edgier25

WordPress – Wiadomości

ANOMALIE NA ŚWIECIE

Posted by edgier25 w dniu 19 Wrzesień 2012


Zwierzęta migrują na nieznaną dotychczas skalę. To już nie zmiany siedlisk, to masowe ucieczki!

Według najnowszych badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, poszczególne gatunki zwierząt uciekają ze swoich siedlisk wskutek ocieplenia klimatu. Zjawisko jest znane już od wielu lat, ale dopiero ostatnio odkryto, że proces ten znacznie przybrał na sile. Zwierzęta przemieszczają się nawet w trzy razy szybszym tempie niż początkowo sądzono!

Zwierzęta oraz rośliny przenoszą się w zawrotnym tempie 17,6 km na rok, a nie jak dotychczas sądzono zaledwie… 12 metrów na rok. Wybierają miejsca, gdzie temperatura powietrza jest niższa. Z reguły są to tereny bardziej wysunięte na północ lub wyżej położone. Proces ten zachodził od co najmniej 40 ostatnich lat, ale dopiero teraz zdano sobie sprawę z jego prędkości. Z najnowszych badań wynika bowiem, że codziennie zwierzęta migrują średnio o 20 cm uciekając od nieodpowiednich dla nich temperatur. Profesorowie z Uniwersytetu York w Wielkiej Brytanii podkreślają, że proces ten będzie systematycznie przybierał na sile.
Naukowcy dowiedli jednak, że nie we wszystkich rejonach ocieplenie klimatu postępuje w jednakowym tempie. Jeden z gatunków motyla, który występował w środkowej Anglii, w ciągu 40 lat zawędrował aż do Szkocji, czyli 220 kilometrów na północ. Podobny proces zaobserwowano u jednego z gatunków ptaka, gajówki, który w ciągu ostatnich 20 lat przemieścił się o 150 kilometrów na północ Wysp Brytyjskich.
Dziwne zjawisko nie zachodzi jednak tylko w Europie. Tajemnicze migracje zaobserwowano również na Borneo. Pewna odmiana ćmy w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przeniosła się w miejsca położone aż o 67 metrów wyżej niż jej naturalne siedliska.

Naukowcy są pewni, że ucieczka zwierząt to skutek zmian klimatycznych wywołanych efektem cieplarnianym. Badacze przyznają, że rejony, gdzie zwierzęta migrują w szybszym tempie, są w dużo większym niebezpieczeństwie. Klimat zmienia się tam o wiele szybciej, co może już niedługo skończyć się zmianami środowiska naturalnego, których nie da się już odwrócić.

Dziwne zjawisko w Chinach – Tunel czasoprzestrzenny ?
Ponad 3 godziny trwało niezwykłe zjawisko w prowincji Shandong
we wschodnich Chinach na wybrzeżu miasta Penglai.
Na wodzie powstał miraż (fatamorgana) przedstawiający nowoczesne miasto
z widocznymi samochodami i przechodniami.
Zjawisko obserwowało tysiące osób (turyści i lokalni mieszkańcy).

– W mieście Penglai przez dwa dni intensywnie padało zanim ten rzadki fenomen miał miejsce. Eksperci mówią, że w przeszłości wiele miraży było widywanych w Penglai, które to uczyniły tą miejscowość znaną pod nazwą „Miejsca Bogów”.

— Wyjaśniono, że miraż jest formowany kiedy powietrze nagrzewa się bardziej niż powierzchnia wody, następuje refrakcja promieni słonecznych i tworzy się odbicie krajobrazu w powietrzu jak jednak powstało odbicie miasta (zupełnie innego niż Penglai??) tego nie wie nikt.
Powstało wiele teorii na temat tego zjawiska, a jedna z nich zakłada
że jest to tunel czasoprzestrzenny. Według tego założenia w niektórych miejscach na ziemi pojawia się budowla która istnieje fizycznie ale w innych czasach..

— Możliwość istnienia takiego tunelu dowiódł właśnie rosyjski fizyk Siergiej Krasnikow z Obserwatorium w Petersburgu – pisze dziś tygodnik „New Scientist”.
Już wiele lat temu ze zdziwieniem przekonano się,
że ogólna teoria względności Alberta Einsteina dopuszcza zakrzywienie czasoprzestrzeni i możliwość stworzenia drogi na skróty między miejscami, które chcielibyśmy odwiedzić. Do tej pory jednak wszystkie wymyślane przez fizyków tunele nie nadawały się
do jakiejkolwiek podróży. Nawet mała mysz by się nimi nie prześlizgnęła. Miały mikroskopijne gardziele albo były niestabilne, tzn. najmniejsze zaburzenie – np. obecność astronauty w tunelu – powodowałoby, że tunel zasklepiałby się. Większość ekspertów, w tym np. brytyjski fizyk Stephen Hawking, sądzi, że prawa natury muszą zabraniać ich istnienia. Mogłyby bowiem służyć również do podróży w czasie, a to prowadziłoby do znanych paradoksów (np. podróżnik cofa się do czasów sprzed narodzin i zabija swoich rodziców). Krasnikow znalazł jednak taki model, który może mieć dowolnie dużą gardziel, jest stabilny i nie stoi w sprzeczności ze znanymi prawami fizyki. Jego tunel, tak jak inne, ma wciąż jeden podstawowy feler. Musi być wypełniony egzotyczną materią, której nikt jeszcze nie widział na oczy, choć teoretycznie może istnieć. – Sprawa jest wciąż otwarta. Udowodnienie, że coś jest teoretycznie możliwe, nie dowodzi jeszcze, że to istnieje – mówi Paul Davies z Imperial College w Londynie.

— Próba skonstruowania tunelu jest na razie poza zasięgiem obecnej technologii, choć Krasnikow wierzy, że takie tunele mogły powstać tuż po Wielkim Wybuchu i pozostać do dziś. – Wystarczy znaleźć jeden z nich, np. pomiędzy Ziemią a gwiazdą Wega, by użyć go jako skrótu.
Dziwnym efektem słynnej teorii Einsteina, choć już zakorzenionym w świadomości fizyków i którego istnienie potwierdzono eksperymentalnie, jest możliwość podróży w przyszłość. W poruszającym pojeździe czas biegnie wolniej. Podróż z prędkością bliską świetlnej do środka naszej galaktyki i z powrotem (choćby po to, by przekonać się, czy faktycznie, jak przypuszczają astronomowie, tkwi tam olbrzymia czarna dziura), trwała by dla załogi tylko kilka lat, ale na Ziemi upłynęło by w tym czasie kilkadziesiąt tysięcy lat.
— Szybko poruszający się podróżnicy po prostu dokonują skoku w przyszłość. Taki efekt, zwany dylatacją czasu, został potwierdzony tysiące razy w ziemskich laboratoriach. Czas życia np. mionów – cząsteczek elementarnych, które normalnie szybko giną i rozpadają się – bardzo się wydłuża, gdy zostaną rozpędzone do ogromnych prędkości w akceleratorze. Być może w taki sposób przedostają się do naszego rzeczywistego świata wizerunki miast przyszłości tak jak miało to miejsce w Chinach. Jak mawiał prof. Andrzej Szymacha, sceptyków, którzy nie wierzą w dylatację czasu,
powinno przekonać to, że w doskonałej zgodności z teorią Einsteina od lat działają akceleratory, na których budowę wydaje się miliardy dolarów.
Oto rozwiązanie całej zagadki.

Krótkie rozeznanie w geografii tamtego rejonu – Dokładnie naprzeciw Penglai leży aglomeracja miejska o nazwie Luda, złożona między innymi z miasta portowego Dalian. Odległość między tymi dwoma miastami to w przybliżeniu 130 km w linii prostej.

I teraz najlepsze: Odległość Kraków-Zakopane w linii prostej – 80 km. Skoro Krakowianie przy dobrej przejrzystości powietrza mogą w niektórych miejscach zobaczyć Tatrzańskie szczyty, to dlaczego mieszkańcy Penglai nie mieliby szansy zaobserwowania przeciwległego brzegu, zwłaszcza że w przeciwieństwie do linii Kraków-Zakopane, na linii Penglai-Dailan nie leży nic, co mogłoby przesłonić widoczność (jest tam tylko woda, może z drobnymi wysepkami)?

„Stada ptaków spadną z niebios, a martwe ryby morza i oceany wypełnią”.

 

Wszystko zaczęło się 31 grudnia 2010 roku, przed samą północą. To wówczas zaczęły napływać pierwsze informacje o spadających z nieba martwych ptakach. Te były dosłownie wszędzie – martwe ciała leżały na dachach, gałęziach i podwórkach. Pierwsze doniesienia pochodziły z małej amerykańskiej miejscowości Beebe, w stanie Arkansas i mówiły, w zależności od źródła, o czterech do pięciu tysiącach ptaków. Tego dnia poza terenami Bebe niczego podobnego nie znaleziono.

Bardzo szybko pojawiło się „naukowe” wyjaśnienie tego, co stało się w Arkansas. Zdaniem ornitologów – wszystkiemu winien był pokaz fajerwerków, który wywołał u ptaków tak wielką panikę, że przerażone nie kontrolowały już lotu, lecz wpadały na domy, samochody i na siebie nawzajem. W powyższe wyjaśnienie uwierzyło niewielu. Nie był to przecież pierwszy sylwester w historii USA, a przy okazji wcześniejszych podobnych zdarzeń nie zanotowano. Tym bardziej, iż już 4 stycznia 2011 roku odnotowano kolejny przypadek masowej śmierci ptaków. Tym razem – około 480 km na południe od Beebe, w Luizjanie, przy autostradzie w okolicy miasta Baton Rouge.

Amerykańskie służby weterynaryjne przebadały oba przypadki i stwierdziły ponad wszelką wątpliwość, iż nic ich nie łączy. Tym razem pojawiła się hipoteza, iż ptaki mogły być chore. Amerykańscy specjaliści przypomnieli także, iż masowe zgony ptaków nie są niczym nadzwyczajnym. Strona internetowa U.S. Geological Service wymieniła około 90 takich przypadków od czerwca do grudnia 2010 roku.

W tym samym czasie co w Luizjanie, do podobnego przypadku doszło w Szwecji, gdzie w miasteczku Falkoeping, na jednej z ulic znaleziono kilkadziesiąt martwych kawek. Jakby tego wszystkiego było mało, po przypadkach tajemniczej śmierci ptaków w Szwecji i amerykańskich stanach Arkansas i Luizjana, w środę w stanie Maryland odkryto ponad dwa miliony martwych ryb oraz kilkaset martwych ptaków. Tym razem – eksperci zasugerowali, że ryby padły… z powodu wyjątkowo niskiej temperatury wody. Kwestii martwych ptaków, tym razem, nie wyjaśniał już nikt.

Nie wszyscy uwierzyli w zapewnienia naukowców o tym, iż nie mamy do czynienia z anomaliami, a sytuacje, w których dochodzi do masowych zgonów zwierząt po prostu się w naturze zdarzają. Jeśli jednak odrzucimy wszystkie mniej lub bardziej naukowe próby tłumaczenia tego, co dzieje się z tysiącami zwierząt i milionami ryb, staniemy przed pytaniem – kto, lub co – stoi za niespodziewaną masową śmiercią tych stworzeń? Wreszcie – czy masowa śmierć zwierząt jest tylko wstępem do czegoś „większego”, co dotknie także i nasz gatunek? Czy Czterej Jeźdźcy Apokalipsy stoją już u bram?

Wbrew temu, co głoszą niektórzy, ani Biblia ani inne święte księgi, pisane rękoma proroków i natchnionych – nic o martwych ptakach nie mówią i gotowych odpowiedzi próżno w nich szukać. Nawet jeśli przyjmiemy, iż ewangeliści i prorocy dysponowali jakąś wiedzą w tej kwestii, to nikt z nich nie chciał się z nami podobnymi treściami podzielić. Na temat martwych ptaków milczy św. Jan w swojej, jakże przecież bogatej w równie straszliwe metafory, Apokalipsie. Podobnie czynią Mateusz, Marek i Łukasz. Mówiąc krótko – marność nad marnościami i wszystko marność.

Podświadomy lęk przed apokalipsą i groza związana z końcem świata są jednak tak wielkie, iż niektórzy doszukują się znaków końca wszędzie, gdzie tylko można. I choć nie chcielibyśmy dołączać do chóru zapowiadających, że wkrótce „nie będzie niczego”, to przyznajemy, że wszystko to, co dzieje się w USA i w Szwecji jest mocno niepokojące. Zjawisko masowej śmierci zwierząt, nawet jeśli zdarzało się w przeszłości, nigdy nie występowało na taką jak teraz skalę. Co zatem spowodowało śmierć tylu istot, jeśli wykluczymy mniej lub bardziej racjonalne – „naturalne” powody? Możliwości jest mnóstwo, zobaczcie sami.

1. HAARP

Głównym założeniem projektu badawczego HAARP (skrót od ang. High Frequency Active Auroral Research) jest testowanie wpływu różnych czynników na jonosferę i badanie efektów ingerencji w tę warstwę atmosfery. Sceptycy uważają jednak, że pod przykrywką badań zgłębiających wpływ różnych źródeł promieniowania na jonosferę, amerykańskie wojsko testuje nowe rodzaje broni, w tym broń elektromagnetyczną, która na niewielkiej przestrzeni potrafi skupić energię elektromagnetyczną.

Według innej z teorii, HAARP to niebezpieczna broń odpowiedzialna za kataklizmy pojawiające się w różnych zakątkach świata.

2. DUGA3

Znajdujące się na terytorium Ukrainy Oko Moskwy, nazywane również Czarnobylem 2 lub „rosyjskim dzięciołem”, to w rzeczywistości dwie gigantyczne anteny, które rozciągają się na szerokości ok. 900 m. Jedna z nich ma wysokość 135 m, a druga – 85 m. Stanowić miały część kompleksu zbudowanego w ramach systemu obronnego, czyli tzw. tarczy antyrakietowej. Każda z anten miała inne zastosowanie. Większa miała funkcję odbiorczą i obejmowała swoim zasięgiem obszar znajdujący się w promieniu 3000 km, podczas gdy 85-metrowy obiekt był przeznaczony do wysyłania sygnałów. Nadawane przez Oko Moskwy impulsy dało się słyszeć w odbiornikach radiowych na falach krótkich. Potężną moc i zasięg anten najlepiej obrazuje fakt, że emitowana przez nie wiązka promieniowania była tak silna, że docierała nawet do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem jednego z rosyjskich ekspertów, jej potężne promieniowanie mogło doprowadzić do burzy w dowolnym miejscu na świecie. Nieopodal miejsca, w którym wzniesiono gigantyczne siatki, zlokalizowany jest okrągły plac, na terenie którego umiejscowione były prawdopodobnie wyrzutnie rakietowe.

Podobno to, co widać gołym okiem, czyli anteny i plac z wyrzutniami, to tylko część tego tajemniczego kompleksu. W skład ośrodka miały wchodzić również cztery podziemne centra. Każde z nich posiadało inny zakres kompetencji. Nie wyklucza się, że jedna z podziemnych zon wyposażona była w antenę zdolną oddziaływać na ludzki mózg. Poprzez emisję fal o odpowiedniej częstotliwości, mogła skutecznie zakłócać jego pracę. Niektórzy tę samą funkcję przypisują gigantycznym antenom, które wg różnych teorii mogły być częścią wielkiego eksperymentu psychotronicznego. Miał on polegać na wpływaniu falami radiowymi na ludzki umysł, wywołując w człowieku obojętność i apatię oraz stany depresyjno-lękowe.

3. Przebiegunowanie

Gwałtowne przyspieszenie zjawiska polegającego na „wędrowaniu” pola magnetycznego obserwowane jest od dawna. Już w 1831 r. naukowcom udało się odkryć magnetyczny biegun północny. Od tego czasu obserwowane były jego nieznaczne ruchy. Wszystko uległo zmianie w 1904 r., kiedy stwierdzono, że biegun zaczął się przesuwać z prędkością ok. 14 kilometrów rocznie. Kolejne przyspieszenie odnotowano w 1989 r. Ostatnie badania nie pozostawiły wątpliwości – magnetyczny biegun północny „zmierza” w kierunku Rosji.

W przyrodzie istnieje też zjawisko określane mianem przebiegunowania Ziemi. Jest to proces, który oznacza zamianę północnego pola magnetycznego z południowym. Nie jest ono jednak niczym nowym. Zdarzenie polegające na odwróceniu kierunku pola magnetycznego Ziemi miało ostatnio miejsce ok. 780 tysięcy lat temu.

Wiele osób upatruje w tych osobliwościach potencjalnych przyczyn końca świata. Zdaniem naukowców, czasowe zaniki pola magnetycznego mogą doprowadzić do wzrostu bardzo szkodliwego promieniowania kosmicznego. W razie przebiegunowania pojawić się mogą m.in. przypadki dziwnych zachowań wśród zwierząt, które stracą orientację podczas wędrówek.

4. Chemtrails

Sprawa tzw. chemtrails jest jedną z najbardziej znanych teorii spiskowych obok roku 2012, Nowego Porządku Świata czy też Iluminatów.

Sam termin został utworzony w oparciu o wyraz contrails (ang. skrót od condensation trail – smuga kondensacyjna). Określa on smugi wytworzone przez samoloty jednak nie w wyniku powstawania pary wodnej a związków chemicznych. Zwolennicy teorii o chemtrails utrzymują, że związki takie są rozpylane celowo przez „światowe rządy” lub bliżej nieokreśloną niecną siłę. Tylko w jakim celu?

Tutaj „eksperci” od spisków różnią się opiniami. Istnieją setki teorii. Jednak przyjrzyjmy się od czego się zaczęło. Prawdziwa histeria wokół chemtrails rozpoczęła się w Stanach Zjednoczonych w drugiej połowie lat 90-tych. Później rozlała się ona na inne kraje.

Jej źródła sięgają prawdopodobnie roku 1998, kiedy to Edward Teller (jeden uczestników Projektu Manhattan, nazywany „ojcem bomby wodorowej”) przedstawił na „International Seminar on Planetary Emergencies” (Międzynarodowe Seminarium nt. Planetarnych Zagrożeń) raport, w którym ostrzegł, że spadek poziomu ozonu w stratosferze i spowodowany tym wzrost promieniowania UV i kosmicznego spowoduje do roku 2025 wyginięcie 89% ziemskich gatunków, w tym ludzi

Read more:science-info

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: