edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for the ‘MEDYCYNA – LECZENIE – NFZ’ Category

Prof. dr hab. Jan Talar: Śmierć pnia mózgu nie istnieje. Polscy chirurdzy wycinają serca żyjącym jeszcze ludziom. W Polsce dokonuje się eutanazji na żywych ludziach:

Posted by edgier25 w dniu 11 kwietnia 2016


Brońmy prof. dr. hab. Jana Talara – wybitnego neurochirurga, który udowadnia zakłamanemu światu, że śmierć pnia mózgu nie istnieje

Prof dr hab. Jan Talar, jedyny w Polsce lekarz, który wybudza ze śpiączki i pozwala wrócić do życia pacjentom, którzy gdzie indziej skazani byliby na śmierć, jest zagrożony utratą praw wykonywania zawodu.

Nie pomyliłem się – lekarz, który stosuje się do przysięgi, jaką złożył po ukończeniu studiów, jest niszczony przez środowisko medyczne. Wszyscy wiemy, że każdemu można doczepić odpowiednią łatkę, jeśli się chce. Kiedyś pisałem o

dr. Wojciechu Serwatce, który ujawnił korupcję swojego szefa oraz fakt stosowania tiopentalu do zabijania pacjentów

(pisała o tym „Gazeta Polska” i „NIE”). Dr. Serwatce zabroniono wykonywania zawodu, mimo że jego skuteczność jako chirurga była jedną z najwyższych w Polsce, mimo że nie zrobił nic sprzecznego z zawodem lekarza. Dr Serwatka obecnie buduje łodzie w Norwegii i bardzo dobrze sobie radzi, ale – niestety – nie wykonuje swojego zawodu, do którego przygotowywał się i w którym praktykował przez kilkanaście lat (zob. niezalezna.pl).

Czy dzięki swoim tytułom naukowym prof. dr hab. Jan Talar jest bezpieczny? Nie sądzę, bowiem

ukaranie go w świetle jupiterów może być dla masonerii doskonałym argumentem na innych niepokornych. Profesor Talar potrzebuje więc naszej pomocy.

Śmierć i to co się dzieje dalej z ludzką świadomością nadal jest wielką tajemnicą, choć mamy coraz więcej argumentów przemawiających za tym, że nasze ciało jest tylko powłoką dla czegoś co umownie nazywamy duszą (a nie odwrotnie). Teoria pól morfogenetycznych bardzo dobrze tłumaczy wszelkie zjawiska paranormalne, związane z telepatią, kontaktem pozagrobowym, duchami, a nawet przewidywaniem przyszłości.

Na bazie tej teorii powstały już urządzenia diagnostyczne i medyczne, jak np. Quantec, które się sprawdzają ze 100% dokładnością. Jedynym ograniczeniem jest baza danych, jaką te urządzenia dysponują. I tak np. nie potrafią na razie dokładnie zdiagnozować chorób rzadkich lub nowych (np. stworzonych przez człowieka).

Quantec więc potwierdza istnienie duszy, niezależnej od ciała, i tego, że świadomość i pamięć jest właśnie tam zlokalizowana, a nie w mózgu. Potwierdza też istnienie super-świadomości, a więc Boga.

Uszkodzenia mózgu często prowadzą do dysfunkcji działania organizmu, ale jak dowodzi prof. Jan Talar swoją praktyką,

śmierć mózgowa nie istnieje, gdyż odpowiednią neurostymulacją u osób będących w stanie śpiączki i oddychających za pomocą respiratora, zawsze można doprowadzić do wznowienia oddechu i pozostałych funkcji życiowych.

Z kliniki prof. Talara ludzie wychodzili o własnych siłach – także ci, którzy już byli przeznaczeni na narządy!

prof. jan talar

Sądzę, że jest to możliwe nie tyle dlatego, że mózg ma niesamowite zdolności regeneracyjne, ale że neurostymulacja niejako wzywa duszę do powrotu do ciała, a ta powoduje nagłe zdrowienie.

Notowane są przypadki nagłego uleczenia chorób „nieuleczalnych” u osób, które powróciły z tzw. śmierci klinicznej, jak np. ustąpienie paraliżu. Im bardziej neurostymulacja jest intensywna, tym większe szanse całkowitego powrotu do zdrowia.

Sądzę też, że metoda Talara może być przełomem, jeśli chodzi o ludzi niepełnosprawnych z paraliżem dziecięcym włącznie, stymulacje bowiem powinny działać podobnie jak na chorego w śpiączce – przywracać działanie mózgu.

Za zgodą autora poniżej prezentuję krótki fragment książki prof. Talara „Śmierć mózgowa – przypadki kliniczne”, która powinna znaleźć się w każdym domu, na wypadek gdyby ktoś znalazł się w takim stanie w szpitalu. Lekarzy, którzy – jak w moim przypadku – twierdzili, że „takich książek są setki i są one bezwartościowe”, należy ostro piętnować, gdyż wprowadzają zamęt absolutnie niesłużący zdrowiu chorego. Tylko jeden młody lekarz powiedział mi po cichu, że „ta książka jest bezcenna”.

jan talar spiaczka mozgowa-przypadki kliniczne

„W ratowaniu chorego w stanie krytycznym jednym z najważniejszych elementów strategii ratowania życia jest przywracanie własnego, spontanicznego oddechu wbrew częstym stwierdzeniom, że chory nie odzyska zdolności oddychania (ma trwały bezdech). Stymulacja przywracająca spontaniczny oddech sprawdza się u większości chorych podłączonych do respiratora, a efekty stymulacji obserwuje się już po kilku dniach. Warto więc tę stymulację wprowadzić jako obowiązującą procedurę w ośrodkach intensywnej terapii już od pierwszych godzin leczenia.

Opis stymulacji:

Opuszką palca wskazującego lub środkowego stymulujemy pulsacyjnie z siłą do 10g 6 punków wokół nosa i nieco silniej opuszkami palców II-V stymulujemy boczne powierzchnie mostka układając opuszki palców w międzyżebrzach, a następnie międzyżebrzami przesuwamy opuszki palców do linii pachowej przedniej po obu stronach klatki piersiowej. Czas stymulacji punktów wokół nosa u dzieci wynosi około 30 sekund a u dorosłych do 1 minuty. Czas stymulacji bocznej powierzchni mostka w jednym ułożeniu u dzieci wynosi około 30 sekund a u dorosłych wynosi około 1 minuty i tyle samo stymulacja międzyżebrzy.

Pierwszy punkt znajduje się w kąciku skrzydełka nosa. Zwracamy uwagę aby w każdym punkcie nie drażnić paznokciem skóry twarzy. Drugi punkt leży poniżej oczodołu w przejściu powierzchni bocznej nosa w policzek na wyniosłości żuchwy. Trzeci punki leży przyśrodkowo w oczodole pod kątem 459 do linii brwi. Następnie stymulujemy opisane punkty wokół nosa po drugiej stronie według przedstawionej kolejności. Stymulacje bocznych powierzchni mostka rozpoczynamy po jednej stronie układając opuszki palców od przestrzeni miedzy obojczykiem a pierwszym żebrem i uciskając kolejne przestrzenie międzyżebrowe. Po zakończeniu tej stymulacji nie odrywamy opuszek palców i pulsacyjnie przesuwamy cztery opuszki w czasie około 1 minuty do linii pachowej przedniej. Dalej stosujemy stymulacje pulsacyjne bocznej powierzchni mostka obniżając opuszki o dwie przestrzenie międzyżebrowe i czynność powtarzamy. Jeszcze raz przemieszczamy opuszki palców II-V o dwie przestrzenie międzyżebrowe. Po zakończeniu stymulacji mostka i przestrzeni międzyżebrowych po jednej stronie opuszki palców przekładamy na drugą stronę i czynności powtarzamy.

Stymulacje wokół nosa i na klatce piersiowej powtarzamy trzy – czterokrotnie dziennie nawet jeszcze do kilkunastu dni po uzyskaniu swobodnego oddechu. Jeżeli istnieje obawa o naruszenie elektrod podłączonych na klatce piersiowej lub wkłucia centralnego to wtedy stosujemy tylko stymulacje międzyżebrowe bocznej powierzchni mostka wydłużając czas ucisku do 2. minut. Dalsza stymulacja poprawia wydolność odzyskanego oddechu i istnieje możliwość uratowania takiego chorego przed zapaleniem płuc wynikającym z osłabienia siły mięśni oddechowych i zbyt płytkiego oddechu. Własny, spontaniczny oddech wpływa korzystnie na powrót świadomości psychicznej i fizycznej. Wielu lekarzy obserwuje powrót spontanicznego oddechu u chorych w śpiączce wentylowanych mechanicznie w różnym czasie od zaistnienia choroby”.

Przypomnę, że powyższa metoda może przywrócić oddech niemal każdej osobie, która się znalazła w śpiączce pourazowej – z ofiarami udarów i wylewów włącznie.

MP

monitor-polski.pl

Strona pana prof. Jana Talara: JanTalar.pl

Do nikogo nie podchodzę tak, jakby był śmiertelnie uszkodzony. Miałem ostatnio pacjentkę, o której życie walczyliśmy przez miesiąc, i ona we wrześniu będzie szła do klasy maturalnej. Więc trudno powiedzieć, że taka osoba nie powinna żyć. Inni moi pacjenci, których już „skazano”, studiują, a jeden nawet na dwóch kierunkach. Gdy przywieziono ich do mnie, mówiono, że oni nie mają szans.

Prof. dr hab. Jan Talar

(z wywiadu udzielonego „Frondzie”, nr 36 z 2005 roku)

Illuminacka Wikipedia, podobnie jak w przypadku pani prof. Marii Doroty Majewskiej, pod najróżniejszymi pretekstami blokuje informacje o ujawniających prawdę, niewygodnych dla Systemu whistleblowerach. Tak postąpiła również z informacją o panu prof. Janie Talarze:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Talar

(taw)

Prof. dr hab. Jan Talar: Śmierć pnia mózgu nie istnieje. Polscy chirurdzy wycinają serca żyjącym jeszcze ludziom. W Polsce dokonuje się eutanazji na żywych ludziach:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/07/17/prof-dr-hab-jan-talar-w-polsce-dokonuje-sie-eutanazji-na-zywych-ludziach/

Dr Jacek Norkowski OP: Śmierć mózgowa została wymyślona po to, żeby można było pobierać organy. Śmierć mózgowa to rodzaj głębokiej śpiączki połączonej z brakiem odruchów:

https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2014/07/17/dr-jacek-norkowski-smierc-mozgowa-zostala-wymyslona-po-to-zeby-mozna-bylo-pobierac-organy/

handel organami

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, chrześcijanie, CIEKAWOSTKI, edgier25, FILOZOFIA, HISTORIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, Każdy ch... na swój strój, KOŚCIÓŁ- WIARA, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, POLITYKA, SEKTY, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, Uncategorized, usa, WAŻNE, WBrytania, wiadomości | Otagowane: , , , , , , , , | 1 Comment »

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2014

Posted by edgier25 w dniu 31 grudnia 2013


SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2014

WWESOŁYCH ŚWIĄT.jpg v1-001

edgier25

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, ANOMALIE W KOSMOSIE, Bliski wschód wojna w Iranie, CIEKAWOSTKI, FILOZOFIA, HISTORIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, KOŚCIÓŁ- WIARA, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, OWSIAK NA CELOWNIKU, PARANORMAL, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SEKTY, SF, TROSZKĘ ŻARTU, UFO, Uncategorized, WAŻNE, ZAGINĄŁ-ZAGINĘŁA, ZJAWISKA PARANORMALNE | Leave a Comment »

Epidemia czy histeria – Choroba Morgellonów

Posted by edgier25 w dniu 20 listopada 2013


To jedno z najdziwniejszych schorzeń współczesnego świata. Cierpiący na nią twierdzą, że ich ciało zaatakował niezidentyfikowany (a według niektórych „nieziemski”) pasożyt, który daje o sobie znać przez pokrywające ich skórę wrzody, z których sterczą kolorowe włókienka. Niektórzy lekarze zajmujący się tzw. chorobą morgellonów twierdzą, że nie sposób ich zidentyfikować, inni zaś, że przypominają one twory nanotechnologii. Oficjalnie choroba morgellonów jednak nie istnieje, choć dotknięci nią ludzie apelowali do najwyższych władz USA, wciąż oczekując na decyzję odnośnie tego, co im właściwie jest.

Syndrom Morgellonów. Najdziwniejsza choroba świata atakuje
Horror zaczął się w sierpniu 2007 r. podczas wakacji w Nowej Anglii. Paul wraz z żoną i dwoma synami oglądał „Harry’ego Pottera” kiedy poczuł swędzenie i zaczął się drapać po nogach, rękach, klatce piersiowej – dosłownie wszędzie. Pomyślał, że to przez zapchlony fotel, jednak od tamtej pory ten 55-letni informatyk z Birmingham czuje świąd przez cały czas, nie wiedząc, co się z nim dzieje.

Kiedy Paul dotyka ran na swej skórze wyczuwa coś co przypomina kolce – drobne dziwne obce przedmioty przywodzące na myśl drzazgi. W 2008 r., aby zniwelować swędzenie żona przemywała mu plecy wacikiem nasączonym alkoholem. Zobaczyła na nim dziwny ciemnoniebieski odcień. Paul postanowił zakupić mikroskop i zbadał kawałek tego materiału. Odpowiedzi szukał także w Internecie i kiedy w wyszukiwarce wpisał słowa: „włókna, swędzenie, skóra”, wkrótce ją znalazł. Wszystkie symptomy się zgadzały. Cierpiał na nową przypadłość zwaną „chorobą morgellonów” (także „morgellonami”). Włókna były ponoć produktami tajemniczych organizmów pasożytujących w ciele człowieka. Im więcej czytał, tym bardziej był przekonany, że odpowiedź jaką znalazł była najgorszą z możliwych.

Mikroskopowe powiększenie włókien wrośniętych w tkankę dziecka, u którego wykryto chorobę morgellonów (za: Morgellons Research Foundation).

Nazwę „morgellony” wymyśliła w 2001 r. Amerykanka Mary Leitao, której syn skarżył się na opryszczkę wokół ust i uczucie pełzającego po skórze „robactwa”. Badając jego skórę zabawkowym mikroskopem, Leitao zobaczyła dziwne czerwone, niebieskie, czarne i białe włókna. Od tego czasu, jak twierdzą pracownicy powołanej przez nią Morgellons Research Foundation, udało się skontaktować z ponad 12000 ludzi dotkniętymi tą chorobą. Członkowie Fundacji Charlesa E. Holmana szacują, że chorzy „mieszkają na każdym kontynencie za wyjątkiem Antarktyki”. Tysiące z nich pisało do amerykańskiego Kongresu domagając się działań. W odpowiedzi na te prośby, ponad 40 senatorów, w tym Hillary Clinton, John McCain i Barack Obama zwróciło się do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) z prośbą o interwencję. W tym celu w 2006 r. stworzono specjalną grupę roboczą, której przyznano budżet w wysokości 1 miliona dolarów.

Jednym z cierpiących na morgellony jest piosenkarz Joni Mitchell, który skarży się na „dziwną nieuleczalną chorobę, która wydaje się pochodzić z kosmosu…

– Włókna w różnych kolorach wystają z mojej skóry: ich pochodzenie nie może być uznane za zwierzęce, roślinne lub mineralne. Morgellony to powolny, nieprzewidywalny zabójca – to terrorystyczna choroba, która prowadzi do zniszczenia wewnętrznych organów, unieruchamiając człowieka w łóżku”.

Jest to więc choroba nowa, przerażająca i niezwykle dziwna. Ale jeśli przyjrzeć się oficjalnemu stanowisku środowisk medycznych można odkryć fakt najdziwniejszy: choroba morgellonów nie istnieje. Oficjalnie.

Z Paulem spotykam się w pubie na przedmieściach Birmingham. Gdy pokazuje mi zdjęcia zebranych ze swej skóry włókien, na jego laptopie przewijają się ponure obrazy. Są tam rany, bąble, włosy z nosa, wszystko powiększone 200-krotnie. Na każdym zdjęciu widać małe kolorowe włókna. – Czy to ekskrementy? – pyta Paul. – Produkt uboczny? Kelnerka przechodzi obok stolika z sałatką na tacy, a Paul wskazuje na zdjęcie sączącej się rany. – Czy to ich aparat oddechowy?

Paul nieświadomie wbija paznokcie w skórę tuż u brzegu swych szortów. Jego ręce i nogi pokryte są większymi i mniejszymi ranami oraz bliznami. Widział się już z całym szeregiem ekspertów – dermatologami, alergologami, specjalistami od chorób zakaźnych. Najczęściej ich diagnoza jest zgodna z tą, jaką wydał pierwszy z dermatologów, do którego się zwrócił: urojona parazytoza (ang. delusions of parasitosis – DOP), stan psychiczny, w którym ludzie błędnie wierzą, że są zakażeni pasożytami skóry.

Ta szczególna forma DOP uważana jest za wyjątkową, gdyż rozpowszechniła się za pośrednictwem Internetu. Podczas gdy w przeszłości epizody masowej histerii były ograniczone do małych społeczności, dzisiaj wyimaginowane objawy mogą rozprzestrzeniać się o wiele szerzej i szybciej dzięki sieci.

Paul nie jest przekonany co do tej diagnozy. Wszędzie nosi ze sobą żel do przemywania skóry, bierze cztery prysznice dziennie i oczyszcza parą swoje ubrania. Stres czyni go nerwowym. Ma trudności z koncentracją i dostosowaniem się do rytmu pracy.

Czy wspominał o tych myślach lekarzom?

– Nie, ponieważ mówienie o tym nadaje sprawie psychiczny aspekt – potwierdza diagnozę DOP. A to jest absolutnie fizyczne, spójrz!

Dowody na ekranie jego komputera wydają się być przekonujące. Włókna znacznie cieńsze niż włosy i wydobywają się z porów jego skóry. Ale czym są? Jak tam się dostały? Aby się tego dowiedzieć wyruszam na IV Doroczną Konferencję Morgellonów w Austin w Teksasie, aby spotkać się z biologiem molekularnym, który nie wierzy w medyczne diagnozy. Przeciwnie, twierdzi on, że badania jakie zlecił wskazują na zupełnie „nieziemskie” pochodzenie włókien.

Dr Randy Wymore

Wiosną 2005 roku Randy Wymore, profesor farmakologii na Oklahoma State University, natknął się na artykuł o morgellonach. Czytając o włóknach, które wedle pacjentów były produktem ubocznym jakichś pasożytów pomyślał, że jest to dość łatwe do zweryfikowania . Skierował on do chorych prośbę o przysłanie swych próbek, a następnie porównał je z próbkami bawełny, nylonu, dywanów i zasłon. Badając je pod mikroskopem doznał szoku. Przysłane włókna wyglądały zupełnie inaczej! Wymore zlecił wykonanie analizy włókien laboratorium kryminalistycznemu w Tusla. Zaraz po rozpoczęciu analizy policjant z 28-letnim doświadczeniem miał powiedzieć: – Nie sądzę abym kiedyś coś takiego widział. Fragmenty „morgellonów” nie pasowały do żadnego z 800 włókien w bazie danych, ani do żadnego z 85000 znanych związków organicznych. Ogrzał też jedno z włókien do temperatury 600 stopni i ze zdumieniem stwierdził, że nie spaliło się. Pod koniec dnia Wymore stwierdził: – Dzieje się tu coś dziwnego. Coś, czego w ogóle nie rozumiemy.

W ubiegłym roku zwrócił się do kilku komercyjnych laboratoriów z prośbą o przeprowadzenie kolejnych testów, ale z chwilą gdy te dowiadywały się, że chodzi o morgellony, rezygnowały. Wreszcie Wymore znalazł laboratorium gotowe do podjęcia się analiz. To właśnie te wyniki zostaną ujawnione w trakcie dwudniowej konferencji.

Godzinę jazdy na południe od Austin, w holu centrum kongresowego Woods Westoak Baptist Church przy bufecie podczas śniadania gromadzą się osoby cierpiące na chorobę morgellonów z USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec i Meksyku. W zgiełku słychać fragmenty ich opinii: – Mieszam wazelinę z siarką i smaruję całe ciało, – Im bardziej starasz się udowodnić, że nie jesteś szalony, tym bardziej oni myślą, że taki jesteś, – Całe środowisko medyczne jest tego częścią, – Nie chcę mówić, że to spisek, ale…

U większości uczestników konferencji zdiagnozowano DOP, to fakt, który zirytował jednego z pierwszych prelegentów, dr Grega Smith’a, pediatrę z 28-letnim doświadczeniem: – To jest moralnie i etycznie złe! Więc pozwólcie, że złoże oświadczenie polityczne. Następnie lekarz ściąga bluzę by odsłonić napis na koszulce „DOP” przekreślone czerwoną linią. „Nigdy więcej!” krzyczy a sala klaszcze. – Nigdy więcej!

Później Smith powiedział mi, że cierpi od 2004 roku. – Przełożyłem przez ramię sweter, który miałem na sobie w ogrodzie i poczułem intensywne pieczenie. Myślałem, że to kolce kaktusa. Zacząłem ich szukać by się pozbyć, ale po chwili czułem to już na całym ciele. Opisuje to jako „prawie obsesję. Po prostu nie możesz przestać tego szukać. Czujesz, że coś próbuje wydostać ci się przez skórę i myślisz tylko o tym, aby to wyciągnąć. A kiedy się uda czujesz niesamowitą ulgę.

Smith pokazuje skórę pokrytą zasklepionymi bliznami. Choć nadal czasem swędzi, zmiany skórne wydają się być wyleczone. Jeśli, jak wierzą chorzy rany nie są samookaleczeniami, ale spowodowane są przez włókna tworzone przez pasożyty, jak to jest możliwe?

– Ja zupełnie przestałem się drapać – mówi Smith.

Tego wieczoru w pobliskiej restauracji spotykam Margot, położną z Ramsgate, która zażywa kąpieli w roztworze bielącym, aby pozbyć się morgellonów. Opisuje ona jak uzbrojona w szkło powiększające i pincetę wyciągała „czarne pasemka” z włosów i twarzy, które pokazała dermatologowi. Zdiagnozowano u niej DOP.

Następnie natykam się na Randy Wymore’a. Jest szczupłym mężczyzną w wykrochmalonej koszuli i pomarańczowym krawacie. – Nie mamy jeszcze dokładnych wyników badań z Tusla – przyznaje. Dotychczas laboratorium znalazło wśród próbek włókien: nylon, bawełnę, włosy ludzkie, grzyby, sierść gryzoni, pierze gęsi lub kaczek.

To nieco rozczarowujące…

Pochylił głowę na bok i uśmiechnął się. – Jest to w przeważającej części rozczarowujące, ale było kilka włókien celulozy i jeszcze jedno nieznane. Na chwilę przerwał. – Powiedzieli, że to włókno grzybów ale nie są całkiem przekonani – dodał.

Kolorowe włókna brane przez osoby cierpiące na syndrom morgellonów za oznaki posiadania pasożyta. W wielu wypadkach okazywało się, że to włosy, nitki lub inne przylepiające się do skóry elementy.

Następnego dnia dr Ginger Savely, która twierdzi, że wyleczyła ponad 500 osób, prowadzi nieformalną rozmowę w sali konferencyjnej. Wokół stołów siedzą zdesperowani ludzie. – Widziałam włókna na moich okularach – mówi jedna z nich. – Jeden z moich lekarzy uważa, że jest to nanotechnologia – dodaje ktoś inny. – Zostałem zaatakowany przez rój czegoś w rodzaju małych os, które wstrzykiwały coś pod moją skórę. – Pełno tego robactwa jest w transporcie publicznym. Nigdy nie stawiajcie walizki na podłodze w pociągu – dodaje ktoś inny.

– Mówienie ludziom, że mają urojenia jest bardzo rozczarowujące – mówi Savely. Potem popadają oni w depresję. Kto by nie popadł. Kolejny etap jest zwykle obsesyjno-kompulsywny – zwracają uwagę na ciało w sposób bardzo szczegółowy.

Powracam do sali konferencyjnej, gdzie widzę Margot, która z pomocą Ipad’a bada swoje ciało. Wpadam na pomysł.

– Czy mogę spróbować? – pytam.

Przykładam obiektyw do mojej dłoni i od razu widzę włókna. Grupa osób wokół mnie zamiera. – Czy miałeś czyste ręce? – pyta Margot. Podaje mi nawilżoną chusteczkę. Wycieram dłoń i próbuję ponownie. Widzę jeszcze więcej włókien. Wycieram po raz drugi. Znowu je widzę. Margot patrzy na mnie wilgotnymi, przepraszającymi oczami. – Martwisz się?. Kładzie pocieszająco dłoń na moim ramieniu. – Och, nie martw się. Jestem pewna, że tego nie złapałeś.

Będąc z powrotem w Londynie w czasopiśmie „Dermatologic Therapy” znajduję artykuł z 2008 roku nt. morgellonach. Opisuje on pacjentów obserwujących skórę w sposób ciągły w celu wyciągnięcia „organizmów”, posiadających „obsesyjne rytuały mycia i częstych kąpieli” oraz zwracających się do wielu lekarzy takich jak specjaliści od chorób zakaźnych i dermatolodzy – wszystkie te zachowania odpowiadają DOP (W przypadku leczenia, autorzy zalecają przepisywanie łagodnych maści przeciw pasożytniczych w celu budowania zaufania pacjenta, a także leków przeciwpsychotycznych).

Po znalezieniu „włókien” na własnej ręce jestem przekonany, że morgellony to rodzaj XXI-wiecznego zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego rozprzestrzeniającego się za pośrednictwem Internetu, a włókna są – jak wskazały wyniki z laboratoriów Wymore’a – cząstkami rzeczy, które towarzyszą nam cały czas: skrawkami materiałów, pyłkami, włosami, sierścią i tak dalej.

Jest jednak jeden element, które mnie niepokoił. Zarówno u Paula jak i u Grega choroba morgellonów rozpoczęła się od eksplozji swędzenia. Teraz to dotyczy mnie: w nocy po moim spotkaniu z Paulem nie mogłem spać ciągle się drapiąc. Wziąłem dwa prysznice przed snem, a kolejny w nocy. Przez cały czas trwania konferencji byłem wymęczony nieustannym drapaniem się. Dlaczego to jest tak zaraźliwe?

Kontaktuję się z dr Anne Louise Oaklander, profesorem w Harvard Medical School i prawdopodobnie jedynym neurologiem na świecie specjalizującym się w problemie swędzenia. Wysyłam jej e-maila opisując chorobę morgellonów i wskazując, że jest to chyba jakaś forma DOP. Kiedy spotykamy się i rozmawiamy okazuje się, że ona wie wszystko o morgellonach.

– Z mojego doświadczenia wiem, że pacjenci cierpiący na chorobę morgellonów robią co mogą aby poczuć objawy. Cierpią na przewlekłe świerzbienie i choroba ta pozostaje nierozpoznana. Są dyskryminowani przez placówki medyczne i proszę to wyraźnie podkreślić – dodaje.

Włókna wydostające się spod skóry osób cierpiących na syndrom morgellonów. Mary Leitao, która nagłośniła całą sprawę i wymyśliła nazwę przypadłości, zaczerpnęła ją z XVII-wiecznej powieści opisującej podobną przypadłość u Francuskich dzieci.

W 1987 r. niemieccy badacze odkryli, że swędzenie nie jest słabą formą bólu, za którą je zawsze uważano, bowiem posiada własny oddzielny specjalistyczny system nerwowy. Podczas gdy nerw bólowy ma wyznaczony zakres działania do ok. milimetra, nerw świądu może wychwycić zaburzenia skórne na przestrzeni ok. 7.5 cm.

Oaklander doszła do wniosku, że swędzenie zostało wymyślone przez ewolucję po to, aby ludzie instynktownie pozbywali się niebezpiecznych insektów. Kiedy dla przykładu, na naszej skórze siada komar, trudno wyczuć opór jego nóg na skórze. Nasza akcja to jednak w rzeczywistości rodzaj neurologicznego alarmu, który w pewnych przypadkach może działać nieprawidłowo. W innych ów alarm może pojawiać się nawet wtedy, kiedy nic nie dotyka ich skóry.

Właśnie to, według Oaklander, dzieje się z pacjentami z morgellonami. Jak mówi: – Niestety, kiedy przytrafia się coś takiego, dermatolodzy nie mogą znaleźć wyjaśnień i szukają przyczyn psychologicznych. Nie oznacza to, ze nie ma pacjentów, którzy nie mają problemu psychiatrycznego. Inni mogą także cierpieć na iluzje związane z niezdiagnozowaną przypadłościa neuropatyczną.

Niebawem CDC ma zamiar opublikować długo oczekiwane studium poświęcone tej chorobie. Jeśli okaże się, że wersja Oaklandem jest poprawna, tajemnica morgellonów zostanie w dużej części wyjaśniona. Odpowie to nam na wiele innych pytań, takich jak np. to, dlaczego liszaje Grega Smitha przestały się rozwijać, kiedy zwyczajnie przestał się on drapać oraz dlaczego każdy z nas może znaleźć u siebie podobne włókna zbierane ze środowiska. Co więcej, jeśli morgellony okażą się nie rzeczywistą chorobą a kombinacją symptomów, u źródła których mogą leżeć inne schorzenia, będzie to związane z opinią Savely, która przyznaje, iż „jest ciągle zaskoczona tym, że leczenie, które pomaga jednej osobie, całkowicie nie działa na innych. Każdy pacjent jest jak inna gra.”

 http://infra.org.pl/

Wikipedia na ten temat:

Choroba (syndrom) Morgellonów (ang. Morgellons diseaseMorgellons syndrome), w polskich mediach określana mianem „morgellonka”[1] – rzekome schorzenie skórne mające charakteryzować się szpecącymi ranami, obecnością na skórze i pod nią różnokolorowych włókien nieznanego pochodzenia oraz odnoszeniem przez pacjenta wrażenia pełzania robaków pod jego skórą. Liczne przypadki takiego stanu odnotowano u pacjentów w stanach TeksasFloryda i Kalifornia w Stanach Zjednoczonych. Zdania naukowców na ten temat początkowo były podzielone. Część lekarzy uważa „chorobę Morgellonów” za objaw halucynozy pasożytniczej. Jednak Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób (CDC) – amerykańska agencja rządowa zajmująca się zapobieganiem, monitoringiem i zwalczaniem chorób – wobec dużej liczby zgłaszanych przypadków, podjęła działania zmierzające do zbadania zjawiska i w 2008 stwierdziła, że nie wiadomo jeszcze, czy jest to nowa jednostka chorobowa[2]. Dopiero w styczniu 2012 opublikowano wyniki badań CDC, które wykazały, że w ciałach pacjentów brak jest obcych organizmów, a tajemnicze włókna pochodzą z ubrań; badacze nie wykryli żadnego czynnika związanego z kondycją pacjenta lub inwazją pasożytniczą wywołującego objawy syndromu, podobnie jak w przypadku halucynozy pasożytniczej[3].

Terminu „Morgellons disease” użył po raz pierwszy w 1674 angielski lekarz Sir Thomas Browne opisując podobne schorzenie[4].

W 2002 Mary Leitao z Pensylwanii użyła tej nazwy dla określenia dolegliwości, jakie spotkały jej dwuletniego syna.

Dziwne włókna spadły z nieba we Francji

Tajemnicze włókniste nitki spadły z nieba nad Francją. Mieszkańcy, a także lokalne władze, są bardzo zaskoczeni. Zjawisko zaobserwowano 11 listopada w okolicachmiast Drome i Ardeche.

File 19497

http://innemedium.pl/wiadomosc/dziwne-wlokna-spadly-nieba-we-francji

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, ANOMALIE W KOSMOSIE, CIEKAWOSTKI, FILOZOFIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, PARANORMAL, POLITYKA, SEKTY, SF, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, Uncategorized, WAŻNE, ZJAWISKA PARANORMALNE | Leave a Comment »

450 g tej trucizny teoretycznie mogłoby zlikwidować całą ludzkość

Posted by edgier25 w dniu 17 października 2013


Naukowcy odkryli śmiertelnie niebezpieczną substancję

Naukowcy utajnili informacje dotyczące nowej trującej substancji, która jest tak toksyczna, że może być stosowana jako nowa broń chemiczna – alarmuje serwis internetowy „dailymail.co.uk”. 

Toksyna botulinowa jest wytwarzana przez bakterie Clostridium botulinum – i jest to najbardziej toksyczna ze znanych i zbadanych substancji. Naukowcy odkryli dotąd siedem typów botuliny. Jedna z nich – toksyna botulinowa typu A znana jest w medycynie od wielu lat. Początkowo znalazła zastosowanie w leczeniu szyjnych dystonii, spazmów mięśniowych, porażeń nerwów twarzy, a szczególnie tików nerwowych, zeza i kurczu powiek, a także nietrzymania moczu. Dopiero od kilku lat używana jest w chirurgii estetycznej – w terapii zmarszczek twarzy. Naukowcy zbadali wszystkie typy botuliny – trzy z nich są groźne dla człowieka. 

– 450 g tej trucizny teoretycznie mogłoby zlikwidować całą ludzkość – takie zdanie jest zamieszczone przy opisie bakterii Clostridium botulinum w Wikipedii. Toksyna botulinowa jako neurotoksyna ma potężny wpływ układ nerwowy – może blokować sygnały wysyłane do mózgu lub do różnych mięśni przez komórki nerwowe. Może to prowadzić do częściowego paraliżu. 

Eksperci swoje badania opublikowali w „The Journal of Infectious Diseases”. Pominęli jednak wiele ważnych informacji, ze względu na to, iż podanie tych informacji mogłoby zagrozić bezpieczeństwuludzi. Dlatego do czasu opracowania metod leczenia w przypadku zatrucia tą toksyną zdecydowano o utajnieniu danych. 

http://wiadomosci.wp.pl

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, SEKTY, Uncategorized, WAŻNE | Otagowane: , | Leave a Comment »

Wkrótce może być uśmiercanych rocznie aż 650 chorych noworodków.

Posted by edgier25 w dniu 29 sierpnia 2013


Kraje Beneluksu chcą eutanazji noworodków

W Holandii już wkrótce może być uśmiercanych rocznie aż 650 chorych noworodków. Wszystko to zgodnie z prawem i na wyraźną prośbę rodziców. Czy to objaw medycznej bezsilności czy pozostałość po nazistowskiej eugenice?

Jeden zastrzyk szybko "załatwi sprawę"? /©123RF/PICSEL

Tematyka aborcji i eutanazji budzi ogromne kontrowersje, niezależnie od miejsca na Ziemi. Etycy biją na alarm, a politycy podejmują coraz śmielsze kroki w celu legalizacji tych procederów. Świat jest jeszcze bardziej oburzony, kiedy chodzi o zjawisko legalnej eutanazji noworodków. Ta, w uzasadnionych przypadkach, jest już dozwolona (a dokładniej: nie jest zabroniona) w kilku europejskich krajach słynących z liberalnego podejścia do sfery życia i śmierci.

Tylko dla dorosłych

Podczas gdy w wielu państwach trwają burzliwe dyskusje dotyczące praw kobiet do usunięcia ciąży, w Holandii została wprowadzona regulacja pozwalająca przeprowadzać eutanazję na dopiero co narodzonych dzieciach. W Królestwie Niderlandów eutanazja już dobrych kilka lat temu zeszła z pierwszych stron gazet. Zalegalizowano ją w 2002 r., a wcześniej przez ponad 30 lat była praktyką, na którą świadomie przymykano oczy. Teraz, jeżeli stosuje się ją w uzasadnionych przypadkach, nie jest karana jak zabójstwo.

Eutanazja dotyczy coraz młodszych osób. W wyjątkowych przypadkach o dobrowolnej śmierci mogą decydować dzieci 12-letnie, przy czym poniżej 16. roku życia konieczna jest zgoda rodziców. Środowisko medyczne chce pójść jeszcze dalej, wprowadzając w życie tzw. Protokół z Groningen.Ten stworzony w 2004 r. przez holenderskiego lekarza Eduarda Verhagena dokument zawiera wytyczne dotyczące postępowania z nieuleczalnie chorymi i poważnie cierpiącymi noworodkami. Nie legalizuje on eutanazji nowo narodzonych dzieci, a określa warunki, które muszą zostać spełnione, by lekarz mógł liczyć na odstąpienie od kary.

Protokół z Groningen pozostawia zatem furtkę do legalnych eutanazji na noworodkach, mając poparcie Królewskiego Stowarzyszenia Medycznego w Holandii (KNMG). Część naukowców postuluje, że eutanazja wśród dzieci powinna nie tylko być dopuszczalna, ale w niektórych przypadkach wręcz konieczna.

Przywołuje to na myśl skojarzenia z odległą Spartą, w której najsłabsze noworodki zrzucano ze skały lub czasy barbarzyńskiego Holokaustu. Nowo narodzone dzieci nie są w stanie dosłownie zakomunikować poziomu bólu, który odczuwają. Jego skalę określają takie symptomy jak ciśnienie krwi, tempo bicia serca oraz szybkość oddechu. W jakich sytuacjach zabójstwo z litości jest uzasadnione? Verhagen, twórca Protokołu z Groningen, jasno to precyzuje:

– Istnieje grupa dzieci, którym współczesna medycyna nie może w żaden sposób pomóc, a które dodatkowo, w mniemaniu rodziców, doświadczają niedającego się znieść cierpienia. Te dzieci są szare i zimne. Nawet jeżeli przeżyją kilka newralgicznych godzin po porodzie, będą miały bardzo niską jakość życia. W takim przypadku leczenie nie jest w najlepszym interesie pacjenta, a żadne środki łagodzące cierpienie nie przyniosą skutku – komentuje Verhagen.

Ewentualna prośba rodziców o eutanazję noworodka nie ma żadnej mocy prawnej, ale może być zaakceptowana pod kilkoma warunkami:

– rokowania przyszłego stanu pacjenta są pewne;

– schorzenie jest ściśle związane z obecnym, nieznośnym cierpieniem;

– diagnoza, rokowania i doświadczenie cierpienia muszą być potwierdzone przez przynajmniej jednego lekarza, który nie zajmuje się bezpośrednio dzieckiem;

– rodzice wyrażają świadomą zgodę na eutanazję;

– procedura musi być wykonana zgodnie z obowiązującymi standardami medycznymi – poprzez podanie zastrzyku zwiotczającego mięśnie dziecka.

Protokół z Groningen jest akceptowany na oddziale pediatrycznym uniwersyteckiej kliniki w Groningen, ale członkowie ogólnoholenderskiego stowarzyszenia lekarskiego chcą, by praktykę tę stosować na terenie całego kraju. Resort zdrowia powołał specjalną komisję, która rozpatruje każdy zgłoszony przypadek takiego zabiegu, ale wkrótce może się to zmienić. Zabiegom niedobrowolnego zakończenia życia mają być poddawane dzieci z wrodzonymi wadami, nieludzko cierpiące i takie, których „przetrwanie jest uwarunkowane przyłączeniem do maszyn podtrzymujących funkcje życiowe”. Takie „humanitarne” akty eutanazji mają stać się powszechne w Holandii, jeszcze nawet w 2013 r.

– Chodzi tu o ujawnienie i nadanie form prawnych procederowi, który i tak ma miejsce w wielu szpitalach – wyjaśnił Verhagen.

Według nieoficjalnych szacunków, co roku lekarze uśmiercają od kilkunastu do kilkudziesięciu dzieci nierokujących żadnych nadziei na poprawę. Nie we wszystkich przypadkach „ostatecznego rozwiązania” rodzice wiedzą, co spowodowało odejście ich dzieci. Wolą żyć w nieświadomości i oszukiwać siebie, że to naturalna kolej rzeczy.

– Rodzice chcą oszczędzić cierpienia dzieciom, ale nie chcą też przyczyniać się do ich śmierci. Dlatego w przypadku zabiegów eutanazji noworodków decydujący głos powinien należeć do lekarza – dodał twórca Protokołu z Groningen.

Ale nawet najlepiej wyszkolony lekarz nie może zadecydować, kiedy zaczyna się cierpienie nie do zniesienia, gdyż ból jest uczuciem subiektywnym. To jeden z argumentów najczęściej powielanych przez przeciwników eutanazji dzieci.

– Jeżeli rozszerzymy stosowanie eutanazji na tych, za których to my podejmujemy decyzję, że śmierć jest lepsza niż agonia, wkroczymy na bardzo niebezpieczny grunt. Będziemy mieć krew na rękach i szybko okaże się, że przypadków dzieci nierokujących jest znacznie więcej, niż przypuszczaliśmy – powiedział Henk Jochemsen z Lindeboom Instituut, jeden z przeciwników eutanazji noworodków.

Eutanazja noworodków to pozostałość po nazistowskiej eugenice? /©123RF/PICSEL

– Posiadanie dziecka chorego może być destrukcyjne dla jego rodziców i rodzeństwa. Noworodki nie mają statusu osoby i w moim odczuciu ich eutanazja jest moralnie dozwolona – powiedział Peter Singer, australijski etyk, z którego podręczników uczą się m.in. studenci w Polsce.

Eksperymentalnym programom dziecięcej eutanazji w Holandii przygląda się cały świat. Ich przykładem poszła już Belgia i Luksemburg, a następne państwa już ustawiają się w kolejce (Wielka Brytania). Mimo że eutanazja w jakiejkolwiek postaci przez wielu jest uznawana za „pogwałcenie prawa boskiego, zbrodnię przeciwko godności ludzkiej i atak na człowieczeństwo”, to jest regularnie stosowana w wielu rejonach świata.

– Zajmuję się leczeniem raka i widziałem już wielu młodych ludzi w wieku 15-16 lat, którzy cierpieli z powodu nowotworu bardziej niż dorośli. Byli oni dojrzali do podjęcia świadomej decyzji o dobrowolnym zakończeniu swojego cierpienia – powiedział Wim Distelmans, onkolog stojący na czele federalnej Komisji Kontroli i Oceny, do której są zgłaszane wszystkie legalne przypadki eutanazji w Belgii. Dlatego też, według niego uzasadnione jest obniżenie wieku osób mogących ubiegać się o eutanazję w wyjątkowych przypadkach poniżej 18. roku życia.

Według szacunkowych danych, nawet 650 spośród 175 000 dzieci rodzących się w Holandii co roku, może zostać poddanych eutanazji, gdyż spełniają one wytyczne ustanowione w Protokole z Groningen. Ale ostateczne kryterium – poziomu cierpienia i jakości życia – nie daje się zamknąć w ramy definicji naukowej. Nie żyjemy w Sparcie, w której prawo do życia zarezerwowane było tylko dla najsilniejszych.

Czy już wkrótce płody będą rozwijać się w sztucznych macicach? (Fot. Mondolithic Studios) /materiały prasowe

 

http://nt.interia.pl/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-czy-w-przyszlosci-kobiety-juz-nie-beda-rodzic-dzieci,nId,965234?parametr=embed_tyt_zdj_lead

edgier25

 

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, Każdy ch... na swój strój, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SEKTY, Uncategorized, WAŻNE | Leave a Comment »

STOWARZYSZENIE FIZJOTERAPIA POLSKA – około 200 dni do rozpoczęcia terapii po złamaniu ręki…?

Posted by edgier25 w dniu 3 sierpnia 2013


UWAGA PROTEST! 

W dniu 10.07.2013 Ministerstwo Zdrowia opublikowało na swoich stronach projekt koszyka świadczeń gwarantowanych, w którym zawarte są min. usługi z zakresu rehabilitacji kliknij aby zapoznać się z projektem.

Jako największe Stowarzyszenie zrzeszające Fizjoterapeutów w Polsce uważamy, że propozycje tam zawarte jeszcze bardziej ograniczą dostęp  Pacjentów do usług fizjoterapeutycznych. W dalszym ciągu z niezrozumiałych dla nas względów istotną, a wręcz najważniejszą rolę w tym projekcie odgrywa lekarz  specjalista  Rehabilitacji  medycznej, balneologii lub medycyny fizykalnej. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej na dzień 30 kwietnia 2012 w Polsce czynnych zawodowo jest tylko 1695 lekarzy rehabilitacji medycznej wraz z rezydentami oraz lekarzami balneologii i medycyny fizykalnej stanowią grupę 2188 specjalistów. Co w naszej opinii jest największym ograniczeniem w dostępie Pacjentów do profesjonalnych usług u 60 tysięcy  fizjoterapeutów, co samo w sobie generuje kilkumiesięczne kolejki i dodatkowe koszty usprawniania powikłań powstałe w wyniku zaniechania działań terapeutycznych kliknij aby zapoznać się z opracowanym przez SFP grafem pokazującym dostęp do fizjoterapii.

Systemy Publicznej Opieki Zdrowotnej w krajach członkowskich UE  oraz Australii, Nowej Zelandii, USA, od kilkudziesięciu lat ułatwiają i przyspieszają Pacjentom dostęp do fizjoterapii, która jak wykazało wiele badań naukowych okazała się jednym z najskuteczniejszych i najtańszych sposobów pomocy Pacjentom ze schorzeniami z różnych dziedzin medycyny.

Nie jest też dla nas zrozumiałe dlaczego składki na ubezpieczenie zdrowotne polskich  podatników mają przez kolejne lata dalej być marnotrawione na „zdublowaną” poradę lekarską skoro rozporządzenie zakłada, że do poradni Rehabilitacji skierowani są Pacjenci uprzednio  już zdiagnozowani przez lekarzy specjalistów lub lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i powinni trafiać z diagnozą bezpośrednio do fizjoterapeuty. Zwłaszcza, że zaproponowany w rozporządzeniu poziom kompetencji fizjoterapeuty zasadniczo nie różni się od poziomu kompetencji lekarza specjalisty rehabilitacji medycznej. Studia Fizjoterapii w pierwszym poziomie szkolenia –  licencjat zawierają około 3000 godzin edukacyjnych,  w których zawarte są przedmioty dotyczące takich zagadnień jak: anatomia, fizjologia, biomechanika, patofizjologia i wiele innych, które przygotowują studenta do pracy z pacjentem na podłożu teoretycznym i co najważniejsze praktycznym. Drugi stopień studiów – studia magisterskie zawierają około 2000 godzin,  podczas których student fizjoterapii doskonali warsztat terapeutyczny  oraz uczy się dodatkowo min.: psychologii, socjologii, pedagogiki oraz  poznaje sposoby prowadzenia badań  naukowych w zakresie fizjoterapii. A po ukończeniu studiów kształci się ustawicznie na specjalistycznych szkoleniach i kursach podyplomowych uznanych międzynarodowych metod fizjoterapeutycznych.

Tym bardziej niezrozumiała jest dla nas promowana przez MZ rola lekarza specjalisty Rehabilitacji medycznej jako pośrednika pomiędzy kierującym na rehabilitacje lekarzem specjalistą a fizjoterapeutą. Dlatego w imieniu swoim i naszych pacjentów pytamyCzy Państwo Polskie w dobie kryzysu stać na to, aby zamiast leczyć i przywracać sprawność i zdolność do podejmowania pracy „wyrabiać punkty”, i realizować partykularne interesy wąskiej, zanikającej grupy zawodowej lekarzy Rehabilitacji medycznej?. Szokującym dla nas faktem jest również to, że Ministerstwo Zdrowia w projekcie świadczeń gwarantowanych  w żaden sposób nie przewiduje dokumentacji postępów pacjenta podczas terapii. Od niemal 15 lat systemy medyczne w Unii Europejskiej  oraz w większości krajów na  Świecie korzystają z dokumentacji  opartej na  Międzynarodowej Klasyfikacji Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia  (ang. International Classification of Functioning, Disability and Heath, ICF, WHO 2001), gdzie głównym kryterium jest skuteczność terapii i uzyskiwany efekt.  Dlatego trudnym do zrozumienia jest dla nas fakt, że Polski podatnik ma być przymusową ofiarą przestarzałych opracowanych w latach 50-tych, mało skutecznych i przez to bardzo drogich procedur usprawniania.  Podstawowe procedury zapisane w koszyku świadczeń gwarantowanych  zabiegi fizykalne: laser, pole magnetyczne, elektroterapia, światłolecznictwo i inne oraz wszelkiego rodzaju tzw. ćwiczenia w systemie odciążenia UGUL lub innym spełniającym te warunki,  nie znajduje żadnego uzasadnienia w obiektywnych badaniach naukowych (ang. Evidence Based Medicine – EBM)kliknij aby przeczytać wyniki badań EBPG (Europenion Back Pain Group).

A planowanie i rozliczanie   wielomilionowych kontraktów  na podstawie listy obecności za wykonane procedury bez zdefiniowania celu, oraz kontroli uzyskanych efektów jest absurdem, graniczącym z marnotrawstwem środków publicznych.

Dlaczego MZ dysponuje pieniędzmi społecznymi (nasze składki) bez konsultacji, np. ze Stowarzyszeniami Pacjentów, którzy na co dzień borykają się z problemem dostępu do rehabilitacji i Fizjoterapii i najobiektywniej odpowiedzieliby na pytanie co jest im potrzebne, a co nie. kliknij aby zobaczyć kto ma konsultować projekt.

Szanowni Państwo  do 12 sierpnia 2013 jest czas, aby zaprotestować przeciwko temu projektowi, im więcej osób aktywnie zaprotestuje tym większa szansa, że nasi władni jeszcze raz zastanowią się czy w dzisiejszych czasach można tak marnotrawić pieniądze, które my im wszyscy co miesiąc przekazujemy w nadziei, że będą wydawane sensownie.


Prosimy o wysyłanie e-maili na skrzynkę do MZ

uwagi-rehabilitacja.lecznicza@mz.gov.pl oraz  kancelaria@mz.gov.pl 

w dniu 04 sierpnia 2013 roku od godz. 08.00 z następującą treścią:


„Stanowczo protestuję przeciwko propozycji MZ z dnia 10.07.2013 dotyczącej koszyka usług gwarantowanych w dziedzinie rehabilitacji. Żądam, aby każdy pacjent RP miał bezpośredni dostęp do Fizjoterapeuty po postawieniu diagnozy przez lekarza specjalistę, tak jak to ma miejsce w większości krajów Unii Europejskiej.

edgier25

snapAHD030 2013-08-04, 01_21_27 snapAHD031 2013-08-04, 01_21_55

Posted in MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, WAŻNE | Leave a Comment »

yersinia pestis – Mają zarazki czarnej śmierci?

Posted by edgier25 w dniu 30 lipca 2013


„Czarna śmierć” zabiła w Europie 100 milionów ludzi. Po ponad 650 latach od tej zarazy naukowcy odtworzyli kod genetyczny zarazków, które ją wywołały. Po co to zrobili? Przecież była to największa epidemia w historii ludzkości!

Naukowcy wyodrębnili fragmenty DNA wyjątkowo zabójczej bakterii dżumy.

Materiał do badań wzięli z zębów ofiar „czarnej śmierci”.  Ich ciała znaleziono w Londynie. Naukowcy mówią, że odkryty przez nich „patogen” jest protoplastą wszystkich współczesnych epidemii. Swoje badania opublikowali w czasopiśmie Nature. Badacze sugerują w nich, że wybuch zarazy w XIV wieku był pierwszą zupełnie odmienną pandemią dżumy w historii ludzkości.

Bakteria yersinia pestis w latach 1347-53 wywołała gigantyczną zarazę. Chorobę przenosiły pchły żyjące na szczurach. Epidemia zabiła od 50 do 100 milionów ludzi. To 1/3 wszystkich mieszkańców średniowiecznej Europy.

Badacze wierzą, że dzięki poznaniu mechanizmów zakażenia, w przyszłości będą mogli zapobiegać takim chorobom jak gorączka krwotoczna. Sceptycy i pesymiści obawiają się jednak, że podobne badania mogą doprowadzić do uwolnienia odtworzonych zarazków i ponownego wybuchu epidemii. Niektórzy pytają wprost – czy naukowcy rzeczywiście prowadza swoje badania dla dobra ludzkości, czy może po to, by wyprodukować super skuteczną broń biologiczną?

Czarna śmierć (łac. mors nigra) swoją nazwę wzięła od rozległych zmian martwiczo-zgorzelinowych na skórze ofiar, przyjmujących ciemną barwę.

 Symbolem tej epidemii był charakterystyczny ubiór lekarzy, którzy zakładali specjalną maskę w kształcie ptasiego dzioba. Do maski wlewali wonne oleje, które  chroniły ich przed fetorem rozkładających się zwłok. Nie chroniły ich jednak przed zarazkami roznoszonymi przez pchły żyjące na szczurach. Zapowiedzią wybuchu epidemii były masowe zgony szczurów żyjących w miastach. Umierały one szybciej od ludzi, bo okres wylęgania choroby w ich organizmach był krótszy niż u człowieka. Co ciekawe, „czarna śmierć” oszczędziła jeden kraj. Jaki?   Polskę.

Profesor Johannes Krause z Uniwersytetu w Tybindze w Niemczech był członkiem zespołu, który badał zwłoki z Londynu. Według niego, wszystkie obecne szczepy groźnych bakterii krążące po świecie są bezpośrednio związane ze średniowieczną bakterią, która wywołała „czarną śmierć”.

– Okazuje się, że starożytny szczep yersinia pestis jest przodkiem wszystkich współczesnych groźnych epidemii, które mogą zagrażać ludziom – powiedział. – To babcia wszystkich plag to w dzisiejszych czasach.

Wcześniej naukowcy sądzili, że „czarna śmierci” była kolejną epidemią dżumy znanej od czasów starożytnych, m.in. w Grecji i Rzymie. Teraz uważają, że plagi te nie były spowodowane przez ten sam czynnik, który zaatakował ludzi w czasie średniowiecznej epidemii.

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SEKTY, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, WAŻNE | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

ZAGINĄŁ-ZAGINĘŁA ( pomóż w poszukiwaniach )

Posted by edgier25 w dniu 30 lipca 2013


edgier25

miziaforum

edgier25

Poszukiwana Maria Błachnio / fot. KSP

Zaginiona Maria Błachnio w dniu 13 lipca 2013 roku, około godziny 7.00, wraz z małoletnim dzieckiem (15-miesięczną córką) Ritą Kiecana,wyszła z Ośrodka dla Ofiar Przemocy w Rodzinie„Dom” w Warszawie przy ul. Walecznych i do chwili obecnej nie powróciła do miejsca zamieszkania, a także nie nawiązała kontaktu z opiekunami i rodziną.

Zaginiona ma 156 – 160 cm wzrostu, średnią budowę ciała, szatynowe włosy długości do ramion, owalną twarz, niebieskie oczy, prostolinijny nos, pełne uzębienie. Brak znaków szczególnych.

miziaforum

Posted in ANOMALIE W KOSMOSIE, Bliski wschód wojna w Iranie, CIEKAWOSTKI, HISTORIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, Każdy ch... na swój strój, KOŚCIÓŁ- WIARA, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, OWSIAK NA CELOWNIKU, PARANORMAL, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SEKTY, SF, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, TROSZKĘ ŻARTU, UFO, Uncategorized, WAŻNE, ZAGINĄŁ-ZAGINĘŁA, ZJAWISKA PARANORMALNE | Otagowane: , , | Leave a Comment »

Eutanazja i kryptanazja w UE.

Posted by edgier25 w dniu 29 lipca 2013


Ostrzeżenie: tekst zawiera drastyczne treści!

Czy macie państwo świadomość, że ponad 30% Holendrów przeniosło się do Niemieckich Kas Chorych, by uniknąć EUTANAZJI?

 

Ciekawskich niedowiarków zapraszam do Holandii, sami sprawdźcie jak ta maszynka do zabijania działa. Zobaczcie jak działa EUTANAZYJNE POGOTOWIE – typu mać – ratunkowego!

A wszystko pod szczytnym hasłem „skrócić cierpienie staruszkom”. Kto jest staruszkiem i jak bardzo cierpi wiedzą tylko ci co „proponują-wyjaśniają-pomagają ”MORDERCY!!!

Temat coraz częściej gości w „naszych” mediach tak nieśmiało: prawo do decydowania o własnym życiu , nieuleczalnie chory, skrócić męki i temu podobne pierdoły. Ale finał ma być jeden!

Po okresie produkcyjnym – na umowach śmieciowych – ŚMIETNIK!!!

Eutanazja i kryptanazja w Holandii

Dni temu kilka, córka koleżanki (mąż Holender) jechała do Holandii na… uroczystą eutanazję teściowej.

– Panie doktorze, mamy prośbę o przyśpieszenie „zabiegu” o dwa dni. Chcemy wyjechać w piątek po południu. Po drodze chcemy zajechać do Samanty, wczoraj miała urodziny. Jesteśmy zabukowani w sobotę rano na lot do Nicei. Mama przecież już podjęła decyzję. Bardzo prosimy. – Adrian położył na biurku doktora Markusa bilety lotnicze jako dowód, że o 9.30 w sobotę mają wylot na oczekiwane od roku wakacje.

Doktor Markus, lekarz dzielnicowy, od dwóch miesięcy na zlecenie Adriana i Emmy diagnozował mamę Adriana, 72 letnią Hertę, która od wielu lat chorowała na nieżyt jelit i niewydolność nerek. Jednak przekonywującym argumentem za eutanazją jest jej wiek – 72 lata, wystarczy, nażyła się!

Herta podczas wizyty dr. Markusa sama, bez jakiegokolwiek przymusu, stwierdziła, że prosi go o pomoc.

– Niech mi pan pomoże doktorze Markus – powiedziała to przy wszystkich obecnych przy jego wizycie. Czyli, niedwuznacznie wyraziła swoją wolę.

– Panie doktorze prosimy!

30 km na południe od Amsterdamu, w 3 tysięcznym mieścinie Wielingen, dziennikarka stołecznego gazety odkryła, że w tym sennym miasteczku żyją tylko młodzi ludzie. Nie ma w nim nikogo, kto żyje z emerytury! Raczkujące dzieciuchy, szkolne małolaty, agresywne zawodowe szczury, młodzi dziadkowie… A gdzie staruszkowie? Nie ma. Ani jednego w kawiarni, kościółku, na ulicy. Indagowani przypadkowi rozmówcy na rynku miasta, w urzędzie merostwa i w okolicznych pubach unikali odpowiedzi na pytania, gdzie są starsi jego mieszkańcy? Intuicją tchnięta dziennikarka zatrzymała swój samochód na parkingu spożywczego dyskonta i po niespełna godzinie zauważyła przemykającą postać kobiety, która – na jej oko – mogła mieć ponad sześćdziesiąt pięć lat.

– Poczekam jak wyjdzie – pomyślała. – Stanę w okolicach rozsuwalnych drzwi. Musi po zakupach wyjść. Jakoś ją zagadnę. Muszę pierwszym pytaniem zdobyć jej zaufanie, tylko czy będzie chciała ze mną rozmawiać?

Po niespełna 20 minutach starsza pani w kapelusiku nasuniętym głęboko na czoło szybkim krokiem opuszczała sklep. Jaga podbiegła do niej

– Dzień dobry, ja nie jestem tutejsza, ja z Amsterdamu, jestem dziennikarką. Chcę pani pomóc. Jestem godną zaufania osobą. Niech pani ze mną porozmawia, mogłabym być pani córką.

– Córką? – nieomal odkrzyknęła dama w kapelusiku – Córką! Pani nic nie rozumie, tu synowie i córki zabijają. Mordują ojców i matki. Chce pani coś wiedzieć, a chyba nie podejrzewa, że jest pani w mieście zbrodni.

Osłupiała Jaga patrzyła w oczy starszej pani wyczuwając, że ta waha się czy jej zaufać.

– Nie zawiedzie mnie Pani?

– Przysięgam! Pomogę ze wszystkich swoich sił. Nie jestem Holenderką. Pochodzę z Saksonii. Mój ojciec jest emigrantem z Polski. Jestem przyzwoitym człowiekiem, dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim, jeśli pani to cokolwiek mówi.

– Młoda osóbko Mówi mi to wiele. Ukończyłam historię i prawo na Uniwersytecie van Amsterdam. Jeśli mogę cię prosić chodźmy do mojego mieszkanka. Zapraszam na herbatę. Jeśli masz dostatecznie dużo czasu, dostaniesz materiał na wiele lat twojego życia.

Po drugiej filiżance herbaty Sanne wyjęła z sekretarzyka dyplomy uniwersyteckie. Czekała na zauważenie przez Jagę ocen obydwu dyplomów. Oba były oznaczone ocena bardzo dobrą. Jaga nie omieszkała pogratulować wysokich ocen. Tak po woli Sanne wchodziła w temat, o którym, widać było, sama chciała opowiedzieć.

37 lat była referendarzem sądowym tutejszego małego sądu. Typowe problemy małej, sennej holenderskiej mieściny. Ponad połowę mieszkańców stanowili ludzie starsi. Młodzi po szkołach migrowali do stolicy i okolicznych bardziej uprzemysłowionych miast. Merostwo znakomitą część budżetu przeznaczało na pomoc ludziom w wieku zaawansowanym. Czas odmierzały korki noworocznego szampana. Gdy na mera miasta wybrano, młodego, przystojnego, dobrze zapowiadającego się programowo mężczyznę, nikt nie podejrzewał, że wybór ten dla wielu będzie ostatnim wyborem jego życia.

Szokująca prawda o eutanazji. Neo eugenika

– Niestety, ja też przyłożyłam do tego swoje uniwersyteckie dyplomy. Tak, niezauważalnie, stanął problem na radzie miasta – eutanazja. No, jeśli nieuleczalnie chorujesz, jesteś bez jakichkolwiek szans, jak sam prosisz i błagasz, to czemu nie? Mój szef zlecił mi opracowanie pisemnej formuły zainteresowanego o dokonanie przez lekarza – nie jakiejś prywatnej kliniki – merostwa, zabiegu eutanazji! Oczywiście tylko w wyjątkowych wypadkach! Chciałam dobrze. Tylko dla beznadziejnych wypadków, tylko gdy pacjent cierpiał i nie rokował, tylko dla przypadków ostatecznych. Oczywiście w formule druku podania było „proszę o pomoc”, „proszę o skrócenie cierpienia”, „proszę o doraźną interwencję z powodu braku środków finansowych na długotrwałe leczenie”, „proszę o zabieg w przypadku drastycznie złych wyników analiz diagnostycznych”… Wierzyłam, że za tymi prawnymi, sądowymi określeniami etyka i nauka medyczna podłoży swój naukowy, moralny podtekst. Nie mogłam przypuszczać, że nowy mer otrzymawszy z sądu takie dokumenty uczyni je narzędziem unicestwienia tak wielu istnień ludzkich. Mer w krótkim czasie wymienił cały skład lekarzy zatrudnionych przez miasto. Zredukował 80% lekarskich etatów, podwyższając o 300% uposażenie pozostałym nowo zatrudnionym. Nieomal w oczach liczba pogrzebów wzrosła do kilkudziesięciu w ciągu dnia. Mer miasta zmienił formułę zasiłków pogrzebowych. Jeśli zmarły sam „dobrowolnie” poprosił o pomoc, to pogrzeb całkowicie finansowany był przez merostwo, a całe odszkodowanie z ubezpieczenia trafiało do rąk rodziny. Odszkodowanie pogrzebowe to 12 średnich pensji, starczyło na nowy dobry samochód, lub połowę mieszkania, na otarcie łez. Jago, zaczęło się. Nagminnie dzieci odwiedzały lekarza merostwa z ojcem lub matką, żeby nie mówić z dziadkami, gdzie „zainteresowany” SAM prosił o „pomoc”, podpisując druk opracowany przez sąd, czyli przeze mnie.

„Proszę o pomoc bo źle się czuję”. Lekarz, a jakże, badał, robił w laboratorium wyniki i podejmował decyzję – zastrzyk. Zastrzyk śmierci! Nieomal na oczach dzieci, które tylko czekały na stosowne zaświadczenie, że babcia, mama, tato, sami poprosili o pomoc.

Wiesz, latem byłam w naszej klinice. Młodzi rodzice przywieźli córeczkę, ok. 8 lat, która chorowała na niewydolność nerkową. Szanowny doktor uprzytomnił im, że ich polisa nie obejmuje dializ, będą musieli płacić z własnej kieszeni, no chyba, że podpiszą prośbę o pomoc! Podpisali, lekarz nakazał przewiezienie córki do pokoju obok, gdzie zaaplikował jej zastrzyk usypiający. Pogrzeb odbył się na koszt miasta, odszkodowanie przypadło rodzicom. Jago, to było ICH dziecko!

Sama byłam w szpitalu jak z wypadku drogowego przywieźli kierowcę dużej ciężarówki, który miał złamane dwie nogi. W izbie przyjęć lekarz poinformował chłopaka, że może dojść do amputacji kończyn. „Niech mi pan pomoże” krzyczał kierowca, proszę! Pomógł…zastrzykiem… Nie cierpiał młody człowiek.

Przemiany społeczne i obyczajowe w Unii Europejskiej

Wiesz, mój sąsiad mieszkał obok mnie, pod 6 – tką, miał gościec stawowy, trudno mu się było poruszać z samego rana. Wpadałam do niego po śniadaniu, częstował mnie kawą niejednokroć prosząc o drobne zakupy. Jak mu je przynosiłam to już czuł się lepiej. Rozchodziłeś się, żartowałam. Tak, potrzebował kilku godzin by wejść w rytm dnia codziennego, by jego stawy zapracowały. Bywało, że wieczorem zapraszał mnie na kawę do kafejki obok naszego domu. Pewnego ranka zaszłam do niego, w mieszkaniu była synowa z miejskim lekarzem. Krzyczała, darła się na niego, dlaczego nie pozwala sobie pomóc! Ona przyprowadza mu lekarza, a on tego nie docenia. Powiedz mu Sanne – zwróciła się do mnie – że lekarz jest po to by mu pomóc. Oczywiście potwierdziłam, daj się zbadać, badanie nie boli. Na życzenie lekarza i synowej opuściłam jego mieszkanie. Krótki czas potem zauważyłam przez okno, że na ulicy stoi pogrzebowy bus, do którego na noszach wnoszą opatulone w folię ciało zmarłego. Za nim idzie synowa sąsiada i lekarz. Dech mi zaparło i nogi mi się ugięły. Badanie i śmierć!

Jago !.. Tak wyludniło się nasze miasto ze starszych i schorowanych ludzi. To praktyka eliminowania już niepotrzebnych i cierpiących nawet maluszków. To wynik przebiegłości zarządców gmin i miast. Wszystko dla uratowania budżetu. Ofiary nie mają znaczenia. Państwo nie akceptuje starych i ułomnych. Orkiestra gra dla zdrowych, mających siłę się bawić i uprawiać seks. Jago zauważ to!!!!

Dopijaliśmy z Jagą kawę w kawiarni w Poznaniu. Nie miałem koncepcji na dalsze indagowanie jej o losy mieszkańców miasteczka Sanny. Zastanawiałem się, czy opowiadana przez nią historia może się jak AIDS przenieść na np. nasz kraj?

Zapytałem zdawkowo, co robi Sanny dzisiaj? Czy nadal przemyka się do sklepu?

– Nie, nie, ja jestem w Poznaniu, bo Sanny wyszła za mąż za wdowca z twojego miasta. Wczoraj w ratuszu był ich ślub. On jest emerytowanym nauczycielem poznańskiego liceum – Jedynki Marcinka. No wiesz tu opodal na Grunwaldzkiej. Poznała go przez takie internetowe biuro. Ona jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Wiesz, przy szampanie nachyliła się mi do ucha i powiedziała, że w Polsce i w Poznaniu lekarze nie usypiają, pomagają na prawdę!!! Z jego i swojej emerytury 4000 euro będą szczęśliwym małżeństwem do końca świata.

Jestem o tym przekonany Jago. Jestem o tym przekonany odparłem, choć w duszy zacząłem szukać wątpliwości dla tego stwierdzenia.

…………………………………. C D N ……………………………………………

Eugenika: nielegalne eutanazje w Polsce

Spełniając daną wczoraj obietnicę, że będzie ciąg dalszy „Eutanazja, śmieciowy finał orkiestry życia”, chciałbym przywołać – może nie modne, nie z prądem – twierdzenia!

Czy to jeszcze głupota, czy już spisek bądź planowy zamach w celu eksterminacji ludzi nieszczęśliwych?

„Wrzuta” tematu eutanazji wydaje mi się całkiem nie przypadkowa, szczególnie w obecnym kryzysowym dla Polski czasie (słuszniej należałoby stwierdzić) – przedkryzysowym. Kryzys – taki na serio – to NAS dopiero czeka. Obecnie, gdy „rozhuśtał” się temat in vitro, czy aborcji, doklejenie eutanazji jest niejako „po drodze”, tylko pytanie komu ? A odpowiedź na nie pozostawiam domyślności Twojej czytelniku.

Co? Zaskoczeniem będzie, gdy stwierdzę, że EUTANAZJA dotyczyć będzie głównie ludzi: biednych i starych, bezdomnych i chorych na drogie w leczeniu choroby, osób w osobistej i społecznej depresji, bezrobotnych, dzielących domostwo i nieruchomości (w tym grunty rolne) z następcami prawnymi, dzieci z genetycznymi chorobami i przewlekle chorymi, osób niezaradnych życiowo i nie posiadających wystarczających środków finansowych do samo utrzymania, inwalidów i osób upośledzonych umysłowo, osób niewygodnych POLITYCZNIE? Jak znam życie i naszą „pomysłowość”, to do tej listy „dopisalibyśmy” jeszcze wiele przykładów (że przypomnę zastrzyki z pawulonu w mieście Łodzi).

“Aborcja pourodzeniowa” dzieci do lat trzech – Peter Singer

Tytułowy termin: ABORCJA POURODZENIOWA, kto z Was go znał? Od kiedy jest on znany? Powstał niedawno, jest jeszcze „ciepły”, ma przeczyć zasadzie z art. 148 kodeksu karnego – kto zabija, podlega karze.

Co oznacza aborcja pourodzeniowa? Tyle, że nie karze się za ZABICIE = ABORCJĘ nowonarodzonego dziecka! Z jakich powodów urodzone dziecko w „majestacie” prawa może zostać pozbawione życia i kto będzie, bądź jest władny podjąć taką decyzję? Lekarz? Bo stwierdzi, że dziecko jest ciężko i przewlekle chore na schorzenie bardzo drogie w leczeniu bądź nieuleczalne w przyszłości? Matka lub ojciec, gdy stwierdzą, że dziecko jest np: ślepe czy głuche bądź np: RUDE? Albo, że jest chłopcem, a oni już mają trzech i chcieliby dziewczynkę? Czym więc aborcja pourodzeniowa? Różni się od nazistowskiej teorii planowej eksterminacji lub zachowania czystości rasy? NICZYM!

Jurek Owsiak i WOŚP: “eutanazja to pomoc starszym w potrzebie”

Tak „tylnymi” drzwiami, w mediach, politycy, popularni dziennikarze, OWSIAK, wrzucają temat eutanazji, bo człowiek SAM może decydować o swoim życiu! „No, gdy ktoś bardzo cierpi i jest nieuleczalnie chory to trzeba mu pomóc odejść z tego świata – oczywiście gdy sam poprosi” (uważam , że samo takie stwierdzenie jest już wystarczającym argumentem, by nazwać twierdzącego tak bydlakiem!).

Pawka Morozow też SAM doniósł na swoich rodziców, nie rozumiejąc, że wysyła ich na Sybir na ciężką i pewną śmierć.

W roku 2011 i 2012 w Polsce, samobójstwo popełniło ok. 7000 osób. Bijemy w tej kwestii wszelkie rekordy światowe. Czy rząd RP, parlament, prezydent RP coś w tej sprawie zrobili by zahamować narastającą z roku na rok ilość samobójstw? NIKT NIE ZROBIŁ NIC W TEJ SPRAWIE! Prywatny problem odbierającego sobie życie. „Wolność wyboru”! W końcu jest demokracja w kraju. O take Polske walczyliśmy!

Wszyscy (nieomal) znamy film Rambo. Jest on o nieprzystosowaniu do życia w „normalnym” społeczeństwie młodego człowieka – żołnierza z Wietnamu, wielokrotnego zabójcy innych żołnierzy – przeciwników. Czy któryś z pomysłodawców POLSKIEJ EUTANAZJI ma pomysł lub odpowiedź na pytanie co zrobić z tysiącami, tak, tak, tysiącami lekarzy MORDERCÓW, którzy w pełnej świadomości wstrzykiwać będą śmiercionośny zastrzyk żywemu człowiekowi? Po kilku latach stosowania eutanazji w Polsce będzie żyło TYSIĄCE chorych psychicznie lekarzy – zabójców! Muszą zwariować, bo normalny człowiek nie wytrzyma świadomości, że pozbawił życia dziesiątki, setki, tysiące braci czy sióstr. Polska jest wielokrotnie większa od Holandii, a jeśli w tak małym kraju oficjalnych eutanazji jest ok. 3000 plus raz, czy dwa razy więcej nielegalnych, to w Polsce będzie ich ok. 50 do 100 tys. rocznie! Czyli jeden Toruń rocznie do piachu!

Eutanazja i kryptanazja w przyszłości. Futurologia

Na „dobry” początek o eutanazję ”POPROSZĄ” wszyscy pacjenci hospicjów. Potem osoby pow. 80 roku życia, dalej powyżej 70-tki. A potem w zależności od kondycji ZUS-u osoby pow.67 roku życia. No, a potem w zależności od wskaźnika bezrobocia – rząd dba o wskaźniki – osoby kończące 60 rok, by zwolniły miejsca pracy dla młodych. Oczywiście jeśli jeszcze będą w Polsce jacyś młodzi, bo może się okazać, że widząc taką perspektywę zakończenia życia zawczasu dadzą nogę za ocean lub za rzekę.

No, winienem tu sprostowanie, oczywiście możemy przyjąć wariant, że do wstrzykiwania ampułek śmierci nie będziemy używać polskich lekarzy, a np. zwrócimy się do Związku Żołnierzy Rosyjskich tzw. Afganów, by przyszli nam z bratnią pomocą i za odpłatnością wstrzykiwali śmierć w Polskie żyły. Co prawda, na poparcie tej idei na posła Macierewicza bym nie liczył, ale tym durnym pomysłem staram się dorównać durnemu pomysłowi eutanazji w Polsce!

Przed Polską i Polakami jest jeszcze wiele wyzwań, wiele do naprawy czy zrobienia, ale ostatnią rzeczą, nad którą potrzebujemy się pochylić jest podły i idiotyczny temat eutanazji!

Proponuję niezależnym dziennikarzom, blogerom, kreatorom słowa mówionego i pisanego, nazywajmy każdego mówiącego o potrzebie w Polsce ustawy o EUTANAZJI: publicznie w słowie i piśmie: I D I O T Ą !!!

(Czy możecie sobie wyobrazić , że po wejściu w życie ustawy o eutanazji i przed kolejnymi wyborami, poranna prasa donosi, a TVN-24 na „pasku”: w przededniu wyborów parlamentarnych, Donald Tusk z gabinetem Rady Ministrów lub Jarosław Kaczyński z gabinetem politycznym „w obecności” świadków poprosili o przeprowadzenie u nich zabiegu eutanazji! Zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym mieli takie prawo, więc Państwowa Komisja Wyborcza skreśliła ich nazwiska z list wyborczych…)

Źródło:

http://sklepowicz.com.pl/?p=899

http://sklepowicz.com.pl/?p=902

Źródło: http://kefir2010.wordpress.com/2013/01/13/szokujaca-prawda-o-eutanazji-prosto-z-holandii-drastyczne-tresci-tekst-od-18-lat/

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, Każdy ch... na swój strój, KOŚCIÓŁ- WIARA, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SEKTY, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, WAŻNE | Leave a Comment »

„Czeka nas epidemia ślepoty”. 800 tys. Polaków choruje na jaskrę. I blisko 750 tys. o tym nie wie

Posted by edgier25 w dniu 10 marca 2013


Prawie 800 tys. Polaków choruje na jaskrę, to tyle ile mieszka w aglomeracji wrocławskiej, ale zaledwie 65 tys. osób zdaje sobie z tego sprawę – alarmują specjaliści z okazji Międzynarodowego Tygodnia Jaskry. W tym roku jest on obchodzony od 10 do 16 marca.

 

Dr hab. Joanna Wierzbowska z kliniki okulistycznej Wojskowego Instytutu Medycznego wWarszawie podkreśla, że czeka nas epidemia ślepoty, jeśli nie zaczniemy wcześnie wykrywać chorób oczu, w tym szczególnie jaskry, która tym gorzej rokuje, im później zostanie wykryta.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), 8 mln ludzi na świecie straciło już wzrok z powodu tej choroby, wyjątkowo podstępnej, gdyż na ogół ujawnia się dopiero wtedy, gdy dojdzie już do znacznego uszkodzenia wzroku.U 80 proc. chorych schorzenie można wcześnie wykryć

Schorzenie, nazywane mordercą wzroku, powoduje powolne i nieodwracalne zamieranie nerwu wzrokowego. Skutkiem tego jest pogłębiające się zawężenie pola widzenia, początkowo niezauważalne, z czasem doprowadzające do całkowitej ślepoty.

U niektórych osób pierwszymi objawami jaskry są pogorszenie ostrości widzenia, bóle głowy lub silny ból oka połączony z jego zaczerwieniem i poszerzeniem źrenicy (wywołany 5-6-krotnym wzrostem ciśnienia wewnątrz gałki ocznej). Jednak u 80 proc. chorych schorzenie można wcześnie wykryć tylko dzięki specjalistycznym badaniom diagnostycznym.

Podstawowym badaniem jest sprawdzanie ciśnienia wewnątrz gałki ocznej, ponieważ jego podwyższenie jest jedną z głównych przyczyn jaskry. U ludzi zdrowych ciśnienie oczne wynosi od 9 do 21 mm Hg. Do jego podwyższenia dochodzi wtedy, gdy produkowana w oku ciecz wodnista, która nawilża, odżywia i oczyszcza soczewkę oraz rogówkę, odpływa wolniej niż jest produkowana. Uniemożliwia prawidłowe oczyszczanie i odżywianie oka.

Okuliści często nie badają dokładnie

Objawem tego mogą być mroczki, ubytki i zawężenie widzianego obszaru, a także zmiany w wyglądzie nerwu wzrokowego, takie jak zawężenie pierścienia nerwowo-siatkówkowego i poszerzenie zagłębienia na tarczy nerwu wzrokowego.

W profilaktyce jaskry nie wystarczy jednak ograniczać się do sprawdzania ciśnienia śródgałkowego. Georg Eckert, rzecznik prasowy niemieckiego związku lekarzy (Bundesverband der Augen”rzte – BVA), stwierdził w wypowiedzi dla „Der Spiegel”, że takie postepowanie jest błędem w sztuce lekarskiej. U co czwartego, a nawet u co drugiego chorego ciśnienie śródgałkowe jest prawidłowe. A są też pacjenci z podwyższonym ciśnieniem, u których jaskra się nie rozwija.

Dr Wierzbowska uważa, że o rozpoznaniu choroby decyduje nie tyle wysokość ciśnienia, co jego wpływ na nerw wzrokowy. U niektórych osób ciśnienie może być w granicach normy, a mimo to dochodzi do uszkodzenie nerwu wzrokowego i rozwoju jaskry.

Jaskry nie można cofnąć, ale można ja spowolnić

Poza ciśnieniem śródgałkowym trzeba zatem badać również tarczę nerwu wzrokowego i pole widzenia, a także wykonywać badanie obrazowe dna oka i grubości rogówki. Jaskry nie można cofnąć, ale udaje się ją spowolnić, a nawet zatrzymać. Dlatego tak ważne jest wczesne jej wykrycie i podjęcie odpowiedniego leczenia pozwalające zachować dobry wzrok nawet do końca życia. Polskie Towarzystwo Okulistyczne podkreśla, że po 35. roku życia raz w roku powinniśmy zgłaszać się na kontrolne badania okulistyczne (badanie dna oka, ocena pola widzenia, pomiar ciśnienia wewnątrzgałkowego).

Główną metodą leczenia jaskry jest farmakoterapia, a gdy nie pomaga stosowane jest leczenie laserowe lub chirurgiczne. W Polsce dostępne są skuteczne leki, w wielu placówkach wykorzystywany jest nowoczesny sprzęt diagnostyczny.

Jaskra częściej dotyka osoby po 40. roku życia. Mogą się również zdarzyć zachorowania wśróddzieci i młodzieży. Do grupy ryzyka należą osoby, u których w rodzinie występowały przypadki jaskry, również osoby z niskim ciśnieniem tętniczym, cierpiące na krótkowzroczność oraz zaburzenia krążenia obwodowego (z tendencją do marznięcia stóp i dłoni).

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ, WAŻNE | Otagowane: , , | 2 Komentarze »

 
%d blogerów lubi to: