 
ja za pomocą zaledwie 
kilku zdań zmuszę nie tylko ich, lecz również 
potomków dzisiejszych 
niewolników, a i władców ziemskich do bycia 
niewolnikami przez 
nadchodzące tysiąc lat”. 
Rankiem na znak Kratosa naczelnik ochrony zdjął 
zeń kajdany. I już 
następnego dnia na jego plac obserwacyjny zostało 
zaproszonych 
pozostałych pięciu kapłanów i faraon. Kratos 
zaczął swoją mowę do 
zebranych: 
– To, co teraz usłyszycie, nie powinno być przez 
nikogo zapisane ani 
przekazane dalej. Wokoło nas nie ma ścian i moich 
słów nie usłyszy nikt 
poza wami. Wymyśliłem sposób zamienienia 
wszystkich ludzi żyjących na 
Ziemi w niewolników naszego faraona. Nie można 
tego uczynić nawet przy 
pomocy niezliczonych wojsk i wyczerpujących wojen. 
Lecz ja to uczynię 
kilkoma zdaniami. Miną w sumie dwa dni od ich 
wypowiedzenia, a 
przekonacie się, jak świat zacznie się zmieniać. 
Patrzcie: na dole 
długie szeregi zakutych w łańcuchy niewolników 
niosą po jednym kamieniu. 
Pilnuje ich mnóstwo żołnierzy. Im więcej 
niewolników, tym lepiej dla 
państwa tak zawsze uważaliśmy. Ale im 
więcej niewolników, tym bardziej 
trzeba obawiać się ich buntu. Wzmacniamy straże. 
Musimy dobrze karmić 
swoich niewolników, bo inaczej nie będą mogli 
wykonywać ciężkiej 
fizycznej pracy. Lecz oni tak czy inaczej są 
leniwi i skłonni do buntu. 
Patrzcie, jak wolno się poruszają się, a 
rozleniwiona straż nie popędza 
ich kańczugami i nie bije nawet zdrowych i silnych 
niewolników. Ale oni 
zaczną się poruszać o wiele szybciej. I nie będzie 
im potrzebna straż. 
Strażnicy też staną się niewolnikami. Dokonać 
czegoś podobnego można w 
następujący sposób. Niech dzisiaj przed zachodem 
heroldowie rozniosą 
dekret faraona, w którym będzie powiedziane: 
Z nastaniem świtu nowego dnia wszystkich 
niewolnikom darowana zostaje 
całkowita wolność. Za każdy kamień dostarczony do 
miasta wolny człowiek 
będzie otrzymywać jedną monetę. Monety można 
zamienić na jedzenie, 
odzież, mieszkanie, pałac w mieście czy samo 
miasto. Odtąd jesteście 
wolnymi ludźmi”. 
Kiedy kapłani uświadomili sobie, co mówi Kratos, 
jeden z nich, 
najstarszy wiekiem, powiedział: 
– Jesteś demonem, Kratosie. To, co jest twoim 
zamysłem, spowije 
demonizmem mnóstwo ziemskich narodów. 
– Niech będę demonem, a to, co jest moim zamysłem, 
niech ludzie w 
przyszłości demokracją nazywają. 
* * * 
Dekret został niewolnikom ogłoszony o zachodzie, 
wprawiło ich to w 
zdumienie, a wielu nie spało w nocy, obmyślając 
nowe, szczęśliwe życie. 
Rankiem następnego dnia kapłani i faraon ponownie 
weszli na plac na 
szczycie sztucznej góry. Obraz, który pojawił się 
przed ich oczyma, 
poruszał wyobraźnię. Tysiące ludzi, byłych 
niewolników, na wyścigi 
ciągnęły te same kamienie, co wcześniej. Zalewając 
się potem, wielu 
niosło po dwa kamienie. Inni, którzy mieli po 
jednym, biegli, 
zostawiając za sobą unoszący się kurz. Niektórzy 
strażnicy też ciągnęli 
kamienie. Ludzie, którzy uważali siebie za wolnych 
wszak zdjęto z nich 
kajdany , dążyli do zdobycia jak największej 
ilości upragnionych monet, 
aby zbudować swoje szczęśliwe życie. 
Kratos jeszcze kilka miesięcy spędził na swoim 
placu, z satysfakcją 
obserwując to, co się dzieje na dole. A zmiany 
były kolosalne. Część 
niewolników połączyła się w niewielkie grupy, 
zbudowała wózki i 
naładowawszy kamieniami do samej góry, pchała je, 
oblewając się potem. 
Oni wymyślą jeszcze wiele urządzeń 
z satysfakcją myślał po cichu 
Kratos ot i już usługi wewnętrzne się 
pojawiły: roznosiciele wody i 
pożywienia. Niektórzy niewolnicy jedli wprost w 
biegu, nie chcąc tracić 
czasu na drogę do baraku, aby spożyć posiłek i 
płacili przynoszącym 
otrzymywanymi monetami. Wiadomo, że i lekarze 
pojawili się wśród nich: 
w biegu wręcz udzielając pomocy poszkodowanym i 
też za monety. Wybrano 
też kierujących ruchem. Wkrótce wybiorą sobie 
naczelników, sędziów. 
Niech wybierają: oni przecież będą się uważać za 
wolnych, a istota 
rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej targają 
kamienie . 
I pędzą tak przez tysiąclecia w tumanach 
kurzu, oblewając się potem, 
taszcząc ciężkie kamienie. Także i dzisiaj 
potomkowie tych niewolników 
wciąż tak gnają bez sensu.

„Nie ma większych niewolników od tych,

co błędnie myślą, że są wolni”

J. W. von Goethe …

Odpowiedzi: 2 to “Geneza współczesnego niewolnictwa.”

  1. […] Geneza współczesnego niewolnictwa. […]

    Lubię

  2. rena said

    “Nie ma większych niewolników od tych,

    co błędnie myślą, że są wolni”

    J. W. von Goethe …

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: