edgier25

WordPress – Wiadomości

Archive for Sierpień 2012

KRYZYS WRACA DO EUROPY- KRÓTKA HISTORIA NIEMIEC W TELEDYSKU

Posted by edgier25 w dniu 31 sierpnia 2012


 KRÓTKA HISTORIA NIEMIEC W TELEDYSKU

JAK WIDAĆ NA POWYŻSZYM FILMIE – KRYZYS ZOSTAJE WYWOŁANY SZTUCZNIE W CELU WYWOŁANIA WOJNY.

 TO WOJNA POWODUJE POPCHNIĘCIE DO PRZODU POSTĘPU, TECHNIKI, A CO NAJWAŻNIEJSZE I NAJOKRUTNIEJSZE DOCHODZI DO UTYLIZACJI LUDZI NA WIELKĄ SKALĘ.

 WIĘC NIECH JUŻ WIĘCEJ NIE PIERDOLĄ O KRYZYSIE BO LUDZIE WIEDZA O CO CHODZI….

Reklamy

Posted in CIEKAWOSTKI | 1 Comment »

Rosjanie odkryli ślady życia na Wenus- TO CEL WYPRAWY NASA’s Mars Curiosity

Posted by edgier25 w dniu 29 sierpnia 2012


BEZ POWODU TAM NIE WYSŁALI SONDY !!!

Niebywałego odkrycia dokonał  rosyjski naukowiec Leonid Ksanfomaliti z Rosyjskiego Instytutu Badań Kosmicznych. Uczony podczas analizy archiwalnych zdjęć powierzchni Wenus, które wykonała w 1982 roku kosmiczna sonda Wenera-13, zauważył trzy dziwne obiekty o kształtach zbliżonych do skorpiona , dysku i czarnego prostokąta.

Po głębszym porównaniu reszty fotografii , odkrył, że ów tajemnicze obiekty poruszają się, co według naukowca świadczy o istnieniu żywych istot na planecie Wenus. Zdaniem Leonida Ksanfomaliti nie ma mowy o pomyłce , zdjęcia dostarczone przez sondę, były doskonałej jakości ,wykonywane z różnych kątów i na różnych wysokościach. Odkrycie Rosjanina potwierdza fakt ,że tajemnicze obiekty, zmieniają swoje położenie, pojawiają się i znikają.

Jeśli istnieje tam życie to prawdopodobnie różniło by sie od naszego ziemskiego pod wieloma względami. Chociaż ta planeta jest podobnych rozmiarów co Ziemia, to panują tam iście nieziemskie warunki. Występuje tam 92 razy wyższe ciśnienie jak na Ziemi,dodatkowo planeta ma bardzo grubą warstwę atmosfery. Składa się głównie z dwutlenku węgla i azotu, na dodatek przysłania powierzchnię gruba warstwa chmur dwutlenku siarki.

Do niedawna naukowcy byli zdania ,że fakt istnienia życia na Wenus jest mało prawdopodobny i nie wykluczają, że jeśli życie tam jest, to może ono występować tylko w mikroskopijnej formie. Innego zdania jest rosyjski astronom , twierdzi, że na zdjęciach widać wyraźnie ,że coś jednak tam żyje i to w znacznie większej formie jak mikroskopijna.

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, CIEKAWOSTKI, SF, WAŻNE | Leave a Comment »

UWAGA – 15 lutego 2013 W Ziemię może uderzyć asteroida 2012 DA 14

Posted by edgier25 w dniu 29 sierpnia 2012


Naukowcy z hiszpańskiego obserwatorium astronomicznego De La Sagra, odkryli w grupie skał Apollo nową asteroidę 2012 DA 14, która pędzi w kierunku naszej planety. Według przeprowadzonych wyliczeń na podstawie kalkulatora zderzeniowego w 2013 roku ok 15 lutego skała dotrze w pobliże Ziemi. Astronomowie twierdzą,że istnieje ogromne zagrożenie kolizji tej kosmicznej skały z naszą planetą. Rozmiar niebezpiecznego ciała niebieskiego nie jest mały. Jej obwód oszacowano na 50 a 100 metrów , wiec nie trudno sobie wyobrazić co się stanie jak uderzy w duże miasto. Obiekt tak dużych gabarytów kiedy wpadnie w ziemską atmosferę, może rozpaść się nad powierzchnią, wywołując tym samym potężny wybuch o tysiąc krotnej sile bomby atomowej jaką zrzucono na japońskie miasto Hiroszima.

Nasza planeta przeżyła już podobne zdarzenie w 1908 roku , kiedy 30 czerwca na Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguska, doszło do niewyjaśnionej tajemniczej potężnej eksplozji, której rzekomo sprawcą był meteoryt o średnicy 50 metrów. Wybuch Tunguski był tak silny, że w promieniu 40 km zostały powalone wszystkie drzewa, błysk eksplozji był widziany z odległości 650 km, a fala dzwiękowa rozeszła się na 1000 km od epicentrum katastrofy.

Nietrudno wyobrazić sobie, jakie straty mogłaby poczynić asteroida 2012 DA 14, uderzając w tereny zamieszkałe przez ludzi. Według ostatnich ocen naukowców, jeśli nic nie zakłóci toru lotu kosmicznej skały, to powinna ona spokojnie ominąć naszą planetę w odległości 26,900 kilometrów,  jest to bardzo blisko, ponieważ satelity, które krążą po orbicie geostacjonarnej, są rozmieszczone w odległości 35,700 km od Ziemi.

Niestety to nie koniec złych wieści, badacze z obserwatorium De La Sagra, odkryli w grupie Apollo jeszcze jedną niebezpieczną asteroidę zagrażającą Ziemi, nazwano ją 2011 AG5 . Jest ona 3 razy większa od 2012 DA 14 ma średnicę 150 m. Według wstępnych wyliczeń istnieje jeszcze większe zagrożenie kolizji z Ziemią. Niszczycielskiego kosmicznego obiektu możemy się spodziewać w 2040 roku, wiec w niedługim czasie ludzkość czeka scenariusz jak z filmu katastroficznego.

Posted in ANOMALIE W KOSMOSIE, CIEKAWOSTKI | 2 Komentarze »

Apokaliptyczny wiersz z 1893 roku – Przepowiednia z Tęgoborza

Posted by edgier25 w dniu 28 sierpnia 2012


Jest to pisany wierszem utwór literacki nieznanego autorstwa, opisujący, z użyciem licznych alegorii, wydarzenia dotyczące dziejów świata i Polski, następujące po rzekomej dacie powstania utworu (1893). Po przeczytaniu wiersza, aż trudno uwierzyć, że był napisany tak dawno . Większość przepowiedni zawartych w tekście, idealnie pasuje do wydarzeń historycznych,  jakie ostatnio miały miejsce. Trudno ludzkie ustalić losy, gdy zmienność warunków odmienia to, co wczoraj trwałym było, a jutro istnieć przestaje.Oto powiadam wam:

W dwa lat dziesiątki nastaną te pory,
Gdy z nieba ogień wytryśnie.
Spełnią się wtedy pieśni Wernyhory,
Świat cały krwią się zachłyśnie.

Polska powstanie ze świata pożogi,
Trzy orły padną rozbite,
Lecz długo jeszcze los jej jest złowrogi,
Marzenia ciągle niezbyte.

Gdy lat trzydzieści we łzach i rozterce
Trwać będą cierpienia ludu,
Na koniec przyjdzie jedno wielkie serce
I samo dokona cudu.

Gdy czarny orzeł znak krzyża splugawi,
Skrzydła rozłoży złowieszcze,
Dwa padną kraje, których nikt nie zbawi,
Siła przed prawem jest jeszcze.

Lecz czarny orzeł wejdzie na rozstaje;
Gdy oczy na wschód obróci,
Krzyżackie szerząc swoje obyczaje,
Z złamanym skrzydłem powróci.

Krzyż splugawiony razem z młotem padnie.
Zaborcom nic nie zostanie.
Mazurska ziemia Polsce znów przypadnie,
A w Gdańsku port nasz powstanie.

W ciężkich zmaganiach z butą Teutona
Świat morzem krwi się zrumieni.
Gdy północ wschodem będzie zagrożona
W poczwórną jedność się zmieni.

Lew na zachodzie nikczemnie zdradzony
Przez swego wyzwoleńca
Złączon z kogutem dla lewka obrony
Na tron wprowadzi młodzieńca.

Złamana siła mącicieli świata
Tym razem będzie na wieki.
Rękę wyciągnie brat do swego brata,
Wróg w kraj odejdzie daleki.

 

U wschodu słońca młot będzie złamany.
Pożarem step jest objęty.
Gdy orzeł z młotem zajmą cudze łany
Nad rzeką w pień jest wycięty.

Bitna Białoruś, bujne Zaporoże,
Pod polskie dążą sztandary.
Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze
Wracając na szlak swój prastary.

Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy
To Europy bastiony,
A barbarzyńca aż po wieczne czasy
Do Azji ujdzie strwożony.

Warszawa środkiem ustali się świata,
Lecz Polski trzy są stolice.
Dalekie błota porzuci Azjata,
A smok odnowi swe lice.

Niedźwiedź upadnie po drugiej wyprawie.
Dunaj w przepychu znów tonie.
A kiedy pokój nastąpi w Warszawie,
Trzech królów napoi w nim konie.

Trzy rzeki świata dadzą trzy korony
Pomazańcowi z Krakowa,
Cztery na krańcach sojusznicze strony
Przysięgi złożą mu słowa.

Węgier z Polakiem, gdy połączą dłonie,
Trzy kraje razem z Rumunią.
Przy majestatu polskiego tronie
Wieczną połączą się unią.

A krymski Tatar, gdy dojdzie do rzeki,
Choć wiary swojej nie zmieni,
Polski potężnej uprosi opieki
I stanie się wierny tej ziemi.

Powstanie Polska od morza do morza.
Czekajcie na to pół wieku.
Chronić nas będzie zawsze Łaska Boża,
Więc cierp i módl się, człowieku.

Posted in CIEKAWOSTKI | Otagowane: , , | 1 Comment »

Syndrom morgellonów – ludzi atakuje dziwny nieziemski pasożyt

Posted by edgier25 w dniu 28 sierpnia 2012


Dziwna choroba , która atakuje ludzi to jeden z najdziwniejszych i niewyjaśnionych przypadków schorzenia we współczesnym świecie. Cierpiący na nią twierdzą, że ich ciało zaatakował niezidentyfikowany (a według niektórych „nieziemski”) pasożyt, który daje o sobie znać przez pokrywające ich skórę wrzody, z których sterczą kolorowe włókienka. Niektórzy lekarze zajmujący się tzw. chorobą morgellonów twierdzą, że nie sposób ich zidentyfikować, inni zaś, że przypominają one twory nanotechnologii.

Oficjalnie choroba morgellonów jednak nie istnieje, choć dotknięci nią ludzie apelowali do najwyższych władz USA, wciąż oczekując na decyzję odnośnie tego, co im właściwie jest.

Horror zaczął się w sierpniu 2007 r. podczas wakacji w Nowej Anglii. Paul wraz z żoną i dwoma synami oglądał „Harry’ego Pottera” kiedy poczuł swędzenie i zaczął się drapać po nogach, rękach, klatce piersiowej – dosłownie wszędzie. Pomyślał, że to przez zapchlony fotel, jednak od tamtej pory ten 55-letni informatyk z Birmingham czuje świąd przez cały czas, nie wiedząc, co się z nim dzieje.

Kiedy Paul dotyka ran na swej skórze wyczuwa coś co przypomina kolce – drobne dziwne obce przedmioty przywodzące na myśl drzazgi. W 2008 r., aby zniwelować swędzenie żona przemywała mu plecy wacikiem nasączonym alkoholem. Zobaczyła na nim dziwny ciemnoniebieski odcień. Paul postanowił zakupić mikroskop i zbadał kawałek tego materiału. Odpowiedzi szukał także w Internecie i kiedy w wyszukiwarce wpisał słowa: „włókna, swędzenie, skóra”, wkrótce ją znalazł. Wszystkie symptomy się zgadzały. Cierpiał na nową przypadłość zwaną „chorobą morgellonów” (także „morgellonami”). Włókna były ponoć produktami tajemniczych organizmów pasożytujących w ciele człowieka. Im więcej czytał, tym bardziej był przekonany, że odpowiedź jaką znalazł była najgorszą z możliwych.

Nazwę „morgellony” wymyśliła w 2001 r. Amerykanka Mary Leitao, której syn skarżył się na opryszczkę wokół ust i uczucie pełzającego po skórze „robactwa”. Badając jego skórę zabawkowym mikroskopem, Leitao zobaczyła dziwne czerwone, niebieskie, czarne i białe włókna. Od tego czasu, jak twierdzą pracownicy powołanej przez nią Morgellons Research Foundation, udało się skontaktować z ponad 12000 ludzi dotkniętymi tą chorobą.

Członkowie Fundacji Charlesa E. Holmana szacują, że chorzy „mieszkają na każdym kontynencie za wyjątkiem Antarktyki”. Tysiące z nich pisało do amerykańskiego Kongresu domagając się działań. W odpowiedzi na te prośby, ponad 40 senatorów, w tym Hillary Clinton, John McCain i Barack Obama zwróciło się do Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) z prośbą o interwencję. W tym celu w 2006 r. stworzono specjalną grupę roboczą, której przyznano budżet w wysokości 1 miliona dolarów.

Jednym z cierpiących na morgellony jest piosenkarz Joni Mitchell, który skarży się na „dziwną nieuleczalną chorobę, która wydaje się pochodzić z kosmosu…

– Włókna w różnych kolorach wystają z mojej skóry: ich pochodzenie nie może być uznane za zwierzęce, roślinne lub mineralne. Morgellony to powolny, nieprzewidywalny zabójca – to terrorystyczna choroba, która prowadzi do zniszczenia wewnętrznych organów, unieruchamiając człowieka w łóżku”.

Jest to więc choroba nowa, przerażająca i niezwykle dziwna. Ale jeśli przyjrzeć się oficjalnemu stanowisku środowisk medycznych można odkryć fakt najdziwniejszy: choroba morgellonów nie istnieje. Oficjalnie.

Z Paulem spotykam się w pubie na przedmieściach Birmingham. Gdy pokazuje mi zdjęcia zebranych ze swej skóry włókien, na jego laptopie przewijają się ponure obrazy. Są tam rany, bąble, włosy z nosa, wszystko powiększone 200-krotnie. Na każdym zdjęciu widać małe kolorowe włókna.

– Czy to ekskrementy? – pyta Paul. – Produkt uboczny? – Kelnerka przechodzi obok stolika z sałatką na tacy, a Paul wskazuje na zdjęcie sączącej się rany. – Czy to ich aparat oddechowy?

Paul nieświadomie wbija paznokcie w skórę tuż u brzegu swych szortów. Jego ręce i nogi pokryte są większymi i mniejszymi ranami oraz bliznami. Widział się już z całym szeregiem ekspertów – dermatologami, alergologami, specjalistami od chorób zakaźnych. Najczęściej ich diagnoza jest zgodna z tą, jaką wydał pierwszy z dermatologów, do którego się zwrócił: urojona parazytoza (ang. delusions of parasitosis – DOP), stan psychiczny, w którym ludzie błędnie wierzą, że są zakażeni pasożytami skóry.

Ta szczególna forma DOP uważana jest za wyjątkową, gdyż rozpowszechniła się za pośrednictwem Internetu. Podczas gdy w przeszłości epizody masowej histerii były ograniczone do małych społeczności, dzisiaj wyimaginowane objawy mogą rozprzestrzeniać się o wiele szerzej i szybciej dzięki sieci.

Paul nie jest przekonany co do tej diagnozy. Wszędzie nosi ze sobą żel do przemywania skóry, bierze cztery prysznice dziennie i oczyszcza parą swoje ubrania. Stres czyni go nerwowym. Ma trudności z koncentracją i dostosowaniem się do rytmu pracy.

Czy wspominał o tych myślach lekarzom?

– Nie, ponieważ mówienie o tym nadaje sprawie psychiczny aspekt – potwierdza diagnozę DOP. A to jest absolutnie fizyczne, spójrz!

Dowody na ekranie jego komputera wydają się być przekonujące. Włókna znacznie cieńsze niż włosy i wydobywają się z porów jego skóry. Ale czym są? Jak tam się dostały? Aby się tego dowiedzieć wyruszam na IV Doroczną Konferencję Morgellonów w Austin w Teksasie, aby spotkać się z biologiem molekularnym, który nie wierzy w medyczne diagnozy. Przeciwnie, twierdzi on, że badania jakie zlecił wskazują na zupełnie „nieziemskie” pochodzenie włókien.

Wiosną 2005 roku Randy Wymore, profesor farmakologii na Oklahoma State University, natknął się na artykuł o morgellonach. Czytając o włóknach, które wedle pacjentów były produktem ubocznym jakichś pasożytów pomyślał, że jest to dość łatwe do zweryfikowania. Skierował on do chorych prośbę o przysłanie swych próbek, a następnie porównał je z próbkami bawełny, nylonu, dywanów i zasłon. Badając je pod mikroskopem doznał szoku. Przysłane włókna wyglądały zupełnie inaczej! Wymore zlecił wykonanie analizy włókien laboratorium kryminalistycznemu w Tusla. Zaraz po rozpoczęciu analizy policjant z 28-letnim doświadczeniem miał powiedzieć:

– Nie sądzę abym kiedyś coś takiego widział.

Fragmenty „morgellonów” nie pasowały do żadnego z 800 włókien w bazie danych, ani do żadnego z 85 000 znanych związków organicznych. Ogrzał też jedno z włókien do temperatury 600 stopni i ze zdumieniem stwierdził, że nie spaliło się. Pod koniec dnia Wymore stwierdził:

– Dzieje się tu coś dziwnego. Coś, czego w ogóle nie rozumiemy.

W ubiegłym roku zwrócił się do kilku komercyjnych laboratoriów z prośbą o przeprowadzenie kolejnych testów, ale z chwilą gdy te dowiadywały się, że chodzi o morgellony, rezygnowały. Wreszcie Wymore znalazł laboratorium gotowe do podjęcia się analiz. To właśnie te wyniki zostaną ujawnione w trakcie dwudniowej konferencji.

Godzinę jazdy na południe od Austin, w holu centrum kongresowego Woods Westoak Baptist Church przy bufecie podczas śniadania gromadzą się osoby cierpiące na chorobę morgellonów z USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Niemiec i Meksyku. W zgiełku słychać fragmenty ich opinii: „Mieszam wazelinę z siarką i smaruję całe ciało”, „Im bardziej starasz się udowodnić, że nie jesteś szalony, tym bardziej oni myślą, że taki jesteś”, „Całe środowisko medyczne jest tego częścią”, „Nie chcę mówić, że to spisek, ale…”

U większości uczestników konferencji zdiagnozowano DOP, to fakt, który zirytował jednego z pierwszych prelegentów, dr Grega Smitha, pediatrę z 28-letnim doświadczeniem:

– To jest moralnie i etycznie złe! Więc pozwólcie, że złoże oświadczenie polityczne. – Następnie lekarz ściąga bluzę by odsłonić napis na koszulce „DOP” przekreślone czerwoną linią. „Nigdy więcej!” krzyczy a sala klaszcze. – Nigdy więcej!

Później Smith powiedział mi, że cierpi od 2004 roku. – Przełożyłem przez ramię sweter, który miałem na sobie w ogrodzie i poczułem intensywne pieczenie. Myślałem, że to kolce kaktusa. Zacząłem ich szukać by się pozbyć, ale po chwili czułem to już na całym ciele. Opisuje to jako „prawie obsesję. Po prostu nie możesz przestać tego szukać. Czujesz, że coś próbuje wydostać ci się przez skórę i myślisz tylko o tym, aby to wyciągnąć. A kiedy się uda czujesz niesamowitą ulgę.

Smith pokazuje skórę pokrytą zasklepionymi bliznami. Choć nadal czasem swędzi, zmiany skórne wydają się być wyleczone. Jeśli, jak wierzą chorzy rany nie są samookaleczeniami, ale spowodowane są przez włókna tworzone przez pasożyty, jak to jest możliwe?

Posted in CIEKAWOSTKI, MEDYCYNA - LECZENIE - NFZ | Leave a Comment »

„Ten czas” nadchodzi. W środę rozpocznie się III wojna światowa!

Posted by edgier25 w dniu 28 sierpnia 2012


TO MA BYĆ W LISTOPADZIE 2012   w/g   PRZEPOWIEDNI…

Już na początku pragniemy wszystkich uspokoić. III wojna światowa,której początek ma nastąpić już w najbliższą środę, to „tylko” komponent

pewnej przepowiedni, a te jak wiadomo nie zawsze się sprawdzają. Jest też niestety i zła wiadomość – słynna Baba Wanga, która jest autorką tej

wizji rzadko się dotąd myliła. Do tej pory udało się jej przewidzieć rozpad Związku Radzieckiego, katastrofę nuklearną w Czarnobylu,

zwycięstwo Borysa Jelycyna w wyborach prezydenckich czy zatonięcie okrętu atomowego „Kursk”. To niestety nie koniec złych wieści. Wanga nie była bowiem jedyną osobą, która wybuch III wojny światowej „zaplanowała” na listopad tego roku. Autorem przepowiedni, zgodnie z

którą kolejny globalny konflikt rozpocznie się dokładnie w listopadzie 2010 r. jest także sam Nostradamus. Czy możliwe jest, aby tych dwoje

uznanych wizjonerów pomyliło się w tak istotnej sprawie? Na początku tego roku głośno było o dokonywanych przez astrologów

interpretacjach przepowiedni Nostradamusa. Wiele osób zajmujących się twórczością znanego francuskiego lekarza i proroka jednogłośnie

oznajmiło, że Nostradamus zaszyfrował w swoich przekazach na ten rok komunikat o III wojnie światowej. Zgodnie z jego proroctwami, powinna

się ona rozpocząć w listopadzie 2010 r. W przepowiedniach francuskiego okultysty znalazło się wiele odwołań do „tajemniczej Dziewicy”. Jej

śmierci pożąda „pozbawiony uczuć” i „żądny krwi przywódca”, który będzie rządził światem za pomocą „ognia i miecza”. Pojawiły się także

odniesienia do „łuku furii Szatana”. Tłumacze i interpretatorzy są pr awie pewni, że może tutaj chodzić o pocisk balistyczny, który

sprowokuje konflikt w wymiarze globalnym.W czasie, kiedy wielu ludzi drży o losy świata wczytując się w kolejne czterowiersze Nostradamusa, wciąż niewielu wie o tym, że pod przemożnym przeczuciem dotyczącym wydarzeń, których świadkami stać się mamy już niedługo była też słynna bułgarska wieszczka Wanga. Jej pełne imię i nazwisko brzmiało: Wangelija Pandewa Dimitrowa, ale w swoim rodzinnym kraju znana była jako Baba Wanga. Urodziła się w 1911 r., ale głośno zrobiło się o niej nieco później. Będąc nastolatką Wanga w niezwykłych okolicznościach zaginęła. Jak sama przyznała, została uniesiona przez bardzo silny wiatr i rzucona o ziemię. Kiedy po żmudnych poszukiwaniach udało się ją w końcu odnaleźć, okazało się, że jej oczy są w bardzo złym stanie. Od tamtej pory jej widzenie zaczęło się coraz bardziej pogarszać, a brak środków na leczenie doprowadził ją do całkowitej ślepoty. Ale właśnie wraz z utratą wzroku, zaczęła ona ujawniać swój niezwykły dar – umiejętność jasnowidzenia. Swoje niesamowite zdolności wykorzystywała zarówno w życiu codziennym, niosąc wsparcie zwykłym mieszkańcom okolicznych wsi (np. pomagała w odnajdywaniu ludzi zaginionych), jak i do celów o znacznie większym kalibrze, przewidując zmiany ustrojowe w Europie czy wielkie światowe katastrofy.

Wanga szybko zyskała uznanie i wielki rozgłos. Zaczęto zapraszać ją do

telewizji, gdzie „na żywo” prezentowała swoje umiejętności, a jej domowe

progi przekraczały najważniejsze osoby w państwie. Swego czasu miał do

niej zawitać sam car Bułgarii, Borys III. Pomimo olbrzymiej sławy i

pomocy udzielanej potrzebującym (warto nadmienić, że Wanga zajmowała się

także zielarstwem i była poważaną uzdrowicielką), nigdy nie dorobiła

się bogactwa i zmarła w 1996 r. „Żyła nie dla siebie, ale dla ludzi. To

uczyniło jej życie świętym dla nas.” – powiedział po śmierci profetki

cytowany przez serwis „The Sofia Echo” Żan Widenow – ówczesny premier

Bułgarii. Pozostawiła jednak po sobie spuściznę w postaci licznych

przepowiedni, które dotyczą najbliższych nam lat, wieków i tysiącleci.

Oczywiście najbardziej interesująca nas zapowiedź dotyczy wydarzeń,

których początek – zgodnie z wizją Wangi – ma przypaść już na najbliższą

środę. Wg jej przepowiedni zarzewiem ogólnoświatowego konfliktu będzie

nieporozumienie o podłożu lokalnym (dość podobnie początek III wojny

światowej „widział” zresztą Nostradamus). Ów spór będzie szybko się

rozszerzał, a w jego trakcie użyta zostanie broń nuklearna oraz

biologiczna. Będzie bardzo źle. Użycie wspomnianych rodzajów broni

doprowadzi bowiem do całkowitego wyniszczenia półkuli północnej.

Wieszczka wyznała, że już w 2011 r. odnalezienie zwierząt czy roślin w

tym ziemskim obszarze będzie niemożliwe.

 Wiele wskazuje też na to, że w 2011 r., w Europie dojdzie do konfliktu

na tle religijno-kulturowym. W rezultacie, muzułmanie za pomocą broni

chemicznej zaczną walczyć z tymi Europejczykami, którzy przetrwali. III

wojna światowa ma się zdaniem wizjonerki zakończyć w październiku 2014

r. Większość ludzi, którzy przetrwają wojnę zmagać się będzie jednak z

poważnymi chorobami będącymi następstwem użycia w ramach konfliktu broni

chemicznej. Wiele osób będzie cierpieć z powodu raka skóry, a w 2016 r.

Europa zostanie niemal całkowicie wyludniona. Sytuacja na Starym

Kontynencie zmieni się dopiero w 2043 r., kiedy to znakomitą większość

ludności zamieszkującej Europę stanowić będą muzułmanie.

Spośród przepowiedni, które nie są bezpośrednio związane z nadchodzącą

rzekomo III wojną światową, Wanga przewiduje, że w 2088 r. pojawi się

nowa choroba, która sprawi, że człowiek będzie mógł się zestarzeć w

kilka sekund, a w 2125 r. nawiążemy kontakt z pozaziemskimi

cywilizacjami. W 2291 r. Słońce zacznie się gwałtownie „schładzać”; a w

2371 r. na całym świecie wystąpi wielka klęska głodu. Na początku

czwartego tysiąclecia wybuchnie wielka wojna na Marsie. Koniec świata,

zgodnie z przewidywaniami profetki, ma nastąpić w 5079 r.

Czy można ufać wizjom słynnej Bułgarki? Przekonamy się już za

kilkadziesiąt godzin. Chyba że znów ktoś popełnił błąd podczas próby

interpretacji przepowiedni.

Posted in CIEKAWOSTKI, HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ, ZJAWISKA PARANORMALNE | Otagowane: , | 2 Komentarze »

TWOJA ŚMIERĆ Z RĄK ŻYDA W IZRAELU BĘDZIE WYPADKIEM …… , ŚMIERĆ ŻYDA W INNYM KRAJU BĘDZIE UZNAWANE ZA ATAK TERRORYSTYCZNY.

Posted by edgier25 w dniu 28 sierpnia 2012


Zginęła pod buldożerem. Sąd w Izraelu:

Godny pożałowania wypadek ….

Sąd oddalił we wtorek pozew cywilny złożony przeciw Izraelowi przez rodziców amerykańskiej wolontariuszki Rachel Corrie. W 2003 r. zginęła ona zgnieciona przez buldożer wojskowy, w trakcie propalestyńskiej demonstracji w Rafie, w Strefie Gazy.

Rodzina 23-letniej Amerykanki oskarżyła Izrael o celowe pozbawienie jej życia. Rachel Corrie stanęła na drodze buldożera izraelskiej armii, który miał burzyć palestyńskie domy.Sędzia sądu w Hajfie Oded Gerszon powiedział, że śmierć Rachel Corrie to „godny pożałowania wypadek”, lecz że państwo Izrael nie jest zań odpowiedzialne, bo incydent miał miejsce w sytuacji, którą określił mianem wojennej.

Dodał, że żołnierze uczynili wszystko, by nie dopuścić ludzi do miejsca, gdzie wyburzano domy palestyńskie, i że Amerykanka sama się naraziła na niebezpieczeństwo.

Symbol palestyńskiego powstania

Śmierć Rachel Corrie uczyniła z niej, jak pisze Reuters, symbol palestyńskiego powstania, posłużyła za temat utworu scenicznego i książki.

Choć niezaskakujący, wyrok jest kolejnym przykładem tego, że bezkarność przeważa nad odpowiedzialnością i sprawiedliwością.

Husejn Abu Husejn

Matka Corrie, Cindy, powiedziała dziennikarzom, że werdykt ją zranił, adwokat rodziców Husejn Abu Husejn oświadczył, że to obwinianie ofiary. – Choć niezaskakujący, wyrok jest kolejnym przykładem tego, że bezkarność przeważa nad odpowiedzialnością i sprawiedliwością – powiedział adwokat, podkreślając, że Rachel Corrie została zabita, gdy w sposób pokojowy protestowała przeciwko burzeniu domów w Strefie Gazy.

Agencja Reuters przypomina, że bardzo niewielu Izraelczyków wyrażało żal z powodu śmierci amerykańskiej propalestyńskiej działaczki, która nastąpiła w szczycie antyizraelskiego powstania, tzw. drugiej intifady. W jej trakcie zginęło 4 758 osób, w tym  3 696 Palestyńczyków i 988 Izraelczyków, głównie w następstwie zamachów samobójczych.

Autor: ab//kdj / Źródło: PAP

Posted in SYJONIŚCI -SZEMRANA KLIKA | Leave a Comment »

Dziwny obiekt na niebie nad stacją arktyczną Neumayer -TAJEMNICZE POTĘŻNE OBIEKTY OBOK SŁOŃCA

Posted by edgier25 w dniu 23 sierpnia 2012


Stacja Neumayer należy do instytutu Alfreda Wegenera i znalazła się na dzisiejszej pozycji w listopadzie 2007 roku. Regularna eksploatacja zaczęła się w 2009 roku. Jednak zwolenników planety X nie interesuje wnętrze stacji a jego otoczenie.

File 14936

Widywano już tam kilka razy przeloty niezidentyfikowanych obiektów. Obserwowano dziwne fenomeny świetlne,   które czasami kończyły się przerwą w dostępie do przekazu. Teraz jednak mamy kolejny film i jak dowodzą mamy tu do czynienia z manifestacją jakiegoś ciała niebieskiego.

W tle za stacją pojawia się coś, co na pewno nie jest Księżycem. Sceptycy twierdzą, że to nie żadna planeta tylko balon meteorologiczny. Są one często wypuszczane w celu prowadzenia analiz atmosfery. A może to po prostu chiński lampion puszczony, przez Yeti?

TEJ WIELKOŚCI OBIEKTY TO NIESAMOWIETE

CZYŻBY BŁAD MATRYCY ??   A JAK NIE ???

Posted in ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, CIEKAWOSTKI | Otagowane: | Leave a Comment »

Chemitrale- globalne ociplenie-sztuczne chmury

Posted by edgier25 w dniu 23 sierpnia 2012


Celem manipulacji pogodą miałoby być utworzenie dodatkowej warstwy chmur zdolnej do odbijania promieniowania słonecznego. Testy na niewielką skalę zaproponował naukowiec z University of Washington, Rob Wood. Rozprawa naukowa na ten temat ukazała się ostatnio w jednym z prestiżowych periodyków naukowych. Chmury tego typu nazwano z powodu pochodzenia morskimi.

Wszyscy, którzy twierdzą, że zwracanie uwagi na to, co dzieje się z niebem nad naszymi głowami jest objawem paranoi powinni posłuchać, co mają do powiedzenia tej kwestii uważani za wiodących naukowcy. Pojawiły się pomysły, aby wystrzeliwać w niebo wodę morską celem stworzenia dodatkowych warstw chmur, które mogłoby być pomocne w walce z globalnym ociepleniem.

Teoria zakłada, że nad oceanem rozpyli się cząsteczki z solą morską, co powinno dać początek długo utrzymujących się chmur typu stratocumulus. Geoinżynieria powinna być pomocna w rozpylaniu wielu obszarów w sposób skoordynowany. Celem byłoby też zwiększenie gęstości chmur, co powinno jeszcze poprawić efekt odbijania promieniowania słonecznego.

Powyższe zdjęcie przedstawia smugi, jakie formują się na niebie po przepłynięciu dużych statków. Naukowcy z Pacific Northwest National Laboratory oraz Agencji NOAA stworzyli modele komputerowe, których celem było sprawdzenie jak zwiększenie jasności chmur może wpływać na skuteczność odbijania promieniowania. Wyniki były na tyle obiecujące, że naukowcy nie wykluczają rekomendowania celowego rozpylania aerozoli celem wpłynięcia na klimat naszej planety.Oczywiście uczeni przekonują nas, że wiedzą, co robią i swoimi zabawami pogodą nie rozregulują ziemskiej cyrkulacji termohalinowej. Pojawiają się pomysły, aby opryski dokonywane były przez samoloty bezzałogowe, których trasy byłyby wcześniej projektowane i potem po prostu wiernie odtwarzane.

Naukowcy, którzy to zaproponowali szybko zorientowali się, że istnieje ryzyko, że ktoś połapie się, że skoro wystarczy zakryć Ziemię chmurami odcinając Słońce to chyba oczywiste jest, że operacja ma za zadanie wyeliminowanie głównego czynnika ocieplenia, czyli właśnie oddziaływania cieplnego z pobliskiej nam gwiazdy. Słońca jednak nie da się opodatkować, więc ci sami naukowcy czołobitnie stwierdzają, że ich metoda może nie wystarczyć i konieczne jest zmniejszenie konsumpcji paliw kopalnych celem redukcji ilości najbardziej demonicznego gazu zwanego dwutlenkiem węgla.

Od razu pojawia się też pytanie o to czy nie jest przypadkiem tak, że wszystkie te propozycje naukowców są już od dawna wdrożone. Sztuczne chmury piętra wysokiego powstają nad naszymi głowami prawie codziennie, prawie nikt jednak nie zwraca na nie uwagi. Skoro mamy dowody na to, że tego typu technologia może powodować efekty w stylu obniżania średniej temperatury globu warto zadać pytanie o to czy ktoś jakoś już dzisiaj nie koordynuje tego jak latają samoloty. Gdy widzi się na niebie charakterystyczną siatkę smug warto zadać sobie pytanie o to, co to właściwie jest i czy programy geoinżynieryjne nie są realizowane nad naszymi głowami już od dawna.

Źródło:  http://phys.org/news/2011-08-brightening-clouds-atmospheric-scientists-technique…

Posted in "Historie Niesamowite Ale Prawdziwe, ANOMALIE POGODOWE NA ŚWIECIE, CIEKAWOSTKI, WAŻNE | 1 Comment »

Old Hag – syndrom zmory sennej

Posted by edgier25 w dniu 22 sierpnia 2012


Nazywany w USA „Old Hag Syndrome”, czyli syndrom zmory (Old Hag z ang. to stara wiedźma, baba, jędza) od dawna intrygował ludzi, a szczególnie tych, którzy mieli tę „przyjemność” spotkać się ze zmorą.

Opisy spotkań są mniej więcej takie same: śniący zostaje wybudzony ze snu z uczuciem, jakby coś lub ktoś siedziało na jego klatce piersiowej, strasznie uciskając. Nacisk jest tak duży, że „ofiara” zmory niemal się dusi. Do tego dochodzi paraliż – całkowity, a czasem częściowy, ale równie straszny: człowiek nie może się ruszyć, podczas gdy wyczuwa obecność czegoś złego wokół siebie. Cały czas obezwładniony przez nieznaną siłę czuje, jak ktoś go obejmuje i ściska. 

Fenomen polega na tym, że ofiara krzyczy z całych sił, próbuje się szamotać i wyrwać z uścisku jak tylko może, a wszystko idzie na nic – mimo wrzasków nikt jej nie słyszy, mimo szarpania się ciągle leży nieruchomo. Im bardziej z tym walczy, tym bardziej traumatycznym przeżyciem staje się spotkanie ze zmorą, która dyszy, sapie, chodzi wokół ofiary i czasem ukazuje swoją twarz – straszą, brzydką, demoniczną facjatę, której nie sposób się nie wystraszyć.

Pojawia się panika; nie mogąc się ruszyć, ofiara panicznie i w chaosie robi wszystko, aby się uwolnić, a dźwięki z zewnątrz się nasilają – kroki wiedźmy stają się coraz głośniejsze, a jej obecność jest coraz mocniej wyczuwalna. Nagle jednak zmora ustępuje i odchodzi, a ofiara budzi się wystraszona…

Co to jest?

Ludzie z całego świata, niezależnie od języka, narodowości i wyznania opisują spotkania ze zmorą, jako coś strasznego. Ponad 15% ludzi na całym świecie przeżyło podobne spotkanie i tylko dla niecałych 5% z nich, spotkanie to nie było straszne!
Dołączona grafika
Zmora pojawia się, jak opisują różni ludzie, niespodziewanie. Czasem raz w życiu, czasem co miesiąc, a nawet kilka razy w nocy, po czym znika i nie daje o sobie znać długie lata. Nie ma znaczenia wiek, czy płeć – zmora odwiedza wszystkich.

Wykreował się stereotyp – skoro coś budzi cię w nocy, jesteś sparaliżowany i jest ciemno – to musi być coś złego! Wierzący udają się do świątyń i spowiadają się z grzechów, podczas gdy inni opowiadają wszystko psychologowi, a kiedy zostają sam na sam ze sobą i ogarnia ich zmęczenie, boją się zasnąć; męczą się i walczą ze swoim strachem przed zmorą, aż w końcu usypiają z wycieńczenia.

Taki to stereotyp funkcjonuje do dziś, a jego początki nie są znane. Wzmianki o nim sięgają aż do starożytności, a badania nad tym fenomenem trwają nadal. Powstało wiele koncepcji, które między innymi, mówiły o opętaniach, grzesznikach odwiedzanych przez diabła, a nawet interwencji kosmitów. W sztuce zmorę przedstawia się jako czarownicę o szpetnej twarzy lub demona wychodzącego z brzucha ofiary. Taki obraz zmory przedstawił między innymi Henry Fuseli w obrazie „Koszmar” z 1802 roku.

Dołączona grafikaDzieła obrazujące Zmorę

Co na to nauka?

Naukowcy znają już zmorę, którą nazwali SP. Pod tym tajemniczym skrótem kryje się „Sleep Paralysis”, co po polsku znaczy tyle, co paraliż przysenny. Teraz już chyba wszyscy z was skojarzyli dokładnie, czym były głosy słyszane przez „ofiary” i ucisk na klatce piersiowej.

Dr. J. A Cheyne w swoim dziele Waking Nightmares – Sleep Paralysis and Nocturnal Hallucinations, jako jeden z wielu naukowców postarał się zbadać wyjaśnić fenomen paraliżu przysennego. Badania pokazały, że świadomego paraliżu doznają osoby podatne na stres lub osoby, działające długo pod jego presją. Znaczenie ma też pozycja w jakiej śpimy – ponad 60% przypadków paraliżu występowało u osób śpiących na wznak (na plecach)!

Mózg nakłada swoistą klatkę na nasze ciało tak, aby podczas snu nie pomylić ciała fizycznego z tym sennym, a co za tym idzie na przykład nie biec uczestnicząc we śnie o bieganiu. Lunatycy mają zaburzoną funkcjonalność tej „klatki”, a co za tym idzie, często chodzą we śnie. I właśnie aby temu zapobiec, umysł odcina się od ciała. 
Dołączona grafika
Natomiast obrazy i głosy słyszane przez „ofiary zmory” to nic innego jak hipnagogia – złudne doświadczenia zmysłowe, takie jak dźwięki, obrazy czy uczucie dotyku. Hipnagogia mają za zadanie wprowadzić nas w sen, a tymczasem osoby, które mają sen burzliwy, nie regularny – częściej ich doświadczają i podczas paraliżu mogą je zobaczyć. Dlaczego? Paraliż to stan charakterystyczny dla fazy REM snu, czyli tej, w której śnimy i w tej, w której ciało musi być odcięte od umysłu. Mózg sądzi, że skoro nadal jest paraliż, to osoba musi spać i próbuje ją wprowadzić w sen właśnie za pomocą hipnagog.

Czy jest to szkodliwe?

Nie odkryto żadnych szkodliwych dla ciała efektów przebywania w paraliżu. Przecież to naturalny stan, którego doświadczamy, co prawda nieświadomie, każdej nocy! Aczkolwiek osoby, które tego zjawiska nie znają, mogą czuć się zdezorientowane i przestraszone, a co za tym idzie bać się na przykład snu, co raczej nie jest zdrowe ani dla ciała, ani dla umysłu. Pokuszę się o stwierdzenie, że tego typu „przygody” śniącego, jeżeli nie zostaną mu wyjaśnione mogą prowadzić do shizofremii i stanów nerwicowych, związanych ze strachem przed snem… Faktem jest to, że nie ma się czego bać, stare zabobony zostały obalone przez naukowców i określone mianem naturalnego, niegroźnego zjawiska…

Opracowanie: Ashwalker

Paraliż senny – geneza i rozwój zjawiska

Paraliż senny jest zagadką dla człowieka od wielu tysięcy lat. Pierwsze wzmianki o tym sennym fenomenie pojawiły się już na rysunkach skalnych człowieka prehistorycznego, co świadczy o ważności oraz o dużej roli (psychologicznej oraz wyznaniowej) dla dawnych społeczeństw tego zjawiska. Wiele ze starożytnych, jaki i obecnych, lecz prawie już wymarłych kultur odnosiło się do tego fenomenu z wielkim szacunkiem. Dla rdzennych mieszkańców Afryki czy Ameryki łacińskiej sen stanowił połączenie życia fizycznego z życiem duchowym, kiedy dla ‚ducha’ nie było żadnej granicy – starali się interpretować swoje koszmary, sny czy przychodzące podczas snu senne mary i stosowali odpowiednie do ich rodzaju puenty, którymi się znowu kierowali w życiu codziennym. Obecnie, w dzisiejszym świecie zjawisko paraliżu jest traktowane jako zagadnienie czysto naukowe, oparte na faktach, które opisują niestety jedynie jedną ze stron – jak powstaje, co jest za niego odpowiedzialne. Lecz nauka nie umie dokładnie określić zjawisk zachodzących podczas tego osobliwego stanu. I ostatecznie, czemu wiele osób twierdzi że paraliż jest ciągle zaliczany do zagadnień parapsychologicznych? Przecież jest potwierdzony naukowo… Może i tak, ale teorie nie do końca tłumaczą zjawiska w nim występujące – kiedy człowiek przeżywa przerażające halucynacje, czy zyskuje wręcz potężne właściwości swoich zmysłów, które stają się bardzo wyostrzone. Żaden badacz, jak dotąd nie umiał wytłumaczyć tego fenomenu pod aspektem irracjonalnym, kiedy w grę wchodzi nie tylko nauka, lecz doświadczenia ludzi z tym związane, włącznie z ich poglądami religijnymi.  Każdy z nas w swoim życiu dostąpił lub też dostąpi na własnej skórze, przynajmniej raz tego zjawiska – prędzej czy później porażenie przysenne zostanie naturalnie wyegzekwowane. Paraliż senny jest to stan, który określa się mianem zaburzeń snu. Składa się on z okresowych niezdolności do wykonywania świadomych ruchów, podczas których pojawiają się halucynacje, podczas zasypiania (nazywane stanem hipnagogicznym) jak i podczas wybudzania się (nazywane stanem hipnopompicznym). W artykule znajdziecie wiele ciekawostek związanych z przeżywaniem tego stanu, wiele doświadczeń i teorii. Poznasz ten fenomen od strony techniczno-naukowej jak i od strony czysto duchowej i widzianej w różnych kręgach kulturowych. Ten stan snu jest wytłumaczalny naukowo w teorii, czy również tłumaczony przez pryzmat dogmatów religijnych, które ukierunkowują go jako stan duchowy, wszystkie jego teorie zostaną ujęte w pracy którą właśnie czytasz. Przechodząc dalej, artykuł będzie zawierał dane statystyczne, określające podział wiekowy u ludzi dostępujących paraliżu, oraz podział czasowy jego występowania. A co najważniejsze – wytłumaczę całą fizjonomię tego stanu, opiszę legendy i mity z nim związane i wszystko co chciałbyś (a przynajmniej powinieneś) o nim wiedzieć! Paraliż senny jest traktowany przez przeciętnych ludzi jako źródło odbicia swoich przekonań religijnych czy dogmatów wprowadzonych w ich życie. Do tych przekonań można zaliczyć nie tylko przypadki opisywanych przez ludzi nocnych abdukcji przez UFO lecz także występowanie w czasie trwania tego stanu nie realnych postaci jak i kreatur ‚nie z tego świata’. Ludzie doświadczający tego stanu często wypowiadają się o poczuciu obecności, o widzianych diabłach, dziewczynkach które uciskają ich dłońmi na gardle, czy siedzą na klatce piersiowej i głośno się śmieją lub też płaczą. Da się to w prosty sposób wytłumaczyć – wszystko zależy od podłoża psychicznego człowieka, chociaż czy na pewno? Czy wszystkie wyżej opisane przypadki można zaliczyć do wyobrażeń, imaginacji umysłu i niczego więcej? Żeby odpowiedzieć na te pytania krok za krokiem opiszę genezę i samo zjawisko.

Porażenie przysenne w mitach i legendach .

Wśród specjalistów w dziedzinie historii religii świata znana jest teoria paraliżu sennego. Zawiera ona w sobie wytłumaczenie powstania wielu Bogów archaicznego świata – opisuje, że wiele z nich powstało z interpretacji koszmarów sennych człowieka, który doświadcza w nich hiper-realnej halucynacji przy pełnej świadomości. Człowiek mógł przenieść swoje senne jawy w życie. Te halucynacje senne wywierały na człowieka bardzo duży wpływ, dla niego były takie realne, że aż prawdziwe – do tego człowiek, podczas stanu w którym doświadczał owych imaginacji był całkowicie unieruchomiony i wystraszony prawie ‚dosłownie’ na śmierć, przez co wymyślił sobie istoty wyższe, duchowe, którym musi oddawać cześć, by zostawiły go w spokoju i nigdy więcej nie nękały koszmarami. Jednymi z tych bogów to przykładowo Ardat czy sumeryjski Lili (opisywany identycznie jak w przypadku syndromu starej wiedźmy występującej przy paraliżu). Lili opisywano jako demona, który potrafi latać i odwiedzać ludzi podczas snu, by się nad nimi znęcać pozbawiając ich oddechu poprzez siadanie im na piersiach. Oprócz sumeryjskiej Lili, na jej wzór powstały hebrajska bogini/demon Lilith oraz Rzymska bogini Lamia, które posiadały podobne, lecz już bardziej sprecyzowane i rozwinięte cechy. Oprócz nich jest jeszcze wiele postaci lub demonów opisywanych w mitach i wierzeniach na różnych terenach – w całej europie, Azji, na terenach bliskiego wschodu, na półwyspie indyjskim, w plemionach afrykańskich czy nawet w społeczeństwach obu Ameryk na przekroju średniowiecza. Czyli zjawisko to jest znane na bardzo szeroką skalę – na cały świat. Nie wierzycie? W Grecji (tutaj ze względu na bardzo szeroki politeizm, bóstw, odpowiadających za nocne ataki było ich najwięcej) – Ephailtes i mora (nocna ‚zmora’), pnigalion (dusiciel) i barcychnas (utrudniający oddychanie), rzymski inkubus, niemiecki ‚mare’/nachtmar/Hexendrucken, Czeski muera, Rosyjska Kikimora, Francuski Cauchmar, staro-angielski mab-mair czy hagge, wiedźma, irlandzki Ad Rog (Old Hag), dalej brnąc – hiszpański pesadilla czy nawet polska nocna zmora opisywana w wierzeniach wczesnych pogan jak i podczas młodego polskiego średniowiecza. Właśnie tak wyobrażano i nazywano demony nokturalne. Herodot w swoich kronikach zapisał sen żony króla Sparty, Aristona, w którym pojawił się jej demon ephailtes, w postaci męża. Dalej, Horacy, w swojej filozofii moralnej odniósł się do nocnej zmory, oświadczył, że jeżeli ktoś kogoś zabije to „objawi się mu nocny strach, duch, który zaatakuje jego twarz szponami, spowoduje trudności z oddychaniem, przekaże mu swój płytki oddech spoczywając na jego piersiach. Spowoduje u niego strach przed popełnieniem następnych zbrodni”. Oprócz demonów, w niektórych kulturach, a głównie w judeo-chrześcijańskiej pojawiają się nie demony, ale stworzenia anielskie zesłane przez Boga. Są one nazywane ‚opiekunami’, ‚upadłymi aniołami’ czy dobrymi inkubusami, którzy czuwają w nocy nad snem człowieka, zsyłając na niego błogosławieństwo Boga.  Niektóre źródła podają, że wszystkie wyżej wymienione demony i złe bóstwa poczęły się ze związku pierwszego człowieka na ziemi, Adama i jego pierwszej żony, Lilith, o której już wcześniej wspominałem. Istnieją przypuszczenia wg badaczy, które przyjmują że Kain był ich spłodzonym synem. Już w innej mitologii, Beowulf walczył z nocnym demonem, z Grendelem, który jakoby miał być potomkiem wspomnianego Kaina. Grendel był demonem, kanibalem który wybierał swoje ofiary podczas ich snu. Warto również wspomnieć o indyjskim demonie kokma, który atakował człowieka, kiedy ten położył się spać lub też począł wstawać z drzemki. Demon ten wg legend siadał na klatce piersiowej i powodował całkowitą niemożność ruchu oraz omamienie umysłu. Przeważnie duch sam zaczynał płakać i przytulać się do gardła dusząc swoje ofiary. Indyjski Kokma jest zazwyczaj duchem martwego dziecka, które nawiedzało obszar wokół miejsca swojej śmierci. W Tajlandi, przewodnim demonem typu Old Hag jest Phi Um i Phi Kau, przedstawione jako czarne zjawy okrywające ciało podczas snu. W Japonii odpowiednikiem jest kanashibara („związany żelazną liną”), w Korei ka wi nulita („uścisk nożyc”), na dalekiej północy znowu mamy agumangia’e (Inupik) i ukomiarik’a (Yupik, demony które próbują posiąść, opętać ciało śpiącej ofiary. W księdze Laos paraliż senny opisany jest jako: „Chcesz słyszeć, lecz nie możesz, chcesz przemówić, lecz jesteś omotany, chcesz krzyknąć, lecz nie możesz. Czujesz że umierasz, umierasz… chcesz gdzieś uciec. Sikasz ze strachu na swoje łóżko.” Jak słusznie zauważył Hufford, paraliż senny jest zjawiskiem bardzo rozprzestrzenionym, najbardziej w kulturach zachodnich, lecz wzmianki o nim pochodzą z całego świata. Jest regularnie opisywany od ponad dwóch tysięcy lat, wszędzie z takimi samymi lub bardzo podobnymi detalami. Wysunął również wniosek że opisy różnią się tylko dzięki dogmatom ludzi, którzy doświadczyli tego stanu. Zależy to od religii, podatności na sugestie czy od obrazów, które wywołują strach u człowieka.

Czym charakteryzuje się paraliż senny?

Paraliż jest stanem, w którym osoba leżąca najczęściej w pozycji na wprost, tuż przed stanem snu lub też wybudzeniem zyskuje świadomość i odczucie, że nie jest w stanie się poruszyć, nie może nic powiedzieć czy też się obudzić. Jest bezsilna. Taki stan trwa przeważnie parę sekund u osób które są przerażone i jak najszybciej próbują się wybudzić, ale też może trwać on nawet pół godziny, u osób które nie boją się przebywać w tym stanie, nie mają żadnych lęków z tym związanych i doświadczają paraliżu częściej niż inni. Ludzie opisują ten stan jako stan lęku, stan, w którym czują kogoś obecność, słyszą odgłosy czyjegoś chodzenia i oddychania, przeczuwają niebezpieczeństwo czy też zło, czasami ‚urzeczywistniając’ je w formie przybrania halucynacji wtedy, gdy człowiek doświadczający tego stanu ma ‚otwarte’ oczy (dlaczego napisałem otwarte w apostrofach, dowiecie się czytając następne akapity). Podczas halucynacji ludzie widzą w dziewięćdziesięciu procentach przypadków pojedyncze istoty, i również w dziewięćdziesięciu procentach przypadków są to: mała dziewczynka z prostymi długimi czarnymi włosami, ubrana na czarno postać w kapturze, śpiewający człowiek, wiedźma siedząca na klatce piersiowej. Wszystkie te imaginacje albo stoją koło miejsca gdzie śpi człowiek lub też siedzą na piersi ewentualnie też na krześle nieopodal. Najczęściej (lecz nie zawsze, bo tutaj już tylko w 60% procentach opisanych przypadków i doświadczeń) postacie te próbują oprócz ‚straszenia nas’ wyrządzić fizyczną krzywdę – duszą, gryzą okolice torsu i brzucha czy też dotykają dłońmi twarzy i wpatrują się w nas z bardzo bliskiej odległości. Ludzie, nie doświadczeni z tym fenomenem przeżywają ogromny strach podczas tego stanu, więc, co jest normalne – próbują się jak najszybciej z niego wydostać. Po sekundach (niekiedy minucie lub więcej) czują rozluźnienie i fale dreszczy przechodzące przez ciało i odzyskują pełną świadomość w wymiarze fizycznym, już nie sennym. Ale teraz stawiamy pytanie – Co cechuje paraliż senny oprócz elementów zawartych w uproszczonym przeze mnie doświadczeniu paraliżu sennego?

  • Niezdolność do poruszania się całym ciałem jak i samymi kończynami (częściowe lub kompletne porażenie mięśni szkieletowych),

  • stan związany jest z hipnagogicznymi lub hipnopompycznymi halucynacjami,

  • polisomnografia wykazała że stan występuje w fazie REM, a dokładniej na jego początku,

  • występuje w fazie theta,

  • podczas paraliżu człowiek odzyskuje świadomość i ma ją przez cały czas jego trwania,

  • możliwość ruszania gałkami ocznymi i obserwowania otoczenia,

  • wywołanie takiego stanu świadomie lub nieświadomie łączy się z przeżyciem strachu,

  • czucie czyjejś obecności, obserwowania czy też słyszenia dziwnych odgłosów,

  • uczucie nacisku na klatce piersiowej, spłycenie i spowolnienie oddechu,

  • manifestacje humanoidalnych istot,

  • uczucie podnoszenia ciała,

  • uczucie zrywania pościeli bądź też poruszania się łóżka,

  • możliwość doświadczenia nieświadomego lub też świadomego OOBE,

  • u 30% społeczeństwa występuje częściej niż u pozostałych siedemdziesięciu procent,

  • płeć jest obojętna, paraliż występuje zarówno u mężczyzn jak i u kobiet.

Co jest przyczyną występowania paraliżu sennego?

Stres

Głównymi powodami występowania paraliżu sennego są stres oraz zaburzenia snu, a dokładniej wg naukowców – narkolepsja, chociaż zdania co do tego drugiego są bardzo podzielone. Teraz zajmiemy się stresem. Do stwierdzenia, że stres może być przyczyną stanu paraliżu przyczyniły się na początku nie badania naukowe, ale opisanie doświadczeń osób mających do czynienia z tym fenomenem. Wiele osób stwierdziło że paraliż najczęściej występował wtedy, gdy w domu była niezbyt dobra atmosfera – kłopoty rodzinne, czy kłopoty w pracy, co za czym idzie – kłopoty psychiczne, czyli stres. Gdy dolegliwości mentalne związane ze stresem minęły a atmosfera się rozluźniła wszystko powracało do normy i osoby doświadczające przez dany czas paraliż, go teraz nie miały w ogóle. Drugim możliwym powodem, który opieram i też na moich doświadczeniach jest pozycja w której wybieramy się do spania. Jak wynika z poniższego diagramu paraliż najczęściej występuje podczas leżenia w pozycji na wznak z głową w górze. Jest to najprostsza pozycja, lecz trudna, by z nią zasnąć, mogą zrobić to tylko wytrwali. Człowiek jest przyzwyczajony do spania na bokach swojego ciała lub na połączeniu bocznej pozycji z pozycją na brzuchu – są to najwygodniejsze pozycje do zasypiania. Podczas snu człowiek nie ma wpływu na ułożenie swojej pozycji – podświadomość wybiera ją taką, by była ona jak najdogodniejsza dla optymalnego wypoczynku naszego ciała. Dlaczego w pozycji w której leżymy na plecach paraliż występuje pięć do siedmiu razy częściej niż w innych pozycjach? Jak już wspominałem człowiek nie jest przyzwyczajony do zasypiania na wznak, dla niego optymalną i dogodną pozycją jest każda inna – od małego, by zasnąć kręciliśmy się na boki co pięć minut, co odbiło się w naszych wyuczonych zachowaniach. Pozycja na plecach jest pozycją ‚egzotyczną’ dla ułożenia ciała – gdy w niej leżymy lub próbujemy zasnąć musimy być bardziej skupieni z powodu niedogodności jakie odczuwamy z dyskomfortu, co prowadzi nas do możliwości wejścia w stan theta. Stan theta to praktycznie paraliż senny, stan w którym nasze ciało śpi, a umysł jest jasny i całkowicie świadomy otaczającej go rzeczywistości. Brnąc dalej, następną przyczyną, chociaż tu już świadomą jej wykonywania jest medytacja. Nowoczesne społeczeństwo jest ochoczo nastawione na praktyki religijne dalekiego wschodu – medytacje statyczne i dynamiczne, praca z energią czy medytacja poprawiająca samopoczucie – wszystkie one prowadzą do możliwości osiągnięcia paraliżu właśnie poprzez ich praktyki. Wszystkie zjawiska opisane powyżej potrzebują jednej płaszczyzny do wykonania – zagłębienia się w transie, a najlepiej się to robi (nie wliczając pozycji Lotosu) leżąc na wznak z kończynami wzdłuż ciała z utrzymaną symetrią i to właśnie jest powodem, przyczyną. Wszystkie te techniki medytacyjne opierają się głównie na utrzymaniu skupienia i pełnej świadomości przy totalnym bezruchu ciała. To z kolei osłabia podstawowe fizjologiczne funkcje organizmu – ciało powoli zasypia, oddech się spłyca, mięśnie są w pełni zrelaksowane – a umysł jest ciągle trzeźwy i ciągle pracuje, dając odpoczywać ciału, lecz nie sobie. Prosto z medytacji, ze stanu alfa (stan skupienia, relaksacji), po pewnym czasie gdy ciało zasypia przechodzimy właśnie do stanu theta i osiągamy kompletny paraliż ciała. Taki paraliż otrzymany całkowicie świadomie może trwać najdłużej – jeżeli tylko chcemy.

Narkolepsja

Jest ona następną przyczyną i możliwością występowania paraliżu, chociaż tutaj zdania są bardziej podzielone niż gdzie indziej. Narkolepsja jest chorobą, która powoduje zaburzenia fazy snu – ludzie na nią chorzy mają niekontrolowane senności podczas dnia – średnio co dwie-trzy godziny sen zmusza ich do dwudziestominutowej drzemki. Nazywa się to snem na jawie. Nauka tłumaczy narkolepsję jako przyczynę występowania paraliżu sennego, lecz czy aby naukowcy mają rację? Prawdopodobną przyczyną narkolepsji jest brak pojawiania się fazy REM podczas nocnego snu – organizm, wtedy nadrabia sobie, usypiając się i ograniczając zdolności umysłowe – w skrócie – popada w niekontrolowany sen. I tu pojawiają się dwie teorie – jedna spowodowana zwykłymi zaburzeniami snu i ogólnie chorobą neurologiczną (chociaż nie jest to prawdą, gdyż przeprowadzone badania wykazały że dla narkoleptyków paraliż jest również rzadkim zjawiskiem, nie ograniczającym się jedynie do ich przypadków) oraz druga – która wyjaśnia paraliż jako katapleksję. Jest to rzadka i nieuleczalna choroba mózgu, objawiająca się utratą władzy nad mięśniami szkieletowymi. Chorzy na tą przypadłość ludzie doświadczają oprócz notorycznej chęci snu również ‚zapaści’, które natychmiastowo wprowadzają człowieka w sen i wywołują maksymalne rozluźnienie mięśni, co powoduje totalny paraliż organizmu. Mankamentem tej choroby jest jednak to że… nie do końca się śpi. Śpi jedynie ciało, lecz jest się ciągle przytomnym leżąc całkowicie sparaliżowanym. Podczas takiego napadu zmniejsza się ciśnienie i tętno, oddech staje się płytszy (te same cechy jak u paraliżu sennego, chociaż w omawianym w artykule stanie tętno wzrasta – i nie tylko przez spontaniczne wejście w ten stan, przez zaskoczenie, tętno wzrasta również podczas świadomego wchodzenia w ten stan). Polisomnografia (nagrywanie snu) wykazała jednak że katapleksja i paraliż występują jednak na innych poziomach częstotliwości naszych półkul mózgowych. Katapleksja nie ma również typowych cech wejścia w stan paraliżu, kiedy słychać dźwięki i wibracje przechodzące przez ciało. Może jest to spowodowane dostąpieniem tego stanu podczas lekkiego wysiłku fizycznego (chodzenie, robienie czegoś, normalne czynności które wykonuje człowiek), a i może nie? Tego jak na razie nauka albo nie może wytłumaczyć albo nie bada tej zależności zbyt dobrze. Ostatnią już możliwością spowodowania stanu paraliżu ciała jest osiągnięcie go spontanicznie w czasie snu. W fazie REM, stanu podczas którego mamy najbardziej charakterystyczne sny, nasza podświadomość ciągle działa, kreując ich (snów) rozwój i poczynania ludzi w nim występujących. Różne sytuacje we śnie – takie jak zderzenie z samochodem, spadnięcie z wysokości czy jakiś wstrząs ‚bohatera’ sennego, którego odczuwamy może spowodować wybudzenie się ze snu – gdy jest ono spowodowane nagle i całkowicie spontanicznie prosto z fazy REM przechodzimy chwilowo do stanu theta – budzimy się, budzimy umysł, lecz nasza fizjonomia ciągle śpi – organizm odmawia posłuszeństwa.

Abdukcje UFO wyjaśnione?

Wg Ufologów aż 95% osób rzekomo uprowadzonych przez kosmitów twierdziło że wszystko miało miejsce podczas snu. Większość z takich relacji wygląda podobnie – budzą się w nocy sparaliżowani, widzą jedną lub więcej postaci wchodzących do pokoju, przyglądających się im. Takich opisów istnieje mnóstwo – są to doświadczenia spisywane od lat 50 ubiegłego wieku i każde z nich zawiera opis rzekomej abdukcji! Pod koniec dwudziestego wieku w USA przeprowadzono ankietę dot. paraliżu sennego – okazało się że 15-20 % amerykanów przeżyło paraliż senny (Ci, którzy go w ogóle pamiętają) a także taki sam przedział procentowy zawiera informacje o humanoidalnych istotach przebywających w pokoju, przeprowadzających na ludziach eksperymenty czy zabierając ich na pokład swojego statku. Układając wszystko do kupy okazuje się że aż 30 milionów obywateli USA zostało porwanych czy mieli bliskie spotkania z cywilizacją pozaziemską. No właśnie, tutaj należy się doszukać prawdy, a leży ona w samym centrum, w paraliżu sennym. Raporty z uprowadzeń czy eksperymentów zawierają cechy, które można by łatwo wytłumaczyć biorąc pod uwagę paraliż senny: wszystko dzieje się w nocy, gdy człowiek śpi (tak samo jak i paraliż), cała manifestacji obcej inteligencji zaczyna się od unieruchomienia ciała (jak i również w przypadku paraliżu), słyszeć można dziwne i niezrozumiałe rozmowy i nienaturalne dźwięki (owe także występują w opisywanym w artykule stanie), badania organizmu człowieka poddanego abdukcji przez kosmitów (wszystko można tłumaczyć halucynacjami, spowodowanymi strachem) i dźwięki wiercenia, szumu, czucie wwiercania się czegoś w uszy i ucisku na klatce piersiowej (podstawowe cechy tego stanu, szczególnie w jego pierwszej fazie). Jaką wersję wolicie ? Taką że jedną piątą ludzkości naszej planety porwało kiedyś UFO w celu przeprowadzania na nich badań? Czy po prostu wytwór wyobraźni i ingerencja cech zawartych w paraliżu sennym? Odpowiedź jest prosta. Syndrom Old Hag Genezę i historię tego zjawiska zachodzącego podczas paraliżu sennego opisałem w pierwszych akapitach artykułu, lecz chciałbym również bardziej niż ogólnie przybliżyć cały ten fenomen. Old Hag, tłumacząc na język polski – Stara Wiedźma (u nas fenomen przyjęty jako ‚nocna zmora’) to ogół halucynacji humanoidalno-podobnych pojawiających się ludziom w stanie paraliżu sennego. Najczęściej są to postacie ukazane jako niewyraźne istoty ubrane w czerń, z długimi włosami, czasami w kapeluszu lub też w kapturze. Istnieją również przypadki, w których motywem przewodnim jest pojawienie się płaczącej małej dziewczynki, ewentualnie chłopca. Wszystkie te istoty pojawiają się podczas paraliżu sennego wywołanego spontanicznie (w 98% przypadków) i wywołanego indukcyjnie (tutaj już jedynie 40 % przypadków pojawienia się zmory). Opiszę aspekt pojawienia się zmory w paraliżu spontanicznym. Budzisz się w nocy nie mogąc się ruszyć, czujesz się cały sparaliżowany, próbujesz krzyczeć, wołać o pomoc, lecz nic Ci to nie daje, nie możesz usłyszeć swoich słów, lecz wiesz że je wymawiasz, jesteś tego pewien, starasz się ruszyć nogą czy ręką – żadnego skutku. W pewnym momencie spostrzegasz zbliżającą się do Ciebie czarną postać spowitą w całkowitym mroku pomieszczenia, powoli zbliża się do Ciebie i staje koło łóżka, co wywołuje u Ciebie pierwotne przerażenie i potęguje strach. Czujesz jak postać ciągnie Cię za nogę, śmiejąc się, rusza twoją kołdrę – unosi ją i opuszcza, zbliża się do Ciebie na wyciągnięcie ręki, do twojej twarzy, wpatruje się w twoje oczy karmiąc się twoim strachem. Kładzie swoje dłonie na twojej klatce piersiowej i wspina się na łóżko siadając Ci na mostku. Modlisz się, błagasz o pomoc, wzywasz Boga – lecz nic Ci nie pomaga, twój strach powoduje rozluźnienie mięśni krocza i moczysz się, boisz się zamknąć oczu, wolisz widzieć co się z tobą dzieje, chociaż jest to widok nie do zniesienia. Bum! Czujesz dreszcze przechodzące przez twoje ciało, odzyskujesz kontrole nad ciałem i unosisz tułów – spocony, nadal przestraszony podbiegasz do ściany zapalić światło i już nie starasz się zasnąć, wiedząc to co Cię spotkało. Boisz się ponownego przyjścia postaci z intencjami skrzywdzenia Cię. Tak właśnie wygląda spotkanie z nocną zmorą nawiedzającą ludzi od zarania dziejów podczas nocnych podróży mentalnych. Jak to tłumaczy nauka? Tutaj jest kolejny rozłam – sami nie są pewni. Tłumaczą to hipnagogami, które mają za zadanie tworzenie obrazów we śnie jak i podczas zasypiania, dzięki którym łatwiej osiągamy stan snu. Lecz jak jest naprawdę? Ta, przed chwilą wysunięta teoria zakłada że podczas paraliżu mamy sen na jawie – ciągle śnimy mając stu procentową świadomość i orientację w terenie. Skoro tak, to dlaczego ‚odczuwamy’ całe to zjawisko? Czujemy je fizycznie – słyszymy chód tej istoty, jej szepty, jej śmiech czy płacz, widzimy ją bardzo wyraźnie – nawet z najmniejszymi detalami a nawet odczuwamy fizycznie na naszym ciele – choćby ucisk na klatce piersiowej czy dotyk na naszej twarzy. Istnieją raporty gdzie osoby odczuwają nawet oddech tych istot! Ja, osobiście jestem osobą, która doświadcza paraliżu dość często i mam pewne doświadczenie z tym fenomenem. Badając to zjawisko również i ja spotykałem się często w różnymi istotami humanoidalnymi, które ‚odwiedzały’ mnie podczas snu na jawie – dusiły mnie i straszyły, lecz tylko z początku. Od mojego ‚startu’ wpajałem sobie informacje przyswojone z różnych książek i artykułów znalezionych w Internecie na temat syndromu zmory – że jest tylko wytworem naszego umysłu, zwykłą imaginacją nie posiadającą żadnego fizycznego wymiaru. Nadal trudno mi było pokonać strach, gdyż on potęgował wizualizacje tych istot – nie mogłem się przemóc – co każdy przypadek wystąpienia u mnie paraliżu kończył się strachem (lecz także, co kolejne wywołane zjawisko zmniejszał się on diametralnie), wreszcie, po pewnym czasie udało się. Zacząłem przebywać w tym stanie coraz dłużej, odliczać całe minuty i przeprowadzałem eksperymenty ‚wizualizacyjne’ – kreowałem myślokształty, urzeczywistniając je w postaci holograficznej, w postaci realnych hipnagog. Gdy zaczynałem ten proces, zmory się cofały i znikały, pokonałem strach i zacząłem prowadzić inne eksperymenty z paraliżem. Zrozumiałem że owe postacie wywołujące u nas strach są jedynie efektem wizualnym występującym podczas paraliżu. Ich realność polegająca na cechach czysto fizycznych można wytłumaczyć – strach rodzi strach, ale już w innej formie – podczas porażenia przysennego przybiera on formę fizyczną na płaszczyźnie astralnej, stąd odczuwamy, widzimy i słyszymy – człowiek pod wpływem silnej sugestii swojego umysłu jest w stanie wprowadzić do niego wiele różnych efektów.

Porażenie przysenne, a OOBE

W tej części chciałbym wyjaśnić podobieństwa i różnice w cechach, zarówno u zjawiska paraliżu sennego jak i u zjawiska świadomego opuszczania ciała. Z jednej i drugiej strony – oba te zjawiska są bardzo do siebie podobne – występują w fazie Theta, w fazie REM, oba osiągamy przy posiadaniu całkowitej świadomości środowiskowej. To są najważniejsze cechy, które wiążą ze sobą te dwa fenomeny, a są one naprawdę bardzo podobne. Paraliż senny jest niczym więcej jak ‚nie do końca udanym OOBE’ – podczas stanu porażenia jesteśmy odłączeni od naszego ciała – dzielimy swoją istotę na dwie: kierowcę – twoją świadomość i samochód – twoje ciało fizyczne. W tym przypadku zgasł Ci silnik i nie możesz go z powrotem uruchomić, więc jesteś zmuszony pokonać resztę drogi na pieszo – opuszczasz samochód. Tak samo jest podczas paraliżu sennego – jest to najdogodniejszy sposób opuszczenia swojego fizycznego ciała bez pomocy żadnych wyuzdanych technik wizualizacyjnych – wystarczy spokój umysłu, odpowiednia koncentracja, brak strachu i podniecenia i jesteśmy gotowi dostąpić udanej podróży na płaszczyznę astralną. Wystarczy tylko podczas przebywania w tym stanie ‚oderwać kończyny’ od ciała fizycznego a później cały tułów. Ten artykuł nie dotyczy zjawiska projekcji astralnej, więc ograniczę się do minimum – jako zakończenie objaśnię pewien eksperyment, który będzie mógł każdy wypróbować. Jego celem będzie ujrzenie emanacji astralnej postaci naszego ciała. Głównym czynnikiem powodującym powodzenie eksperymentu będzie wejście w stan paraliżu, jedynym ‚ale’ będzie to, że… nie będę tutaj umieszczał solucji jego dostąpienia, musicie go jakoś sami wyegzekwować. Gdy już wejdziemy w stan porażenia, spontanicznie czy nie – nie zważamy na pojawiające się w rzeczywistości hipnagogi, skupiamy się na czymś innym (też to będzie trudne, ale myślę że eksperyment powiedzie się za pierwszym razem, gdyż nie jest zbyt wymagający), a dokładniej na naszej prawej ręce. Patrzymy się mniej więcej w punkt w którym gdybyśmy podnieśli naszą fizyczną rękę – by się ona tam pojawiła. Staramy się siłą właśnie poruszyć ową rękę, jak najmocniej potrafimy, odczujemy, że ją podnosimy, i gdy już poczujemy że nie ma zbytniego oporu przybliżamy ‚fizycznie’ odstającą rękę jak najbliżej naszych oczu – zobaczymy przezroczystą i wyraźną rękę, a dokładniej jej kontury wypełnione czymś na wzór ‚mgły’. Eksperyment prawdopodobnie zostanie zakończony sukcesem. Powodzenia!

Inne, nie potwierdzone przez naukę, lecz równie ciekawe.

  (eksperymenty przeprowadzone przeze mnie, nie poświadczone naukowymi dowodami)

W tym akapicie opiszę własne spostrzeżenia i opiszę przeprowadzone przeze mnie eksperymenty związane z istotą paraliżu sennego. Istnieje wiele nieznanych wcześniej faktów wiążących się z fenomenem paraliżu przysennego – faktów, które nauka uznała by jako zaprzeczalne i zaliczyłaby je do ‚zjawisk para’ – są to przede wszystkim zjawiska całkowicie zaprzeczające temu co znamy, zaprzeczające fizycznym teoriom a nawet racjonalnemu myśleniu. Zjawiska, które odnoszą się do fizycznych cech człowieka oraz do jego zmysłów – zapraszam do dalszego czytania. Podczas wchodzenia w stan theta, w stan paraliżu (wielu z Was z tego forum go doświadczyło) słychać przez sekundę, lub dwie chwilowe piszczenie, masę głosów na raz, pisk, który informuje nas wraz z przechodzącymi przez nasze ciało falami energii o wejściu do tego stanu. Czy kiedykolwiek, ktoś z Was, zastanawiał się co oznaczają te piski, czym są one wywołane? Bo nauka się nad tym nigdy nie zastanawiała. Ja postanowiłem zbadać tę przypadłość. Efektem tego były wielomiesięczne próby wchodzenia w paraliż świadomie, by być odpowiednio skupionym na tych ‚piskach’, po pewnym czasie wzlotów i upadków poczyniłem pewne postępy – stwierdziłem, że piski to głosy, wiele głosów mówiących jednym językiem, zarówno kobiecych jak i męskich czy też dziecięcych, czasami nawet pojawiała się wśród nich muzyka. Jeżeli podczas owych ‚pisków’ skupimy się dostatecznie – możemy pozostać słuchając ich w dłuższym czasie. Czego to dowodzi? Zaraz opowiem o dalszych eksperymentach. Tezą tego akapitu będzie: podczas paraliżu sennego nasze fizyczne zmysły się wyostrzają – przy odpowiednim skupieniu osoba będąca w tym stanie może usłyszeć odgłosy telewizora z piętra wyżej, rozmowy sąsiadów z domu obok, czy nawet odgłos plądrujących piwnicę myszy – to wszystko jest możliwe i nie jest to efekt wytworu naszej wyobraźni. Taki wyostrzony słuch z powodzeniem zakłada swoje potwierdzenie, a by to udowodnić, udowodnić prawdziwość tego zjawiska wykonałem eksperyment: przy pierwszej próbie ustawiłem walkmana ze słuchawkami, podgłośnionego maksymalnie i osiem metrów dalej w miejscu od którego śpię. Nie sposób było go usłyszeć będąc w stanie beta, w stanie czuwania. Podczas paraliżu bez problemu wysłuchałem część audycji Bernatowicza nagranej na płytę. Następnie, przed drugą próbą, wystawiłem walkmana na balkon, znajdujący się 11 metrów od miejsca, w którym spoczywałem. Był ode mnie oddzielony dwoma drzwiami i jednymi balkonowymi, które są dość dźwiękoszczelne. Z powodzeniem dostroiłem się, wędrując swoim słuchem po mieszkaniu w kierunku nadawanej audycji. Udało się. Podczas takiego wytężonego słuchu możemy z powodzeniem usłyszeć w nieograniczonej niczym przestrzeni dźwięki, odgłosy rozmowy znajdujące się w promieniu co najmniej piętnastu metrów od miejsca położenia naszego łóżka.  Czy tylko super słuch? Nie! Nasza świadomość podczas paraliżu zachowuje się identycznie jak w przypadku projekcji astralnej – pozwala na tworzenie, kreowanie myślokształtów i urzeczywistnianie ich – pomyślimy podczas takiego stanu o jakiejś postaci, wyobrazimy sobie ją – weźmy przykładowo postać Willa Smith’a z filmu ‚Hancock’. Nie musimy pamiętać jego wyglądu, myślimy o nim ogólnikowo, dodając wszystko co pamiętamy. Proces ten przypomina puzzle lub program komputerowy, tyle, że całe zjawisko ma miejsce w twoim umyśle i jest projektowane w pełnym 3D. Gdy już przybliżymy sobie jego wygląd – pojawi się nam wersja postaci prosto z filmu – z pełnymi szczegółami, które uzupełniła nasza podświadomość, których nie dalibyśmy sobie rady przypomnieć. Do wykreowanych rzeczy/postaci możemy przypisać pewne zachowania, wystarczy że pomyślimy by dana postać zatańczyła GoGo – zrobi to, jednak taniec będzie się ograniczał do twojej wiedzy o nim, o jego ruchach tanecznych. Najbardziej zadziwiającą rzeczą jednak nie jest ani wyostrzony słuch, ani możliwość tworzenia dokładnych myślokształtów. Opisywałem wcześniej hipnagogi, które widzimy przy otwartych oczach podczas paraliżu, opisywałem też podobieństwa między paraliżem i OOBE – te czynniki konfrontują się wzajemnie i dzięki nim podczas moich eksperymentów wyszła na jak kolejna zadziwiająca rzecz… W paraliżu sennym mimo że widzimy otoczenie – cały czas mamy zamknięte oczy… Naukowo nie da się tego wytłumaczyć i sprecyzować w ogólną teorię, więc przybliżę swoje wyjaśnienie dotyczące tego fenomenu parapsychologicznego. Jak już wspominałem – paraliż senny oraz projekcja astralna posiadają wspólne cechy – podczas projekcji opuszczamy ciało i mamy widoczność otoczenia, w którym przebywamy, możemy spoglądać na swoje ciało fizyczne z innego kąta i punktu oddalenia, nie posiadając narządu wzrokowego. Identycznie jest w przypadku paraliżu. Rozgrywa się on już na płaszczyźnie astralnej, kiedy jesteśmy zamknięci pomiędzy dwoma wymiarami – fizycznym a astralnym – nie opuszczamy swojego ciała ale też nie mamy nad nim władzy, nie możemy nim kierować i oddziaływać fizycznie. Jesteśmy w martwym punkcie. Ten aspekt odkryłem całkowicie przypadkowo – podczas paraliżu udało mi się poruszyć głową, parę razy, lecz nie wiedziałem czy ruszam głową fizyczną czy już jestem na płaszczyźnie astralnej, postanowiłem więc nagrać jeden z moich przypadków dostąpienia paraliżu na kamerę – nie dysponowałem zbyt dobrym sprzętem, ale był on wystarczający. Posłużyłem się kamerą telefonu Nokia N96 zawieszonego na taśmie blisko mojej głowy. Wystarczyło pół godziny, kiedy nastąpił paraliż – widziałem hipnagogi, widziałem telefon, i byłem już pewien, że coś mi się wtedy pomyliło i musiałem obrócić jakoś swoją głową fizyczną, podniosłem się z łóżka i wyłączyłem nagrywanie filmu przyznając się do błędu. Dopiero następnego dnia rano z ciekawości spojrzałem na film – okazało się że miałem rację… Paraliż senny pomimo naukowego wyjaśnienia pozostanie dla nas zjawiskiem mistycznym, tajemniczym i niewytłumaczalnym pod względem zjawisk w nim zachodzących. Być może w niedalekiej przyszłości zostaną wznowione, tym razem rozszerzone badania nad tym zjawiskiem, lecz na razie wiemy to co wiemy, czyli nic nie wiemy… Opracowanie: Refused źródła: – Głównie doświadczenia własne; – Część treści ‚Porażenie przysenne w mitach i legendach’ tłumaczona z notatek do badań uniwersytetu Stanford; – Wykresy statystyczne pochodzą z badań uniwersytetu Stanford; –

http://arts.uwaterlo…cheyne/S_P.html – http://www.castleofs…pparalysis.html – http://www.stanford…./paralysis.html – http://www.xprojectmagazine.com/archives/u…lienastral.html – http://www.unexplain…ws.php?id=49130

Posted in CIEKAWOSTKI, KOŚCIÓŁ- WIARA, ZJAWISKA PARANORMALNE | Otagowane: , , | 11 Komentarzy »

 
%d blogerów lubi to: