edgier25

WordPress – Wiadomości

Wrócił z Niemiec, żeby zabrać im dom.W ruch poszły kosa i siekiera

Posted by edgier25 w dniu 6 Wrzesień 2013


Dramatyczne sceny rozegrały się dzisiaj w Dąbrówce Górnej pod Krapkowicami w czasie eksmisji rodziny Nolberczyków, którzy stracili dom po wielu latach sądowej batalii. Bolesław Nolberczyk nie wytrzymał nerwowo. Chwycił za kosę, siekierę i ruszył w kierunku policjantów.

- Mamy dokumenty, które potwierdzają, że 25 lat temu kupiliśmy ten dom - mówią państwo Nolberczykowie. - Mimo to 5 września przyjdzie tutaj komornik, żeby nas wyrzucić. Ale dobrowolnie stąd nie wyjdziemy. Będziemy bronić naszej własności.

– Mamy dokumenty, które potwierdzają, że 25 lat temu kupiliśmy ten dom – mówią państwo Nolberczykowie. – Mimo to 5 września przyjdzie tutaj komornik, żeby nas wyrzucić. Ale dobrowolnie stąd nie wyjdziemy. Będziemy bronić naszej własności.

Dramat rozegrał się dziś po godz. 10.00 w Dąbrówce Górnej pod Krapkowicami. Do domu Małgorzaty i Bolesława Nolberczyków zapukała komornik Monika Pawlewska w asyście policji, by wyrzucić ich z posesji. 

Wcześniej Nolberczykowie przez wiele lat walczyli o swój dom w sądzie z Janem S., który w 1988 r. sprzedał im dom. Dzisiaj twierdzi, że tylko wynajął im posesję. Nolberczykowie sprawę przegrali i nie dość, że zostali bez dachu nad głową, to jeszcze stracili pieniądze. 

Bolesław Nolberczyk błagał dziś komornika o wstrzymanie egzekucji o kilka tygodni. Ta się nie zgodziła. Wtedy zrozpaczonemu mężczyźnie puściły nerwy. Wybiegł z domu do szopy, a po chwili wrócił z kosą i siekierą w rękach. Rzucił się w kierunku policjantów. 

– Po dobroci się nie da?! Cholera! – krzyczał do nich Nolberczyk. Policjanci zatrzasnęli drzwi przed desperatem, a jeden z nich wyciągnął pistolet…

Bolesław Nolberczyk próbował wyważyć drzwi własnego domu, żeby przegonić ze środka komornika i policję. Trzymając siekierę i kosę, siłował się z drzwiami, które policjanci trzymali od środka. W pewnym momencie policjantom udało się chwycić za trzonek siekiery i kosy. Zaraz po tym powalili mężczyznę na ziemię.

– Puśćcie mnie, bo mi tchu brakuje! – krzyczał mężczyzna.

– Ja już nie mam siły – płakała jego małżonka. 

Nerwy udzieliły się także policjantom. Komentowali, że w takiej sytuacji mieli prawo zastrzelić Bolesława Nolberczyka. Mężczyzna został skuty kajdankami. 

Desperacki atak Bolesława Nolberczyka był oznaką jego rozpaczy. Wcześniej w wywiadzie dla nto podkreślał, że czuje się oszukany przez Jana S., który w 1988 r. sprzedał mu dom za 1,5 mln zł, co odpowiadało blisko 30 przeciętnym pensjom. Ponieważ rodzinie S. spieszyło się wtedy z wyjazdem, panowie umówili się, że dokończą formalności u notariusza, gdy sprzedający urządzi się w Niemczech. To jednak nigdy nie nastąpiło, a Nolberczykowie zostali bez aktu notarialnego. 

Na domiar złego Bolesław Nolberczyk podpisał w tamtym czasie Janowi S. oświadczenie, w którym zadeklarował, że będzie mieszkał w tym domu tylko przez 15 lat (umowa najmu). Panowie umówili się, że spiszą fikcyjny dokument, żeby Jan S. mógł go okazać rodzinie, która o sprzedaży ojcowizny nie wiedziała. 

Kilka lat temu Jan S. wrócił do Polski, żeby odzyskać dom. Wytoczył Nolberczykom sprawę o zwrot mienia, twierdząc w sądzie, że nigdy nie sprzedał im posesji. Sprawę wygrał. Sąd nie dość, że uznał umowę kupna-sprzedaży za nieważną, to jeszcze stwierdził, że 1,5 mln zł było opłatą za czynsz, uiszczoną przez Nolberczyków z góry.

– Ale my mamy papiery na to, że Jan S. wziął w Niemczech pieniądze za mienie pozostawione w Polsce – mówił Bolesław Nolberczyk tuż po rozpoczęciu eksmisji. – To jest potwierdzenie, że ten dom przestał być jego własnością. Dajcie nam tylko trochę czasu, żeby ściągnąć te dokumenty do Polski…

Po obezwładnieniu przez policjantów Bolesław Nolberczyk był tak roztrzęsiony, że nie mógł złapać tchu. Jego żona wezwała karetkę, a medycy zdecydowali, że oboje muszą być przewiezieni do szpitala na badania (mieli bardzo wysokie ciśnienie). 

– To porządna rodzina. Smutne, że spotkał ich taki los – komentowali sąsiedzi, którzy z daleka widzieli całe zajście.

Komornik Monika Pawlewska nie chciała wyjść do dziennikarzy. Skierowała ich do rzecznika prasowego. 

– Komornik nie mógł wstrzymać wykonalności egzekucji na prośbę domowników, bo o tym mógł zdecydować tylko sąd – tłumaczy Monika Janus, rzecznik prasowy Izby Komorniczej we Wrocławiu. – W tym przypadku takiej decyzji sądu nie było. 

Ostatecznie egzekucja doszła do skutku, a rzeczy Nolberczyków zostały przewiezione do mieszkania socjalnego w Krapkowicach. To pokój z kuchnią (łazienka jest wspólna na korytarzu), który udostępniła gmina, żeby rodzina nie musiała mieszkać na ulicy. 

To nie koniec kłopotów eksmitowanych domowników. Bolesław Nolberczyk stanie prawdopodobnie przed sądem.

– Nie wykluczamy, że w związku z tą sytuacją mężczyzna odpowie za czynną napaść na funkcjonariuszy policji – mówi Jarosław Waligóra, rzecznik krapkowickiej policji.

http://www.nto.pl

I tu należy się zastanowić kto ? kogo napadł !!!  

W tym kurewskim kraju są używane metody iście faszystowskie  w stosunku do zwykłych ludzi – Nie dajmy się zwodzić choremu prawu  , które zostało stworzone przeciwko , a nie dla bezpieczeństwa Polaków !

KTOŚ KIEDYŚ POWIEDZIAŁ ” WASZE SĄ ULICE – NASZE SĄ KAMIENICE”

 NO KTO ???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: