edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Sierpień 16th, 2012

CHIŃSKI FIREFOX – Nowe zdjęcia Chengdu J-20. Chińczycy pokazują swój supermyśliwiec

Posted by edgier25 w dniu 16 sierpnia 2012


W Sieci pojawiły się nowe zdjęcia chińskiego samolotu Chengdu J-20. Określany najprawdopodobniej mocno na wyrost mianem myśliwca 5. generacji J-20 bywa niekiedy porównywany z amerykańskim F-22, stąd każdy strzęp informacji na jego temat budzi zrozumiałe zaciekawienie. Co tym razem pokazano?

 

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

W oficjalnych chińskich źródłach pojawiło się kilka nowych fotografii samolotu J-20. Nowe zdjęcia – jak zwykle w takich przypadkach – spowodowały masę komentarzy, których merytoryczna zawartość, po usunięciu ozdobników i figur retorycznych, sprowadza się do tego, że na poprzednio ujawnionych zdjęciach samolot miał namalowany numer 2001, a na najnowszych widać, że jest to 2002.

Co pewnego wiadomo o chińskim samolocie? Nie chciałbym Was rozczarowywać, ale w gruncie rzeczy wiadomo tylko to, co zdecydowały się ujawnić chińskie władze. Czyli niewiele. Większość komentarzy na jego temat jest wróżeniem z fusów czy – jak się to mądrze określa – interpretacją materiałów dostępnych w postaci kilku fotografii.

Jak miarodajna jest taka interpretacja? Dobrym przykładem jest historia z połowy lat 80., gdy na podstawie zdjęć F-117 eksperci przekonywali, że samolot rozwija prędkość 2-3 razy większą niż w rzeczywistości.

Wracając jednak do J-20: jest to górnopłat o układzie aerodynamicznym nazywanym kaczką, ze sterem wysokości umieszczonym w przedniej części kadłuba przed skrzydłami. Prawdopodobnie został wykonany w technologii stealth i prawdopodobnie bazuje na doświadczeniach zdobytych dzięki współpracy z rosyjskim Suchojem.

Porównanie rozmiarów i sylwetek (Fot. WorldAffairsBoard.com)

Samolot, według oświadczenia chińskiego generała He Weironga, jest równorzędnymprzeciwnikiem dla F-22. Z niezrozumiałych dla mnie powodów wiele doniesień na temat J-20 bezkrytycznie powtarza ten slogan, choć nie ma absolutnie żadnych przesłanek, by uznawać go za wiarygodny.

Chengdu J-20 rzeczywiście może być zaawansowanym samolotem, równym najlepszym tego typu konstrukcjom na świecie. Ale równie dobrze może być jedynie niezbyt nowoczesną maszyną ze zbyt słabymi silnikami (ich rozwijanie idzie Chinom bardzo opornie), która niewiele może, ale za to dobrze wygląda na zdjęciach.Wśród informacji i dezinformacji na temat chińskiego supermyśliwca pewne pozostaje tylko jedno: udostępniono kolejne zdjęcia przedstawiające – o ile boczny numer nie jest mistyfikacją –inny niż poprzednio egzemplarz tej maszyny.

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Chengdu J-20 (Fot. Dvice.com)

Posted in CIEKAWOSTKI | Otagowane: | Leave a Comment »

Niezwykłe konstrukcje Jamantau – podziemne miasto pod Uralem

Posted by edgier25 w dniu 16 sierpnia 2012


 

Jamantau – podziemne miasto pod Uralem

Góra Jamantau. Co się pod nią kryje? (Fot. Wikimedia Commons)

Najsłynniejszym bunkrem, ukrytym pod masywem górskim, wydaje się Cheyenne Mountain Air Station, gdzie znajduje się centrum dowodzenia NORAD. Znacznie mniej znany jest jeden z uralskich szczytów, góra Jamantau, pod którą Rosjanie drążą bunkier zdolny pomieścić 60 tys. ludzi. Co wiadomo na temat tego tajemniczego obiektu? Większość znanych, odtajnionych bunkrów to relikty zimnej wojny. Przeznaczone na wypadek globalnego konfliktu miały zapewnić schronienie dla władz państwa i sztabów koordynujących działaniami wojennymi. Przykładem może być choćby słynny schron amerykańskiego kongresu w White Sulphur, gdzie po nuklearnej zagładzie kongresmeni mieli nadal obradować, stanowiąc prawo dla postapokaliptycznej pustyni.

Innym, częściowo odtajnionym schronem jest wspomniany wcześniej Cheyenne Mountain Air Station, gdzie można wybrać się na wycieczkę, a telewizja kręci swoje programy dla widzów spragnionych widoku „tajnego” bunkra.

Znacznie bardziej tajemniczy jest obiekt wznoszony od kilkudziesięciu lat przez Rosjan w rejonie uralskiego szczytu Jamantau. Rozmach tej inwestycji i skąpa ilość informacji na jej temat pozwalają sądzić, że powstaje tam obiekt niezwykle istotny dla Rosji. Co o nim wiadomo?

Finansowa zapaść państwa nie przerwała prac

W 1996 roku „New York Times” opublikował artykuł donoszący o gigantycznej skali prac górniczych i budowlanych w pobliżu Jamantau w Republice Baszkirii (ros. Riespublika Baszkortostan). Dziennikarze, opierając się na amerykańskich źródłach wywiadowczych i wypowiedziach rosyjskich polityków, zasugerowali wówczas, że powstaje tam schron, którego zadaniem jest zapewnienie państwu funkcjonowania niezależnie od wszelkich złych rzeczy, które mogły wydarzyć się na powierzchni.

Republika Baszkirii na mapie Rosji (Fot. Wikimedia Commons)

Republika Baszkirii na mapie Rosji (Fot. Wikimedia Commons)

Pierwsze doniesienia o gigantycznych pracach w pobliżu Jamantau pojawiły się jeszcze w latach 70., gdy nuklearne arsenały USA i ZSRR osiągnęły swój szczytowy poziom, zapewniający skuteczną sterylizację powierzchni niejednego kraju. Odwrotnie, niż stało się to z większością projektów rozpoczętych jeszcze w czasach ZSRR, prace zostały zintensyfikowane po rozpadzie tego państwa.

Co zaskakujące, Rosjanie kontynuowali je nawet wówczas, gdy w czasach Borysa Jelcyna kraj borykał się z ogromnymi problemami finansowymi, a Rosja miała problemy np. z wypłatą żołdu dla żołnierzy. Inwestycja, której koszt różne źródła szacują na siedem do kilkudziesięciu miliardów dolarów, okazała się tak ważna, że nie zaniechano prowadzonych prac.

Dzięki wywiadowi satelitarnemu specjaliści nie mieli wątpliwości – Rosjanie w tym rejoniebudują coś wielkiego. Problem w tym, że nie wiadomo, co to jest, ani gdzie dokładnie jest budowane. Przyjmuje się, że główna część podziemnej instalacji znajduje się pod najwyższym szczytem w rejonie – górą Jamantau.

Polecam samodzielne poszukiwania – wklejcie w Google Maps współrzędne Jamantau: 54 15 19 N 58 06 11 E. Nie wiem, czy ma to coś wspólnego z prowadzonymi tam pracami, ale na zboczu Jamantau można zobaczyć m.in. takie stopnie (widoczne w tym miejscu: 54° 14′ 20.23″ N 58° 17′ 38.95″ E):

Wielkie magazyny żywności?

Rosja postanowiła rozwiać wątpliwości. Jak w jednym z wywiadów zapewniał rosyjski polityk, Leonid Akimowicz Tsirkunow, wielka budowa ma na celu wzniesienie schronów, w których zostaną ukryte rosyjskie rezerwy żywności, a widoczne z orbity prace w tym rejonie (m.in. budowa dróg i sieci kolejowej) to efekt rozbudowy ośrodka górniczego.

Zdaniem Tsirkunowa obiekt nie ma nic wspólnego z wojskiem, a odnotowany udział jednostek wojskowych to normalna praktyka przy pracach prowadzonych w tak dużej skali.

Roscoe Bartlett (Fot. Wikimedia Commons)

Roscoe Bartlett (Fot. Wikimedia Commons)

W opinii amerykańskiego kongresmena, Roscoe Bartletta, który zajmuje się tą kwestią od połowy lat 90., nie jest to prawdą. Jego zdaniem bardziej prawdopodobna jest teza o budowie gigantycznego, ukrytego pod masywem górskim schronu o znaczeniu militarnym. Ma o tym świadczyć skala prowadzonych prac – w rejonie powstały m.in. dwa garnizony i osiedla robotnicze, mogące pomieścić 30 tys. osób. Kolejną przesłanką wskazującą na militarny charakter kompleksu jest bliskość Czelabińska-70.

W czasach ZSRR nazwą tą określano jedno z kluczowych centrów badawczych, pracujących nad radzieckim programem nuklearnym. O skali prowadzonych tam prac dobitnie świadczy fakt, że ośrodek badawczy liczy około 50 tys. mieszkańców. Po rozpadzie ZSRR nazwę Czelabińsk-70 zmieniono na Snieżyńsk, przekształcając kompleks badawczy w zamknięte miasto, nadal podlegające Federalnej Agencji Energii Atomowej Rosatom.

W bezpośredniej bliskości Jamantau wzniesiono również dwa garnizony Biełorieck-15 i Biełorieck-16. Biełorieck-16, którego budowę rozpoczęto w 1979 roku, jest znany nie tylko jako miasteczko garnizonowe, ale także jako siedziba przedsiębiorstwa zajmującego się budową podziemnych instalacji. Status Biełoriecka-16 zmieniono w 1995 roku, gdy stał się miastem o nazwie Mieżgorie. Zarówno Biełorieck-15, jak i Biełorieck-16 pozostają miastami zamkniętymi.

Gwarancja zniszczenia agresora, nawet gdy zaatakuje pierwszy

Niezależnie od oficjalnych komunikatów o przeznaczeniu Jamantau pisała również wydawana na Ukrainie, rosyjskojęzyczna gazeta „Siewodnia”. Zdaniem jej dziennikarzy kompleks to gigantyczny, choć jeszcze nieoddany do użytku bunkier, mogący pomieścić do 60 tys. osób. Faktycznie przewidziano w nim miejsce na gigantyczne magazyny żywności, jednak nie jest to rezerwa dla kraju, ale zapasy mające pozwolić na wieloletnie funkcjonowanie mieszkańcom bunkra.

Kompleks schronów, podzielony na wiele sektorów, ma zapewnić bezpieczeństwo nie tylko władzom kraju. Jest to zarazem miejsce, w którym znajdzie się ośrodek kontroli nad bronią strategiczną. To właśnie z tej lokalizacji ma być wydana decyzja o ewentualnym odpaleniu rakiet z głowicami nuklearnymi.

Mobilna wyrzutnia rakiet balistycznych RT-2PM Topol (Fot. Wikimedia Commons)

Mobilna wyrzutnia rakiet balistycznych RT-2PM Topol (Fot. Wikimedia Commons)

Jamantau ma być miejscem, w którym znajduje się lub znajdzie centrala systemu, znanego na Zachodzie pod nazwą Dead Hand. Jest to mechanizm (jego istnienie opiera się na spekulacjach) mający zapewnić Rosji, a wcześniej ZSRR, możliwość automatycznej reakcji na atak nuklearny.

W przypadku zniszczenia ośrodków decyzyjnych lub – w zależności od wariantu – niezależnie od ich istnienia Dead Hand ma automatycznie podjąć decyzję o ataku odwetowym, pozwalając na reakcję nawet wtedy, gdy władze kraju właśnie wyparowały lub nie są zdolne do wydania rozkazu. „Siewodnia” ocenia jednak, że mimo tego  Jamantau jest raczej schronem niż stanowiskiem dowodzenia.

Tej informacji przeczy wypowiedź ministra obrony Rosji, marszałka Igora Siergiejewa, który pytany przez dziennikarza WorldNetDaily o przeznaczenie kompleksu, stwierdził, że mieści się tam ośrodek dowodzenia i nawet zaproponował dziennikarzowi wycieczkę do niego. Wizyta oczywiście nigdy nie doszła do skutku.

 

STRATCOM wie, że nic nie wie

Poza działaniami kongresmena Bartletta temat Jamantau rzadko gości w oficjalnych wypowiedziach polityków i wojskowych. Jedyny publiczny komentarz, wygłoszony przez wysokiego stopniem amerykańskiego oficera, pochodzi z 1998 roku.

Na temat Jamantau wypowiedział się wówczas szef amerykańskiego Dowództwa Strategicznego (STRATCOM), generał Eugene E. Habiger. Jak stwierdził: „To bardzo duży kompleks. Szacujemy, że znajdują się tam miliony metrów kwadratowych podziemnych instalacji. Niestety, nie mamy pojęcia, co (Rosjanie) tam robią”.

gen. Eugene E. Habiger: "Nie mamy pojęcia, co (Rosjanie) tam robią" (Fot. Wikimedia Commons)

Gen. Eugene E. Habiger: „Nie mamy pojęcia, co (Rosjanie) tam robią” (Fot. Wikimedia Commons)

Minister obrony Rosji, Igor Rodionow (poprzednik Siergiejewa), pytany w latach 90. o istnienie Jamantau, odpowiedział: “Nie istnieje w Ministerstwie Obrony Rosji praktyka informowania zagranicznych środków masowego przekazu o instalacjach, które mają lub mogą mieć cokolwiek wspólnego z bezpieczeństwem kraju”.

Wydaje mi się, że to zdanie najlepiej podsumowuje dostępną wiedzę na temat Jamantau. Wiadomo, że Rosjanie od dziesięcioleci coś tam budują. Wiadomo również, że skala inwestycji jest ogromna i najprawdopodobniej jest to obiekt militarny. Niestety, niemal cała reszta to domysły i próba interpretacji nielicznych faktów.

Posted in CIEKAWOSTKI | Otagowane: , | Leave a Comment »

Dlaczego nie możemy znaleźć kosmitów? ONI mogą być wśród nas! Nowy pomysł na szukanie pozaziemskich cywilizacji?

Posted by edgier25 w dniu 16 sierpnia 2012


Dlaczego nie możemy znaleźć kosmitów?

Naukowcy od dziesiątek lat zastanawiają się, dlaczego “nie słychać” żadnych innych cywilizacji w kosmosie. Gdyby rzeczywiście istnieli jacyś wysoko rozwinięci kosmici, już dawno powinniśmy wykryć ślady ich obecności. Pojawiła się nowa teoria wyjaśniająca ten paradoks.

Paradoks Fermiego to sprzeczność pomiędzy dużym prawdopodobieństwem istnieniapozaziemskich cywilizacji (biorąc pod uwagę wiek i rozmiary wszechświata) i zupełnym brakiem jakichkolwiek ich śladów. Podejmowano już wiele prób wyjaśnienia tego paradoksu – uważano, że “oni” albo nie istnieją, albo że istnieją, tylko coś przeszkadza im w komunikacji. Ostatnio do tego zbioru doszła nowa teoria – o cichych kosmitach.Adrian Kent, naukowiec z Perimeter Institute w Waterloo (USA, stan Ontario), zaproponował nowe wyjaśnienie tego problemu. Jego zdaniem cisza we wszechświecie może wynikać z doboru naturalnego, który pozwala przetrwać jedynie tym cywilizacjom, które zbytnio się nie “wychylają”. Jeśli podobnie jak na naszej planecie, we wszechświecie rozgrywa się walka o dostęp do surowców, nadmierna hałaśliwość przyciąga uwagę i może być przyczyną zagłady.Teorii, która zakłada, że wszechświat to brutalne miejsce, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, nie stawia nas w dobrym świetle. Jesteśmy przecież raczej “hałaśliwą” cywilizacją, a dwie sondy Voyager opuszczają Układ Słoneczny i łatwo mogą zaalarmować ewentualnych, imperialistycznych najeźdźców. W takim wypadku lepsze wyjaśnienie jest takie, że jesteśmy sami w kosmosie.

ONI mogą być wśród nas!

Wśród odtajnionych niedawno przez FBI dokumentów znalazły się także te dotyczące domniemanej katastrofy UFO w Roswell. Czy archiwa FBI położą kres spekulacjom zwolenników teorii spiskowych? Wątpliwe – jedna z notatek zdaje się sugerować, że rząd USA faktycznie jest w posiadaniu “latających talerzy”.nformacja pojawia się w krótkiej notatce zatytułowanej po prostu “Latające talerze”, przesłanej do Waszyngtonu z datą 22 marca 1950. Wynika z niej, że FBI udało się zdobyć wraki trzech obiektów latających w kształcie talerza o średnicy ok. 15 metrów, z wybrzuszeniem na środku. Podana w dokumencie przyczyna strącenia obiektów to interferencje silnych sygnałów rządowych urządzeń radarowych, mogących “zakłócać układy sterownicze pojazdów”.Notatka służbowa FBI, zatytułowana "Latające spodki"

Każdy z talerzy miał zawierać zwłoki trzech pilotów, wysokich na 0,9 metra i ubranych w metaliczne skafandry mogące mieć podobne działanie jak kombinezony antyprzeciążeniowe używane przez pilotów-oblatywaczy.

Dokumenty, upublicznione w ramach projektu FBI Records: The Vault (ang. Krypta), zdradzają również szczegóły nt. obiektu znalezionego w Roswell. Miał on mieć kształt sześcioboku i być podwieszony na kablu pod balonem – wygląda więc na to, że nie był pochodzenia pozaziemskiego. Obiekt został przewieziony na badania do Wright Field (Ohio).

Trudno wyciągać z notatek jakiekolwiek wnioski, jednak jedna rzecz pozostaje pewna –zwolennicy teorii, że obcy są wśród nas, dostali pożywkę na wiele lat dociekań.

 

 

Nowy pomysł na szukanie pozaziemskich cywilizacji?

 

Dotychczasowe próby znalezienia inteligentnego życia w kosmosie kończyły się fiaskiem. Teraz pojawił się nowy pomysł. Dwóch naukowców znalazło sposób na bardziej efektywne szukanie dowodów na to, że jednak nie jesteśmy sami.Duncan Forgan z Uniwersytetu w Edynburgu i Martin Elvis z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics są autorami nowej metody. Doszli oni do wniosku, że kluczem do odnalezienia inteligentnego życia poza Ziemią jest próba odpowiedzenia na pytanie, jak będzie wyglądałanasza cywilizacja w przyszłości.

To nieuniknione, że w pewnym momencie na naszej planecie zabraknie surowców naturalnych napędzających gospodarkę i technologię, dlatego niewykluczone, że będzie trzeba rozpocząć eksploatowanie minerałów z asteroid. Rozwinięta cywilizacja pozaziemska będzie musiała się zmagać z tym samym problemem, więc dowodów na jej istnienie można szukać właśnie wśród kosmicznych skał za pomocą teleskopów.

Według naukowców kosmiczne górnictwo może pozostawić po sobie trzy rodzaje śladów. Po pierwsze, pasy asteroidów zawierają poszczególne pierwiastki w określonych proporcjach – skanowanie może wykazać brak lub zmniejszoną ilość któregoś z nich. Po drugie, logicznie rzecz biorąc, obce cywilizacje zajmą się najpierw największymi asteroidami, więc pośród pyłów je otaczających należy szukać śladów “sztucznego” działania. Po trzecie, pył powstały w czasie wydobywania mógłby absorbować ciepło pobliskiej gwiazdy, przez co zwiększy ogólną temperaturę skał.Problem w tym, że te wszystkie zjawiska mogą również wystąpić “naturalnie”. Celem naukowców jest jednak zwrócenie uwagi na to, że tą metodą można byłoby łatwiej selekcjonować miejsca w kosmosie, którym warto się przyjrzeć pod kątem poszukiwań obcych cywilizacji.

Biały Dom oficjalnie informuje, że żadnego

UFO nie ma i nie było

Rząd Stanów Zjednoczonych musiał się w końcu konkretnie wypowiedzieć na temat tego, czy posiada dowody na istnienie pozaziemskich istot oraz ewentualne porwania ludzi na statki kosmitów. Oczywiście nikogo jak sądzę nie zdziwi informacja, że Biały Dom stanowczo zaprzeczył, jakoby cokolwiek o tym wiedział…

Wydane oświadczenie było odpowiedzią na dwie petycje, które wpłynęły niedawno do Białego Domu. Podpisujący się pod nimi obywatele USA żądali, żeby rząd nie tylko oficjalnie przyznał, że kosmici odwiedzili Ziemię – ale także ujawnił wszystkie tajne dokumenty związane z nawiązaniem przez istoty pozaziemskie kontaktu.Rząd USA nic nie wie o kosmitach? (fot.: rgbstock)

Nacisk nie był duży jak na tak potężny kraj:

  • 5387 osób podpisało petycję dotyczącą natychmiastowego ujawnienia przez rząd wiedzy na temat komunikacji z istotami pozaziemskimi;

  • 12078 osób podpisało wniosek o formalne potwierdzenie z Białego Domu, że taki kontakt faktycznie miał miejsce.

Mimo tego jednak, rząd USA zdecydował się oficjalnie odpowiedzieć na stawiane pytania.

Niespodzianki jednak nie było – podpisujący się pod petycją dostali jedynie informację, że władzom nic nie wiadomo o kontaktach z obcymi cywilizacjami, ani obecnie, ani w przeszłości. W odpowiedzi można było przeczytać między innymi, iż:

Rząd USA nie ma dowodów, że istnieje jakiekolwiek życie poza naszą planetą, ani że pozaziemskie cywilizacje kontaktowały się z nami bądź uprowadzały jakiegokolwiek człowieka. Ponadto, nie ma wiarygodnych informacji sugerujących, że jakiekolwiek dowody na ten temat zostały ukryte przez rząd przed ludźmi.

Zapewne jednak nawet podanie tej informacji niewiele zmieni w poglądach społeczeństwa na kwestię UFO. Aktualne sondaże wskazują, że ponad 50% Amerykanów uważa, że ​​życie pozaziemskie istnieje, a ponad 80% jest zdania, że ​​rząd nie mówi prawdy na temat obserwacji UFO i kontaktów z kosmitami. I zapewne te poglądy nie ulegną jakiejś drastycznej zmianie…

Posted in CIEKAWOSTKI, SF, ZJAWISKA PARANORMALNE | Otagowane: | Leave a Comment »

Broń mikrofalowa – zrób to sam! (wideo)

Posted by edgier25 w dniu 16 sierpnia 2012


Ile razy słyszeliście tajemnicze opowieści o tym, jak łatwo jest puścić z dymem router czy inneurządzenie elektroniczne za pomocą bardzo popularnego, domowego “podgrzewacza”. Każdy powtarzał, że wystarczy otworzyć drzwiczki zwykłej mikrofalówki i nakierować ją na odpowiedni cel. Można śmiało powiedzieć, że w zasadzie to działa!

Oczywiście nie ma się czemu dziwić. Mikrofale to nic innego jak promieniowanie elektromagnetyczne o długości fali pomiędzy podczerwienią, a falami ultrakrótkimi. Tematykę znamy, fizykę co nieco też. O mikrofalówkę dzisiaj nie trudno. Tak naprawdę największą przeszkodą w skonstruowaniu osobistej broni mikrofalowej może być lenistwo i brak chęci.

Pneumatyczna broń sportowa – zrób to sam (wideo)

Polecam do takich eksperymentów użyć starego i wysłużonego sprzętu AGD. Jeśli uda się Wam zmajstrować działający model to nie używajcie go w domu. Nie bierzcie na celownik żadnych kotów, chomików ani gołębi! Ewentualnie router sąsiada może posłużyć za “obiekt badawczy” w naszym małym eksperymencie.

W pierwszym i drugim materiale wideo zobaczycie krótką instrukcję budowy urządzenia. Trzeci film przedstawi Wam “od kuchni” sprawność broni elektromagnetycznej domowej roboty.

 

Źródło: gadzetomania.pl                              

Posted in CIEKAWOSTKI | Otagowane: , , | Leave a Comment »

Izrael gotowy do 30-dniowej wojny. „Na kilku frontach”

Posted by edgier25 w dniu 16 sierpnia 2012


Ustępujący szef izraelskiej obrony cywilnej oświadczył, że Izrael jest gotowy do ewentualnego 30-dniowego konfliktu na wielu frontach jednocześnie. – Front wewnętrzny nie był jeszcze nigdy tak dobrze przygotowany, jak obecnie – mówił Matan Vilnai.

Minister w ten sposób odpowiedział na zarzuty części izraelskiej prasy, według której kraj nie jest dobrze przygotowany do ewentualnej wojny z Iranem.

 

– Nie ma żadnego powodu do histerii. Mogę zapewnić w sposób jak najbardziej autorytatywny: dziś każdy wie, co dokładnie ma robić – odparł Vilnai w wywiadzie, który ukazał się w środę na łamach izraelskiego dziennika „Maariw”.

Według ministra pakiety obrony antychemicznej i antybakteriologicznej są już gotowe dla ponad połowy izraelskiej ludności. Ponadto armia izraelska wypróbowuje systemu alarmowy oparty na esemesach na wypadek ataków rakietowych.

Zesłanie do Chin

Vilnai właśnie żegna się z teką ministra. We wtorek ogłoszono już nominację byłego szefa służb bezpieczeństwa wewnętrznego Awrahama Dichtera na ministra ds. obrony frontu wewnętrznego.

Jego nominację powinien zatwierdzić w czwartek parlament. Vilnai ma zostać ambasadorem Izraela w Chinach.

Iran zdążył już oświadczyć, że nie wierzy w „głupi” izraelski atak na jego instalacje nuklearne.

Teheran zapewnia, że jego program atomowy nie służy celom wojskowym.

Posted in POLITYKA, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA | Otagowane: , | 1 Comment »

 
%d blogerów lubi to: