edgier25

WordPress – Wiadomości

BILDERBERG-LIGA ŚWIATA


bilderberg

Włoski adwokat, Alfonso Luigi Marra zwrócił się do rzymskiej prokuratury z wnioskiem, aby zbadać, czym właściwie jest tak zwana Grupa Bilderberg. Włoski prawnik w swoim zgłoszeniu zwrócił uwagę, że ta nieformalna organizacja międzynarodowa, w której spotkaniach regularnie uczestniczy włoski premier Mario Monti.

Spotkania tej nieformalnej grupy trwają od 1954 roku, kiedy odbyło się pierwsze spotkanie najbardziej wpływowych ludzi świata. Doszło do tego podobno z inicjatywy bardzo tajemniczej osoby, polskiego polityka Józefa Retingera, który był doradcą Generała Sikorskiego. Od 1959 roku w obradach uczestniczy inny światowy gracz kojarzony z Polską, Zbigniew Brzeziński. Przez lata polskim uczestnikiem tajnych narad był założyciel Platformy Obywatelskiej, Andrzej Olechowski.

lista masonów

Nazwiska i przynależność niżej wymienionych osób zostały ustalone w oparciu o:
1). Dane zaczerpnięte z książki: Ludwik Hass „Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999 Słownik biograficzny” (RYTM W-wa 1999)
2). Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach.
3). Dane i fakty dotyczące pochodzenia wyszukane w źródłach oficjalnych i niezależnych z książek, dokumentów, wywiadów, felietonów i artykułów prasowych.
4). Dane zaczerpnięte z oficjalnych masońskich i wolnomyślicielskich stron internetowych.
Masońskie Loże w Polsce

• Loża Matka „Kopernik” – Warszawa

• Loża nr 2 „Walerian Łukasiński” – Warszawa

• Loża nr 3 „Przesąd Zwyciężony” – Kraków

• Loża nr 4 „La France” – Warszawa

• Loża nr 5 „Świątynia Hymnu Jedności” – Poznań

• Loża nr 6 „Eugenia Pod Ukoronowanym Lwem” – Gdańsk

• Loża nr 7 „Pod Szczęśliwą Gwiazdą” – Warszawa

Masoni w Polsce,
dawniej i obecnie
LISTA
aktualizowana i uzupelniana Maj 27 A. D. 2006
• Edward Józef Abramowski

• Tomasz Agatowski

• J. Aksamitowski

• Klemens Aleksadrowicz – (prawnik, WLN)

• M. Arciszewski

• Juliusz Kaden Bandrowski

• Wincenty Baranowski

• Kazimierz Bartel

• Andrzej Maciej Bertnowski – (Bertner) – (technik, GLdF, Paryż)

• Władysław Bocheński – (prac. umysłowy, DH)

• Wojciech Bogusławski

• Kazimierz Brodziński

• Tadeusz Cegielski – (historyk, WLN, RN, red. nacz. ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Piotr Andrzej Cegiełła – (przedsiębiorca, GO, Loża Europa, Warszawa.)

• Sergiusz Chądzyński – (GLdF, GLNF, RN, Paryż)

• Józef Chłopicki

• Aleksander Chodkiewicz

• Witold Chodźko

• Adam Jerzy Czartoryski

• Adam Kazimierz Czartoryski

• Konstanty Adam Czartoryski

• Stefan Czerwiński

• Jan Henryk Dąbrowski

• Klaus Dąbrowski – (Mistrz Wielkiej Lozy Wschodu)

• Ludwik Adam Dmuszewski

• Józef Andrzej Dobrowolski – (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)

• Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki

• Ignacy Działyński

• Anna Dziedzic

• Józef Ksawery Elsner

• Marian Falski

• Tytus Filipowicz

• Aleksander Fredro

• Zbigniew Gertych – (sadownik, b. wicepremier, GO, UFL; publicysta ‚Wolnomularz Polski’)

• Wojciech Stefan Giełżyński – (GLdF – Wielka Loza Francji, Paryż)

• Hipolit Gliwic

• Tadeusz Gliwic

• Cyprian Godebski

• Augustyn Gorzeńskii

• Przemysław Górecki – (lekarz, WLN)

• Zbigniew Jan Grabowski – (inż. budownictwa, GO, Loża Nadzieja, W-wa.)

• Janusz Groszkowski – (prof. Uniwersytetu Warszawskiego, powiązany z klubem Bilderberg)

• W. Grzybowski

• Ludwik Szymon Gutakowski

• Ludwik Hass – (historyk, żyd, komuch, marksista-trockista, badacz wolnomularstwa, współpracownik pisma socjalistycznego „Dalej!” i Nurtu Lewicy Rewolucyjnej; Rada Programowo-Naukowa ‚Wolnomularz Polski’)

• Wiktor Heltman

• Maciej Hübner – (artysta plastyk, GO, Loża Europa, Warszawa.)

• Hubert Janowski – (poeta, WLN)

• Jerzy Jasiński – (prawnik, WLN)

• Ewa Jaśkowska – (wdowa po Janie Jaśkowskim)

• Jan Jaśkowski – (GO.)

• Włodzimierz Kaczko – (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)

• Jerzy Julian Kaczmarek – (dziennikarz, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)

• Juliusz Kaden-Bandrowski

• Aleksander Kalinowski – (przedsiębiorca, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)

• Teodeusz Kaliński – (Mówca Wielkiej Lozy Wschodu)

• Janusz Karazyn – (Skarbnik Wielkiej Lozy Wschodu)

• Jan Karczewski – (architekt GLdF Paryż, WLN)

• Marek Karel – (przedsiębiorca, GO, Loża Tolerancja Mikołów.)

• Stanisław Kętrzyński

• Bogdan Kiciński

• Emil Kipa

• Stanisław Klocek – (przedsiębiorca, emeryt, Zjednoczona Wielka Loża Anglii)

• Franciszek Kniaźnin

• Roman Knoll

• Adam Koc

• Szymon Konarski

• Mieczysław Konopacki

• Janusz Korczak

• Marian Zyndram-Kościałkowski

• Tadeusz Kościuszko

• Jan Kozietulski

• Leon Kozłowski

• Kajetan Koźmian

• Zygmunt Krasiński

• Artur Ksawer – (Drugi Dozorca Wielkiej Lozy Wschodu)

• Piotr Kuncewicz – (Wielki Wschód Polski)

• Konstanty Kurman – (fizyk, loża „Kopernik”, RN)

• Karol Kurpiński

• Mikołaj Kwaśniewski

• Wacław Lednicki

• Włodzimierz Lengauer – (historyk, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Kopernik, Warszawa.; redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Cezary Leżeński – (dziennikarz i pisarz, publicysta ‚Wolnomularz Polski’, DH, Loża Orzeł Biały, Katowice; GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)

• Józef Lichten – (członek skrajnie szowonistycznej żydowskiej loży B’nai B’rith)

• Edward Lipiński – ([1888-1986] ekonomista, profesor Szkoły Głównej Handlowej. W okresie międzywojennym działacz PPS-Lewica. W 1928 r. założył i kierował Instytutem Badania Koniunktur Gospodarczych i Cen. Od 1929 r. profesor SGH. Od 1950 roku pracownik Uniwersytetu Warszawskiego. Twórca Głównego Urzędu Statystycznego. Sygnatariusz „Listu 34 i Listu 59″. Ludwik Hass wymieniał go jako członka loży masońskiej w Warszawie o nazwie „Kopernik”. Założyciel Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (prezes PTE w latach 1945-1965). Członek KOR.)

• Edward Bronisław Lech Lipiński – (ur. 24.VI.40, handlowiec, GLdF Paryż, WLN, UFL)

• Stanisław Edward Lipiński – (ur. 14.VIII.64, tancerz, GLNF, Tuluza)

• Jan Józef Lipski – (krytyk i historyk literatury, publicysta, socjalistyczny działacz polityczny, przez długi czas wielki mistrz pozostającej w podziemiu loży „Kopernik”. W latach 1956-1957 członek redakcji koncesjonowanego przez PZPR i komunę PRL tygodnika „Po Prostu”. 1957-1959 prezes Klubu Krzywego Koła. W 1964 organizator Listu 34. W 1976 współzałożyciel KOR-u. Od 1980 działacz NSZZ Solidarność. W 1987 jako jedyny spośród znanych opozycjonistów wywodzących się z tradycji lewicy demokratycznej przystał na rzuconą przez działaczy młodszego pokolenia (m.in. Piotra Ikonowicza) ideę odbudowy w kraju PPS, w której od 1987 był przewodniczącym Rady Naczelnej. Od 1989 senator RP, zmarł w trakcie I kadencji Senatu.)

• Piotr Lisowski – (architekt i prawnik, WLNP, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)

• Jacek Longchamps de Berier – (handlowiec GLdF, Paryż)

• Marek Luba – (chemik, WLNP, Loża „Przesąd zwyciężony” Kraków.)

• Stanisław Lubomirski

• Maria Emilia Łopatto – (filolog, Gran Loggia d`Italia ALAM, Florencja)

• Juliusz Łukasiewicz

• Walerian Łukasiński

• Henryk Łyczek – (plastyk, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)

• Janusz Maciejewski – (historyk literatury, WLN, RN; redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Janusz Makiełła – (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)

• Aleksander Małachowski

• Witold Markiewicz – (architekt, GO, GLdF, Paryż)

• Tadeusz Matuszewicz

• Piotr Matywiecki – (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski)

• Jan Mazurkiewicz

• Mieczysław Michałowicz

• Ludwik Mierosławski – (jeden z przywódców demokratycznej lewicy)

• Jerzy Mikułowski-Pomorski – (prof. socjologii, Kraków)

• Andrzej Mokronowski

• Tadeusz Mostowski

• Gabriel Narutowicz – (pierwszy prezydent II Rzeczpospolitej, zabity w zamachu w warszawskiej Zachecie, mial powiazania z zydowskim lobby owczesnych czasow)

• Jan Ursyn Niemcewicz

• Józef Niemojewski

• Jerzy Robert Nowak – (członek Stronnictwa Demokratycznego – Stronnictwo Demokratyczne partia sojusznicza PPR a potem PZPR; szeroko powiązana z masonerią)

• Andrzej Rusław Nowicki – (historyk filozofii, GO, UFL; Rada Programowo-Naukowa ‚Wolnomularz Polski’)

• Michał Kleofas Ogiński

• Jan Olszewski – (prawnik, b. premier, WLNP, Loża Kopernik, Warszawa; aktywnie działał w masonerii. 1 maja 1962 r. został przyjęty do warszawskiej loży „Kopernik”. 24 października 1964 r. nadano mu stopień Mistrza. W latach 1971-1973 piastował godność II Dozorcy, zaś w 1975-1981 i 1986-1991 – Mówcy. W roku 1991 został wybrany Wielkim Przysposobicielem Wielkiej Loży Narodowej Polski. Później wycofał się (co w terminologii wolnomularskiej jest nazywane „uśpieniem”).)

• Kamil Opalski – (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Ludwik Osiński

• Juliusz Osterwa

• Michał Otorowski – (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Ignacy Jan Paderewski

• Stanisław Patek

• Piotr Pazinski

• Jan Piłsudski – ()

• Gabriel Podoski – (Prymas Polski [1767-1777]; „Wielka Loża Adopcyjna pod Klimatem Warszawy”)

• Michał Książę Poniatowski

• Michał II Jerzy Poniatowski – (ostatni Prymas Polski, I Rzeczpospolitej [1785-1794]; dał się poznać jako doskonały administrator, dbały o interesy swych diecezji, oświatę duchowieństwa i ludu, jednocześnie jednak człowiek bezgranicznie chciwy, rozwiązły i służalczy. Popierał rozwój gospodarczy miast kościelnych, zezwalając m. in. na osiedlenie się Żydów w Skierniewicach. Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1792 doradzał królowi przystąpienie do Targowicy. W sejmie grodzieńskim 1793 nie brał udziału, jednak jako prymas przyjął członkostwo przywróconej Rady Nieustającej. Podczas powstania kościuszkowskiego, W czasie oblężenia Warszawy zmarł śmiercią samobójczą (trucizny podobno dostarczył mu sam król), zagrożony aresztowaniem wskutek wykrycia jego zdradzieckiej korespondencji z królem pruskim, ujawniającej słabe punkty obrony miasta.)

• Stanisław August Poniatowski

• Książę Józef Poniatowski

• Jerzy Ponikiewski

• Hieronim Potocki – (psychiatra, GO, Loża Trzech Braci, Warszawa.)

• Ignacy Potocki

• Stanisław Kostka Potocki

• Stanisław Szczęsny Potocki

• Adam Pragier

• Aleksander Prystor – (jeden z czołowych piłsudczyków)

• Kamil Racewicz – (Sekretarz Wielkiej Lozy Wschodu)

• Ryszard Janusz Radwiłowicz – (GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)

• Rafał Radziwiłowicz

• Zbigniew Religa – (prof. kardiochirurgii, Warszawa, czł. Klubów Lions (Wprost 25.IV.93) i Rotary (Wprost 8.I.95).)

• Stanisław Rohan

• Jerzy Rohozinski

• Aleksander Rożniecki

• Krzysztof Rutkowski – (krytyk literacki, GLdF, GLNF)

• Jan Wojciech Siciński – (inżynier, GLdF, GLNF Paryż, WLN, RN)

• Edward Rydz – Śmigły

• Kazimierz Nestor Sapieha

• Iwona Sedlaczek – (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)

• Ryszard Siciński

• Jerzy Siewierski – (literat, publicysta ‚Wolnomularz Polski’, GO, Loża Europa, Warszawa.)

• Krzysztof Skwierczynski – (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Walery Sławek – (jeden z czołowych piłsudczyków)

• Felicjan Sławoj-Składkowski

• Antoni Słonimski

• W. Staniewicz

• Stanisław Staniszewski

• Jerzy Stempowski

• Stanisław Stempowski

• Andrzej Strug

• Hanna Suchocka

• Andrzej Syta – (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, redakcja ‚Ars Regia’ kwartalnik – Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Klemens Szaniawski

• Maria Szyszkowska – (filozof lewicowy i marksistowski, libertyn, komuch, marksistka, nihilistka; Rada Programowo-Naukowa Wolnomularz Polski)

• Andrzej Śnieżny – (Odźwierny Wielkiej Lozy Wschodu)

• Czesław Śramski – (prac. umysłowy, GLdF, GLNF Paryż)

• Wojciech Tarnachiewicz – (ekonomista, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)

• Stanisław Thugutt

• Gen. Michał Tokarzewski – Karaszewicz (jedna z czołowych postaci przedwojennego Droit Humain oraz katolickiego kościoła liberalnego)

• Tomasz Kantorbery Tymowski

• Agnieszka Urbańska – (Loża La Rose de Vents, kółko w Warszawie)

• Zygmunt Vogel zw. Ptaszkiem

• Jerzy Wasowski

• Elżbieta Wichrowska – (redakcja ‚Ars Regia’ – kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”)

• Edward Wiechowski – (GLdF, Paryż)

• Michał Wielhorski

• Bolesław Wieniawa – Długoszowski

• Bronisław Wildstein – (6 lutego 1986 r. przyjęto go do wolnomularstwa w Paryżu. Został członkiem polskiej loży „Kopernik”, wchodzącej w skład Wielkiej Loży Francji. Tam dwa lata później uzyskał stopień mistrza, a po kolejnych dwóch latach znalazł się w działającej na terenie Polski niezależnej loży „Kopernik”, która od 1991 r. znalazła się w Wielkiej Loży Narodowej Polski. W latach 1991-1993 był przewodniczącym krakowskiej loży „Przesąd Zwyciężony” (również Wielka Narodowa Loża Polski), od 1991 r. sprawował funkcję „wielkiego dozorcy” Wielkiej Loży Narodowej Polski.)
• Jan Maciej Winczakiewicz – (poeta, GLdF Paryż, WLN)

• Edward Wittig

• Mieczysław Wolfke

• Norbert Wójtowicz – (publicysta ‚Wolnomularz Polski’)

• Józef Wybicki

• Stanisław Wydżga – (elektronik, WLN, RN)

• Bożena Mirosława Dołęgowska-Wysocka – (publicystka, sekretarz Rada Programowo-Naukowa ‚Wolnomularz Polski’, Grande Loge Feminine de France)

• Adam Witold Wysocki – (publicysta, red. nacz. ‚Wolnomularz Polski’, GO, UFL)

• Aleksandra Wysocka – (skład i opr. graficzne. ‚Wolnomularz Polski’)

• Gen. Józef Zajączek

• Kordian Zamorski

• Tomasz Zan

• Marek Złotek-Złotkiewicz – (plastyk, GLdF Paryż, WLN, RN)

• Andrzej Zoll – (prof. Prawa, Kraków czł. Klubu Rotary)

• Wojciech Żukrowski – (Prozaik, reportażysta, eseista, komuch; W 1981 r. jednoznacznie i publicznie poparł generała Jaruzelskiego i wprowadzenie stanu wojennego.)

DH = Le Droit Humain, GLdF = Grande Loge de France, GLNF = Grande Loge National Française, GO = Grand Orient de France, RN = Rada Najwyższa 33°, WLN = Wielka Loża Narodowa Polski, UFL = Universala Framasona Ligo.

Rozwój masonii w Polsce

Tadeusz Cegielski twierdził latem 1996 r., że w Polsce jest ok. 350 masonów (Dziennik Bałtycki 27.VIII.96). Jak wynika z powyższej listy większość ujawnionych związana jest z WLN czyli z rytem szkockim.

Ludwik Hass natomiast podaje tą liczbę już dla połowy 1994 r. (Masoneria Polska XX wieku), a obecnie już liczbę 400 i to o ile dobrze rozumiem tylko dla członków Wielkiego Wschodu (GO) (Gazeta Wyborcza 3.II.97). Rzeczpospolita (3.II.97) jest ostrożniejsza szacując, że członków GO w Polsce jest ok. 150, natomiast WLN jest liczniejsza.

Niedawno przyjechał Eric Vanderberghe, wielki mistrz Wielkiego Wschodu Francji i szumnie zapowiedział utworzenie własnej polskiej obediencji i wybory wielkiego mistrza Wielkiego Wschodu Polski (Gazeta Wyborcza 3.II.97). Gościł go Adam Wysocki, była konferencja prasowa, wiele informacji w telewizji itd. Wg. zdjęcia w Gazecie Wyborczej (3.II.97) na spotkaniu z dziennikarzami w prezydium siedzieli oprócz Erica Vanderberghe i Adama Wysockiego jeszcze Alain Dupret i Adam Galewecki.

We Wrocławiu 10.VI.1993 została obudzona stara loża „Horus” przez lożę „Tor zum Osten” z Kassel, RFN. Na zebraniu 16.IV.1994 kiedy to Wielka Loża wniosła światło we Wrocławiu mottem uroczystości było hasło: „Wrocław nie jest niemiecki, Wrocław nie jest polski, Wrocław jest europejski”. Językiem urzędowym loży jest polski i niemiecki. Mają być dalsze loże tego typu w Poznaniu i Gdańsku (Hass, „Masoneria polska XX wieku” 1966, str. 121.)

Ks. Jan Kracik zasugerował (Tygodnik Powszechny 2.II.97), że ci co innych oskarżają o przynależność do masonerii sami mogą być masonami. Ten sam zarzut postawił O. Konrad Hejmo w swojej informacji z Rzymu dla Radia Maryja w dniu 13.II.97r.

Wolnomularz Polski

Przeglądając numery Wolnomularza Polskiego z 1996 r. znajduję następujące nazwiska.
Rada Programowo-Naukowa: Ludwik Hass, Maria Szyszkowska, Andrzej Nowicki, Mirosława Dołęgowska-Wysocka sekretarz, Adam Witold Wysocki red. nacz., Aleksandra Wysocka skład i opr. graficzne.
Prócz w/w pisują w piśmie Zbigniew Gertych, Iwona Sedlaczek, Cezary Leżeński, Norbert Wójtowicz, Józef Andrzej Dobrowolski i Jerzy Siewierski. Nr. 9 zamieszcza wiersz Wisławy Szymborskiej pt. „Nienawiść”. Na spotkaniu „pod Akacją” referat miała Ewa Jaśkowska wdowa po Janie Jaśkowskim masonie z GO.
Na spotkaniach w „Muzeum im. A. Struga” w cyklu „Sztuka królewska i muzy” referaty wygłaszali: Irena Poniatowska z UW, Tadeusz Cegielski, Roman Dziergwa, Jacek Gajewski, Krzysztof Załęski, Jadwiga Chruszczewska.
Środowisko Wolnomularza Polskiego powiązane jest z najliczniejszą obediencją francuską – Wielki Wschód (Grand Orient de France, GO, GOF, GOdF). Jest to najbardziej ateistyczna i lewicowa gałąź masonerii, politycznie bardzo aktywna, związana z francuską partią socjalistyczną. Uważana jest za nieregularną przez anglosasów. Używa obrządku francuskiego lub zmodyfikowanego szkockiego.

Ponadto znajduję informacje, że masonem był zamordowany premier Izraela Yitzhak Rabin.

Jest informacja (nr.7) o zarejestrowaniu 15.IV.1992 r. w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu loży IOOF (Międzynarodowy Zakon Braci Dziwnych). Jest zamieszczony (nr.10) apel różokrzyżowców A.M.O.R.C. W nr. 10 jest też wkładka z datą 1.I.1997 reklamująca DeMOLAY – ofertę dla młodzieży.

Piszę o tym wszystkim gdyż w książce Bp. Zygmunta Pawłowicza pt. „Kościoły i sekty w Polsce” organizacje te ujęte są pod wspólnym tytułem: „Stowarzyszenia i grupy nie związane z masonerią” (str. 211)

Ars Regia

Jest to kwartalnik Fundacji „Sztuka Królewska w Polsce”. Redakcja: Tadeusz Cegielski (redaktor), Włodzimierz Lengauer, Janusz Maciejewski, Kamil Opalski, Michał Otorowski, Krzysztof Skwierczyński (sekretarz), Andrzej Syta, Elżbieta Wichrowska.
Oprócz członków redakcji, w/w masonów i cudzoziemców pisują tam jeszcze m.in. Olgierd Budrewicz (o Rotary), Roman Dziergwa, Tomasz Grosse, Ludwik Hass, Henryk Michalski, Danuta Musiał, Zenowiusz Ponarski, Zofia Stachura (o Kawalerach Maltańskich), Walerian Warchałowski.
Środowisko Ars Regia powiązane jest z

Pączek Róży Różokrzyżowców

Waldemar Chudziak przeprowadził wywiad z uczennicami Centrum Szkoły Różokrzyża we Wrocławiu (Trybuna Śląska 28.VI.96). Dowiedział się, że szkoła ma kilkudziesięciu uczniów, w całej Polsce 200. Jedna z uczennic, Joanna Sachse, zapewnia że nie mają nic wspólnego z masonerią. Pojmują Boga nieosobowo – jako świat doskonały. Dla nich zbawienie to wyzwolenie z kołowrotu wcieleń. Trzeba dążyć do alchemicznej przemiany duszy, do narodzin nowej duszy już nieśmiertelnej. W każdym jest coś niezniszczalnego, ów „pączek Róży Różokrzyżowców”, który musi się rozwinąć.

To czysty panteizm i New Age.

Masonki

Sztandar Młodych (11.IX.95) doniósł, że ks. Zbigniew Trzaskowski na spotkaniu z Forum Kobiet Katolickich podał, że w Warszawie jest loża kobieca prowadzona przez prof. Marię Szyszkowską. Jak wspomniano wyżej jest ona w radzie redakcyjnej Wolnomularza Polskiego. Niedziela (26.I.97) podaje, że prof. Szyszkowska jest we władzach Stowarzyszenia na Rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej oraz Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej. Walczy o „dostęp bezwzględny do pornografii”.

Róża Wiatrów

Trzy polskie masonki udzieliły wywiadu pismu Elle (7.VII.96). Tylko jedna podała swe nazwisko (Mirosława Dołęgowska-Wysocka, sekretarz redakcji Wolnmularza Polskiego). Należą wraz z jeszcze dwoma do paryskiej loży damskiej „Róża Wiatrów”. Rozmawiała z nimi Ewa Andruszkiewicz.

Marta Sieciechowicz opublikowała wywiad z dwoma masonkami, jedną anonimową a druga to Mirosława Dołęgowska-Wysocka, która powiedziała m.in. „Dzisiaj istnieje wiele organizacji kobiecych, np. typu biznesowego (żeńskie Lions Club i Rotary Club o masońskich korzeniach) inne wolą działać w partiach politycznych i masonerii.”. Kto jak kto, ale ona chyba wie (Powściągliwość i Praca nr. 11, 1996).
A swoją drogą ciekawe czemu pismo księży Michalitów drukuje wywiady z masonkami.

Papież a masoneria

Z okazji odmowy przyjęcia przez papieża Jana Pawła II nagrody im. „Galileusza”, najwyższego odznaczenia przyznawanego przez włoską masonerię obrządku „Wielki Wschód”, Katolicka Agencja Informacyjna opublikowała (KAI 7.I.1997) dossier z historycznymi informacjami o stanowisku Kościoła wobec masonerii wraz z tekstem dokumentów z lat ostatnich, które przypominają o obowiązującym zakazie przynależenia do masonerii. „Wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej” – z deklaracji Kongregacji Nauki Wiary z 26.XI.1983 r.).

Masońskie światło

W masonerii przewija się stale motyw poszukiwania światła.
Przypatrzmy się temu światłu bliżej.

Wielka Loża Narodowa Polski do swego wewnętrznego sprawozdania 5/71 z dnia 16 grudnia 1937 r. dała załącznik traktujący o prześladowaniach masonerii w krajach ówczesnej Europy rządzonych po dyktatorsku, również w Polsce. Tekst tego dokumentu został opublikowany w piśmie Rojalista (4(20), VIII-XI 1996, str. 13). Jest tam zawarte takie zdanie: „Ludzkość stworzyła piękną legendę Prometeusza, wykradającego bogom ogień i światło, i oddającego je na usługi człowieka. Symbol pobierania i udzielania światła jest jednym z najbardziej wzruszających w naszym Zakonie”.

Jak pisze Bogdan Usowicz w Dzienniku Polskim (18.IX.96) z okazji wizyty Papieża we Francji na 1500 lecie chrztu króla Franków Klodwiga lewicowy publicysta francuski zapytał: „Jesteśmy spadkobiercami wieku światła i idei wielkiej rewolucji francuskiej czy też wieków ciemności i inkwizycyjnych stosów?”.

Muzeum Okręgowe w Tarnowie zorganizowało wystawę pt. „Tajemnice masonów”, która krążyła po Polsce. Gdy była w Warszawie prof. Tadeusz Cegielski sekretarz Wielkiej Loży Narodowej Polski wpisał dedykację twórcy wystawy p. K. Bańburskiemu na wkładce do przewodnika po wystawie słowami” Ex Tarnów Lux” (TEMI 26.VII.95).

Największym nazwiskiem amerykańskiej masonerii jest Albert Pike. Jego dzieło, „Morals and Dogma of the Ancient and Accepted Scottish Rite of Freemasonery” (Moralność i dogmaty Obrządku Szkockiego Dawnego i Uznanego Masonerii) to coś w rodzaju katechizmu amerykańskich masonów, ale katechizmu, który dostaje się dopiero osiągnąwszy najwyższy 33°. W książce tej są pouczenia mistyczne, magiczne, teozoficzne, alchemiczne itd. na każdy z 33 stopni. W jednym miejscu (widziałem wydanie z 1921 r., str. 321) jest bardzo ważne wyznanie przy stopniu 19°:

Lucyfer, nosiciel światła! Dziwne i tajemnicze imię dla Ducha Ciemności! Lucyfer, Syn Poranka! Czy to on niesie Światło, i jego splendorem nie do wytrzymania oślepia, słabe, zmysłowe i samolubne Dusze? Nie wątpcie w to!
[Lucyfer, nosiciel światła – Lucyfer był drugim po Bogu, znał plany Boga i nienawidził ludzi, a przez swa pyche, zbuntował sie przeciwko Bogu i został stracony do piekieł przez ksiecia niebianskich hufcow anielskich Michała Archaniola, i przestał byc nosicielem światła raz na zawsze. przyp. red. polonica.net]

Jak podaje Stephen Knight w swej monografii o angielskiej masonerii („The Brotherhood”, Londyn 1994, str. 236), masoni wtajemniczeni w stopień Holy Royal Arch (Święty Łuk Królewski) otrzymują do wiadomości imię Wielkiego Budowniczego Wszechświata jako JAH-BUL-ON. Słowo to wyjaśnia się jako istotę nadprzyrodzoną złożoną z trzech osób w jednej. JAH to Jahwe, Bóg Izraelitów, BUL to Baal, bóg płodności Kananejczyków, a ON to Ozyrys, egipski bóg podziemi.

Baal to oczywiście bóg fałszywy Starego Testamentu. Pan Bóg kazał wytracić tych co zgięli kolana przed Baalem (Lb 25, 3,7; Pwt 4,3; Rz 11,4). W magii i czarnoksięstwie Baal identyfikowany jest z diabłem.

Kardynał Edward Gagnon w wywiadzie dla 30 Days (IV.1991) mówi, że jako kanonista przy kardynale Paul Emile Léger, arcybiskupie Montrealu, wielokrotnie załatwiał w Penitencjarii Apostolskiej w Watykanie zdjęcie ekskomuniki z osób, które żałowały tego, że kradły konsekrowane Hostie na rozkaz masonerii, na potrzeby czarnej mszy. Dotyczyło to lóż nie uważanych za antyreligijne.

Amerykanin Jim Shaw dotarł w masonerii do najwyższego 33° i dopiero wtedy zdecydował się wycofać. Opisał swoje doświadczenia w masonerii (J. Shaw i T. McKenney, „Śmiertelna pułapka” Exter, Gdańsk 1993). Myślą przewodnią inicjacji do kolejnych stopni jest udzielanie coraz więcej światła. Rytuał wtajemniczenia do pierwszego stopnia obejmuje wejście do loży z opaską na oczach. Adepta pyta mistrz czego pragnie. Ma odpowiedzieć: „Pragnę światła”. Wówczas zdejmują mu opaskę i udzielane mu są pewne tajemnice, słowa, znaki itd.. To się powtarza w kolejnych wtajemniczeniach. Shaw miał nadzieję, że gdy osiągnie stopień najwyższy, 33° to już posiądzie pełnię światła. Zawiódł się sromotnie. W ostatnim pouczeniu (do 32°) dowiedział się, że dotarł do szczytu, ale tu jest mgła. Dalsze poszukiwania światła musi czynić sam. Przy przyjęciu do 33° już pouczeń nie było, tylko pytanie Rady Najwyższej o stosunek do wiary. Od sąsiada, który zaparł się wszelkiej wiary, dowiedział, się że mu powiedziano iż jest przewidziany aby iść wyżej, wyżej niż 33°.

Shaw poznał światło dopiero gdy zerwał z masonerią, gdy uświadomił sobie w czasie uroczystości masońskiej Wielkiego Czwartku, że uczestniczy w czarnej mszy, w małpowaniu Eucharystii. Zerwał z masonerią i znalazł Światło Chrystusa.

Rodzaje masonerii

Jest szereg obrządków masońskich i informacje o poszczególnych lożach nieraz są mylnie podawane. Wszystkie funkcjonują we Francji stąd też na jej przykładzie omówię te obrządki. Opieram się na opracowaniu w The Philalethes (luty 1994)

Najliczniejszą, mającą wręcz charakter masowy, jest masoneria angielska, która dominuje w świecie anglosaskim. Jej ryt, zwany szkockim (Obrządku Szkockiego Dawnego i Uznanego) oparty jest na biblii i obejmuje kult Wielkiego Budowniczego Wszechświata.
Członków zachęca się by praktykowali swoje wyznania. Z tego tytułu nieraz sugeruje się, że przynależność do tej masonerii jest do pogodzenia z wiarą. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że budowniczy potrzebuje budulca. Stwórca nie potrzebuje nic – stwarza z niczego. Wielki budowniczy masonów nie jest więc Bogiem-Stwórcą, w naszym katolickim rozumieniu.
We Francji masoneria ta nie jest liczna. Wywodzi się z loży dla Anglików i Amerykanów stacjonujących we Francji a potem rozbudowana o masonów francuskich przechodzących z innych obrządków. Nazywa się Grande Loge National Française (GLNF). Uznawana jest za regularną przez masonerię angielską i amerykańską. Z nią związana jest najliczniejsza dziś w Polsce formacja masońska Wielka Loża Narodowa Polski, środowisko pisma Ars Regia i działająca w Paryżu polska loża „Kopernik”.

Najliczniejszą obediencją francuską jest Wielki Wschód (Grand Orient de France, GO, GOF, GOdF). Jest to najbardziej ateistyczna i lewicowa gałąź masonerii, politycznie bardzo aktywna, związana z francuską partią socjalistyczną. Uważana jest za nieregularną przez anglosasów. Używa obrządku francuskiego lub zmodyfikowanego szkockiego. W Polsce związane z nią środowisko Wolnomularza Polskiego nie ukrywa aspiracji politycznych. Adam Wysocki, redaktor pisma, zapewnia, „że w dyskusji, która się toczy w Polsce nad kształtem nowej konstytucji, masoni mają także swój udział” (Kurier Poranny 2/3.V.96).

Drugą według liczebności jest Wielka Loża Francji (Grande Lodge de France, GL, GLF, GLdF). Posługuje się Obrządkiem Szkockim Dawnym i Uznanym i jest dużo starsza niż GLNF, ale nie jest uznawana przez loże angielskie i amerykańskie. Ma rozliczne kontakty międzynarodowe ale formalnie stroni od polityki. Z niej wywodzi się paryska loża „Kopernik”, od 1992 r. przejęta przez GLNF.

Z Francji wywodzi się też masoneria mieszana przyjmująca również kobiety (Ordre Maçonnique Mixte International du Droit Humaine, DH). Jest ateistyczna, bez biblii w rytuałach. Związana jest z GO. Angażuje się politycznie.
W Polsce jest loża DH „Piotra i Marii Curie”.

Istnieje też loża wyłącznie kobieca (Grand Lodge Feminine de France GLFF). Jest to loża adopcyjna związana z GLdF. Zrzesza głównie żony, siostry i córki masonów GLdF. Ma też kontakty z GO. Angażuje się politycznie w tematy „kobiece” (aborcja, feminizm itd.). Związana z nią jest loża „Róża Wiatrów”, do której należą też polskie masonki.

Obrządków jest więcej, gdyż powstają nowe po różnych secesjach, wszystkie jednak łączy wrogość wobec Kościoła Katolickiego. Masoneria uczy gnozy. Stawia na równi Boga i Szatana. Skoro uznaje tą równość, to sugeruje, że można służyć albo Jednemu albo drugiemu. Jak widzieliśmy z podanych wyżej informacji masoneria na wyższych szczeblach wtajemniczenia okazuje się być sataniczną.
Szuka światła od księcia ciemności.

Masoneria a przestępczość

W wielu krajach masoneria przeżywa kłopoty z tytułu jej związków z działalnością kryminalną. Swego czasu głośna była we Włoszech sprawa Loży P-2, uplątanej w afery bankowe, pranie brudnych pieniędzy itd.. Szef loży P-2 Licio Gelli wrócił na szpalty gazet z okazji informacji o praniu brudnych pieniędzy Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP). Ponoć Gelli wraz z kolegami z loży P-2 i synem Maurizio zdołali „zalegalizować” milionowe kwoty (Przegląd Tygodniowy 12.VI.96).

Policja włoska ma kłopoty z mafią kalabryjską pod nazwą Ndranghetta (Dzielni Ludzie). W tej najbiedniejszej włoskiej prowincji działa najwięcej lóż, najwięcej jest masonów i najwyższy procent masonów wśród ludności. Lokalni mafiozi używają loże masońskie jako parawan dla swych poczynań (Polska Zbrojna 28.IX.95).

We Francji masoneria przeżywa ostry kryzys w związku z „przekrętami” finansowymi (Forum 8.X.95). Wielki Wschód działa na prawach stowarzyszenia nie prowadząc działalności gospodarczej, ma jednak budżet 48 mln. franków i zatrudnia 50 osób, ale nie ma żadnej kontroli, ani wewnętrznej, ani tym bardziej zewnętrznej. Pojawiły się zarzuty defraudacji, uprzywilejowanych wakacji, nepotyzmu. Nastąpiło ostre przesilenie na dorocznej konwencji 6-8.IX.95 r., zmiana władz i zaraz potem gwałtowne utajnienie wszelkich spraw związanych z tym kryzysem.

W Anglii premier John Major powołał komisję pod przewodnictwem lorda Nolan do zbadania powiązań polityków z masonerią (Gazeta Opolska 23.V.95). Kandydaci na radnych będą musieli deklarować czy są lub byli masonami (The Times 6.II.97 – za Gazetą Polską 13.II.97).

* * *

Masoneria wrogiem Polski!!!

Przy dzisiejszym bardzo niskim stanie wiedzy w Polsce o masonerii należy czytelnikom przedstawić historię i rolę tych związków. Wiadomo, masoneria jest potęgą z którą należy się liczyć i traktować jej zagrożenie dla Polski i dla świata bardzo poważnie.
Dnia 26 lipca 1992 r. TVP nadała komunikat, że na terenie Polski wznawiają działalność dwie loże masońskie funkcjonujące w okresie międzywojennym. Celem jej jest judaizacja społeczeństw chrześcijańskich. Gnostycyzm i arianizm we wczesnym średniowieczu, sekty albigensów i husytów w późniejszym czasie, kabalistyka i okultyzm zakonów krzyżowych: Templariuszy i Krzyżaków – to etap zażydzania. Do początków zażydzania doszło w XVI wieku, kiedy humaniści (Richelieu, Miinzer, Melanchaton, Luter, Kalwin) swym okultyzmem, kabalistyką i astrologią podminowali Kościół Katolicki, doprowadziło to do wybuchu ” Reformacji.” Wówczas w całej Europie powstają tajne związki – loże wczesnomasońskie.
Celem Żydów już od 1500 lat, a później masonerii jest walka z Rzymem, szczególnie z krajami katolickimi. 23 maja 1618 r w Pradze w Czechach, wbrew woli cesarza Austrii Macieja I zwołano zgromadzenie innowierców, na które zaproszono też katolików. Na tym spotkaniu na zamku praskim doszło do gwałtownej wymiany zdań delegacji katolickiej z innowiercami. Delegacja katolicka została wyrzucona przez okno przez innowierców i poniosła śmierć.
Owa „defenestracja” praska (wyrzucenie przez okno) rozpoczęła wojnę trzydziestoletnią. W odpowiedzi na tę zbrodnię popełnioną na delegacji katolickiej przez innowierców katolicy utworzyli Ligę Katolicką, popieraną przez papieża Pawła V i duchowieństwo katolickie. Król Polski Zygmunt III Waza ustosunkował się wrogo do obozu protestanckiego i tajnych judaizujących związków arian. W zaistniałej sytuacji król Zygmunt III Waza postanowił udzielić pomocy Lidze Katolickiej, za jej udzieleniem przemawiała obawa przed rozprzestrzenieniem się protestantyzmu, kalwinizmu i arian na ziemiach Rzeczpospolitej.
Po wybuchu w Czechach powstania husytów tzw. braci czeskich i heretyków, Obóz katolicki na Śląsku widział jedyny ratunek w Rzeczpospolitej. Na pomoc katolikom w 1620 r wysłano Lisowczyków, pod dowództwem pułkownika Stanisława Rusinowskiego przeciw wojskom protestanckim i innowiercom. Towarzyszył im w tej wyprawie Franciszkanin ksiądz – kapelan Wojciech Dębołęcki. Swój podziw dla pułkownika Rusinowskiego i jego dzielnych żołnierzy, mężnie walczących o wiarę świętą wyraził Nikodem Niebylski. Pisał, że pułkownika i jego żołnierzy szczególnie wyróżniała nienawiść do heretyków, szczególnie do Arian i Żydów, których zawzięcie zwalczali i ścigali.
To właśnie Żydzi i tajne ich związki swymi doktrynami realizowali ówcześnie hasła utopijnego komunizmu. Podobną opinię wyraził ich kapelan W. Dębołęcki, mówiąc ” Bogu dziękować, że dał Polsce taką jazdę żołnierzy i dowódców”. Jak mówił, ścigali przeciwników wiary katolickiej Rzymu i papiestwa. Należy przypomnieć, że lisowczycy i franciszkanin ksiądz kapelan W. Dębołęcki są szczególnie znienawidzeni przez Żydów takich jak J. Tuwin czy komunista i historyk Adam Kersten. Główną rolę w przemilczaniu, szkalowaniu i pisaniu w kłamliwy sposób o ich wielkich zwycięstwach i czynach odgrywają ci wrogowie Polski którzy zohydzają wszystko co polskie.
Wrogiem katolickiej Polski był także Bohdan Chmielnicki, który będąc w delegacji kozackiej w Warszawie ( październik – listopad 1639 r) spotkał się z de Bregy, który był ambasadorem Francji przy królu polskim. Jak wiadomo Francja pod koniec wojny 30-letniej opowiedziała się po stronie protestanckiej Szwecji. B. Chmielnicki już wtedy knuł intrygę przeciw Polsce. W listopadzie 1639 r. B. Chmielnicki znika na 7 lat. Warto przypomnieć, że w angielskiej książce przekładu Chevaliera napisano o pobycie B. Chmielnickiego we Francji w latach 1645 – 1646 do której jak pisze autor przybył z głębi Rosji. W 1648r wywołał bunt przeciw Rzeczpospolitej. Jako Żyd związany był z tajnymi judaizującymi związkami ( masonerią). Był za rozbiorem Polski. Zawarł przymierze przeciw Polsce z Rosją, Szwecją, Siedmiogrodem, elektorem brandenburskim i zdrajcą Bogusławem Radziwiłem. Z jego polecenia dokonano zbrodni na bezbronnych jeńcach żołnierzach polskich w czerwcu 1652r pod Batohem nad rzeką Boh, gdzie wymordowano 5 tysięcy jeńców polskich w tym takich dowódców jak hetman Marcin Kalinowski. Jak mówiono i pisano ówcześnie B. Chmielnicki ” powolnymi razy noża zakłuł Marka Sobieskiego, brata późniejszego króla Polski J. Sobieskiego, następnie zakłuł nożem dowódcę artylerii Zygmunta Przyjemskiego i oboźnego koronnego Stanisława syna M. Kalinowskiego. Widać jak nienawidził on Polski i Polaków. W kłamliwym filmie reżysera Jerzego Hoffmana ” Ogniem i Mieczem” wypaczono prawdę historyczną. Wybielono B. Chmielnickiego, przedstawiono go jako bohatera rycerskiego, szlachetnego i poddanego króla Polski.
W 1649 r. tajne związki usuwają katolicką dynastię Stuartów na rzecz masona Cromwella. W 1655r za namową Żyda Komeńskiego uderzają na Polskę członkowie ” Zakonu Palmowego – Karol Gustaw król Szwecji, Fryderyk elektor Pruski oraz Rakoczy. W 1688 r ląduje na ziemi angielskiej masoneria z Wilhelmem Orańskim finansowanym przez Żydów holenderskich. W 1697 r. Polska dostaje się pod berło protestanta Augusta II. W 1764 r. na tronie polskim zasiada mason Stanisław Poniatowski, w 1772 r. Prusy dokonują pierwszego rozbioru Polski. W 1773 r. masoneria przyczynia się do likwidacji w Polsce zakonu jezuitów.
W 1774 r wybucha rewolucja amerykańska, kierowana przez masonów Franklina i Waszygtona. W 1788 r zebrany u nas sejm czteroletni pod dozorem Lucchesiniego zawiera przymierze z Prusami, wynikiem tego jest drugi rozbiór Polski. Na zachodzie masoni mobilizują wszystkie siły do przeprowadzenia rewolucji francuskiej. Przygotowują ją tajne związki okultystyczne ( St. Cermanin, Mesmer). Zakon Mertynistów stworzony przez Żyda hiszpańskiego Paschala ; zwolennicy Swendenburga w Skandynawii. Na zjeździe masońskim w Wilhelmsbaden w 1788 r. zapada decyzja, że w 1789 r wybucha rewolucja francuska. Dziełem jej jest powalenie katolickiej monarchii francuskiej i równouprawnienie Żydów.
Wyniesiony na szczyty przez rewolucję Napoleon początkowo jest przychylny masonerii, ale kiedy w 1808 r. ogłasza dekret anty żydowski – los jego przesądzony. Po 1815r masoneria zarzuca macki na ruchy narodowe i wolnościowe, które kieruje przeciw władcom o poglądach narodowych i kościołowi katolickiemu oraz powstańcom włoskim i węgierskim.
Masoneria wywołuje powstania w niedogodnym momencie dla Polski, w 1830 r. dla ratowania rewolucji we Francji i w Belgii, w 1863 r. dla zjednoczenia Niemiec. Wreście masoneria kieruje wybuchem I wojny światowej. W jej wyniku uzyskuje ona władzę prawie we wszystkich krajach pod przykrywką ustroju ” demokratycznego”. Osłabia państwa katolickie takie jak Włochy, Austrie, Francje, a później Polskę. Montuje najpierw rewolucję w Rosji w 1917 r., a później hiszpańską w 1936 r. i narzuca traktaty dające przywileje Żydom.
Te fakty pokazują, iż masoneria jest „ekspozyturą żydowską ” i pomocniczą organizacją dla opanowania i zniszczenia społeczeństw katolickich, które mają posłusznie wykonywać wszystkie polecenia Żydów. Wpływ masonerii na obóz rządzący Polską przed 1939 r. był bardzo duży, co doprowadziło do katastrofy wrześniowej, między innymi zdrady państw zachodnich Anglii i Francji na rzecz Niemiec i ZSRR.
Po drugiej wojnie światowej rola masonerii i żydostwa jeszcze bardziej się wzmocniła. Dowodem tego jest rozmontowanie Związku Sowieckiego i państw komunistycznych bez jednego wystrzału. Obecnie obserwujemy zapędzanie narodów do stworzenia rządu światowego (żydowskiego). Te plany są szczególnie groźne dla narodu polskiego, tak doświadczonego tragicznymi zdarzeniami, szczególnie w ostatnich latach okupacją niemiecko-sowiecką i powojennym zniewoleniem komunistycznym.
Powszechnie wiadomo, że w Polsce masoneria i żydostwo oddziałowuje na nasze życie narodowe i publiczne. Tkwi ona we wszystkich partiach politycznych, w środowiskach masowego przekazu; telewizji, radiu, prasie, a szczególnie w życiu gospodarczym opanowując całkowicie banki, administracje, obronność oraz sferę moralnego kształtowania społeczeństwa – Kościół Katolicki.
Wywołuje to nieskoordynowane protesty robotników i rolników, protesty ludzi słusznie broniących własnych interesów które obecnie obserwujemy z wielkim natężeniem. Wykorzystują to różni demagodzy tacy jak Lepper i jemu podobni. Jak wiadomo wszystkie te protesty i strajki robotników, górników i rolników, a nawet policjantów są pod kontrolą.
Historia rewolucji uczy, że organizatorzy różnych „spontanicznych buntów ” klasy robotniczej byli profesjonalnie przygotowani do zaprowadzenia totalitaryzmu. Przykład – Związek Radziecki i krwawa dyktatura Polpota w Kambodży. Jak widać prowadzi to do zniewolenia jednostek, narodów i całej ludzkości. (…)

Redaktor Naczelny Polska Gazeta Narodowa
Władysław Preś
Warszawa listopad 2003 r.

* * *

MASONERIA POLSKA

Czytelnicy pytają mnie często, dlaczego nie piszę kolejnej książki poświęconej masonerii. Lubię trzymać się faktów. W latach 1989-1999 na temat polskiej masonerii pojawiało się bardzo dużo informacji. Była aktywna. Reklamowała się. Nie kryła swoich planów i pomysłów. W kioskach można było dostać masońskie czasopisma. Masoni wydawali książki, udzielali na lewo i prawo wywiadów, w których ujawniali wiele cennych informacji. A potem nabrali wody w usta. Co się stało?
Masoneria polska działała równolegle na kilku płaszczyznach. Na jednej z nich poniosła sromotną klęskę. Masoni chcieli w Polsce funkcjonować jak w całej Unii Europejskiej, jak w Norwegii, USA, czy Australii. Pragnęli działać jawnie. Chcieliby pochlebnie mówiły o nich media, by przeciętny człowiek na hasło „masoneria” reagował pozytywnie. Pragnęliby jak w krajach Zachodu siedziby lóż rzucały się w oczy w centrach wielkich miast i żeby na każdej poczcie leżał spis masonów z domowymi adresami i telefonami.
Marzyli o uzyskaniu w Polsce statusu moralnego autorytetu. Uważali, że w kilka lat uda im się tak zmasonizować Polskę (pisali: „Gwiazda masońska niedługo będzie nową gwiazdą betlejemską dla Polaków”), że będą akceptowani (razem ze swoim programem), podziwiani, noszeni na rękach.
To się całkowicie nie udało. Mason dalej kojarzy się w Polsce ze złem, z szatanem, z totalitaryzmem i sekciarstwem. Im bardziej masoni się ujawniali, tym bardziej rosło antymasońskie nastawienie. W końcu się poddali i wrócili do starej propagandy: „Masonerii nie ma. To spiskowa teoria wymyślona przez grupkę antysemicko nastawionych oszołomów” itp.
Jest to dla masonów bardzo poniżające, a z drugiej strony niezbyt bezpieczne. W całym świecie zachodnim ich loże są widoczne, o masonach mówi się wiele w mediach. Są tacy, co wynoszą ich pod niebiosa, ale dużo jest i skandali, ujawniających prawdziwe oblicze masonerii. Gdy te informacje dotrą wreszcie do polskiego społeczeństwa, co jest coraz bardziej prawdopodobne, może ono przeżyć szok i zająć jeszcze bardziej antymasońskie stanowisko. Jak długo, więc będzie można trzymać Polaków w nieświadomości? Jak długo można im wmawiać, że nie ma sprawy? – masonów niepokoją te pytania.
Czy tak poniżająca dla masonów ich spektakularna polska przegrana jest naszą wygraną?
W pewnej mierze tak, w pewnej nie.
W Polsce doprowadzono niestety do takiego stanu, że wiele tematów i problemów nie staje się przedmiotem publicznej debaty. To bardzo niedobry znak. Wielu Polaków nie zdaje sobie nawet sprawy z istnienia pewnych zagrożeń. Tak jest i z kwestią masonerii. Ten problem wciąż za słabo funkcjonuje w polskiej świadomości zbiorowej. Z drugiej strony, nie udało się w Polsce wykorzenić myślenia katolickiego i polskiego. Stosunek do masonerii, fakt, że ukrywa się ona przed oczami społeczeństwa, świadczy o tym dobitnie.
Czy masoneria poniosła jeszcze jakieś inne klęski w Polsce? Tak. Największą jej klęską jest istnienie Radia Maryja, „Naszego Dziennika”, telewizji TRWAM. Jeden z prominentnych masonów napisał, że dopóki będą w polskim Kościele takie „jastrzębie”, jak ojciec Tadeusz Rydzyk, masoneria będzie miała związane ręce.
Jakie są zwycięstwa masonerii? To jest dobry temat na nową książkę – niestety wielki. Ludzie szybko zapominają. Żyjemy, w odniesieniu choćby do początku lat 90. XX wieku, już w innej Polsce. Wydaje się, że tamta, choć skażona pogańskim i liberalnym złem, pełniej reprezentowała cywilizację chrześcijańską, prawdziwie europejską. W tamtej Polsce lewacy bali się katolików, Kościół miał wiele do powiedzenia i nie bał się głośno wołać. Wtedy Polska budowała suwerenność i niepodległość.
Dziś jesteśmy coraz bardziej tacy jak Niemcy, Francja czy Holandia. O niepodległości czy suwerenności już nie można mówić, bo większość, powoli, bo powoli, ale uświadamia sobie, że tracimy państwowość. To, co było wtedy krytykowane jako masońskie, dziś staje się normą. Widzą to wszyscy, których nie dotknęła nowa ślepota. U jej podłoża leży strach, wygodnictwo albo poddanie się pogańskiej manipulacji.
Efektem tej manipulacji jest np. rozrastanie się przedziwnej, schizofrenicznej formacji, którą masoni nazwali chrześcijaństwem wodnikowym, formacji, która jest bardzo krytyczna wobec wszystkiego, co katolicko tradycyjne, i bardzo otwarta na to, co w istocie masońskie. Tak, więc np. homoseksualizm przestaje być zboczeniem, a staje się czymś normalnym.
Jego negatywna ocena zaczyna być postrzegana jako fanatyzm i ciemnota. Żyjemy w zmasonizowanym kraju. Ten fakt można stwierdzić naukowo, porównując doktrynę i programy masonerii z realiami społecznymi i dominującymi standardami myślowymi.
Na przykład teraz magia to ulubiona zabawa polskich dzieci.
Harry Porter to Żyd, to nowy Winnetou czy Robin Hood. Magia w takim wydaniu, jakiemu hołdowali dzicy, króluje w pismach kobiecych i gości w telewizji. Magiczne myślenie, bardziej zakamuflowane, wkrada się już nawet do szkolnictwa i w politykę. Masońskie hasła zyskują nowe sformułowania. Niedawno było „róbta, co chceta”. Dziś tego hasła się już nie powtarza, ale jego treść w znacznej mierze wyznacza życie wielu ludzi. To tylko drobne przykłady. Wierzchołek góry lodowej.

Kiedy wreszcie się obudzimy?
Myślę, że nastąpi to niedługo, gdy Polacy poczują na własnej skórze, i to w sposób bardzo bolesny, skutki wprowadzania w życie masońskiej utopii. Nie będzie wtedy za późno, ale wysoka będzie cena, którą przyjdzie zapłacić za powrót do cywilizacji chrześcijańskiej. Za powrót do Polski, by odbudować ją i na nowo nasycić tym, co polskość wyznacza i co spowoduje, że znowu będziemy u siebie w domu.

ABLONDI Alberto – biskup Livomo; data wstąpienia (dalej: „d.w.”) do masonerii 5 sierpnia 1958 r.
ABRECH Pio – członek Świętej Kongregacji Biskupów; d.w. 27 listopada 1967 r,
ACQUAVIVA Sabino – profesor religii na Uniwersytecie w Padwie; d.w. 3 grudnia 1969 r,
ALESSANDRO o. Gottardi – tytułowany doktorem na zebraniach wolnomularskich; przewodniczący Fratelli Maristu; d.w. 13
czerwca 1959 r.
ANGELINI Benedetto – biskup Messyny (Grecja); d.w. 14 października 1957 r.
ARGIENTERI Benedetto – patriarcha przy Stolicy Świętej; d.w. 11 marca 1970 r.
BEA Augustin kardynał – sekretarz Stanu za Jana XXIII i Pawła VI;Wielki Mistrz Światowej Masonerii; Żyd-„maran”,
prawdziwe nazwisko Beheim.
BAGGIO Sebastiano kardynał – Prefekt Świętej Kongregacji Biskupów; d.w. 14 sierpnia 1957 r., krypt. masoński. SEBA;
kontroluje wszystkie nowe konsekracje biskupie.
ALBONI Dante – asystent przy Watykańskiej Komisji Pontyfikalnej dla Studiów Biblijnych; d.w. 23 lipca 1969 r., krypt. mas.
BALDA.
BALDASSARI Salvatore – biskup Rawenny; d.w. 19 luty 1958 r., krypt. mas. BALSA.
BALDUCCI Emesto – religijny artysta-rzeźbiarz; d.w. 16 maja 1966r.
BASADONNA Emesto-prałat Milanu; d. w. 14 sierpnia 1963., krypt. mas. BASE.
BATELLI Giulio – świecki członek wielu akademii naukowych; d.w. 24 sierpień., krypt. mas. GIBA.
BADESCHI Lorenzo – d.w. 19 luty 1959 r., krypt. mas. BELO.
BELLOLI Luigi – rektor Seminarium w Lombardii (Włochy); 4 czerwca 1968 r., krypt. mas. BELLU.
BELLUCCI Cleto – biskup koadiuktor Fermy (Włochy); d.w. 4 czerwca 1968 r.
BETTAZZI Luigi – biskup lvr (Włochy); d.w. 11 maja 1966 r., krypt. mas. LUBE.
BIANCHI Giovenni – ksiądz; d.w. 23 października 1969 r., krypt. mas. BIGI.
BIFFI Franco – rektor Kościoła św. Jana Laterańskiego, Katolickiego Uniwersytetu Pontyfikalnego – jest głową tego uniwersytetu
i kontroluje wszystko, co jest tam wykładane; był spowiednikiem Pawła VI; d.w. 15 sierpnia 1959 r., krypt. mas. BIFRA.
BIACARELLA Mario – prałat Vincezy (Włochy); d.w. 23 września 1964 r.
BONICELLI Gaetano – biskup Albano (Włochy); d.w. 12 maj 1959 r.
BORETTI Giancarlo – d.w. 21 marca 1965 r., krypt. mas. BORGI.
BOVONE Alberto – zastępca Sekretarza Św. Officium; d.w. 10 kwietnia 1967 r., krypt. mas. ALBO.
BRINI Mario – sekretarz dla Orientu i Pogan, członek Pontyfikalnej Komisji dla Rosji; d.w. 7 lipca 1968 r.Temu człowiekowi dano
całkowitą kontrolę, by przetworzyć Prawo Kanoniczne i zbudować Kościół w zgodzie z masońskim światopoglądem. Krypt. mas.
MABRI.
BUGNINI Annibale – arcybiskup.Ten człowiek jest tym, który zakazał Tradycyjnej Mszy Świętej, przez jej zamianę na Novus Ordo z pomocą 6 protestantów. Został za to promowany przez Jean’a Villota (Sekretarza Stanu za Pawła VI) do Sekretariatu Świętej
Kongregacji dla Propagandy Wiary (dziś całkowicie rozwiązanej przez modernistów); uznany za masona, został mianowany posłem
w Iranie; d.w. 23 kwietnia 1963 r., krypt. masoński BUAN.
BURO Michele – biskup; prałat Pontyfikalnej Komisji dla Ameryki Łacińskiej; d.w. 21 marca 1969 r., krypt. mas.BUML
CACCIAVILLAN Agostino – w Sekretariacie Stanu; d.w. 6 listopada 1960 r.
CAMELI Umberto – dyrektor we włoskim Biurze do Spraw Religijnych; d.w. 17 listopada 1960 r.Wpływ na nauczanie doktryny
katolickiej – w wersji masońskiej.
CAPR1LE Giovani – dyr. Katolickich Spraw Cywilnych;d.w 5 września 1957., krypt. mas. GIGA.
CAPUTO Giuseppe – ksiądz; d.w. 15 listopada 1957 r., krypt. mas. GICAP.
CASAROLI Agostino kardynał – Minister Spraw Zagranicznych. Rządzi Kościołem i był całkowicie odpowiedzialny za Niego,
kiedy Jan Paweł II był w szpitalu po zamachu na swoje życie. Zmarły kardynał Jean Villot polecił mu wymienić wszystkich biskupów i zainstalować wolnomularzy; d.w. 28 września 1957 r., krypt. mas. CASA.
CERRUTI Flaminio – szef Urzędu Studiów Kongregacyjnych; d.w. 2 kwietnia 1960 r., kryptonim wolnomularski CEFLA.
CIARROCCI Mario biskup – d.w. 23 sierpnia 1962 r., krypt. mas. CIMA.
CHIAVACCI Enrico – profesor moralności na Uniwersytecie we Florencji (Włochy); d.w. 2 lipca 1970 r., krypt. mas. CHIE.
CONTE Carmelo – d.w. 16 września 1967 r., krypt. mas. CONCA.
CRESTI Osvaldo – d.w. 22 maja 1963 r., krypt. mas. CRESCO
CROSTA Sante – d.w. 17 listopada 1963 r., krypt. mas. CROSTAS.
CSELE Alessandro – d.w. 25 marca 1960 r., krypt. mas. ALCSE.
DADAGIO Luigi – arcybiskup Lero; nuncjusz w Hiszpanii; d.w. 8 września 1963 r., krypt. mas. LUDA. 41)
D’ANTONIO Enzio – arcybiskup Trivento; d.w. czerwca 1969 r., kryptonim masoński nie jest znany.
DE BONIS Donato – biskup odpowiedzialny za posługę religijną; d.w. 24 czerwca 1968 r. Krypt. masoński DEBO.
DEL GALLO ROCCAGIOVANE Luigi – biskup. Znany z wolnomularskich powiązań. Kryptonim nieznany.DEL MONTE Aldo – biskup Novary (Piemont,Włochy); d.w. 25 sierpnia 1969 r., kryptonim masoński ADELMO.
DRUSILLA Italia – d.w. 12 października 1963 r., krypt. mas. DRUSI.
FALTIN Daniele – d.w. 4 czerwca 1970 r., krypt. mas. FADA.
FERRAIOLO Giuseppe – członek Świętej Kongregacji Spraw Publicznych Kościoła; d.w 24 listopada 1969 r., krypt. mas. GIFE.
FIORENZO Angelinin – biskup, tytuł „Komendator Ducha Świętego”. Jest Generalnym Wikariuszem Szpitali w Rzymie i kontroluje fundusze przeznaczone dla szpitali. Biskupem został 19 lipca 1956 r.; d.w. 14 października 1955 r.
FRANZONI Giovanni – d.w. 2 marca 1965 r., krypt. masonski. FRAGI.
FREGI Francesco Egisto – d.w. 14 luty 1963 r.
GEMITI Vito – biskup, Święta Kongregacja Biskupów; d.w. 25 marca 1968 r., kryptonim wolnomularski VIGE.
GIRARDI Giulio – d.w. 8 września 1970 r., krypt. masonski. GIGI.
GIUSETTI Massimo – d.w. 12 kwietnia 1970 r„ krypt. masonski. GIUMA.
GOTTARDI o. Alessandro – Prokurator i Postulator Generalny Fratelli Maristi. Kontroluje kandydatów na kardynałów; d.w. 13
czerwca 1959 r., krypt. masonski. ALGO.
GOZZINI Mario – d.w. 14 maja 1970 r., krypt. masonski.MAGO.
GRAZIANI Carlo – rektor Niższego Seminarium Watykańskiego; d.w. 23 lipca 1961 r,, kryptonim wolnomularski GRACA.
GREGAGNIN Antonio – dziekan Instruktorów Wikariatu. Trybun Pierwszej Komisji Beatyfikacyjnej i Kanonizacyjnej; d.w. 19
października 1967 r., krypt. masonski. GRE.
GUALDRINI Franco – rektor Capranica (Capri); d.w. 22 maja 1961 r., krypt. masoński GUFRA.
ILARI Annibale – opat Sua Santita; d.w. 16 marca 1969 r., krypt. masonski.ILA.
LAGHI Pio – były Delegat Apostolski w Argentynie, Delegat Apostolski w USA; d.w. 24 sierpnia 1969 r., krypt. masonski. LAPl.
LAJOLO Giovanni – członek Rady Spraw Publicznych Kościoła; d.w. 2 czerwca 1970 r., krypt. masonski. LAGl.
LANZONI Angelo – szef UrzęduWatykańskiego Sekretariatu Stanu; d.w. 24 września 1956 r., krypt. masonski. LANA.
LEVI Virgilio (alias Levine) – asystent oficjalnego dziennika watykańskiego „L’0sservatore Romano”, kieruje również watykańską
stacją radiową; d.w. 4 lipca 1958 r., krypt. masonski. VILE.
LOZZA Lino – kanclerz Rzymskiej Akademii św.Tomasza z Akwinu; d.w. 23 lipca 1969 r., krypt. masonski. LOLI
LIENART Achille kardynał – Wielki Mistrz-mason najwyższego stopnia; wstąpił do masonerii zaledwie po 5 latach bycia księ-
dzem – 5 października 1912 r.; biskup Lilie
(Francja). Przywódca sił progresywistycznych na SoborzeWatykańskim II.
MACCHI Pasquale kardynał – Honorowy Prałat Pawła VI i jego prywatny sekretarz; d.w. 23 kwietnia 1958 r., krypt. masonski.
MAPA.
MANCINI Italo – dyrektor Sua Santuta; d.w. 18 marca 1968 r., #1551-142, krypt. masonski.MANI.
MANFRINI Enrico – świecki konsultant Pontyfikalnej Komisji Sztuki Świętej; d.w 21 lutego 1968 r., krypt. masonski.MANE.
MARCHISANO Francesco – Honorowy Prałat,sekretarz Świętej Kongregacji dla Seminariów i Uniwersytetów; d.w. 4 lutego
1961 r., krypt. masonski. FRAMA.
MARCINKUS Paul – amerykański ochroniarz Jana Pawła II. Pochodzi z Cicero (Illnois – USA), przewodniczący Instytutu Formacji Religijnej; d.w. 21 sierpnia 1967 r., kryptonim wolnomularski MARPA (powszechnie nazywany Gorilla).
MARSILA Salvatore – opat Zakonu św. Benedykta z Finalpii k.Modeny (Włochy); d.w. 2 lipca 1963 r., krypt. masonski. SALMA.
MAZZA Antonio – tytularny biskup Velii. Generalny Sekretarz z 1975 r,; d.w. 14 kwietnia 1971 r., krypt. masonski.MANU.
MAZZI Venerio – członek Rady Spraw Publicznych Kościoła; d.w. 13 października 1966 r., krypt. masonski.MAVE.
MAZZONI Pier Luigi – biskup, Kongregacja Biskupów; d.w 14 września 1959 r., kryptonim wolnomularski PILUM.
MAVERNA Luigi – biskup Chivery (Włochy), Generalny AsystentWłoskiej Akcji Katolickiej; d.w. 3 czerwca 1968 r., krypt. masonski. LUMA.
MENSA Albio – arcybiskup Vercelli w Piemoncie (Włochy); d.w. 23 lipca 1959 r., kryptonim wolnomularski MENA.
MESSINA Carlo – d.w. 21 marca 1970 r., krypt. masonski.MECA.
MESSINA Zanon – d.w. 21 marca 1970 r., krypt. masonski. AMEZ.
MONDUZZI Dino – regent w Prefekturze Domu Pontyfikalnego; d.w. 11 marca 1967 r., krypt. masonski.MONDI.
MONGILLO Daimazio – profesor Teologii Moralnej w rzymskim Instytucie Świętych Aniołów; d.w. 16 luty 1969 r., kryptonim
masoński MONDA.
MORGANTE Marcello – biskup Ascoli Piceno we wschodnich Włoszech; d.w. 22 lipca 1955 r., kryptonim masoński MORMA.
NATALINI Terzo – wice prefekt Archiwum Sekretariatu Watykanu; d.w. 17 czerwca 1967 r., krypt. masonski. NATE.
NIGRO Carmelo – Rektor Seminarium Pontyfikalnych Studiów Wyższych; d.w. 21 grudnia 1970 r„ krypt. masonski. CARNI.
NOE Virgilio – głowa Świętej Kongregacji Kultu Bożego. On i kard. Bugnini opłacili 5 protestanckich duchownych i żydowskiego
rabina, by stworzyli domowym sposobem Nowy Porządek Mszy. Nie pozwolono w tym uczestniczyć żadnemu członkowi katolickiego kleru; d.w. 3 kwietnia 1961 r., krypt. masonski. VINO.
ORBASIO Ignio – d.w. 17 września 1973 r., krypt. masonski. ORBI.
PALESTRA Vittorio – oficjalny doradca Świętej Roty Państwa Watykańskiego; d.w. 6 maja
1943 r., krypt. masonski. PAVI.
PAPPALARDO Salvatore kardynał – arcybiskup Palermo na Sycylii; d.w. 15 kwietnia 1968 r., krypt. masonski. SALPA.PASQUALETTI Gottardo – d.w. 15 czerwca 1960 r., krypt. masonski. GOPA. PASQUANELLI Dante – członek nuncjatury
w Madrycie; d.w. 12 stycznia 1969 r., krypt. masoński PADA.
PELLEGRINO Michele kardynał – świętokradczo nazywany Protektorem Kościoła, arcybiskup Turynu – miejsca, gdzie przechowywany jest Święty Całun Naszego Zbawiciela; d.w. 2 maja 1960 r., krypt. masonski. PALMI.
PIANA Giannino – d.w. 2 września 1960 r., krypt. masonski. GIPI.
PIMPO Mario – wikariusz Urzędu Spraw Ogólnych w Watykanie; d.w. 15 marca 1970 r., krypt. masonski. PIMA.
PINTO msgr. Pio Vito – attaché Sekretarza Stanu i Notariatu DrugiegoWydziału Najwyższego Trybunału i Sygnatury Apostolskiej; d.w. 2 kwietnia 1970 r., kryptonim wolnomularski PIPIVI; w środowiskach włoskiej masonerii określany jako VIP (Very Important Person – Bardzo Ważna Osoba) – krypt. masonski. PIMPI.
POLETTI Ugo kardynał – wikariusz Diecezji Rzymskiej. Kontroluje cały kler rzymski od 6 marca 1973 roku. Jest członkiem
Świętej Kongregacji Sakramentów i Kultu Bożego oraz przewodniczącym Akademii Liturgicznej; d.w. 17 lutego 1969 r., kryptonim wolnomularski UPO
RATOISI Tito – d.w. 22 listopada 1963., krypt. masonski. TRATO.
RIZZI msgr.Mario – Święta Kongregacja Rytów Orientalnych. Określany jako Biskup prałat Honorowy przy Ojcu Świętym, Papieżu.
Pracuje pod najwyższym masonem, Brinim, w stworzeniu ich własnego nowego Prawa Kanonicznego i pozbyciu się prawdziwych
praw kanonicznych, które uformowały całe podwaliny Kościoła Katolickiego od
czasów Apostolskich; d.w. 16 września 1969 r., krypt. masonski.MARI oraz czasami MONMARI.
ROMITA Fiorenzo – był (nie żyje) członkiem Świętej Kongregacji Kleru; d.w. 21 kwietnia 1956 r., krypt. masonski. FIRO.
ROGGER Ignio – urzędnik w diecezji rzymskiej; d.w. 16 kwietnia 1968 r., kryptonim wolnomularski IGRO.
ROSSANO Pietro – członek Świętej Kongregacji dla Religii Nie-chrześcijańskich; d.w. 12 lutego 1968 r., krypt. masonski. PIRO.
ROTARDI Tito – d.w. 3 września 1963 r., krypt. masonski. TROTA.
ROVELA Virgilio – d.w. 12 czerwca 1964 r., krypt. masonski. ROVI
SABBATANI Aurelio – arcybiskup Giustiniana (Włochy); d.w. 22 czerwca 1969 r., kryptonim wolnomularski ASA.
SACCHETTI Francesco – biskup-prefekt Atti; d.w 4 maja 1962 r., krypt. masonski. SAFRA.
SANTANGELO Francesco – d.w. 12 listopada 1970 r., krypt. masonski. FRASA.
SANTINI Pietro – d.w. 23 sierpnia 1964 r., krypt. masonski. SAPI
SAVORELLI Femando – d.w. 14 stycznia 1969 r., krypt. masonski. SAFE
SAVORELLI Renzo – d.w. 12 czerwca 1965 r., krypt. masonski. RESA.
SCANGATTA Gaetano – Święta Kongregacja Kleru. Członek Komisji Pompei i Loreto (Włochy); d.w. 23 września 1971 r., krypt.
masonski. GASCA.
SCHASCHING Giovani – d.w. 18 marca 1965 r., krypt. masonski. GISCHA i GESUITA.
SCHIERANO Mario – biskup tytularny Acridy (Włochy),szef kapelanów wojskowych
Włoskich Sit Zbrojnych; d.w. 3 lipca 1959 r., krypt. masonski.MASCHI.,
SEMPRONI Domenico – Trybunał Wikariatu Watykańskiego; krypt. masonski. DOSE
SENSI Giuseppe Mario – tytularny arcybiskup Sardi (Azja Mniejsza k. Smymy), nuncjusz papieski w Portugalii; d.w. 2 listopada
1967 r., krypt. masonski. GIMASE.
SPOSITO Luigi – Pontyfikalna Komisja Archiwów Kościoła we Włoszech. Stoi na czele administracji watykańskiej.
SUENENS Leo kardynał – opiekun kościoła św. Piotra w Chains. Promuje protestancki pentekostalizm i charyzmatyzm. Pochodzi
z Brukseli. Pracował w trzech Świętych
Kongregacjach: (l) PropagandyWiary; (2) Rytów i Ceremonii Liturgii; (3) Seminariów, w Komisji Pontyfikalnej do Zmiany Prawa
Kanonicznego. D.w. 15 czerwca 1967 r., krypt. masonski. LESU.
TIRELLI Sotrio – d.w. 16 maja 1963 r., krypt. masonski. TIRSO.
TRABALZINI Dino – biskup Rieti (Włochy), biskup pomocniczy południowego Rzymu; d.w. 6 luty 1965 r.
TRAVIA Antonio – tytularny arcybiskup Termini (Merese,stoi na czele szkól katolickich); d.w. 12 lipca 1967 r., krypt. masonski.
ATRA.
TROCCHI Vittorio – sekretarz dla Laikatu Katolickiego w Konststorzu Państwa Watykańskiego; d.w. 12 lipca 1962 r., krypt.
masonski. TROVI.
TUCCI Roberto – dyrektor generalny RadiaWatykańskiego; d.w. 21 czerwca 1957 r., krypt. masonski. TURO.
TUROLDO David – d.w. 9 czerwca 1967 r., krypt. masonski. DATU.
VALE Georgio – ksiądz diecezji rzymskiej; d.w. 21 luty 1971 r., krypt. masonski. VAGI.
VERGARI Piero – szef Protokołu dyplomatycznego, urzędnik Watykańskiego Urzędu Segnatury, kontroluje zmiany prawa kanonicznego; d.w. 14 grudnia 1970 r., kryptonim wolnomularski PIVE.
VILLOT Jean – kardynał. Był (nie żyje) sekretarzem Stanu wWatykanie. Kardynałem został w lutym 1965 r. D.w. 6 sierpnia 1966
r., posiadał dwa kryptonimy wolnomularskie:
JEANNI i ZURIGO, był camerlango (skarbnikiem).
ZANNI Lino – tytularny arcybiskup Adrianopolu (Turcja), Nuncjusz Apostolski.
Spis powstał na podstawie Masonic registe of italy oraz publikacji katolickich czasopism: „Si-Si, No-No” i „El Universal” z Mek-syku. Został też opublikowany w „Lectures Francaises” z września 1976 roku.
Daty wstąpienia do masonerii układają się na tej liście w pewną prawidłowość: większość przeszła pod sztandary antykościoła
w czasach poprzedzających Sobór. Druga grupa to masoni zaprzysiężeni w trakcie Soboru i w pierwszych latach po nim. Te dwie
prawidłowości czasowe stanowią oczywisty dowód na to, że ofensywa na rzecz zwołania Soboru, wzmożona po śmierci jego oponenta Piusa XII, przebiegała równocześnie z masowym naborem do masonerii ważnych osobistości Watykanu, co było najazdem naWatykan, określanym jako koń trojański 42) w sercu Kościoła katolickiego.
Wielu z tej listy zmarło w następnych 10 -20 latach, ale czy zmalał stan penetracji Chrystusowej Owczarni przez wilki antyko-
ścioła? Nie istnieją przesłanki skłaniające do takiego optymizmu. Sporo światła rzucił na to pytanie Carlos Vazquez – Wielki Mistrz
Najwyższej Rady lóż masońskich Meksyku – masonerii terytorialnie odległej od epicentrum tej wojny z wiarą katolicką, lecz zawsze
doskonale zorientowanej w tym, „co w trawie piszczy”.W wywiadzie dla czasopisma „Processo”43) oświadczył on, że w Watykanie
posoborowym „pracują” (raczej ryją) trzy loże rytu szkockiego, zatem najbardziej wpływowe, związane z kręgami masonerii brytyjskiej. Powołał się zresztą na publikację katolickiego czasopisma „The Athanasian” z 1 czerwca 1993 roku, zatem prawie 30 lat po Soborze. Przy tym nie wiadomo, czy w tej trójcy trzech lóż miał na myśli żydowską lożę B’nai B’rith, która miała oficjalnego przedstawiciela w Watykanie. A co do listy masonów watykańskich sprzed i w czasie Soboru, to nie obejmuje ona wolnomularzy należących
wówczas w ramach hierarchii kościelnej w poszczególnych krajach.Jakże pouczające byłoby prześledzenie listy takich wilków w polskiej owczarni, bądź co bądź najbliższej masońskiemu sercu Jana Pawła II.

Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.”

Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król.

Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez ten sam sataniczny miot.

Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793 roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI. Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie „Totus Tuus” – „Cały Twój” zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary goryczy – Wandea sięgnęła po broń.

Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd. odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod Savenay 23 grudnia 1793 roku.

Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich. litość nie jest rewolucyjną sprawą”.

To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko – francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego. 

Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera, warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów. 

Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety.

Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.”

Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze.” 

Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej piersi razem z matką (….)”

Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach.

Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych, zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w latach 30 – tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat.

Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano robotników i chłopów.

Natomiast wracając jeszcze raz do Francji to rzeczą charakterystyczną dla naszych czasów jest to, iż na Łuku Triumfalnym w Paryżu wyryto również nazwisko wyjątkowego bandyty – ludobójcy: gen. Louisa – Marie Turreau, który dowodził tzw. kolumnami karnymi, wsławionymi niesłychanym sadyzmem w trakcie pacyfikacji okręgu wandejskiego. Zginęło tam wtedy, według Reynalda Sechera, około 120 tysięcy[1] kobiet, dzieci i mężczyzn za to tylko, że nie chcieli wyrzec się swej wiary katolickiej.

Zbyszek Koreywo

[1] Jest to liczba ofiar udokumentowanych, w rzeczywistości zamordowano w Wandei prawdopodobnie znacznie więcej ludzi – od okolo 200 do 400 tysięcy.

 

* * *

 

10 marca 1793 w departamencie Wandea w zachodniej Francji wybuchło rojalistyczne powstanie. Spowodowane zostało przez prześladowania duchowieństwa przez władze rewolucyjne, stracenie Ludwika XVI i przymusowy pobór do wojska. Powstanie szybko przerodziło się w wojnę ludową. 

18 czerwca 1793 roku powstańcza armia zdobyła jedno z największych miast zachodniej Francji – Angers, otwierając tym samym drogę na Paryż. Jednak ochotnicza armia rozpadła się w decydującym momencie – chłopscy żołnierze wrócili do domu na żniwa. 

1 sierpnia 1793 Komitet Ocalenia Publicznego nakazał bezwzględnie spacyfikować zbuntowany departament. Regularne walki trwały do 23 grudnia 1793, kiedy to pod Sevenay powstańcza Wielka Armia Katolicka i Królewska została ostatecznie pokonana. 

21 stycznia 1794 rozpoczęła się pacyfikacja Wandei kierowana przez gen. Turreau i komisarza Carriera. Przeciwko ludności cywilnej departamentu skierowano 20 „kolumn piekielnych” które systematycznie paliły wsie i miasta, eksterminując ich ludność. 

Między innymi w Angers zamordowano 2 000 ludzi, w Venzis 1 500, w Loroux-Botterau 700, w La Gaubretiere 700, w Lucs-sur-Boulogne 564 w tym 110 dzieci. 

W ciągu półtora roku zamordowano co najmniej 120 000 cywilów, czyli około 15% ludności departamentu. Po upadku dyktatury Jakobinów władze Dyrektoriatu i część wojsk powstańczych rozpoczeły negocjacje, jednak wkrótce walki partyzanckie wybuchły na nowo. Ostatnie grupy partyzantów rojalistowskich przetrwały w lasach do 1800 roku. Powstanie rojalistyczne wybuchło w Wandei w 1815 również w okresie „stu dni” Napoleona Bonaparte.

Pacyfikacja Wandei przez dyktaurę Jakobinów była jednym z pierwszych ludobójstw w czasach nowożytnych. Konwent narodowy rozkazał by „nie pozostawić przy życiu żadnego człowieka”. Kierujący pacyfikacją Ludwik Maria Turreau zastosował niemal wszelkie możliwe środki: zatruwanie źródeł wody i żywności, palenie ludzi w specjalnie skonstruowanych piecach oraz topienie wypełnionych ludźmi barek. 

Znane są fakty wyrabiania mydła z ludzkiego tłuszczu i garbowania ludzkiej skóry na spodnie dla żołnierzy.

Z Johnem Horvatem, członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności oraz koordynatorem akcji w obronie tradycyjnego modelu małżeństwa, rozmawia Katarzyna Cegielska

Czym zajmuje się Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności, które Pan reprezentuje?

– Pierwsze stowarzyszenie tego typu powstało w 1960 roku w Brazylii. Od tego czasu powołano ich wiele w różnych krajach świata. W skrócie, amerykańskie TFP jest organizacją obywatelską o inspiracji katolickiej. Nasza działalność polega na promowaniu i obronie trzech najważniejszych wartości cywilizacji chrześcijańskiej – tradycji, rodziny i własności – poprzez publikacje książek, spotkania publiczne, konferencje, sympozja. Jesteśmy mocno zaangażowani w pracę z młodzieżą akademicką na terenie uniwersytetów i campusów. Prowadzimy również college dla chłopców i podyplomowy instytut naukowy. Mamy także swoje biuro w Waszyngtonie, które utrzymuje kontakty z senatorami, kongresmanami. Współpracujemy też z organizacjami pro life, które działają w obronie życia i rodziny.

Do Polski przyjechał Pan w związku z nasilającą się kampanią na rzecz legalizacji związków homoseksualnych. To, co teraz przeżywamy w Polsce, Amerykanie przeżyli kilka lat temu. Proszę powiedzieć, co zmusiło Państwa do intensywnego działania.

– Problem legalizacji związków homoseksualnych był w Stanach Zjednoczonych podnoszony w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Oczywiście, w szerokim oddźwięku publicznym jest to temat bardzo niepopularny, natomiast lobby homoseksualne jest bardzo silne. Do działania zmusiła nas decyzja Sądu Najwyższego z czerwca ubiegłego roku, która niejako odrzuciła wszystkie poprzednie decyzje przeciwne związkom homoseksualnym. Decyzja ta była dla nas wielkim zaskoczeniem. Wszelkie formy publicznego praktykowania homoseksualizmu były wcześniej nielegalne. Decyzja Sądu spowodowała, że homoseksualiści mogą publicznie dopuszczać się swoich praktyk, zakładać związki. Zdefiniowaliśmy ją jako „moralny 11 września”. To było ogromne zaskoczenie dla całego systemu prawnego w Stanach Zjednoczonych i spowodowało ogromny wstrząs w ruchach przeciwnych homoseksualizmowi, zmuszając je do podjęcia kampanii przeciwko legalizacji związków homoseksualnych.

 

Jakie są to działania?

– Podejmujemy wszelkie akcje protestacyjne, np. wysyłamy kupony z protestem do osób, które mogą mieć wpływ na zmianę prawa. Zbieramy podpisy pod petycjami do biskupów amerykańskich, aby podjęli stosowne kroki przeciwko legalizacji związków homoseksualnych. Obecnie postulujemy poprawkę do konstytucji, która ma zdefiniować małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety, co automatycznie spowoduje odrzucenie wspomnianej decyzji Sądu Najwyższego. Nasza grupa akademicka rozprowadza ulotki w środowiskach uniwersyteckich. Wydaliśmy też książkę „W obronie wyższych praw: Dlaczego musimy przeciwstawiać się ‚małżeństwom’ homoseksualnym i ruchowi homoseksualnemu”. Teraz chcemy rozpocząć kampanię reklamową w głównych gazetach amerykańskich.

 

Czy akcja medialna na szeroką skalę ma szansę powodzenia? Czy media są Państwu przychylne? W Polsce wspomagają one ruch homoseksualny.

– W Stanach Zjednoczonych istnieją również konserwatywne media, które sprzyjają naszej działalności. Korzystamy z nich. W innych mediach umieszczamy po prostu płatne ogłoszenia i w ten sposób staramy się docierać do odbiorców. W Stanach Zjednoczonych mamy rozwinięty system tak zwanego direkt mailingu, czyli masowej wysyłki do dużej liczby odbiorców. Dzięki temu można dotrzeć do milionów ludzi. To jest bardzo efektywne i często wykorzystywane w Stanach Zjednoczonych. Wykorzystujemy również internet.

 

Czy są Państwo atakowani za swoje działania?

– Jesteśmy atakowani szczególnie w mediach. Te ataki rozkładają się na wszystkie organizacje, które sprzeciwiają się legalizacji związków homoseksualnych. Uderzają przede wszystkim w katolików. Zdarzają się też ataki werbalne na terenie campusów uniwersyteckich. Ale oczywiście skoro rozwijamy kampanię, jesteśmy przygotowani na to, że ktoś będzie niezadowolony.

 

Dlaczego atakowany jest głównie Kościół katolicki?

– Po pierwsze dlatego, że Kościół jest główną przeszkodą w rozwoju planów i programów ruchu homoseksualnego. Kościoły protestanckie nie mają czegoś takiego jak magisterium, jednego nauczania, co powoduje, że w łonie nawet tych samych grup wyznaniowych są zwolennicy i przeciwnicy homoseksualizmu, np. anglikanie czy episkopalianie w USA podzielili się w sprawie wyświęcenia homoseksualnego biskupa. Katolicy mają od dwóch tysięcy lat jednoznaczne nauczanie w tej kwestii i homoseksualiści nie mogą tego przełamać.

 

Skąd bierze się lobby naciskające na legalizację związków homoseksualnych, a następnie na możliwość adoptowania przez nie dzieci?

– Nie wszyscy homoseksualiści chcą „małżeństw” jednopłciowych. Prawdopodobnie większość z nich jest temu przeciwna, ponieważ nadal chcą prowadzić rozwiązły tryb życia. Ci, którzy popierają „małżeństwa” jedno płciowe, robią to dlatego, by w pewien sposób usprawiedliwić swój tryb życia, a nie po to, by ich związki stały się czymś bliższym małżeństwu. Homoseksualiści, nawet jeśli żyją w jakimś stałym związku, nie mają nic przeciwko temu, by każdy z nich miał wielu partnerów. Nie zachodzi więc tutaj żadna analogia między małżeństwem a związkiem homoseksualnym. Jest to jedynie pewien polityczny zabieg.

 

A skąd ruch homoseksualny czerpie fundusze na swoją działalność?

– Jednym ze źródeł jest fakt, że homoseksualiści nie mają rodzin, więc osiągają większe przychody osobiste i przeznaczają je na niemoralną działalność. Tworzą lokalne organizacje homoseksualistów, które są całkiem nieźle finansowane. Wielu homoseksualistów działa na polu kultury, sztuki, w filmie, wielu jest projektantami mody, więc są to osoby dobrze sytuowane. Takie czynniki sprzyjają dobremu finansowaniu tych grup. Na skalę ogólnokrajową, oczywiście, dostają wsparcie od dużych korporacji.

 

Homoseksualistów bierze „w opiekę” lewica. Z czego wynika ta „opiekuńczość”?

– Jest to dalsze rozwinięcie filozofii Hegla, a następnie marksistowskiej koncepcji walki klas. To jeden ze sposobów zniszczenia tego, czego socjaliści najbardziej nienawidzą, czyli cywilizacji chrześcijańskiej. I dlatego lewica jest tu naturalnym sojusznikiem.

 

Lobby homoseksualne powołuje się na pseudoargumenty, że homoseksualizm jest warunkowany genetycznie i nieuleczalny. I choć badania naukowe temu przeczą, lobby to zdołało przekonać naukowców do usunięcia homoseksualizmu najpierw z amerykańskiej listy zaburzeń psychicznych, a następnie z listy WHO. Jak to się stało?

– Decyzja o usunięciu homoseksualizmu z listy zarówno Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, jak i Światowej Organizacji Zdrowia miała podłoże bardziej polityczne niż medyczne. Robert Spitzner, jeden z głównych psychiatrów, którzy kierowali akcją, by usunąć homoseksualizm z listy chorób, oświadczył później, że zmienił swoje przekonania co do tego, że homoseksualizm jest czymś nieodwracalnym. Kiedy przekonał się, że terapia jest skuteczna, odwołał swoje wcześniejsze poglądy i oświadczył, że homoseksualizm jest nabyty, a nie wrodzony. Coraz więcej psychologów i psychiatrów skłania się ku temu, że jest to jednak zaburzenie mentalne, psychologiczne, a nie coś wrodzonego. Po decyzji Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zaprzestano jakichkolwiek badań nad homoseksualizmem pod względem terapeutycznym. Dopiero niedawno, pod koniec lat 90., rozpoczęły się ponowne terapie. Wcześniej, w latach 60., homoseksualizm próbowano leczyć, natomiast potem pojawiła się swoista dziura. Przez około 20 lat nie prowadzono żadnych badań, co homoseksualiści wykorzystali dla promowania swojego ruchu. Była to decyzja wyłącznie polityczna.

 

Co ze swojego doświadczenia przekazałby Pan Polakom w zakresie obrony rodziny i podstawowych wartości katolickich?

– Po pierwsze, trzeba zdać sobie sprawę, że to zagrożenie jest rzeczywiste. Nie możecie popadać w samozadowolenie, że to się dzieje w innych krajach, a wy jesteście silnym krajem katolickim i u was nie może się to zdarzyć. Jeżeli nie będziecie świadomi tego zagrożenia, to mała grupa przy pomocy mediów i ludzi stanowiących prawo bardzo łatwo może przeprowadzić tego typu przepisy prawne. Po drugie, nie dajcie się zastraszyć przez ruch homoseksualny. Oni są w mniejszości i jeżeli dochodzi do bezpośredniego starcia, konfrontacji, zachowują się tchórzliwie. Nie bójcie się otwarcie głosić zasad katolickich, nawet gdyby to wiązało się z jakimiś naciskami ze strony Unii Europejskiej czy choćby całego świata. Wreszcie, wszystkie wasze działania musicie zawierzyć Matce Bożej.

Dziękuję za rozmowę.

 

http://www.naszdziennik.pl

NASZ DZIENNIK

Czwartek, 13 maja 2004, Nr 111 (1910)

==========================================================

Tradiçao, Família, Propriedade TFP

 

Tradiçao, Família, Propriedade

Sieć Stowarzyszeń Obrony Tradycji Rodziny i Własności TFP, urosła w siłę wokół kamienia milowego w rozwoju myśli reakcyjnej, jakim jest książka ‚Rewolucja i Kontrrewolucja’ prof. Plinio Correa de Oliveira (1908-95). Wywodząc się z Brazylii, w 1989 r. działała w 26 państwach na 6 kontynentach.

‚Cristianita’, organ włoskiego Alleanza Cattolica, w okolicznościowem artykule z listopada 1995 r. przypominał znamienne zdarzenie: 1 lutego 1975 roku, wobec coraz trudniejszej sytuacji Kościoła katolickiego, prof. Oliveira publicznie zaproponował siebie jako ofiarę pokutną za grzechy świata. Trzydzieści sześć godzin później został poważnie ranny w wypadku samochodowym, którego konsekwencje prześladowały go aż do śmierci. Mimo to nie zarzucił pracy organizacyjnej i twórczej. Napisał łącznie 15 książek i ponad 2500 artykułów.

 

TFP w Polsce

http://www.piotrskarga.pl

(1) American Society for the Defense of Tradition, Family, and Property

http://www.tfp.org

(2) Tradiçao, Família, Propriedade

http://www.tfp.org.br

(3) Revista Catolicismo

http://www.catolicismo.com.br

(4) Sociedade Brasileira de Defesa da Tradiçao, Família e Propriedade

http://www.sos-fazendeiro.org.br/

(5) Pró-Legítima Defesa
ADRES: Rua Dr. Martinico Prado, 246 01224-010 – Sao Paulo – SP, BRASIL

http://www.prolegitimadefesa.org.br/

(6) TFP we Francji

http://www.tfp.asso.fr/

(7) Przyjaciele TFP z Argentyny

http://www.fadm.org.ar/

(8) Strona włoskiego TFP
Zrąb jej zawartości został przetłumaczony na wiele języków, w tym i polski.

http://www.lucisullest.it

 

Cytat z książki ‚Rewolucja i Kontrrewolucja’ prof. Plinio Correa de Oliveira

Rewolucja i kontrrewolucja (2)

Kiedy pożar wybucha w lesie, to nie można go uważać za tysiąc autonomicznych i równoległych pożarów tysiąca stojących obok siebie drzew. Jedność zjawiska pożaru realizuje się na żyjącej jedności, którą jest las. Ponadto wielka siła rozchodzenia się płomieni wynika z żaru, w którym niezliczone płomienie z różnych drzew splatają się i mnożą. To wszystko pomaga uczynić z pożaru lasu pojedynczy fakt całkowicie ogarniający tysiące częściowych pożarów, jednakże różniących się od siebie swoimi przypadłościami.

Zachodnie chrześcijaństwo stanowiło jedną całość, która wyrastała ponad różnymi krajami chrześcijańskimi nie pochłaniając ich jednocześnie. Kryzys nastąpił w tej żyjącej jedności, ogarniając w końcu ją całą wskutek połączonego żaru coraz liczniejszych lokalnych kryzysów, które poprzez wieki nieustannie się przeplatają i wspomagają. W konsekwencji, chrześcijaństwo jako rodzina państw oficjalnie katolickich dawno przestało istnieć. Narody zachodnie i chrześcijańskie są tylko jego szczątkami i obecnie wszystkie one znajdują się w agonii na skutek działania tego samego zła.

Biorąc pod uwagę jakikolwiek kraj, kryzys ten rozwija się na tak głębokim poziomie problemów, że z samej natury rzeczy rozciąga się lub rozpościera na wszystkie władze duszy, wszystkie dziedziny kultury i w końcu wszystkie sfery ludzkiego działania. (…)

Pod naciskiem tych rozszalałych sił narody zachodnie są spychane stopniowo w kierunku takiego stanu rzeczy, który przybiera w nich wszystkich taki sam kształt i jest diametralnie sprzeczny z cywilizacją chrześcijańską.(…)

Kryzys ten nie jest jakimś spektakularnym, odizolowanym epizodem. Przeciwnie, stanowi on krytyczny proces trwający już pięć wieków. Jest to długi łańcuch przyczyn i skutków, który wyłoniwszy się w pewnym momencie z wielką siłą, w najgłębszych zakątkach duszy i kultury człowieka Zachodu, wywołuje kolejne konwulsje począwszy od XV wieku.

część I

 

Motto: rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców – Albert Camus (1913 – 1960)

Obyś żył w ciekawych czasach” – mówi stare żydowskie przekleństwo i trzeba przyznać, że tym razem mieli rację. Ciekawe, bo coś się dzieje. Na przykład bomby spadają ludziom na głowy – co wciąż doświadczają Irakijczycy a nie tak dawno Serbowie. Polska jest oddawana w pacht dzieciom szatana i to w dodatku przy powszechnej zgodzie ogłupionego społeczeństwa – też nie jest nudno. Mordowani codziennie Czeczeńcy okupują rosyjską szkołę z setkami dzieci i w rezultacie giną wraz z nimi pod gruzami – też było na co popatrzeć, tym bardziej, że w zaciszu własnego domu, w wygodnym fotelu i z kuflem piwa w garści. A już najwięcej emocji dostarczały chyba dwa wieżowce WTC, walące się tumanach kurzu, znikające jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki z nowojorskiego pejzażu. Co prawda coraz więcej paskudnych niedowiarków twierdzi, że nie tyle różdżka co ładunki wybuchowe, rozmieszczone w wieżowcach z podziwu godnym profesjonalizmem, spowodowały ten tragiczny spektakl. No, ale jak świat światem, zawsze byli jacyś niedowiarkowie, kwestionujący oficjalne komunikaty oraz tzw. „naukowe” podejście do sprawy. Skąd my to znamy, nieprawdaż? Polacy od 1945 roku przerabiają ten temat codziennie aż do dzisiaj i póki co nie widać światełka w tunelu. No, ale na szczęście jest rozwiązanie – a od czego cenzura? Co prawda teraz nie oficjalna ale za to bardziej skuteczna, co najlepiej widać na przykładzie Politycznej Poprawności.

Skoro zaś mowa o Amerykanach to nie wykluczone, że i im przyjdzie niedługo żyć w super ciekawych czasach. Jak bowiem pisze w książce „The New Economic Disorder” profesor ekonomii, były senator ze stanu Tennessee, Larry Bates: „Nie ulega wątpliwości, że czeka nas kryzys finansowy na niespotykaną dotąd skalę. Kryzys, jakiego do tej pory nikt w USA nie doświadczył. Wstrząsające będzie jak wiele ludzi straci swój cały życiowy dorobek. A nawet większym szokiem będzie to, że dokładnie w tym samym czasie mała grupka ludzi niewiarygodnie się wzbogaci. Tak to już bowiem jest, że w czasach finansowych kryzysów bogactwo nie ginie a tylko po prostu zmienia właścicieli.”

Warto tu też wspomnieć, że prof. Bates jest tylko jednym z wielu ekonomistów, którzy widzą nadchodzącą tragedię. Zresztą nie trzeba być wybitnym specjalistą, żeby wiedzieć, że kiedy jakikolwiek biznes zaczyna płacić odsetki od odsetków to koniec jest bliski. A tak jest właśnie w tej chwili w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki.

A zatem kto zbiera śmietanę czyli komu USA, jak by nie było super mocarstwo, płaci procenty od pożyczek? Ano, instytucji wszystkim znanej, choć mało rozumianej a której pełna nazwa brzmi: „Federalne Rezerwy” (The Federal Reserve).

 

Jest to instytucja o tyle ciekawa, że ani nie jest federalna, tzn. nie ma nic wspólnego z rządem Stanów Zjednoczonych, a i z tymi rezerwami najprawdopodobniej też nie jest za różowo. Niemniej, jak zawsze w biznesie, liczy się to co się ma. A w tym wypadku rzecz najważniejszą – ekskluzywne prawo do druku pieniędzy. Co to znaczy, wiedzą chyba wszyscy, wliczając w to nawet Sylwka i Treskę Pudlo czyli przeciętnych gamoni. Pieniądze są potrzebne każdemu z nas do przeżycia, do kupna żywności, domu, samochodu, płacenia rachunków itd. Są więc one po prostu nam niezbędne. I jeśli ktoś ma wyłączne prawo do ich wytwarzania, to ten ktoś czyli „Federlane Reserwy” może kontrolować niemalże każdą dziedzinę życia USA, wliczając w to Kongres, Biały Dom z takim czy innym prezydentem, sądownictwo, infrastrukturę, rolnictwo itd. Itd. 

Nie od rzeczy bowiem jeden z pierwszych Rothschildów mawiał: „Pozwólcie mi robić i kontrolować pieniądze narodu, a nie ważnym dla mnie będzie kto ustanawia prawa.” (Mayer Amschel Rothschild (Banker) 1790.) Stary wyga wiedział bowiem dobrze, że tam, gdzie kupno i sprzedaż są kontrolowane legislacyjnie, pierwszą rzeczą destruktora jest kupno legislatorów.

Natomiast wracając do „Rezerw Federalnych” to jest to jak najbardziej prywatny bank. Jeśli zaś chodzi o jego nazwę to z całą pewnością ma ona za zadanie służyć za rodzaj parawanu, zasłaniającego faktyczny stan rzeczy. Jako ciekawostkę można przytoczyć tu sam proces zatwierdzenia przez Kongres USA „Federalnych Rezerw” 23 grudnia 1913 roku. Otóż była już późna noc, większość kongresmanów rozjechała się na świąteczną przerwę, przekonana, że prace Kongresu zostały zawieszone, zgodnie ze zwyczajem, nazywanym soni dai (bez daty). Niemniej soni dai nie została formalnie zatwierdzona (z jakiej przyczyny nie trudni się domyśleć) i Kongres oficjalnie funkcjonował. Na sali było tylko trzech senatorów i przez tzw. aklamację czyli jednomyślnie odpowiednia ustawa została zaaprobowana.

Nie znaczy to jednak, że amerykanie poddali się od razu i bez walki. 

Na przykład w 1923 roku, reprezentujący Minnesotę Charles A. Lindbergh (ojciec sławnego pilota) oświadczył: „Nasz system finansowy został w całości opanowany przez zarząd Federalnych Rezerw. Zarządzający tą instytucją kierują się niczym innym jak tylko chęcią osiągnięcia jak największych korzyści finansowych. Ten cały interes jest prywatnym przedsięwzięciem , którego celem jest osiągnięcie maksymalnych korzyści, obracając gotówką innych ludzi”.

Jeszcze inny odważny kongresman, Lewis T. McFadden, powiedział w czasie tzw. „Wielkiego Kryzysu” w roku 1932: „Mamy w naszym kraju jedną z najbardziej skorumpowanych instytucji, jaką zna cały świat. Mam tu na myśli zarząd Federalnych Rezerw. Ta szatańska ekspozytura doprowadziła nie tylko do strasznej biedy amerykańskich obywateli ale także praktycznie zbankrutowała nasz rząd. Stało się tak w wyniku korupcyjnej działalności finansowych sępów, którzy ją kontrolują.”

 

Nie od rzeczy będzie też tu krótkie przypomnienie, jak rzecz się miała z bankami w Ameryce w przeszłości. Otóż pod koniec Rewolucji czyli wojny z Anglią o niepodległość, w 1781 roku, „Kontynentalny Kongres Ameryki” na gwałt potrzebował gotówki oraz jako tako uporządkowanego systemu monetarnego. W rezultacie zabiegów niejakiego Roberta Morrisa został ustanowiony pierwszy prywatny bank o nazwie „Bank Północnej Ameryki”. 

Nie byłoby w tym jeszcze nic złego, gdyby nie fakt, że instytucja ta natychmiast zaczęła wzorować się na „Banku Angielskim”, (The Bank of England). Innymi słowy „Bank Północnej Ameryki” bezzwłocznie rozpoczął uprawiać swoistą lichwę, pożyczając ludziom i instytucjom pieniądze, których sam nie miał i w dodatku, co było meritum sprawy, naliczał od kredytu solidne oprocentowanie. Tak więc instytucja ta pożyczała coś, czego sama nie miała ale w rezultacie paskarstwa bogaciła się prawdziwymi pieniędzmi, wypracowanymi przez społeczeństwo. W rezultacie wartość nabywcza pieniądza zaczęła spadać coraz szybciej oraz coraz więcej uczciwych ludzi zaczynało kwestionować brak podstawowych zasad etyki banku. A tak przy okazji, skoro już jesteśmy przy temacie bankowym, to te praktyki są dziś powszechnie stosowane. No, ale w 1785 obyczaje były inne niż obecnie, media normalne czyli piszące prawdę i po zaledwie czterech latach „Bank Północnej Ameryki” został odpowiednią uchwałą skasowany. 

Jak to ujął William Findley z Pensylwanii, główny promotor likwidacji lichwiarskich praktyk: „Ta instytucja, oprócz niesłychanej wręcz chciwości i wyrachowania, nic sobą nie reprezentuje i nigdy nie ustanie (…) w komasacji bogactw, potęgi oraz wpływów na losy kraju (…)

Niestety, w wyniku zakulisowych działań, już w 1791 roku a więc tylko 6 lat po tej uchwale, powstał następny prywatny bank w Ameryce, tym razem zwany „Pierwszy Bank Stanów Zjednoczonych” (The First Bank of the United States) Jak zawsze, nazwa stanowiła parawan, za którym kryła się prawdziwa natura instytucji. I tak dalej toczył się podbój świata, rozpoczęty w 1694 roku, kiedy to po raz pierwszy w historii zachodniej cywilizacji prawnie zadekretowano lichwę – ustanowienie „Banku Angielskiego” (The Bank of England) .

Zbyszek Koreywo

 

część II.

 

Masy ludzkie zawsze jest łatwiej oszukać monstrualnym a nie małym kłamstwem, szczególnie, jeśli powtórzy się je wielokrotnie” – Adolf Hitler.

Jak mówi Pismo Święte, Pan Jezus tylko raz użył siły w trakcie swego nauczania. Stało się to w świątyni jerozolimskiej, kiedy to rozeźlony do ostateczności Syn Boga z biczem w ręku przegonił handlarzy pieniędzmi.

Kim oni byli, ci handlarze, tak surowo potraktowani przez kogoś, kto zawsze przekładał miłosierdzie nad gniewem i egotyzmem?

Otóż w czasach Chrystusowych, kiedy pobożny żyd przyjeżdżał do Jerozolimy, zobowiązany był płacić podatek na rzecz świątyni. Rzecz w tym, że jedyną monetą, moralnie akceptowaną, mógł być tylko pół-szekel, około 14 gramów czystego srebra. I nie tylko fakt czystego kruszcu był ważny ale przede wszystkim to, że na monecie nie było wizerunku pogańskiego, rzymskiego imperatora, w związku z czym dla każdego uczciwego żyda było jasnym, że jest to jedyny pieniądz miły Panu Bogu. 

No, ale nie trwało długo, kiedy grupka jerozolimskich cwaniaków zorientowała się, że jeśli skupią w swych rękach wszystkie pół-szekle, będą w stanie dyktować ceny monety a tym samym bogacić się kosztem pobożnych współziomkach. I, jak się wydaje, to właśnie wyprowadziło z równowagi Pana Jezusa, że mogą być wśród nacji takie hieny, którym wszystko jedno jak nabiją sobie kabzę. Dla których jedyną świętością są tylko pieniądze.

Skoro zaś jesteśmy już przy temacie pieniędzy, nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, jak narodziły się banknoty, czyli papierowe środki płatnicze. W tym celu musimy cofnąć się w historii naszej cywilizacji do czasów średniowiecznych oraz terenów dziś znanych jako „niewzruszony sojusznik USA”, szczególnie pod zarządem niejakiego Tony Blair, znanego bardziej współziomkom jako „Bambi”. 

Oczywiście mowa tu o Anglii, o której to ludzie mądrzy powiadają, że lepiej być jej wrogiem niż przyjacielem. Rzecz w tym, że jako wroga może spróbują cię kupić ale jako przyjaciela prędzej czy później zdradzą. Tak więc w starej Anglii, podobnie jak w reszcie Europy, istniał cech złotników, którym ludzie zamożni powierzali cenne kruszce nie tylko w celu wykonania ozdobnej biżuterii ale i z czasem na przechowanie. Działo się tak ponieważ ci rzemieślnicy, z natury rzeczy, musieli konstruować skarbce wystarczająco mocne, by zniechęcić ewentualnych amatorów cudzej własności. I właśnie pokwitowania za te cenne depozyty były pierwowzorem naszych dzisiejszych pieniędzy, jako, że pomysł „chwycił” bardzo szybko. I nic dziwnego, bowiem dużo łatwiej schować mały, papierowy kwit zamiast ciężkiej sakiewki, pełnej złota.

Problem zaczął się w momencie, kiedy owi złotnicy ze starej Anglii zorientowali się, że nikt tak naprawdę nie wie, ile złota jest na przechowaniu i że ludzie nie spieszą się z odebraniem depozytów. Stąd był już tylko jeden krok do pomysłu, żeby taki stan rzeczy wykorzystać w celu pomnożenia zysków. A sam pomysł polegał na tym, że zawsze można było wypisać więcej kwitów na złoto, niż w rzeczywistości było go w skarbcu a same kwity pożyczać na określony procent. Na przykład, jeśli w sejfie był kruszec wartości 5 000 talarów, wydane rewersy mogły opiewać na sumę 500 000 talarów. Nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć, że powiedzmy 10% od takiej sumy rocznie wynosiło 50 000 talarów, czyli 10 razy tyle co początkowa wartość złota w skarbcu. No, i żeby było już zupełnie śmiesznie, to trzeba wiedzieć, że ten proceder nie zmienił się od czasów średniowiecznych ani na jotę, tyle tylko że teraz jest zakrojony na skalę globalną, przy użyciu ostatnich zdobyczy elektroniki.

W praktyce wygląda to w wielkim skrócie następująco: zwróciłem się do któregokolwiek banku z prośbą o pożyczkę w wysokości 100 000 dolarów na budowę nowego gniazda rodzinnego. Ponieważ mam stałą pracę plus odpowiednie zabezpieczenie (na przykład bank zawsze może zlicytować mój dom, kiedy przestanę płacić odsetki) moja prośba została załatwiona pozytywnie i odtąd pieniądze zaczynają być przelewane z banku do mojej firmy budowlanej. Problem tylko w tym, że zgodnie z prawem (Fractional Reserve Banking), bank produkuje pieniądze z niczego czyli nominalnie warte są one tyle, ile kosztował papier plus farba drukarska. Niemniej tymi pieniędzmi są opłacani murarze, stolarze, elektrycy, hydraulicy i dziesiątki innych firm, zwykle utrzymujących się z budowy domów. Wszyscy oni znaczną część tych pieniędzy przeznaczają na kupno dóbr komercyjnych czyli wprowadzają w obieg pieniądze bez pokrycia. 

Niewiarygodnie to brzmi aczkolwiek jest to prawdą. Zgodnie z prawem amerykańskim, bank ma prawo dać na procent 10 razy więcej pieniędzy niż sam w rzeczywistości ma. Oczywiście, wysoko kwalifikowani ekonomiści czy też specjaliści od odwracania kota ogonem zawsze są w stanie wytłumaczyć taki stan rzeczy szalenie naukowo. A co wybitniejsi fachowcy od farmazonerii to są nawet w stanie przekonać chłopa, żeby sobie przerwał ciążę. Tyle tylko, że żeby nie wiem jak to tłumaczyli ale recesje zdarzają się z dużą regularnością i wtedy miliony zwykłych ludzi traci oszczędności, często zbierane przez całe pracowite życie, które diabli biorą, nie wykluczone zresztą, że w dosłownym znaczeniu tego słowa. Stopy oprocentowania skaczą w górę z dnia na dzień, tzw. papiery wartościowe okazują się kompletnie bez wartości a w skrajnych wypadkach hiperinflacja pożera wszelkie oszczędności.

A nawet bez oficjalnej tragedii czyli na co dzień, nasze pieniądze regularnie tracą na wartości, co jest naukowo nazywane „indeksacją” a w rzeczywistości chodzi o to, że na rynku jest za dużo wydrukowanych pieniędzy, które nie mają pokrycia w produktach. Natomiast duże tragedie czyli depresje, recesje, kryzysy mają za zadanie masowe wycofanie z rynku bezużytecznych pieniędzy głównie po to, by zabawa rozpoczęła się od nowa. Tyle tylko, że jak zawsze poszkodowani są jedynie i wyłącznie zwykli zjadacze chleba a właściciele globalnego folwarku tylko zacierają garście, zastanawiając się w zaciszach luksusowych pałaców, jak tu ukraść po parę dolarów dziennie każdemu szarakowi. Rzecz bowiem w tym, że szaraków jest na świecie kilka miliardów.

I pomyśleć, że był kiedyś taki czas, kiedy nasza cywilizacja nie akceptowała lichwy, zgodnie zresztą z nauczaniem Arystotelesa a później św. Tomasza z Akwinu. Twierdzili oni, że pieniądze powinny być używane tylko do wymiany dóbr a pożyczanie na procent niezgodne z prawem naturalnym, bowiem prędzej czy później prowadzi to do korupcji. Jak bardzo mieli rację, widzimy to dziś gołym okiem. Nawiasem mówiąc, jeśli ja lub ktokolwiek z P.T. szanownych czytelników zrobi sobie idealną matrycę do druku pieniędzy, po czym przystąpi do ich produkcji, natychmiast zainteresuje się nami policja no i skończymy w kryminale za tzw. fałszerstwo pieniędzy. I nie ma sprawy, tak powinno być, bo aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby tak każdy mógł sobie drukować gotówkę. No, ale banki mogą czyli co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie. Nie każdy bowiem urodził się Rotszyldem czy też Rockefellerem. I tylko dziwne, że ten sam proceder raz jest nazywany fałszerstwem a innym razem emisją środków płatniczych.

Zbyszek Koreywo

część III.

 

Dawno, dawno temu, jeszcze za czasów cara Leonida, popularnie znanego w Sowietach jako Lońka i jego namiestnika w Polsce – Edwarda Gierka, wpadłem na jakimś przyjęciu na pewnego typa, który w chwili szczerości wyjawił mi tajemnicę swego sukcesu. Sukces był co prawda natury finansowej ale, sadząc po dwóch uroczych bliźniaczkach, uwieszonych po obu jego stronach, zapewne nie tylko. No i jak wszyscy wiedzą, ale przypomnę jeszcze raz, za czasów miłościwie nam panującego durnia Edwarda Śląskiego, do większych pieniędzy można było dojść tylko dwoma drogami. Albo zapisać się do mafii czyli „Przewodniej Siły Ludu Pracującego” i legalnie kraść na lewo, prawo i w środku albo poświęcić się prywatnej inicjatywie i kombinować – też na wszystkie strony. 

Ten nowy koleś oczywiście był prywaciarzem jako, że na mafijne przyjęcia normalni ludzie nie chodzili (a ja do tej pory się upieram, że jestem normalny), choć, jak ponuro zapewniali znawcy tematu, tam „pety w dżemie albo kawiorze się gasi”. 

Zaś co do samej tajemnicy nagłego powodzenia z płcią piękną tego prywaciarza to polegała ona w skrócie na tym, iż odkrył on, że łatwiej było kupić „na lewo” wagon ortalionu niż parę metrów z spod tzw. lady w sklepie. Jednym słowem czym większy szwindel tym mniej szans na wpadkę, choćby dlatego, że sami zainteresowani okupowali wyższe szczeble społecznej drabiny. A jak nawet przedszkolaki wiedzą, w kryminałach, jak świat długi i szeroki, siedzą raczej pionki a nie figury.

Wróciłem pamięcią do tej historyjki, kiedy przyszedł czas na napisanie kolejnego felietonu do „Akcentu”, jako, że dziś będzie o stosunkowo mało znanym epizodzie z historii Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki. Mało znanym ale za to chyba jednym z największych szwindli wszechczasów choć, od kilku setek lat to szachrajstwa nam na tym świecie nie brakuje a ostatnio jakby było tego coraz więcej.

Jakoś tak się utarło w świadomości ludzkiego rodu, że Amerykanie to szalenie sprytny i bogaty naród, poza tym chroniony doskonałą konstytucją, zapewniającą wszelkie swobody, z prawem do wolności słowa, druku itd. a nade wszystko do prywatnej własności. W rzeczywistości zaś wygląda na to, że są oni tam w Ameryce regularnie nabijani w butelkę a zatem to tylko „ciężkie frajerstwo i naiwniaki” jakby powiedział mój cieć z podwórka na Poznańskiej, w Warszawie.

By wyjaśnić przyczynę tak surowego osądu, wypadało by zacząć od dnia 24 października 1929 roku, kiedy to bankierzy z Nowego Jorku zażądali zwrotu wszystkich krótkoterminowych pożyczek. Oznaczało to nie mniej i nie więcej a tylko panikę na giełdzie, gdzie inwestorzy, maklerzy, rzesze drobnych spekulantów papierami wartościowymi itd. na gwałt zaczęli sprzedawać akcje, po to, by oddać dług bankom. Wkrótce cały kraj pogrążył się w kryzysie, znanym dziś jako „Wielka Depresja lat 30”. 

Miliony ludzi straciło pracę, domy, farmy, przedsiębiorstwa, rodziny oraz nieznana ilość życie, bowiem nie wszyscy byli w stanie wytrzymać potworne ciśnienie nie tylko braku środków do życia ale także niepewności jutra. Nie pora tu wracać do powodów tej wielkiej dla Amerykanów tragedii, ale nie od rzeczy będzie tu przypomnienie słów kongresmanaLuisa T. McFaddena: „To nie był przypadek. Depresja została zaplanowana w każdym calu. Międzynarodowi bankierzy zamierzyli wywołanie stanu totalnej depresji po to, by z chaosu wyłonić się jako nasi nowi władcy.” 

W 1934 roku, McFadden wygłosił w Kongresie Amerykańskim płomienne przemówienie, w którym oskarżył Federalny Bank Rezerw o konspirację, mającą na celu przejęcie amerykańskiego bogactwa. Po tym wydarzeniu przeżył dwie próby zamordowania go ale zmarł otruty w 1936 roku. 

W sprawie Depresji było jeszcze wiele innych głosów a ostatnio, bo w 1996 roku Milton Friedman [oczywiście żyd  – przyp. red. polonica.net], wybitny ekspert ekonomii powiedział w radiowym wywiadzie: „Z całą pewnością Federalny Bank Rezerw wywołał Wielką Depresję poprzez drastyczne ograniczenie środków płatniczych na rynku w latach 1929 – 33.”

 

Natomiast wracając do amerykańskiego „Wielkiego Szwindla” to zaczęło się od tego, że w 1934 roku za czasów prezydenta Franklin D. Roosevelta, zabroniono Amerykanom posiadania złota w jakiejkolwiek postaci, z wyjątkiem rzadkich monet. 

Kara, jaką przewidziano za nieposłuszeństwo była ogromnie surowa – 10 lat wiezienia i 10 000 dolarów co, jak na tamte czasy, było kolosalną sumą. Jak się nad tym zastanowić, to jako żywo przypominają się czasy komunistycznego zamordyzmu. 

Wtedy posiadanie zagranicznych walut było zabronione no i oczywiście były przewidziane odpowiednie kary za nieposłuszeństwo. Rzecz w tym, że tylko władza mogła mieć monopol na posiadanie prawdziwych pieniędzy. Podobnie było w USA Anno Domini 34. 

Oczywiście, konfiskata złota została odpowiednio przedstawiona przez sfory pismaków, hodowanych już wtedy w redakcyjnych psiarniach (skąd my to znamy), głównie jako czyn obywatelski, mający na celu zahamowanie recesji. Niemniej, rzecz ciekawa, do dzisiaj nie wiadomo kto dokładnie opracował projekt ustawy, zabraniający wolnym ludziom w Stanach Zjednoczonych posiadania złota. 

Wszyscy, włącznie z kalekim prezydentem upierali się, że nic o ustawie nie wiedzieli aż do czasu jej podpisania w Kongresie. Ot, taka ciekawostka przyrodnicza – nie wiedzieli ale podpisali. I tylko przyciśnięty do muru Sekretarz Skarbu wyjawił, że stało się tak na życzenie „ekspertów”. 

Tak czy inaczej Jankesi musieli sprzedawać państwu swoje złoto po 20.66 dolarów za uncję. (1 uncja = 1/16 funta czyli 28,35 g. Niemniej w jubilerstwie i w handlu metalami szlachetnymi stosuje się uncję trojańską, gdzie równa się ona 31,1035 g.) 

I rzecz ciekawa, w 1935 roku, kiedy generalnie zakończono operację drenażu cennego kruszca z domowych sakiewek, jego cena skoczyła nagle do 35 dolarów za uncję. No, ale na wypadek, gdyby jakiś domownik nagle się obudził i zechciał sprzedać swoje złoto, odpowiednia ustawa przewidywała, że po tej cenie może być skupowany kruszec pochodzący tylko z zagranicy. Nie trudno wyobrazić sobie dlaczego. Architekci depresji mieli odpowiednio dużo czasu, by wyprowadzić za granicę ileś tam ton złota a teraz zarobić na każdej uncji po 14.34 dolarów.

W 1937 roku zakończono budowę Fort Knox w Kentucky, około 50 kilometrów na południowy zachód od Louisville. Było to przedsięwzięcie niesłychanie mocno nagłośnione, tak, by przeciętny Amerykanin wiedział, iż złoto, które wcześniej należało do niego a teraz do państwa, jest absolutnie bezpieczne. Na dowód tego pokazywano zdjęcia z fosami dookoła fortu, bataliony żołnierzy, gotowych na wszystko, szybkostrzelne karabiny co kilkadziesiąt metrów, elektryczne płoty, sfory specjalnie trenowanych psów, no, jednym słowem najlepiej zabezpieczone miejsce na świecie. I 13 stycznia 1937 roku dziewięć wagonów towarowych, wypełnionych po brzegi złotem, wjechało na teren Fort Knox, gdzie miało ono pozostać jako rezerwa finansowa kraju i jednocześnie stanowić oczywisty dowód, że nikt na świecie nie może dorównać Ameryce w potędze finansowej.

Mit Fort Knox, pełnego złota w podziemnych sejfach, trwał długo bo aż do 1974 roku. 

Wtedy to po raz pierwszy zaczęły się pogłoski, że tak naprawdę skarbiec jest pusty. Głuche wieści głosiły także, że to rodzina Rockefellerów zamieszana była w tajny transfer narodowego skarbu do Londynu. Poza tym coraz częściej zaczęły przenikać do USA słuchy z finansowych kręgów Europy, potwierdzające taki stan rzeczy. Dlatego pewien amerykański biznesmen o nazwisku Ed Derell, przez 14 lat próbował dociec prawdy o złocie w Fort Knox. Niewiarygodne ale prawdziwe ale aż do śmierci nie udało mu się dowiedzieć, ile złota jeszcze tam zostało a ile zostało wywiezione do Europy. I to pomimo tysięcy petycji, podań i wreszcie żądań amerykańskich obywateli by wpuścić do fortu niezależnych dziennikarzy czy też specjalistów, którzy mogliby rozwiać uporczywe plotki o pustych sejfach w Fort Knox. 

Nawet Edith Roosevelt, wnuczka prezydenta Theodore Roosevelt (nie mylić z Franklin Delano, który był kuzynem Theodore) publicznie domagała się wyjaśnień od rządu Stanów Zjednoczonych: „Pogłoski o pustym skarbcu USA słyszałam wielokrotnie od moich przyjaciół z Europy. I doprawdy nie sposób zrozumieć przedstawicieli amerykańskiej administracji, kiedy uporczywie odmawiają jasnych odpowiedzi w tej sprawie.” A przecież był czas, kiedy w Fort Knox było ponad 700 milionów uncji złota czyli 70 procent światowych zasobów tego kruszcu.

Jedno jest pewne. Kiedy w 1981 roku prezydent Reagan objął urząd prezydencki, wysłał do Fort Knox specjalna komisję która miała za zadanie przeliczenie narodowego majątku w złocie. Komisja wróciła z raportem, że ministerstwo skarbu Stanów Zjednoczonych Północnej Ameryki w ogóle nie posiada złota. Co prawda trochę kruszcu w sejfach jeszcze pozostało ale należy ono do Federalnego Banku Rezerw, jako zabezpieczenie narodowego długu.

Tak więc jeszcze jedno jest pewne – jak robić przekręt, to na taką skalę, żeby zwykłym ludziom to się głowach nie mieściło. A Jankesi złoto mogą legalnie kupować i posiadać dopiero od 1971 roku. 

I wygląda na to, że wtedy było już po herbacie czyli rzeczy się miały jak w sowieckim cyrku – był zegarek i już go nie ma.

LS.N.PL

cdn…..

Jedna odpowiedź to “BILDERBERG-LIGA ŚWIATA”

  1. […] BILDERBERG-LIGA ŚWIATA […]

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: