edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Styczeń 5th, 2014

Facebook oskarżony o sprzedaż danych użytkowników

Posted by edgier25 w dniu 5 stycznia 2014


Dwóch amerykańskich internautów złożyło w Kalifornii pozew sądowy przeciwko Facebookowi, oskarżając go o analizowanie prywatnej korespondencji użytkowników i sprzedawanie zdobytych tak informacji reklamodawcom – podała 3 stycznia AFP, która zdobyła kopię pozwu.

„Wbrew zapewnieniom firmy, wiadomości „prywatne” wymieniane na Facebooku są systematycznie przechwytywane przez firmę, aby dotrzeć do treści korespondencji użytkowników” – napisali Matthew Campbell i Michael Hurley, którzy złożyli pozew w sądzie w Kalifornii, gdzie znajduje się siedziba Facebooka.

W odróżnieniu od wiadomości, zamieszczanych przez użytkowników Facebooka na tzw. stronie głównej i indywidualnych profilach (ang. „wall”), widocznych dla wszystkich, wiadomość prywatna wysyłana do „przyjaciela” z Facebooka przeznaczona jest tylko dla jej adresata i przesyłana jest innym niż „wall”, zamkniętym kanałem.

Gdy użytkownik Facebooka „pisze wiadomość, do której dołączony jest link do jakiejś strony internetowej, firma analizuje treść korespondencji i link, poszukując informacji, które pozwolą na stworzenie internetowego profilu osoby, która napisała wiadomość” – uznali Campbell i Hurley.

W pozwie demaskatorzy oskarżają Facebook o gromadzenie, bez ich wiedzy, prywatnych danych użytkowników, aby wyciągnąć z tego korzyści materialne „udostępniając je stronom trzecim: reklamodawcom oraz firmom marketingowym i takim, które specjalizują się w zbieraniu danych”. Zdaniem autorów pozwu praktyki takie łamią przepisy dotyczące poufności korespondencji elektronicznej.

AFP przypomniał, że Facebook ma na całym świecie 1,2 mld użytkowników, którzy liczą na poszanowanie ich prywatności i poufność korespondencji.

W ubiegłym roku postępowanie prawne przeciwko innemu gigantowi internetowemu – firmie Google wszczęły urzędy ochrony danych osobowych Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Niemiec, Hiszpanii i Włoch.

Europejskie instytucje regulujące rynek danych krytykują procedury Google’a, zwracając uwagę, że użytkownicy nie wiedzą, jakie informacje na ich temat są gromadzone, jak długo firma je przechowuje, ani jak są one łączone przez różne serwisy Google’a.

Autor: jkl
Źródło: Lewica.pl

Posted in CIEKAWOSTKI, FILOZOFIA, Uncategorized, WAŻNE | Leave a Comment »

Liczba odmów wiz USA dla Polaków wzrosła powyżej limitu 10 proc.

Posted by edgier25 w dniu 5 stycznia 2014


W ubiegłym roku do 10,8 proc. wzrósł odsetek odmów dla Polaków ubiegających się o wizy turystyczne do USA – wynika ze statystyk Departamentu Stanu. To może stanąć na przeszkodzie w przyjęciu Polski do programu ruchu bezwizowego. – Obecny stan nie tylko szkodzi naszej współpracy, ale też znacząco hamuje turystykę z Polski do USA – powiedział ambasador w Waszyngtonie Ryszard Schnepf.

Kolejka ubiegających się o wizy przed konsulatem amerykańskim w Warszawie (2004 r.)

Wzrost ten oznacza, że Polska nie spełniłaby kryteriów wejścia do amerykańskiego programu ruchu bezwizowego (Visa Waiver Program), nawet gdyby Kongres USA kryteria te złagodził, o co od lat zabiegają władze w Warszawie.

W przyjętej w czerwcu przez Senat ustawie o reformie prawa imigracyjnego znalazł się przychylny dla Polski zapis o podniesieniu z obecnych 3 proc. do 10 proc. limitu odmów wizowych, którego nie może przekraczać kraj ubiegający się o włączenie do programu ruchu bezwizowego. Miało to umożliwić Polsce wejście do programu, tak, by polscy turyści, jak większość obywateli państw Unii Europejskiej, mogli bez wiz podróżować do Stanów Zjednoczonych.W okresie od 1 października 2011 do 30 września 2012 roku odsetek odmów wiz dla Polaków wynosił 9,3 proc., a więc poniżej limitu 10 proc. W następnym okresie rocznym wzrósł jednak do 10,8 proc.



Schnepf: Poziom odrzuceń wniosków musi frustrować

– Wyższy od ubiegłorocznego i oczekiwanego poziom odrzuceń wniosków o amerykańska wizę w Polsce musi frustrować. Traktujemy jednak te dane jako subiektywny wskaźnik, który nie zmienia naszych oczekiwań włączenia Polski w bezwizowy program Visa Waiver – powiedział ambasador w Waszyngtonie Ryszard Schnepf. Podkreślił, że obecnie obowiązujące przepisy są „anachronizmem i kłócą się ze stosowaną w relacjach międzynarodowych zasadą wzajemności, a przede wszystkim z deklaracjami o przyjaźni, które płyną z najwyższego szczebla”.

– Obecny stan nie tylko szkodzi naszej współpracy gospodarczej, kulturalnej czy naukowej, ale też znacząco hamuje turystykę z Polski do USA – dodał.

Nie wiadomo, z czego wynika wzrost odmów wizowych wydawanych przez amerykańskich konsulów w Polsce. Nie wyjaśniają tego dane opublikowane przez Departament Stanu. Jak poinformował Schnepf, ambasada Polski zwróciła się jednak do USA z sugestią uproszczenia systemu składania wniosków o wizy. Obecny, odbywający się przez internet, jest zdaniem Schnepfa „nie tylko stresujący, ale przede wszystkim niejasny, a więc wywołujący wiele nieporozumień”. – Pytania zawarte w formularzu wizowym są niekiedy dwuznaczne i źle sformułowane – ocenia ambasador.

Schnepf nie traci jednak nadziei, że Polska wejdzie do programu bezwizowego i zapewnia o kontynuowaniu zabiegów, by rozwiązać tę kwestię. – Wierzę, że sprawy nabiorą tempa po tegorocznych cząstkowych wyborach do Kongresu, które skupiają obecnie uwagę członków obu izb na sprawach lokalnych – powiedział.

Odstąpić od kursu „żadnej amnestii” dla nielegalnych imigrantów?

Na razie ustawa imigracyjna, która łagodzi kryteria Visa Waiver Program, utknęła w zdominowanej przez Republikanów Izbie Reprezentantów i nie wiadomo, czy zostanie poddana pod głosowanie przed jesiennymi wyborami do Kongresu. Wielu Republikanów, zwłaszcza związanych z konserwatywnym ruchem Tea Party, jest przeciwnych jej przyjmowaniu, argumentując, że doprowadzi ona do zwiększenia nielegalnej imigracji do USA z Meksyku. Ustawa otwiera bowiem drogę do uzyskania obywatelstwa dla 11 milionów nielegalnych imigrantów, głównie Latynosów.

Reforma może mieć jednak kluczowe znaczenie w kampanii przed prezydenckimi wyborami w 2016 roku. To po wyborach prezydenckich w 2008 roku, przegranych przez Republikanów m.in. za sprawą masowego poparcia Latynosów dla Baracka Obamy, część Partii Republikańskiej uznała, że trzeba odstąpić od dotychczasowego twardego kursu – czyli „żadnej amnestii” dla nielegalnych imigrantów.

gazeta.pl

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, FILOZOFIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, Każdy ch... na swój strój, POLITYKA, SEKTY, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, Uncategorized, WAŻNE | Leave a Comment »

Poważne zagrożenie dla świata

Posted by edgier25 w dniu 5 stycznia 2014


„Na linii frontu”. Alarm dla 108 państw. 

W konfliktach zbrojnych toczących się na całym świecie w 2013 roku zginęło ponad 100 tysięcy osób. Kilka razy pojawiło się także widmo konfrontacji zbrojnej z udziałem mocarstw, która mogłaby mieć katastrofalne skutki w skali globalnej. Prognozy na 2014 rok są jeszcze bardziej niepokojące, ponieważ na indeksie tzw. państw upadłych cały czas pojawiają się kolejne „zagrożone” kraje; w „alarmującej sytuacji” znajduje się obecnie aż 108 państw.

Na całym świecie toczy się obecnie blisko 60 konfliktów zbrojnych z udziałem 500 różnych „aktorów” – regularnych armii, ugrupowań partyzanckich, organizacji terrorystycznych czy bojówek. Część z tych konfliktów charakteryzuje się, co prawda, niską intensywnością, ale kilka z nich odżyło ze zdwojoną siłą, stwarzając poważne zagrożenie dla pokoju.

W 2013 roku w konfliktach na całym świecie śmierć poniosło około 100 tysięcy osób. Niepewną sytuację dobrze obrazuje tzw. indeks państw upadłych, przygotowywany przez amerykański think tank Fundusz dla Pokoju; z przedstawionego raportu wynika, że aż w 108 państwach sytuację oceniono jako „alarmującą”, albo sklasyfikowano jako „wymagającą ostrzeżenia”.

Korea Północna. Największe zagrożenie wojną od lat

Przyczyną najpotężniejszego napięcia w 2013 roku stała się polityka władz Korei Północnej, która w marcu postawiła świat na krawędzi wojny atomowej. Groźby reżimu w Pjongjangu, wystosowane najpierw pod adresem Korei Południowej, a następnie Stanów Zjednoczonych, doprowadziły do eskalacji napięcia i zerwania przez komunistów rozejmu z 1953 roku. Wybuchowi wojny zapobiegła wprawdzie demonstracja siły militarnej USA w rejonie Półwyspu Koreańskiego, ale sytuacja nadal pozostaje napięta.

Północnokoreański szantaż atomowy, co prawda, zawiódł, ale Pjongjang zintensyfikował prace nad swoim programem nuklearnym, co stwarza ryzyko kolejnych prowokacji ze strony komunistycznego reżimu. Można się ich spodziewać już wkrótce, tym bardziej, że Kim Dzong Un, po przeprowadzeniu kilku pokazowych czystek pod koniec roku, ugruntował ostatecznie swoją niepodzielną władzę. Nieobliczalność północnokoreańskich komunistów oraz ich konfrontacyjne nastawienie będą z pewnością spędzać sen z powiek świata w 2014 roku.

Syria. O krok od interwencji zbrojnej USA

W 2013 roku najbardziej tragiczne żniwo zebrała wojna domowa w Syrii – w ciągu ostatnich 12 miesięcy zginęło tam prawie 70 tysięcy osób, głównie cywilów. Konflikt ten omal nie doprowadził do zbrojnej interwencji Stanów Zjednoczonych za sprawą ataku chemicznego, jaki przeprowadzono na przedmieściach Damaszku w lipcu. Groźbę operacji wojskowej USA odsunęła jednak akcja dyplomatyczna Rosji, która zręcznie wykorzystała potknięcie sekretarza stanu Johna Kerry’ego podczas konferencji prasowej.

ONZ potwierdziła w grudniu, że w Syrii broni chemicznej użyto co najmniej czterokrotnie; w kraju swoją pozycję coraz bardziej wzmacniają islamiści sprzymierzeni z Al-Kaidą, którzy na kontrolowanych przez siebie terenach budują własne państwo, zwalczając siły zbrojne reżimu oraz opozycji. Brutalny konflikt toczy się nadal, choć żadna z jego stron nie jest w stanie uzyskać trwałej przewagi i przejąć pełnej władzy w kraju.

Iran. Przełomowe porozumienie czy „historyczna pomyłka”?

Sytuacji na Bliskim Wschodzie, póki co, nie uspokoiło także podpisanie w listopadzie umowy dotyczącej irańskiego programu atomowego. Porozumienie w Genewie, zawarte przez Iran i sześć państw zachodnich, stwarza wprawdzie podstawy do „budowy wzajemnych środków zaufania”, ale nie wiadomo, jak zachowają się władze w Teheranie, które słyną z licznych dyplomatycznych manewrów i uników. Swoje zastrzeżenia najmocniej wyraziły władze Izraela, które zawarcie umowy określiły mianem „historycznej pomyłki”, a także skrytykowały, zbyt uległą, ich zdaniem, politykę Zachodu względem Iranu.

Z uwagi na dążenie Teheranu do ustanowienia hegemonii na Bliskim Wschodzie Izrael oraz państwa Zatoki Perskiej przystąpiły do tworzenia nieformalnego sojuszu mającego na celu przeciwstawienie się geopolitycznym planom irańskich władz. Na razie ma on charakter taktyczny, ale polityka Hasana Rouhaniego, który deklaruje, że jest politykiem umiarkowanym, pozostaje, na dobrą sprawę, wielką niewiadomą. Jeśli podpisanie porozumienia w Genewie przez Iran okazałoby się jedynie wybiegiem taktycznym, to niezwykły sojusz Izraela i państw Zatoki mógłby przybrać bardziej konkretne kształty.

Sudan Południowy. Najmłodszemu państwu świata grozi rozpad

Koniec roku przyniósł eksplozję przemocy w najmłodszym państwie świata – Sudanie Południowym. Do konfliktu doszło na tle walki o władzę pomiędzy prezydentem Salvą Kiirem, a byłem wiceprezydentem Riekiem Macharem. Konflikt, który, jak dotąd, przyniósł tysiąc ofiar śmiertelnych (zginęło także trzech żołnierzy ONZ), szybko nabrał wymiaru etnicznego – pomiędzy grupami Dinka i Nuer.

W ten sposób spełniły się najgorsze prognozy ekspertów ostrzegających, że w Sudanie Południowym może wybuchnąć konflikt etniczny grożący nawet rozpadem państwa. W kraju tym przebywa, co prawda, misja Narodów Zjednoczonych (UNMISS), ale siły ONZ, które udzieliły schronienia 30 tysiącom cywilów, mogą stać się obiektem kolejnych ataków ze strony rebeliantów. Niepokój budzi również polityka sąsiedniego Sudanu, który może, teoretycznie, wykorzystać sytuację do dokonania „korekt” wspólnej granicy – także z użyciem sił zbrojnych.

Republika Środkowoafrykańska. Ostrzeżenie przed „wylęgarnią terrorystów”

Podobnie napięta sytuacja panuje w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie wewnętrzny konflikt grozi przerodzeniem się w ludobójstwo na tle etnicznym i powstaniem „wylęgarni terroryzmu”. Taki niepokój wyrazili m.in. członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ po dramatycznym apelu premiera Nicolasa Tiangaye. W związku z rozwojem sytuacji Francja zdecydowała się na wysłanie do Republiki Środkowoafrykańskiej swojego kontyngentu zbrojnego.

Zadaniem Francuzów, przy wsparciu zbrojnym ze strony państw Unii Afrykańskiej, będzie zahamowanie fali przemocy i przywrócenie porządku w kraju. Swoje wsparcie dla francuskiej misji wojskowej zaoferowały również Polska i Wielka Brytania, choć „wymuszanie pokoju” w tym sporym państwie będzie wymagać większej liczby żołnierzy. Republikę w ostatnim czasie zaczęto porównywać do Somalii, która w wyniku brutalnej wojny klanów w latach 90. rozpadła się na kilka niezależnych od siebie terytoriów; państwo to do dziś nie zostało zjednoczone przez rząd centralny.

Mali. Groźba islamistycznej insurekcji

Francja w 2013 roku postawiła powrócić do swojej polityki interwencji w krajach afrykańskich, choć, tym razem, na pierwszym planie takich misji znajdują się nie tylko cele polityczne, ale również humanitarne. Sygnałem świadczącym o tym strategicznym zwrocie była decyzja Paryża o przeprowadzeniu operacji zbrojnej w Mali, które tamtejsi islamiści próbowali przekształcić w kalifat. Terroryści opanowali rozległe terytorium zwane Azawadem, ale błyskawiczna interwencja w kwietniu, przy użyciu sił powietrznych i lądowych, zapobiegła przejęciu przez nich władzy.

W Mali następuje obecnie powolna odbudowa struktur państwowych, a rolę gwaranta pokoju, z rąk Francji, mają wkrótce przejąć państwa wchodzące w skład Unii Afrykańskiej. Cały czas pojawiają się jednak ostrzeżenia przed kolejną islamistyczną insurekcją – we wszystkich krajach Sahelu. Groźba ta jest realna z uwagi na dużą niestabilność polityczną państw znajdujących się w tej części Afryki.

Morze Wschodniochińskie. Strategiczny zwrot USA

Wybuchem niebezpiecznego konfliktu grozi spór o Morze Wschodniochińskie, który w 2013 roku powrócił ze zdwojoną siłą. Jego uczestnikami są nie tylko państwa regionu – Chiny, Japonia i Korea Południowa – ale także Stany Zjednoczone, które wdrożyły w życie strategię tzw. zwrotu w stronę Pacyfiku. Dla Waszyngtonu oznacza to nie tylko dbanie o swoje interesy gospodarcze w tej części świata, ale także trzymanie się umów o wspólnej obronie zawartych z Tokio i Seulem.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w obozie amerykańskich sojuszników odżył zaogniony spór na tle historii, ale Waszyngton, pomimo to, próbuje zewrzeć szeregi. Gdy w listopadzie Chiny ogłosiły ustanowienie „strefy obrony powietrznej” w podróż po Azji ruszył wiceprezydent USA Joe Biden, który zadeklarował, że Stany Zjednoczone są „siłą na Pacyfiku” i „nigdy nie się stąd wycofają”. Coraz bardziej agresywna polityka Chin grozi nie tylko eskalacją konfliktu o Morze Wschodniochińskie, ale także odsuwa w czasie możliwość wznowienia rozmów sześciostronnych z Koreą Północną, która kontynuuje prace nad swoim programem atomowym.

Afganistan. Widmo „Opcji Zero”

W ostatnich miesiącach w niebezpiecznej sytuacji znalazł się Afganistan, który może znaleźć się w „próżni bezpieczeństwa”. Taka sytuacja to wynik polityki prezydenta Hamida Karzaja, który, pomimo opinii parlamentu, nie wyraził zgody na podpisanie umowy o współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi. Na mocy jej postanowień odpowiedzialność za bezpieczeństwo miał wziąć na siebie rząd w Kabulu, podczas gdy Amerykanie mieli uzyskać prawo do pozostawienia w Afganistanie ok. 8 tysięcy żołnierzy w charakterze „strategicznych odwodów”.

Karzaj, pomimo rosnącej presji ze strony terrorystów, decyzję w sprawie podpisania paktu chce pozostawić jednak swojemu następcy, który zostanie wyłoniony w wyborach prezydenckich w kwietniu 2014 roku. W ocenie władz USA, takie opóźnienie może utrudnić pozostanie amerykańskich wojsk w Afganistanie. Gen. Martin Dempsey, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, powiedział, że na razie nie planuje tzw. Opcji Zero, która oznaczałaby opuszczenie tego kraju przez wszystkich amerykańskich żołnierzy. Jak jednak wskazał, taka „nieszczęśliwa możliwość”, mimo wszystko, istnieje.

Irak. Gorsząca walka o władzę z wojną w tle

Rok 2013 przyniósł pogorszenie sytuacji w Iraku, którego władze zdystansowały się od Stanów Zjednoczonych i państw Zatoki Perskiej obierając coraz wyraźniejszy kurs na Iran i Rosję. Wciąż złą sytuację bezpieczeństwa pogarszają coraz częstsze zamachy bombowe przeprowadzane przez Al-Kaidę oraz starcia pomiędzy rozmaitymi ugrupowaniami zbrojnymi.

W uspokojeniu sytuacji nie pomaga premier Nuri al-Maliki, któremu opozycja zarzuca praktyki autorytarne i dążenie do przejęcia pełni realnej władzy w Iraku. Kruche porozumienie dotyczące podziału władzy pomiędzy szyitów, sunnitów i Kurdów wisi na włosku, ale nawet 8,5 tysiąca ofiar konfliktu wewnętrznego w 2013 roku nie skłoniło zwaśnionych stron do zasypania podziałów i stawienia czoła wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem.

Kolumbia. Nadzieja na historyczny przełom

Nieco lepsze wieści nadeszły z Kolumbii, w której od 1964 roku trwa wojna domowa. Konflikt, który w ostatnim czasie został zredukowany z wojny mającej na celu wprowadzenie komunizmu do „zwykłej” wojny narkotykowej, zdaje się zbliżać do końca dzięki zastosowaniu środków wojskowych. W październiku 2012 roku ruszyły rozmowy pokojowe pomiędzy partyzantami z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), a przedstawicielami rządu Juana Manuela Santosa. Negocjacje te są trudne z uwagi m.in. na złożony charakter kolumbijskiego konfliktu oraz stanowisko partyzantów.

Choć od kilku lat przewaga armii rządowej na polu walki jest bezdyskusyjna, dowódcy FARC pozostają nieustępliwi w swoich żądaniach. Trwałe porozumienie pokojowe w Kolumbii wymaga także rozwiązania politycznego, ale partyzanci, jak na razie, nie zgadzają się na propozycje strony rządowej. Pomimo kłopotów, a także wybuchających co jakiś czas potyczek w rejonach wiejskich, rząd Kolumbii, po raz pierwszy od dekad, ma szansę na zakończenie konfliktu, który do dziś kosztował życie 200 tysięcy ludzi.

System „naczyń połączonych”. Niepokojąca prognoza na 2014 rok

Prognoza na rok 2014 nie jest zbyt optymistyczna. Każdy rok przynosi zjawisko coraz większej „globalizacji wojny” i „eksportu przemocy”. Taki system „naczyń połączonych” oznacza, że konflikt zbrojny w jednym państwie może prowadzić do wybuchu wojny na, co najmniej, skalę regionalną. Tak może być zarówno w przypadku Sudanu Południowego, jak i Republiki Środkowoafrykańskiej. Z kolei napięcie w rejonie Morza Wschodniochińskiego może przekształcić się w konfrontację z udziałem światowych mocarstw, USA i Chin, które znajdą się po przeciwnych stronach barykady. Uwagę mocarstw zaangażowałyby także wszystkie spory z państwami dysponującymi bronią nuklearną, takimi jak Korea Północna czy coraz bardziej niestabilny Pakistan.

Do listy zagrożeń dochodzi również niemożność rozwiązania toczących się od lat konfliktów wewnętrznych w krajach takich jak Jemen czy Somalia, sprawiająca, że indeks tzw. państw upadłych w roku 2014 prawdopodobnie powiększy się o kolejne pozycje.

onet.pl

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, FILOZOFIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, POLITYKA, SEKTY, Uncategorized, WAŻNE | Otagowane: , , , | 3 Komentarze »

 
%d blogerów lubi to: