edgier25

WordPress – Wiadomości

Poważne zagrożenie dla świata

Posted by edgier25 w dniu 5 Styczeń 2014


„Na linii frontu”. Alarm dla 108 państw. 

W konfliktach zbrojnych toczących się na całym świecie w 2013 roku zginęło ponad 100 tysięcy osób. Kilka razy pojawiło się także widmo konfrontacji zbrojnej z udziałem mocarstw, która mogłaby mieć katastrofalne skutki w skali globalnej. Prognozy na 2014 rok są jeszcze bardziej niepokojące, ponieważ na indeksie tzw. państw upadłych cały czas pojawiają się kolejne „zagrożone” kraje; w „alarmującej sytuacji” znajduje się obecnie aż 108 państw.

Na całym świecie toczy się obecnie blisko 60 konfliktów zbrojnych z udziałem 500 różnych „aktorów” – regularnych armii, ugrupowań partyzanckich, organizacji terrorystycznych czy bojówek. Część z tych konfliktów charakteryzuje się, co prawda, niską intensywnością, ale kilka z nich odżyło ze zdwojoną siłą, stwarzając poważne zagrożenie dla pokoju.

W 2013 roku w konfliktach na całym świecie śmierć poniosło około 100 tysięcy osób. Niepewną sytuację dobrze obrazuje tzw. indeks państw upadłych, przygotowywany przez amerykański think tank Fundusz dla Pokoju; z przedstawionego raportu wynika, że aż w 108 państwach sytuację oceniono jako „alarmującą”, albo sklasyfikowano jako „wymagającą ostrzeżenia”.

Korea Północna. Największe zagrożenie wojną od lat

Przyczyną najpotężniejszego napięcia w 2013 roku stała się polityka władz Korei Północnej, która w marcu postawiła świat na krawędzi wojny atomowej. Groźby reżimu w Pjongjangu, wystosowane najpierw pod adresem Korei Południowej, a następnie Stanów Zjednoczonych, doprowadziły do eskalacji napięcia i zerwania przez komunistów rozejmu z 1953 roku. Wybuchowi wojny zapobiegła wprawdzie demonstracja siły militarnej USA w rejonie Półwyspu Koreańskiego, ale sytuacja nadal pozostaje napięta.

Północnokoreański szantaż atomowy, co prawda, zawiódł, ale Pjongjang zintensyfikował prace nad swoim programem nuklearnym, co stwarza ryzyko kolejnych prowokacji ze strony komunistycznego reżimu. Można się ich spodziewać już wkrótce, tym bardziej, że Kim Dzong Un, po przeprowadzeniu kilku pokazowych czystek pod koniec roku, ugruntował ostatecznie swoją niepodzielną władzę. Nieobliczalność północnokoreańskich komunistów oraz ich konfrontacyjne nastawienie będą z pewnością spędzać sen z powiek świata w 2014 roku.

Syria. O krok od interwencji zbrojnej USA

W 2013 roku najbardziej tragiczne żniwo zebrała wojna domowa w Syrii – w ciągu ostatnich 12 miesięcy zginęło tam prawie 70 tysięcy osób, głównie cywilów. Konflikt ten omal nie doprowadził do zbrojnej interwencji Stanów Zjednoczonych za sprawą ataku chemicznego, jaki przeprowadzono na przedmieściach Damaszku w lipcu. Groźbę operacji wojskowej USA odsunęła jednak akcja dyplomatyczna Rosji, która zręcznie wykorzystała potknięcie sekretarza stanu Johna Kerry’ego podczas konferencji prasowej.

ONZ potwierdziła w grudniu, że w Syrii broni chemicznej użyto co najmniej czterokrotnie; w kraju swoją pozycję coraz bardziej wzmacniają islamiści sprzymierzeni z Al-Kaidą, którzy na kontrolowanych przez siebie terenach budują własne państwo, zwalczając siły zbrojne reżimu oraz opozycji. Brutalny konflikt toczy się nadal, choć żadna z jego stron nie jest w stanie uzyskać trwałej przewagi i przejąć pełnej władzy w kraju.

Iran. Przełomowe porozumienie czy „historyczna pomyłka”?

Sytuacji na Bliskim Wschodzie, póki co, nie uspokoiło także podpisanie w listopadzie umowy dotyczącej irańskiego programu atomowego. Porozumienie w Genewie, zawarte przez Iran i sześć państw zachodnich, stwarza wprawdzie podstawy do „budowy wzajemnych środków zaufania”, ale nie wiadomo, jak zachowają się władze w Teheranie, które słyną z licznych dyplomatycznych manewrów i uników. Swoje zastrzeżenia najmocniej wyraziły władze Izraela, które zawarcie umowy określiły mianem „historycznej pomyłki”, a także skrytykowały, zbyt uległą, ich zdaniem, politykę Zachodu względem Iranu.

Z uwagi na dążenie Teheranu do ustanowienia hegemonii na Bliskim Wschodzie Izrael oraz państwa Zatoki Perskiej przystąpiły do tworzenia nieformalnego sojuszu mającego na celu przeciwstawienie się geopolitycznym planom irańskich władz. Na razie ma on charakter taktyczny, ale polityka Hasana Rouhaniego, który deklaruje, że jest politykiem umiarkowanym, pozostaje, na dobrą sprawę, wielką niewiadomą. Jeśli podpisanie porozumienia w Genewie przez Iran okazałoby się jedynie wybiegiem taktycznym, to niezwykły sojusz Izraela i państw Zatoki mógłby przybrać bardziej konkretne kształty.

Sudan Południowy. Najmłodszemu państwu świata grozi rozpad

Koniec roku przyniósł eksplozję przemocy w najmłodszym państwie świata – Sudanie Południowym. Do konfliktu doszło na tle walki o władzę pomiędzy prezydentem Salvą Kiirem, a byłem wiceprezydentem Riekiem Macharem. Konflikt, który, jak dotąd, przyniósł tysiąc ofiar śmiertelnych (zginęło także trzech żołnierzy ONZ), szybko nabrał wymiaru etnicznego – pomiędzy grupami Dinka i Nuer.

W ten sposób spełniły się najgorsze prognozy ekspertów ostrzegających, że w Sudanie Południowym może wybuchnąć konflikt etniczny grożący nawet rozpadem państwa. W kraju tym przebywa, co prawda, misja Narodów Zjednoczonych (UNMISS), ale siły ONZ, które udzieliły schronienia 30 tysiącom cywilów, mogą stać się obiektem kolejnych ataków ze strony rebeliantów. Niepokój budzi również polityka sąsiedniego Sudanu, który może, teoretycznie, wykorzystać sytuację do dokonania „korekt” wspólnej granicy – także z użyciem sił zbrojnych.

Republika Środkowoafrykańska. Ostrzeżenie przed „wylęgarnią terrorystów”

Podobnie napięta sytuacja panuje w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie wewnętrzny konflikt grozi przerodzeniem się w ludobójstwo na tle etnicznym i powstaniem „wylęgarni terroryzmu”. Taki niepokój wyrazili m.in. członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ po dramatycznym apelu premiera Nicolasa Tiangaye. W związku z rozwojem sytuacji Francja zdecydowała się na wysłanie do Republiki Środkowoafrykańskiej swojego kontyngentu zbrojnego.

Zadaniem Francuzów, przy wsparciu zbrojnym ze strony państw Unii Afrykańskiej, będzie zahamowanie fali przemocy i przywrócenie porządku w kraju. Swoje wsparcie dla francuskiej misji wojskowej zaoferowały również Polska i Wielka Brytania, choć „wymuszanie pokoju” w tym sporym państwie będzie wymagać większej liczby żołnierzy. Republikę w ostatnim czasie zaczęto porównywać do Somalii, która w wyniku brutalnej wojny klanów w latach 90. rozpadła się na kilka niezależnych od siebie terytoriów; państwo to do dziś nie zostało zjednoczone przez rząd centralny.

Mali. Groźba islamistycznej insurekcji

Francja w 2013 roku postawiła powrócić do swojej polityki interwencji w krajach afrykańskich, choć, tym razem, na pierwszym planie takich misji znajdują się nie tylko cele polityczne, ale również humanitarne. Sygnałem świadczącym o tym strategicznym zwrocie była decyzja Paryża o przeprowadzeniu operacji zbrojnej w Mali, które tamtejsi islamiści próbowali przekształcić w kalifat. Terroryści opanowali rozległe terytorium zwane Azawadem, ale błyskawiczna interwencja w kwietniu, przy użyciu sił powietrznych i lądowych, zapobiegła przejęciu przez nich władzy.

W Mali następuje obecnie powolna odbudowa struktur państwowych, a rolę gwaranta pokoju, z rąk Francji, mają wkrótce przejąć państwa wchodzące w skład Unii Afrykańskiej. Cały czas pojawiają się jednak ostrzeżenia przed kolejną islamistyczną insurekcją – we wszystkich krajach Sahelu. Groźba ta jest realna z uwagi na dużą niestabilność polityczną państw znajdujących się w tej części Afryki.

Morze Wschodniochińskie. Strategiczny zwrot USA

Wybuchem niebezpiecznego konfliktu grozi spór o Morze Wschodniochińskie, który w 2013 roku powrócił ze zdwojoną siłą. Jego uczestnikami są nie tylko państwa regionu – Chiny, Japonia i Korea Południowa – ale także Stany Zjednoczone, które wdrożyły w życie strategię tzw. zwrotu w stronę Pacyfiku. Dla Waszyngtonu oznacza to nie tylko dbanie o swoje interesy gospodarcze w tej części świata, ale także trzymanie się umów o wspólnej obronie zawartych z Tokio i Seulem.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w obozie amerykańskich sojuszników odżył zaogniony spór na tle historii, ale Waszyngton, pomimo to, próbuje zewrzeć szeregi. Gdy w listopadzie Chiny ogłosiły ustanowienie „strefy obrony powietrznej” w podróż po Azji ruszył wiceprezydent USA Joe Biden, który zadeklarował, że Stany Zjednoczone są „siłą na Pacyfiku” i „nigdy nie się stąd wycofają”. Coraz bardziej agresywna polityka Chin grozi nie tylko eskalacją konfliktu o Morze Wschodniochińskie, ale także odsuwa w czasie możliwość wznowienia rozmów sześciostronnych z Koreą Północną, która kontynuuje prace nad swoim programem atomowym.

Afganistan. Widmo „Opcji Zero”

W ostatnich miesiącach w niebezpiecznej sytuacji znalazł się Afganistan, który może znaleźć się w „próżni bezpieczeństwa”. Taka sytuacja to wynik polityki prezydenta Hamida Karzaja, który, pomimo opinii parlamentu, nie wyraził zgody na podpisanie umowy o współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi. Na mocy jej postanowień odpowiedzialność za bezpieczeństwo miał wziąć na siebie rząd w Kabulu, podczas gdy Amerykanie mieli uzyskać prawo do pozostawienia w Afganistanie ok. 8 tysięcy żołnierzy w charakterze „strategicznych odwodów”.

Karzaj, pomimo rosnącej presji ze strony terrorystów, decyzję w sprawie podpisania paktu chce pozostawić jednak swojemu następcy, który zostanie wyłoniony w wyborach prezydenckich w kwietniu 2014 roku. W ocenie władz USA, takie opóźnienie może utrudnić pozostanie amerykańskich wojsk w Afganistanie. Gen. Martin Dempsey, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, powiedział, że na razie nie planuje tzw. Opcji Zero, która oznaczałaby opuszczenie tego kraju przez wszystkich amerykańskich żołnierzy. Jak jednak wskazał, taka „nieszczęśliwa możliwość”, mimo wszystko, istnieje.

Irak. Gorsząca walka o władzę z wojną w tle

Rok 2013 przyniósł pogorszenie sytuacji w Iraku, którego władze zdystansowały się od Stanów Zjednoczonych i państw Zatoki Perskiej obierając coraz wyraźniejszy kurs na Iran i Rosję. Wciąż złą sytuację bezpieczeństwa pogarszają coraz częstsze zamachy bombowe przeprowadzane przez Al-Kaidę oraz starcia pomiędzy rozmaitymi ugrupowaniami zbrojnymi.

W uspokojeniu sytuacji nie pomaga premier Nuri al-Maliki, któremu opozycja zarzuca praktyki autorytarne i dążenie do przejęcia pełni realnej władzy w Iraku. Kruche porozumienie dotyczące podziału władzy pomiędzy szyitów, sunnitów i Kurdów wisi na włosku, ale nawet 8,5 tysiąca ofiar konfliktu wewnętrznego w 2013 roku nie skłoniło zwaśnionych stron do zasypania podziałów i stawienia czoła wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem.

Kolumbia. Nadzieja na historyczny przełom

Nieco lepsze wieści nadeszły z Kolumbii, w której od 1964 roku trwa wojna domowa. Konflikt, który w ostatnim czasie został zredukowany z wojny mającej na celu wprowadzenie komunizmu do „zwykłej” wojny narkotykowej, zdaje się zbliżać do końca dzięki zastosowaniu środków wojskowych. W październiku 2012 roku ruszyły rozmowy pokojowe pomiędzy partyzantami z Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), a przedstawicielami rządu Juana Manuela Santosa. Negocjacje te są trudne z uwagi m.in. na złożony charakter kolumbijskiego konfliktu oraz stanowisko partyzantów.

Choć od kilku lat przewaga armii rządowej na polu walki jest bezdyskusyjna, dowódcy FARC pozostają nieustępliwi w swoich żądaniach. Trwałe porozumienie pokojowe w Kolumbii wymaga także rozwiązania politycznego, ale partyzanci, jak na razie, nie zgadzają się na propozycje strony rządowej. Pomimo kłopotów, a także wybuchających co jakiś czas potyczek w rejonach wiejskich, rząd Kolumbii, po raz pierwszy od dekad, ma szansę na zakończenie konfliktu, który do dziś kosztował życie 200 tysięcy ludzi.

System „naczyń połączonych”. Niepokojąca prognoza na 2014 rok

Prognoza na rok 2014 nie jest zbyt optymistyczna. Każdy rok przynosi zjawisko coraz większej „globalizacji wojny” i „eksportu przemocy”. Taki system „naczyń połączonych” oznacza, że konflikt zbrojny w jednym państwie może prowadzić do wybuchu wojny na, co najmniej, skalę regionalną. Tak może być zarówno w przypadku Sudanu Południowego, jak i Republiki Środkowoafrykańskiej. Z kolei napięcie w rejonie Morza Wschodniochińskiego może przekształcić się w konfrontację z udziałem światowych mocarstw, USA i Chin, które znajdą się po przeciwnych stronach barykady. Uwagę mocarstw zaangażowałyby także wszystkie spory z państwami dysponującymi bronią nuklearną, takimi jak Korea Północna czy coraz bardziej niestabilny Pakistan.

Do listy zagrożeń dochodzi również niemożność rozwiązania toczących się od lat konfliktów wewnętrznych w krajach takich jak Jemen czy Somalia, sprawiająca, że indeks tzw. państw upadłych w roku 2014 prawdopodobnie powiększy się o kolejne pozycje.

onet.pl

Odpowiedzi: 3 to “Poważne zagrożenie dla świata”

  1. Piotr said

    Nie wspominając o Polsce jako państwie upadłym, z biurokratyczną „masą robotniczą” i bez przerwy odkręconym kurkiem kredytowym. Zastanawiające jest tylko jak długo tą fikcję będzie kreować jankes, bo u niego te oszustwo ekonomiczne jest największe i tworzy wymienione. Co tak naprawdę ten fałsz u niego kreuje i podtrzymuje? Zasoby naturalne, nie wykończone przez GMO rolnictwo, kolonie (państwa podbite i zależne, jak Polska), a może państwa azjatyckie jak Chiny (gdzie jest światowa produkcja) – tylko w imię czego, to nadal czynią (czyżby, czynnik militarny – nie są jeszcze gotowi do wojny)?
    Czy mógłby ktoś te puzzle lepiej poukładać?

    Lubię

    • edgier25 said

      Z punktu widzenia teoretycznego jest to bardzo proste. Wystarczy zabrać im dolara i ch… strzela cały dotychczasowy układ finansowy i co za tym idzie też militarny- dlatego tak kurczowo trzymają się przy tej upadłej żydomasońskiej wizytówce jakim jest dolar . Dolar to nie tylko pieniądz , ale i fundament panowania żydowskiego . Żydowskiego ? to tak powiedziane ogólnikowo bo prawdziwi żydzi nic nie mają z tym wspólnego lecz odłam czy jak kto woli sekta chazarsko – chasycka toczy wojnę od dawien dawna o wplywy na ziemi. Może to i dziwnie brzmi , ale niestety tak jest . Wszyscy inni złapani w pułapkę mamony (dolara) nie chcą stracić swoich pieniędzy – to dobry plan banksterów. Przykładem są liczne pułapki w naszym realnym świecie patrząc z naszego poziomu i tak wszystkie banki dają ludziom kredyty -prawda , ale tylko tyle abyś nie mógł im zagrozić , a jak już cię pochwycą na mają do dyspozycji ciebie , ale twoją rodzinę i majątek jakim dysponujesz. Takich przykładów można przytaczać w nieskończoność , ale taka polityka robi z nas więźniów mimowolnych .
      PONIŻSZY OPIS PRZYBLIŻY CI DOSŁOWNIE JAK TO SIĘ ZACZĘŁO ….?

      Lubię

  2. edgier25 said

    “Nie ma większych niewolników od tych,
    co błędnie myślą, że są wolni”
    J. W. von Goethe …

    NIEWOLNICTWO XXI WIEKU ….. Jak to się zaczęło . Autor nieznany.
    Przekład : Edgier25.wordpress

    Niewolnicy szli powoli jeden za drugim, a każdy niósł oszlifowany kamień. Czterech szeregów, każdy o długości półtora kilometra, z kamieniołomów do miejsca, gdzie zaczęto budowę miasta-twierdzy, pilnowali strażnicy. Na dziesięciu niewolników przypadał jeden uzbrojony wojownik-strażnik. Obok idących niewolników, na szczycie
    trzynastometrowej, zbudowanej z oszlifowanych kamieni ludzkimi rękami
    góry, siedział Kratos jeden z naczelnych kapłanów; w ciągu czterech
    miesięcy w milczeniu obserwował to, co się działo.
    Nikt go nie odciągał, nikt nawet spojrzeniem nie śmiał przerwać jego
    rozmyślań. Niewolnicy i straże traktowali sztuczną górę z tronem na
    szczycie jako nieodłączną część krajobrazu. A na człowieka , to siedzącego nieruchomo na tronie, to przechadzającego się po placu na szczycie góry
    już nikt nie zwracał uwagi. Kratos postawił przed sobą zadanie: zreorganizować państwo, na tysiąclecie umocnić władzę kapłanów, podporządkować im wszystkich ludzi na Ziemi, czyniąc z nich łącznie z władcami państw kapłańskich niewolników.

    Pewnego razu Kratos zszedł na dół, pozostawiwszy na tronie swojego sobowtóra. Kapłan zmienił odzież, zdjął perukę.
    Nakazał naczelnikowi straży, aby go zakuł w łańcuch jak prostego niewolnika i postawił w szeregu za młodym i silnym niewolnikiem imieniem Nard.
    Wpatrując się w twarze niewolników, Kratos zauważył, że ten młody człowiek ma spojrzenie dociekliwe i krytyczne, a nie błędne lub obojętne jak wielu. Twarz Narda była to skupiona i zamyślona, to wzruszona. ..znaczy to, że nosi on w sobie jakiś swój plan , zrozumiał kapłan, lecz chciał się przekonać, jak dalece trafna była jego obserwacja. Przez dwa dni Kratos śledził Narda, w milczeniu taszczył kamienie, siedział przy nim w czasie posiłku i spał obok na pryczy. Trzeciej nocy, gdy tylko padła komenda “Spać!”,
    Kratos obrócił się do młodego niewolnika i szeptem pełnym goryczy i rozpaczy wypowiedział nie wiadomo do kogo skierowane pytanie: Czyż tak już będzie przez całą resztę życia?”.
    Kapłan zobaczył: młody niewolnik drgnął i natychmiast odwrócił się twarzą do niego, jego oczy błyszczały. Migotały nawet przy mdłym świetle pochodni dużego baraku.
    – To nie będzie trwać długo. Ja obmyślam plan. I ty, staruszku, też możesz w nim uczestniczyć -wyszeptał młody niewolnik.
    – Jaki plan? obojętnie i z westchnieniem zapytał kapłan. Nard gorąco i z przekonaniem zaczął objaśniać:
    – I ty, staruszku i ja i my wszyscy wkrótce będziemy wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami. Policz, staruszku: na każdych dziesięciu niewolników przypada jeden strażnik. A piętnastu niewolnic, które przygotowują pożywienie, szyją odzież, też pilnuje jeden strażnik. Jeżeli o umówionej godzinie wszyscy rzucimy się na straże, to pokonamy je. Niech strażnicy
    będą uzbrojeni, a my zakuci w łańcuchy. Nas dziesięciu na każdego, a
    łańcuchy też można wykorzystywać jak broń, podstawiając je pod uderzenie
    miecza. Rozbroimy wszystkich strażników, zwiążemy ich i przejmiemy broń.
    – Ach, młodzieńcze znów westchnął Kratos i na pozór obojętnie powiedział: Twój plan jest nieprzemyślany: strażników, którzy nas obserwują, można rozbroić, lecz wkrótce władca
    przyśle nowych, być może nawet całą armię i zabije zbuntowanych niewolników.
    – Ja i o tym pomyślałem, staruszku. Trzeba wybrać taki czas, kiedy nie
    będzie armii. I ten czas nadchodzi. My widzimy, jak przygotowują armię
    do wymarszu. Szykują prowiant na trzy miesiące drogi, a to znaczy, że za
    trzy miesiące armia dotrze w wyznaczone miejsce i podejmie walkę. W bitwie osłabnie, lecz zwycięży, pojmie wielu nowych niewolników. Dla nich już buduje się nowe baraki. Powinniśmy zacząć rozbrajać straż, gdy tylko armia naszego władcy rozpocznie bitwę z inną
    armią. Gońcy będą potrzebować miesiąca, aby dostarczyć wiadomość o konieczności natychmiastowego powrotu. Osłabiona armia będzie wracać przez co najmniej trzy miesiące. W ciągu czterech miesięcy będziemy w stanie przygotować się do spotkania. Nas będzie nie mniej niż żołnierzy w armii. Pochwyceni niewolnicy zechcą być z nami, kiedy zobaczą, co się
    wydarzyło. Ja wszystko zaplanowałem jak należy, staruszku.
    – Tak, młodzieńcze, ty ze swym planem i ze swoimi myślami możesz strażników rozbroić i odnieść zwycięstwo nad armią odpowiedział kapłan już nieco bardziej ożywiony i dodał: Lecz co potem zaczną robić niewolnicy i co będzie z władcami, strażnikami i żołnierzami?
    – O tym niewiele myślałem. I na razie przychodzi mi do głowy jedno:
    wszyscy, którzy byli niewolnikami, staną się ludźmi wolnymi. Wszyscy zaś, którzy dzisiaj nie są niewolnikami, będą nimi jakby głośno myśląc, nie do końca pewien odpowiedział Nard.
    – A kapłanów? Powiedz mi młodzieńcze, kapłanów zaliczysz do niewolników czy do ludzi wolnych, kiedy zwyciężysz?
    – Kapłanów? O tym też nie myślałem. Lecz teraz proponuję: niech kapłani zostaną, jak są. Słuchają ich niewolnicy, władcy. Choć trudno ich niekiedy zrozumieć, to jednak myślę, że są nieszkodliwi. Niech opowiadają o bogach, a my sami i tak wiemy, jak lepiej przeżyć swoje życie.
    – Jak lepiej , to dobrze odpowiedział kapłan i udał, że strasznie chce mu się spać. Ale Kratos tej nocy nie spał. Rozmyślał. Oczywiście myślał, najprościej o spisku powiadomić władcę i schwycą młodzieńca-niewolnika, on ewidentnie był głównym inspiratorem. Lecz to nie rozwiąże problemu. Chęć oswobodzenia się zawsze w niewolnikach będzie tkwić. Pojawią się nowi przywódcy, będą opracowywać nowe plany, a skoro tak główna groźba dla państwa zawsze będzie istnieć w jego wnętrzu”. Przed Kratosem stało zadanie: opracować plan zniewolenia całego świata. On rozumiał: nie uda się osiągnąć celu tylko za pomocą fizycznej przemocy. Niezbędne jest psychologiczne oddziaływanie na każdego człowieka, na całe narody. Trzeba transformować ludzką myśl, wmówić każdemu, że niewolnictwo jest najwyższym dobrem. Trzeba uruchomić samorzutnie rozwijający się program, który będzie dezorientować całe narody w przestrzeni, czasie i pojęciach. A co najważniejsze w adekwatnej percepcji rzeczywistości. Myśl Kratowa pracowała coraz szybciej, przestał odczuwać ciało, ciężkie kajdany na rękach i nogach. I nagle, jak przebłysk błyskawicy, powstał program. Jeszcze nie uszczegółowiony i nie do wytłumaczenia, lecz już
    odczuwalny i palący ogromną skalą swego zasięgu! Kratos poczuł się samowładczym panem świata. Kapłan leżał na pryczy zakuty w kajdany i sam się sobą zachwycał: Jutro rano, kiedy poprowadzą wszystkich do pracy, dam umowny znak i naczelnik ochrony nakaże wyprowadzić mnie z szeregu niewolników, zdjąć kajdany. Uszczegółowię swój program, powiem kilka słów i świat zacznie się zamieniać. Niewiarygodne! Raptem kilka słów i cały świat podporządkuje się mnie, mojej myśli. Bóg rzeczywiście dał człowiekowi siłę, która nie ma sobie równej we Wszechświecie, ta siła , to ludzka myśl. Ona tworzy słowa i zmienia bieg historii. Sytuacja ułożyła się nadzwyczaj pomyślnie. Niewolnicy przygotowali plan powstania. Plan ten jest racjonalny i najwyraźniej może doprowadzić do pozytywnego dla nich rezultatu przejściowego. Lecz ja za pomocą zaledwie kilku zdań zmuszę nie tylko ich, lecz również potomków dzisiejszych niewolników, a i władców ziemskich do bycia niewolnikami przez nadchodzące tysiąc lat”. Rankiem na znak Kratosa naczelnik ochrony zdjął zeń kajdany. I już następnego dnia na jego plac obserwacyjny zostało zaproszonych pozostałych pięciu kapłanów i faraon. Kratos zaczął swoją mowę do zebranych:
    – To, co teraz usłyszycie, nie powinno być przez nikogo zapisane ani
    przekazane dalej. Wokoło nas nie ma ścian i moich słów nie usłyszy nikt poza wami. Wymyśliłem sposób zamienienia wszystkich ludzi żyjących na
    Ziemi w niewolników naszego faraona. Nie można tego uczynić nawet przy
    pomocy niezliczonych wojsk i wyczerpujących wojen. Lecz ja to uczynię kilkoma zdaniami. Miną w sumie dwa dni od ich wypowiedzenia, a przekonacie się, jak świat zacznie się zmieniać.
    Patrzcie: na dole długie szeregi zakutych w łańcuchy niewolników niosą po jednym kamieniu.
    Pilnuje ich mnóstwo żołnierzy. Im więcej niewolników, tym lepiej dla państwa tak zawsze uważaliśmy. Ale im więcej niewolników, tym bardziej trzeba obawiać się ich buntu. Wzmacniamy straże. Musimy dobrze karmić swoich niewolników, bo inaczej nie będą mogli
    wykonywać ciężkiej fizycznej pracy. Lecz oni tak czy inaczej są leniwi i skłonni do buntu.
    Patrzcie, jak wolno się poruszają się, a rozleniwiona straż nie popędza ich kańczugami i nie bije nawet zdrowych i silnych niewolników. Ale oni zaczną się poruszać o wiele szybciej. I nie będzie im potrzebna straż. Strażnicy też staną się niewolnikami. Dokonać czegoś podobnego można w następujący sposób. Niech dzisiaj przed zachodem heroldowie rozniosą
    dekret faraona, w którym będzie powiedziane: Z nastaniem świtu nowego dnia wszystkich niewolnikom darowana zostaje całkowita wolność. Za każdy kamień dostarczony do miasta wolny człowiek będzie otrzymywać jedną monetę. Monety można zamienić na jedzenie, odzież, mieszkanie, pałac w mieście czy samo miasto. Odtąd jesteście wolnymi ludźmi”. Kiedy kapłani uświadomili sobie, co mówi Kratos, jeden z nich, najstarszy wiekiem, powiedział:
    – Jesteś demonem, Kratosie. To, co jest twoim zamysłem, spowije demonizmem mnóstwo ziemskich narodów.
    – Niech będę demonem, a to, co jest moim zamysłem, niech ludzie wprzyszłości demokracją nazywają.
    * * *
    Dekret został niewolnikom ogłoszony o zachodzie, wprawiło ich to w zdumienie, a wielu nie spało w nocy, obmyślając nowe, szczęśliwe życie. Rankiem następnego dnia kapłani i faraon ponownie weszli na plac na szczycie sztucznej góry. Obraz, który pojawił się przed ich oczyma, poruszał wyobraźnię. Tysiące ludzi, byłych niewolników, na wyścigi ciągnęły te same kamienie, co wcześniej. Zalewając się potem, wielu niosło po dwa kamienie. Inni, którzy mieli po jednym, biegli, zostawiając za sobą unoszący się kurz. Niektórzy strażnicy też ciągnęli kamienie. Ludzie, którzy uważali siebie za wolnych wszak zdjęto z nich kajdany , dążyli do zdobycia jak największej ilości upragnionych monet, aby zbudować swoje szczęśliwe życie. Kratos jeszcze kilka miesięcy spędził na swoim placu, z satysfakcją obserwując to, co się dzieje na dole. A zmiany były kolosalne. Część niewolników połączyła się w niewielkie grupy, zbudowała wózki i naładowawszy kamieniami do samej góry, pchała je, oblewając się potem. Oni wymyślą jeszcze wiele urządzeń z satysfakcją myślał po cichu Kratos ot i już usługi wewnętrzne się pojawiły: roznosiciele wody i pożywienia. Niektórzy niewolnicy jedli wprost w biegu, nie chcąc tracić czasu na drogę do baraku, aby spożyć posiłek i płacili przynoszącym otrzymywanymi monetami. Wiadomo, że i lekarze pojawili się wśród nich: w biegu wręcz udzielając pomocy poszkodowanym i też za monety. Wybrano też kierujących ruchem. Wkrótce wybiorą sobienaczelników, sędziów. Niech wybierają: oni przecież będą się uważać za wolnych, a istota rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej targająkamienie . I pędzą tak przez tysiąclecia w tumanach kurzu, oblewając się potem,
    taszcząc ciężkie kamienie. Także i dzisiajpotomkowie tych niewolnikówwciąż tak gnają bez sensu.

    “Nie ma większych niewolników od tych,
    co błędnie myślą, że są wolni”
    J. W. von Goethe …
    Edgier25.wordpress

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: