edgier25

WordPress – Wiadomości

Posts Tagged ‘katyń’

Kilka dni przed katastrofą mąż powiedział, że planowany jest zamach…. stwierdza Ewa Błasik

Posted by edgier25 w dniu 15 lipca 2013


– Na kilka dni przed wylotem do Katynia i katastrofą pod Smoleńskiem, w Święta Wielkanocne, (mój mąż gen. Andrzej Błasik – red.) powiedział, że planowany jest zamach terrorystyczny na jakiś statek powietrzny. Tak powiedział – wspomina w wywiadzie dla Onetu Ewa Błasik, wdowa po śp. dowódcy Sił Powietrznych.

Jacek Gądek (Onet): Pierwszy raz Pani mówi o tym, że mąż tuż przed 10 kwietnia 2010 r. wspominał o informacjach dot. planowanego zamachu?

Ewa Błasik (w środku), fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Ewa Błasik: Nie pamiętam, abym wcześniej publicznie o tym wspominała.

A wtedy, gdy mąż to mówił, to przywiązywała Pani do tego wagę?

– Żyjemy w takich czasach, że wszystko jest możliwe. Jesteśmy członkiem NATO, bierzemy udział w różnych zagranicznych misjach, także w Afganistanie. Mój mąż, na stanowisku dowódcy Sił Powietrznych, musiał brać pod uwagę każdą ewentualność.

Rozpracowywanie informacji o możliwym zamachu należało jednak nie do niego, ale do służb specjalnych, wywiadu i kontrwywiadu.

Co Pani mąż powiedział?

– Na kilka dni przed wylotem do Katynia i katastrofą pod Smoleńskiem, w Święta Wielkanocne, powiedział, że planowany jest zamach terrorystyczny na jakiś statek powietrzny. Tak powiedział.

Nie miał pojęcia, o jaki statek powietrzny chodzi. Po chwili dodał: „Mam nadzieję, że służby specjalne wiedzą, co robią”. Teraz już, jak pan doskonale wie, nie mogę męża dopytać.

Te słowa o możliwym zamachu wzbudziły w Pani niepokój?

– Dopiero później, po katastrofie smoleńskiej, zobaczyliśmy, jak to państwo i służby naprawdę funkcjonują.

Nie tak to wszystko powinno się odbywać. Teren katastrofy powinien zostać uczyniony strefą eksterytorialną. Powinniśmy zwrócić się o wsparcie do NATO. Najważniejsi generałowie tego Paktu byli gotowi udzielić nam wszechstronnej pomocy. Polska niestety nie dysponuje kompetentnymi i rzetelnymi ekspertami do spraw wyjaśniania katastrof lotniczych. Wszyscy doskonale widzą, do jakich absurdów doprowadził ich tok rozumowania i tzw. kontekst sytuacyjny. Ręce opadają!

Uczciwi dziennikarze powinni się kierować zdrowym rozsądkiem i szybko wychwytywać, kto mówi prawdę, a kto ją tuszuje.

Co stało się 10 kwietnia 2010 r.?

– W Smoleńsku mogło się zdarzyć wszystko. Widzimy, na jakim poziomie są nasi tak zwani eksperci lotniczy, którzy mają wyjaśnić, co się stało.

Po tym jak spadł samolot CASA, wielu pilotów łącznie z moim mężem, twierdziło, że raport nie zawiera prawdziwych przyczyn tej tragicznej katastrofy. Do dziś tak naprawdę nie znamy powodów katastrofy CASY, a teraz też Tu-154M w Smoleńsku.

A później, już po katastrofie z 10 kwietnia, powiązała Pani słowa męża o planowanym zamachu z katastrofą Tupolewa?

– Mąż twierdził, że katastrofa CASY nie jest do końca wyjaśniona – tam zginęli wysocy wojskowi, jego przyjaciele i uczniowie. Jak na ironię losu, wracali z konferencji o bezpieczeństwie lotów. Mąż nie miał pewności, i nie mamy jej także teraz, dlaczego ten samolot tak nagle runął na ziemię. Być może jakaś usterka techniczna? Ale całą winę od razu zrzucono na pilotów i ich szkolenie, choć ci piloci byli przecież szkoleni przez Hiszpanów.

Teraz, po katastrofie w Smoleńsku, jak sobie wszystko układam w głowie, to mogę myśleć o różnych rzeczach. Tym bardziej, że wiem, co słyszałam z ust męża na kilka dni przed jego śmiercią.

Sądzę, że wszystko mogło się tam zdarzyć. Mogła być również inna przyczyna: Tupolew był po remoncie – mogło nastąpić coś, co spowodowało, że samolot stał się niesterowny i zaczął pikować, więc piloci nie mieli żadnych szans.

A jeśli chodzi o wersję MAK i komisji Millera, to ja przede wszystkim na nagraniach nie słyszałam żadnego uderzenia o brzozę.

Odniosła Pani wrażenie, jakby mąż, tuż przed katastrofą, się żegnał. Jak to wyglądało?

– Czasami ludzie, choć nie możemy tego wytłumaczyć, mają głęboką intuicję i odczucia, których nie jesteśmy w stanie nazwać i wyartykułować. To przeczucie.

Teraz, jak wszystko składam sobie w całość, to widzę, w jaki sposób mogę te zachowania męża interpretować. On po prostu jakby przeczuwał zagrożenie. Czasami człowiek takie rzeczy wyczuwa. W ostatnich tygodniach dużo latał i jeździł po Polsce, odwiedzał ludzi, tak jakby się z nimi żegnał. Dwa dni przed śmiercią powiedział też, kogo widziałby na swoim stanowisku.

Teraz trudno powiedzieć coś z całą pewnością. Nie mam już męża. Nie mogę go dopytać.

Sama cały czas drążę i każdego dnia zastanawiam się, dlaczego tak się stało. Mąż wierzył i ufał pilotom. Wiedział, że ma ich mało, ale że są to bardzo oddani lotnicy z pasją. Po powrocie z Haiti mąż nagrodził kapitana Arkadiusza Protasiuka – był z niego dumny. Często mówił o pilotach „moi chłopcy”. Bardzo ich szanował, rozumiał i doceniał ich trudny zawód.

Jak wyglądało wasze pożegnanie przed wylotem 10 kwietnia?

– Wylot 10 kwietnia był dla nas, jako rodziny, bardzo wyjątkowym przeżyciem. Mąż po raz pierwszy udawał się do Katynia. 70. rocznica zbrodni katyńskiej to było szczególne wydarzenie i ten wylot był bardzo podniosły.

W tę podróż wybrali się wszyscy dowódcy Sił Zbrojnych. Niektórzy przerwali urlop, żeby lecieć do Katynia. Dla nich wszystkich to było wyróżnienie i zaszczyt, że ktoś o nich pomyślał i że zostali zaproszeni na pokład tego specjalnego samolotu.

Wszyscy byli przekonani, że ten samolot musi być bezpieczny. To musiał być najbezpieczniejszy samolot w naszej ojczyźnie, bo jest rządowy i latają nim najważniejsze osoby w naszym państwie.

Miała Pani okazję być w Katyniu?

– Dopiero po śmierci męża. Dokończyłam jego lot. Dopełniłam. A teraz za niego bronię prawdy.

(RZ)

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ewa-blasik-dla-onetu

 

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, CIEKAWOSTKI, POLITYKA, RZĄD NIE CHCE MIEĆ PRZECIWNIKÓW W RZĄDZENIU, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, WAŻNE | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

KATYŃ WSCHÓD/ZACHÓD – TACY Z NICH SOJUSZNICY JAK Z KOZIEJ DUPY TRĄBA !

Posted by edgier25 w dniu 18 kwietnia 2013


„Ma pan milczeć, pułkowniku”. Amerykanin w Katyniu

Kiedy na własne oczy zobaczył groby polskich oficerów, nie miał już wątpliwości, kto ich zamordował. Ale zwierzchnicy w Pentagonie tylko udawali, że chcą go słuchać.

„Pańskie przeżycia zostały spisane dokładnie tak, jak pan je podyktował. Będą mogły być wykorzystane w sposób, jaki rząd Stanów Zjednoczonych uzna za właściwy. Ze względu na charakter raportu i jego możliwe polityczne implikacje, nakazuje się panu nie wspominać ani nie omawiać tej sprawy z nikim” – mówił rozkaz.

Raport Van Vlieta zakwalifikowano jako ściśle tajny, wkrótce ślad po tym dokumencie miał w ogóle zaginąć. A mowa o świadectwie człowieka, który nie tylko był w katyńskim lesie, ale dosłownie stąpał po trupach polskich oficerów. I nie miał żadnych wątpliwości, kto naprawdę ich rozstrzelał.

Kim był John Van Vliet i dlaczego jego przełożeni w Pentagonie kazali mu siedzieć cicho?

Z Afryki do katyńskiego lasu

Zawodowym oficerem został jeszcze przed wojną. Trafił do Afryki Północnej jesienią 1942 r. wraz z alianckim desantem w Algierii.

Na początku następnego roku podczas walk w Tunezji batalion piechoty dowodzony przez Van Vlieta został nagle otoczony przez żołnierzy Afrika Korps. Trzy tysiące kilometrów dalej, mniej więcej w tym samym czasie, oddziały niemieckie stacjonujące w okolicach Smoleńska po raz pierwszy natknęły się na groby w lesie katyńskim.

Van Vlieta przetransportowano samolotem do Neapolu, a następnie umieszczono w oflagu w Rotenburgu, już na terenie Rzeszy. Spośród ponad 120 amerykańskich oficerów (przetrzymywano tam także Brytyjczyków) był w obozie najwyższy stopniem.

Po kilku tygodniach pobytu za drutami Van Vliet – tak jak inni alianccy jeńcy – dowiedział się z niemieckiego radia i prasy, że hitlerowcy znaleźli groby w Katyniu. Nie przywiązywano do tej informacji wielkiej wagi, bo oficerowie na ogół byli przekonani, że to kampania goebbelsowskiej propagandy i że polskich oficerów wymordowali Niemcy. Wkrótce komendant obozu wezwał pułkownika i oświadczył, że ten wraz z kilkoma innymi oficerami zostanie wysłany do Katynia jako świadek ekshumacji.

Van Vliet odmówił, powołując się na konwencję genewską – miał prawo podejrzewać, że Niemcy chcą użyć jego obecności jako narzędzia propagandowego. Ale jego i kilku jeszcze jeńców i tak zabrano do Berlina, a stamtąd samolotem do Smoleńska. „Przymusowi ochotnicy” uzgodnili po drodze, że nie będą zdradzać Niemcom własnych opinii na temat tego, co zobaczą na miejscu, ani w ogóle wypowiadać się tak, by mogła to wykorzystać propaganda wroga.

„Stąpaliśmy po stosach ciał”

Kiedy alianccy oficerowie dotarli do lasu katyńskiego, uderzył ich odór rozkładających się ciał. Zobaczyli otwarte groby, widzieli identyfikowanie zwłok, w ich obecności wyjmowano przedmioty ukryte w butach czy kieszeniach ofiar. Niemcy pokazywali im listy, fotografie i inne rzeczy znalezione przy zwłokach Polaków. Pozwolili też świadkom wybrać na chybił trafił jedno z ciał, które miało zostać zbadane w ich obecności na stole sekcyjnym.

„Nasz przewodnik kazał nam wejść do jednego z dołów – stąpaliśmy po stosach ciał, skierowanych twarzami w dół. Było pięć, może siedem warstw zwłok, jakieś pięć stóp pod warstwą ziemi. Obok jednego z dołów leżało może trzysta trupów, wszystkie miały ręce skrępowane z tyłu” – relacjonował po wojnie Van Vliet.

Cały czas fotografowano ich i filmowano, później mieli dostać nawet odbitki zdjęć wraz z zapewnieniem, że nie zostaną wykorzystane propagandowo. Po makabrycznej wizycie w Katyniu alianckich oficerów przewieziono z powrotem do obozu jenieckiego.

Byli wstrząśnięci. Van Vliet uważał Rosjan za „przyjaciela i sojusznika”, a do Niemców „żywił osobistą urazę”. Ale jeszcze na miejscu musiał przyjąć do wiadomości, że tym razem to wrogowie mówią prawdę, a sojusznicy kłamią. Z jeszcze jednym oficerem ustalił, że po powrocie do obozu nie pisną ani słowa, by nie powstało wrażenie, że solidaryzują się z Niemcami. Umówili się też, że po wojnie to Van Vliet, jako najstarszy stopniem, złoży przełożonym odpowiedni raport.

Buty i daty

Jak Van Vliet doszedł do wniosku, że to Sowieci są odpowiedzialni za zbrodnię w Katyniu?

Od początku był zaskoczony tym, że kiedy już Niemcy przywieźli na miejsce jego i innych świadków, mógł się swobodnie poruszać po terenie ekshumacji, a także rozmawiać z polskimi lekarzami i rosyjskimi robotnikami, którzy pracowali przy grobach.

Przypomnijmy: Niemcy twierdzili, że mordu dokonano wiosną 1940 r., kiedy jeszcze te tereny znajdowały się pod kontrolą NKWD. Miały o tym świadczyć m.in. dokumenty znalezione przy zwłokach, z których żaden nie był starszy niż z maja 1940 r. Moskwa twierdziła natomiast, że polskich oficerów zamordowali hitlerowcy już po inwazji na ZSRR, a listy czy dzienniki znalezione w grobach, które miały pochodzić z 1941 r., Niemcy zawczasu wydobyli – aby uwiarygodnić własną wersję.

Ale na miejscu Van Vliet przekonał się, że ekshumowane zwłoki były sprasowane i pozlepiane – i to od dłuższego czasu. Widział, jak się rozpadały, kiedy próbowano je rozdzielać. Było oczywiste, że Niemcy po prostu nie mogli wcześniej przeszukiwać tysięcy tak zachowanych ciał w celu odszukania dokumentów, które mogłyby wskazywać na ich winę.

Przede wszystkim jednak uwagę Van Vlieta zwróciły ubrania i buty ofiar. Sowieci twierdzili, że polscy oficerowie – zanim latem 1941 r. wpadli w ręce hitlerowców – przez blisko dwa lata pracowali przy budowie dróg. Tymczasem Amerykanin ku własnemu zdumieniu dostrzegł, że Polacy nie mieli znoszonych butów – a przecież musieliby je podniszczyć podczas takiej pracy. Poza tym na ogół mieli na sobie zimowe płaszcze. Po co mieliby je nosić latem?

„Żaden z nas nie może powiedzieć ani słowa”

Kiedy John Van Vliet i inni alianccy oficerowie byli w Katyniu, na Zachodzie jeszcze na dobrą sprawę nie wiedziano, co się tam wydarzyło. Goebbels zacierał ręce: Niemcom udało się wbić klin w koalicję antyhitlerowską. Sowieci szybko wykorzystali sprawę, by oskarżyć rząd Sikorskiego o zmowę z Hitlerem i zerwać stosunki dyplomatyczne.

Ale Brytyjczycy i Amerykanie, zrazu niezorientowani w sytuacji, prawdę poznali bardzo szybko. W Londynie krążył raport Owena O’Malleya, brytyjskiego ambasadora przy polskim rządzie na uchodźstwie. Amerykanie wiedzieli o zbrodni od Henry’ego Szymanskiego, oficera wywiadu wojskowego przy Armii Polskiej na Wschodzie.

Wiedzieli, ale nie zamierzali nic z tym zrobić. Churchill pisał do swoich ministrów: „Żaden z nas nie może powiedzieć o tym ani słowa”. Roosevelt widział raporty i zdjęcia z ekshumacji polskich oficerów, ale szedł w zaparte: „To wszystko niemiecka propaganda i spisek. Jestem absolutnie przekonany, że Rosjanie tego nie zrobili” – mówił.

Zachodni sojusznicy Polski przedłożyli dobro koalicji ze Stalinem ponad prawdę o Katyniu. Pułkownik Van Vliet miał się przekonać, że nawet po klęsce Hitlera ta reguła w grze mocarstw nadal obowiązuje.

http://wiadomosci.onet.pl

edgier25

To chazarskie żydostwo mordowało Polaków w Katyniu

Kto mordował Polaków w Katyniu? Bardzo ważną informację podał pan Aleksander Barkaszow w roku 1994, lider partii o nazwie Rosyjska Jedność Narodowa. W wypowiedzi dla „Życia Warszawy” z 4 października 1994 r. stwierdził: „Wiem jaką tragedią jest dla was sprawa katyńska, ale oświadczam: polskich oficerów nie rozstrzelali Rosjanie. Sprawdzaliśmy przynależność przynależność etniczną enkawudzistów – wykonawców wyroku. Wszyscy byli Żydami i wypełniali rozkazy sobie podobnych, stojących wyżej w ówczesnej hierarchii. Rosjanie są z natury przyjaźnie nastawieni do Polski”.

Rzeź 15.000 niewinnych ludzi jest makabrycznym zadaniem nawet dla najbardziej zatwardziałego oprawcy. Stalin (prawdziwe nazwisko w jęz. pol.: Józef Dawid Dżugaszwili) zwrócił się do głowy tajnej policji sowieckiej, Żyda Ławrentija Berii. Obaj przedyskutowali masowe morderstwo i zdecydowali, że powinno to być wyłącznie zadaniem Żydów, którzy zajmowali czołowe stanowiska w tajnym aparacie. Ich odwieczna nienawiść do katolickich Polaków była powszechnie znana. ( Źródło)

Szokujące wyznanie: Izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polaków.

Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. Wydra powiedział izraelskiej gazecie „Maariv” jak trzech sowiecko-żydowskich oficerów, którzy też byli świadkami zabójstw, powiedziało mu o mordowaniu. Zaznaczył, że dochowa tajemnicy przez cały czas, ale teraz chce ją wyjawić, nim umrze.

Nazwał swojego informatora sowieckim majorem Joshua Sorokin, który przyznał się, że brał udział w masowych egzekucjach na początku wojny. Gazeta przytoczyła wypowiedź Vidry: „Żydowski major w tajnej sowieckiej służbie i inni oficerowie przyznali mi się, że okrutnie zamordowali 12 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim po wybuchu II wojny światowej”.

W drugim obozie pracy dwa lata później dwóch innych oficerów powiedziało, że brali udział w mordach. Wydra powiedział, że wierzyli w niego, ponieważ był Żydem.

Jeden z oficerów, utożsamiany jako porucznik Aleksander Susłow, powiedział mu: „Chcę ci opowiedzieć historię mojego życia”. Tichonow (drugi oficer) i ja jesteśmy dwoma najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na całym świecie. Mordowałem »polaczków« moimi własnymi rękami. Zastrzeliłem ich.”

dr Ed Fields

Stalin wybrał Żydów do mordowania Polaków w Katyniu

Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu. Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.

Kto mógł mordować Polaków?

Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.

Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.

Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.
Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.

Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.

Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.

Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.

Więcej szokujących wieści

Katyńska masakra w Trzebusce

Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.
Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.
Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Tłumaczył W.N.
Wreszcie Prawda
Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989

Katyń to zbrodnia i czystka etniczna,

to ludobójstwo dokonane przez Żyda Berie i żydowskie NKWD, dokonane w przeważającej większości na oficerach Wojska Polskiego narodowości polskiej lub tych obywatelach polskich żydowskiego pochodzenia którzy pozostali do końca wierni Rzeczpospolitej oraz złożonej przysiędze.

Kapłan Rosyjskiej Zagranicznej Cerkwi Prawosławnej podczas modlitwy za spokój wszystkich dusz tych, którzy zastali zamordowani przez żydobolszewicką władzę. Katyń 15.08.2011 r.

Oceniając Zbrodnie Katyńską trzeba zapytać wprost. Od kogo wyszedł ten pomysł? Czy był to Beria, czy też Stalin? Kto przygotował go do wprowadzenia? Kto przygotował listy osób przeznaczonych do rostrzelania? Nie można usprawiedliwiać Stalina i tych co podpisali rozkaz egezekucji, ale oczywistym jest, że za zbrodnie odpowiada przedewszystkim żydowskie NKWD kierowane przez żydowskiego zbrodniarza Berie.

Mówi się… Federacja Rosyjska nie chce ujawniena dokumentów katyńskich. Nie, to nie państwo rosyjskie tego nie chce… nie chcą tego konkretni ludzie, ci ludzie, którzy dobrze wiedzą, że w aktach Katynia jest dowód na to, wg jakiego klucza dokonano tej zbrodni.

Wciska się opinii publicznej… że z Katynia uratowano jedynie… 400 osób, reklamowanych z powodu na wykształcenie itp. Prawda jest niestety inna. Z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku uwolniono ok. 1700 oficerów Wojska Polskiego, Straży Graniczej bądz Policji Państwowej. Te osoby przeniesiono do obozu w Griazowcu. Kolejne 2 tyś. urzędników policji i pograniczników umieszczono w obozie w Siuzdalu. Pierwszy z nich już jeden dzień po ogłoszeniu amnestii stał się zaczynem Armii Andersa.

To rodzi się pytanie. Skąd Anders wiedział, kto znajduję się w griazowieckim obozie? A wiedział po już jeden dzień od podpisania umowy Sikorski – Mayski, był w tym obozie i przekazał informacje o amnestii. Kim był faktycznie Andres (red. był Żydem prowinencji niemieckiej), kim byli uratowani oficerowie? Nie można też nie wiedzieć, iż około 3 tyś. osób z Armii Andersa zdezerterowało w Palestynie dając podwaliny pod Państwo Izrael. Odszukajmy “Liste Palestyńską”… Ten wykaz jeszcze bardziej unaoczni jaki klucz zatosowano w Katyniu.

Odpowiedzi dostarcza dawno już znana, aczkolwiek nie powszechnie, lista osób osadzonych w Griazowcu. Mnóstwo na niej nazwisk i imion wskazujących na żydowskie pochodzenie. Lista – Griazowiec PDF, [*]

 

Izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polaków.

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro

(Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Bardzo ważną informację podał pan Aleksander Barkaszow w roku 1994, lider partii o nazwie Rosyjska Jedność Narodowa. W wypowiedzi dla “Życia Warszawy” z 4 października 1994 r. stwierdził: “Wiem jaką tragedią jest dla was sprawa katyńska, ale oświadczam: polskich oficerów nie rozstrzelali Rosjanie. Sprawdzaliśmy przynależność przynależność etniczną enkawudzistów – wykonawców wyroku. Wszyscy byli Żydami i wypełniali rozkazy sobie podobnych, stojących wyżej w ówczesnej hierarchii. Rosjanie są z natury przyjaźnie nastawieni do Polski”. Rzeź 15.000 niewinnych ludzi jest makabrycznym zadaniem nawet dla najbardziej zatwardziałego oprawcy. Stalin (prawdziwe nazwisko w jęz. pol.: Józef Dawid Dżugaszwili) zwrócił się do głowy tajnej policji sowieckiej, Żyda Ławrentija Berii. Obaj przedyskutowali masowe morderstwo i zdecydowali, że powinno to być wyłącznie zadaniem Żydów, którzy zajmowali czołowe stanowiska w tajnym aparacie. Ich odwieczna nienawiść do katolickich Polaków była powszechnie znana. KATYŃ – izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polaków:

zobacz  też……………

https://edgier25.wordpress.com/2012/03/26/mit-6-milionow-obszerny-art-holokaust-cd/

 

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, HISTORIA, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, POLITYKA, SEKTY, SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA, WAŻNE | Otagowane: , | Leave a Comment »

 
%d blogerów lubi to: