edgier25

WordPress – Wiadomości

Ukryta historia ludzkiej rasy


Ukryta Historia

 

Wstęp

Czas w jakim przyszło nam żyć, przynosi nieznane wcześniej niebezpieczeństwa, jak i nowe szanse. Rewolucyjny wynalazek internetu pozwolił wymieniać informacje z niespotykaną wcześniej prędkością. Szybkość wymiany informacji powoduje niezwykłe, gdyż niespotykane dotychczas zjawisko przeciążenie ludzkiej świadomości. Jeżeli komukolwiek przyjdzie do głowy chęć pozostania na bieżąco, musi wchłaniać niemal całą dobę newsy z własnego kraju i zagranicy. Pomimo fantastycznej łatwości dostępu do faktów, zrozumienie świata nigdy nie było tak trudne jak teraz… Paradoks obecnego systemu medialnego, tworzy nowy podział w społeczeństwie. Ludzkość dzielimy na osoby, które wiedzą , oraz na dużo większą grupę , nie chcącą wiedzieć nic, poza informacjami potrzebnymi, w codziennym życiu. Zawsze nachodziła mnie jednak poważna wątpliwość, wobec prawdziwości owego podziału. W szkole średniej zadałem sobie najpoważniejsze pytanie, w dotychczasowym życiu. Brzmiało one następująco: Czy wiedza, którą przekazują media, jest wystarczająca do zrozumienia świata, w jakim przyszło nam żyć? Jak nie trudno się domyślić odpowiedź z mojej strony była przecząca. Ten moment nieubłaganie puścił w ruch sekwencję wypadków, prowadzącą w prostej linii do napisania niniejszej ,,Ukrytej Historii”.
Podczas trudów procesu edukacyjnego spostrzegłem , iż informacje jakie posiadamy, formują niekompletną , lub nieprawdziwą wizje czasów minionych. Dzięki latom poszukiwań, przy pełnym odcięciu od świata zewnętrznego, zacząłem rozumieć jak wiele jeszcze pozostało do odkrycia dzisiejszej nauce! W dzisiejszej globalnej wiosce historyczne prawdy absolutne często przeczą zdrowemu rozsądkowi, a obecny opłakany stan edukacji publicznej, jedynie utrwala owe absurdy, w myśl religijnego dogmatyzmu ludzi , którzy śmią nazywać siebie naukowcami. Bunt przeciwko brakowi sceptycyzmu i ,,religizacji” nauki w murach szkół , kosztował mnie niezwykle dużo. Skutkiem postawy jaką obrałem było odrzucenie przez rówieśników , obniżenie stopni naukowych i samotności w życiu osobistym. Pomimo przeciwności losu postanowiłem nie zawracać z obranej ścieżki, zachęcony niesamowitymi zbiegami okoliczności. Czasami odpowiednia książka, jakby sama wpadała w moje dłonie, dając odpowiedź na długo zadawane pytanie. Czynnikiem decydującym przy studiowaniu na własną rękę tematów niewygodnych, są oczywiście pieniądze. Dzięki wsparciu kochających rodziców mogłem poświęcić cały czas ,na poszukiwania wiedzy o świecie. Za co dziękuje mojemu ojcu i matce – bez was ta praca nigdy nie ujrzałaby światła dziennego! Drodzy czytelnicy! Na stronach Ukrytej Historii znajdziecie odpowiedzi na najważniejsze pytania, które trapiły ludzkość od zarania dziejów. Jest to możliwe tylko dzięki odrzuceniu niedorzecznej maniery świata historyków. Kardynalnym błędem naukowych sceptyków od zawsze pozostawał brak realnej chęci poznania odpowiedzi na zadawane pytania! Osoby grające rolę punktujących błędy innych, uciekają od odpowiedzialności postawienia własnej tezy, bądź też zasłaniają się retoryką ,, wiem ale nie powiem”, aby nie zostać pariasem środowiska naukowego, w związku z postawieniem śmiałej tezy – nawet gdy wniosek jest w pełni zgodny z zasadami metodologii badań historycznych… Czas wyruszyć w podróż życia, podróż ku prawdzie skrywanej przed nami przez tysiąclecia. Dziękuję za możliwość zostania państwa przewodnikiem…

Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą.

Arthur Schopenhauer

Genesis
Prahistoria
Pytanie o pochodzenie współczesnego homo sapiens nurtuje świat naukowców po dziś dzień. Mimo wielkich odkryć w dziedzinie biologii, zagadka genezy człowieka pozostaje nierozwiązana. Głównymi stronami sporu w walce o teorię pochodzenia ludzi, są ewolucjoniści i kreacjoniści. Ci pierwsi zakładają , iż człowiek pochodzi od małpy, która przez miliony lat adaptując się do środowiska w jakim przyszło jej żyć przeistoczyła się w hominidy, te z kolei dały początek kulturze ludzkiej na Ziemi. Kreacjoniści zaś twierdzą, że człowiek został stworzony przez Boga. Stworzenie homo sapiens miało przebiegać wedle zapisu biblijnego. W wersji historii prezentowanej przez kreacjonistów w pełni ukształtowana istota ludzka staje na ziemskim padole, jedynie dzięki słowu i wenie twórczej monoteistycznego Jahwe. Teoria ewolucji z pozoru świetnie wyjaśnia nasze pochodzenie. Jednak przy bliższym zbadaniu dowodów, razi niespójność oficjalnej wersji wydarzeń z dowodami natury archeologicznej. W monumentalnej pracy ,,Zakazana Archeologia” Michael Cremo i Richard Thompson zebrali dowody na fałszowanie historii przez ewolucjonistów. Selektywny dobór dowodów aby pasowały do z góry założonej tezy, fałszerstwa znalezisk, następnie przedstawianych jako oficjalne i w końcu odrzucanie a priori niezwykłych dowodów – tworzą swoisty akt oskarżenia przeciwko darwinistom. XIX jak i XX wiek obfitował w niesamowite znaleziska archeologiczne. Poniżej zaprezentowane historie, są prawdziwym dowodem, na fałszowanie, akademickiej wiedzy, o prehistorii gatunku ludzkiego.
Szczęka z Miramar w Argentynie
,,W 1921 roku M. A. Yignati oświadczył, że w późnoplioceńskiej formacji Cha-padmalalan w
Miramar, w Argentynie, odkryto ludzką żuchwę z dwoma zębami trzonowymi. Na tym
samym stanowisku znaleziono poprzednio narzędzia kamienne oraz kość ssaka z osadzonym
w niej grotem strzały . Szczękę człowieka odkrył znany nam już Lorenzo
Parodi, pomocnik muzealny. E. Boman donosił, że Parodi znalazł ją “osadzoną w barranca,
głęboko w warstwach Chapadmalalan, mniej więcej na poziomie morza”. Szczęka miałaby
zatem 2-3 mln lat. Boman był jednak sceptyczny odnośnie takiego datowania: “Gazety opublikowały
pompatyczne artykuły o “najbardziej starożytnych szczątkach człowieka na świecie” , ale
wszyscy, którzy badali zęby trzonowe stwierdzili, że są one identyczne z zębami trzonowymi
współczesnych ludzi”.
Boman uznał więc, że w pełni ludzki charakter fragmentu szczęki świadczy o jego późnym
pochodzeniu. Nie powiedział jednak niczego, co wykluczałoby wniosek, iż znalezisko z
Miramar jest dowodem obecności człowieka na terenie Argentyny już w epoce pliocenu.”1
Czaszka z Calaueras
W złotonośnych żwirach gór Sierra Nevada w Kaliforni znaleziono ludzkie kości. Problem w tym, że owe żwiry datuję się na nieprawdopodobne 9-55 mln lat!
,,W lutym 1866 roku pan Mattison, główny właściciel kopalni przy Bald Hill w pobliżu Angels
Creek w hrabstwie Calaveras, wydobył czaszkę człowieka z warstwy żwiru leżącej na
głębokości około 40 m. Żwir ten znajdował się w pobliżu podłoża skalnego, pod kilkoma
oddzielnymi warstwami materiału wulkanicznego. Erupcje wulkaniczne rozpoczęły się w tym
regionie w epoce oligocenu, trwały przez miocen i zakończyły w pliocenie. Skoro czaszkę
znaleziono w pobliżu podstawy sekwencji przeplatających się warstw żwiru i lawy, żwir, w
którym ją odkryto pochodził prawdopodobnie z czasów poprzedzających pliocen, być może o
wiele wcześniejszych niż ta epoka.
Mattison zaniósł czaszkę panu Scribnerowi, agentowi Wells, Fargo and Co.’s Express w
Angels. Pracownik Scribnera, pan Matthews, oczyścił niektóre in-krustacje pokrywające
większą część skamieniałości. Rozpoznając, że jest to fragment ludzkiej czaszki, posłał ją dr.
Jonesowi, który mieszkał w pobliskiej wiosce Murphy’s i był entuzjastycznym zbieraczem
takich znalezisk. Dr Jones napisał do biura Geological Survey w San Francisco i po
otrzymaniu odpowiedzi przesłał tam czaszkę, gdzie zbadał ją J. D. Whitney, ówczesny geolog
stanu Kalifornia. Whitney udał się natychmiast do Murphy’s i Angels. Osobiście porozmawiał
z Mattisonem, który potwierdził relację Jonesa. Sam zresztą znal Scribnera i Jonesa i uważał
ich za ludzi godnych zaufania.
Anomalie – ludzkie szczątki szkieletowe
16 lipca 1866 roku Whitney zaprezentował Kalifornijskiej Akademii Nauk raport na temat
czaszki z Calaveras, zapewniając, że znaleziono ją w warstwach plioceńskich. Czaszka
wywołała w USA wielką sensację.
“Prasa religijna tego kraju zajęła się tą sprawą […] była jednomyślna co do tego, że czaszka z
Calaveras jest »żartem«” – stwierdził Whitney. Zauważył, iż tego typu teorie pojawiły się
dopiero wówczas, gdy jego odkrycie nagłośniono szeroko w gazetach.
Domniemania o oszustwie nie były tylko dziełem dziennikarzy, lecz również naukowców, na
przykład Williama H. Holmesa ze Smithsonian Institu-tion. W czasie wizyty w hrabstwie
Calaveras Holmes zebrał informacje od osób znających Scribnera i Jonesa, które pozwalały
przypuszczać, że czaszka zbadana przez Whitneya nie była autentyczną skamieniałością z
trzeciorzędu. Istnieje jednak pewien problem z tą hipotezą – występuje ona w wielu wersjach.
Niektórzy sądzą, że to religijni górnicy podłożyli czaszkę, aby oszukać Whitneya bądź innego
górnika. Według kolejnej opinii Mattison odkrył autentyczną czaszkę, później jednak
przekazano Whitneyowi inną skamieniałość. Istnieje również pogląd, że to przyjaciele
Mattisona z pobliskiego miasta podłożyli czaszkę. Sprzeczność tych wszystkich wyjaśnień
podważa koncepcję o dokonaniu w tym przypadku oszustwa.
Po wizycie w hrabstwie Calaveras Holmes zbadał znalezisko w Peabody Mu-seum w
Cambridge, w stanie Massachusetts, i doszedł do wniosku, że “czaszka nigdy nie była
transportowana przez trzeciorzędowy strumień wody; nigdy nie uległa w nim pęknięciu;
nigdy nie pochodziła ze starych żwirów w kopalni Mattisona i w żaden sposób nie
reprezentuje trzeciorzędowego gatunku człowieka”. Informacje potwierdzające ten wniosek
pochodzą od osób badających skałę macierzystą, w której odkryto czaszkę. Dr E W. Putnam z
Harvard Uni-versity’s Peabody Museum ofNational History stwierdził, że znalezisko nie nosi
żadnego śladu żwiru z kopalni. William J. Sinclair z University of California również
osobiście zbadał czaszkę i oświadczył, iż przytwierdzony do niej materiał nie jest żwirem z
kopalni złota. Jego zdaniem był to osad znajdywany w jaskiniach, gdzie Indianie umieszczali
czasami ciała swoich zmarłych.
Z drugiej strony Holmes donosił: “Dr D. H. Dali oświadczył, że przebywając w San Francisco
w 1866 roku, porównał materiał przytwierdzony do czaszki z cząstkami żwiru z kopalni. Obie
próbki były jednakowe pod względem wszystkich istotnych cech”. W. O. Ayres napisał
natomiast w American Naturalist w 1882 roku: “Widziałem ją i zbadałem dokładnie, gdy
pierwszy raz dotarła do rąk profesora Whitneya. Nie była jedynie inkrustowana piaskiem i
żwirem. Zagłębienia czaszki wypełniał ten sam materiał – materiał szczególnego rodzaju,
który miałem okazję bardzo dobrze poznać”. Według Ayresa byt to złotonośny żwir
odkrywany w kopalniach, nie zaś złoże jaskiniowe z nieodległej przeszłości.
Z kolei o samym znalezisku Ayres powiedział: “Stwierdzono, że to współczesna czaszka,
inkrustowana po kilku latach od chwili pogrzebu. Taką opinie wypowiadają jednak osoby nie znające tego regionu. Cząstki żwiru w ogóle nie zachowują się w ten sposób […] zagłębienia czaszki wypełnione były zestalonym i scementowanym piaskiem w taki sposób, w jaki mogło to nastąpić jedynie wówczas, gdy był on w półpłynnej postaci, a w tym stanie żwiry nie znajdowały się od chwili, kiedy zostały pierwszy raz osadzone”.
W swoim oryginalnym opisie znaleziska Whitney stwierdził, iż czaszka z Calaveras uległa w
dużym stopniu fosylizacji. Potwierdza to z pewnością jej wczesne pochodzenie, choć jak
podkreślił Holmes, kości mogą ulec fosylizacji nawet w ciągu kilkuset czy tysiąca lat. Mimo
to geolog George Becker donosił w 1891 roku: “Wiem, że wielu dobrych specjalistów jest w
pełni przekonanych co do autentyczności czaszki z Calaveras, a panowie Ciarence King, O.
C. Marsh, F. W. Putnam i W. H. Dali zapewnili mnie – każdy z osobna – iż tę kość znaleziono
w warstwie żwiru poniżej lawy”. Becker dodał, że mówi o tym za zgodą wymienionych
autorytetów. Ciarence King, jak wspomniano wcześniej, był znanym geologiem, związanym z
U. S. Geological Survey. Paleontolog O. C. Marsh pełnił w latach 1883-1895 funkcję prezesa
National Academy of Sciences i był pionierem zbierania skamieniałości dinozaurów. E W.
Putnam z Harvard’s Peabody Museum, jak widzieliśmy, zmienił później swoje zdanie, uznając
skałę macierzystą czaszki za złoże jaskiniowe.
Czy można z całą pewnością stwierdzić, iż znalezisko z Calaveras stanowiło jedynie
przedmiot żartu bądź było autentyczne? Dostępne dane są tak sprzeczne i pogmatwane, że
choć czaszka mogła rzeczywiście pochodzić z indiańskiej jaskini pochówkowej, wszelkie
ostateczne konkluzje są niepewne. Czytelnik sam może się zastanowić, jakie kroki należałoby
podjąć, aby dokonać własnej oceny prawdziwego wieku czaszki.
Należy jednak pamiętać, iż znalezisko z Calaveras nie jest odosobnionym odkryciem. W
pobliskich złożach o podobnym wieku znaleziono wiele narzędzi kamiennych. Zobaczymy
również, że w tym samym regionie odkryto inne szczątki szkieletowe człowieka. W tym
kontekście nie można odrzucać autentyczności czaszki z Calaveras bez bardzo dokładnych
badań. Jak powiedział Sir Arthur Keith w 1928 roku: “Historia o czaszce z Calaveras […] nie
może zostać pominięta. To jest »monstrum«, które prześladuje studentów wczesnego
człowieka […] poddając próbie wiarę każdego specjalisty niemal do granic wytrzymałości”.”2
Szczątki szkieletowe z Table Mountain
l stycznia 1873 roku prezes Boston Society ofNatural History przeczytał fragmenty listu dr. C.
F. Winslowa na temat znalezienia ludzkich kości w Table Mountain, wzgórzu w hrabstwie
Tuolumne. Szczegóły tego wydarzenia przekazał naoczny świadek, kapitan David B. Akey.
Odkrycia dokonano w 1855 lub 1856 roku, około 10 lat wcześniej zanim J. D. Whitney
donosił po raz pierwszy o słynnej czaszce z Calaveras.
Winslow powiedział: “W czasie wizyty w obozie kopalnianym poznałem kapitana Davida B.
Akeya, poprzednio dowódcę i oficera kalifornijskiej, ochotniczej kompanii wojskowej,
znanego dobrze wielu szanowanym osobom w tym stanie. W trakcie naszej rozmowy
dowiedziałem się, że w latach 1855-1856 pracował on z innymi górnikami przy
wykopywaniu korytarzy w Table Moun-tain na terenie harbstwa Tuolumne. Było to na
głębokości ponad 60 m od czoła zbocza, w trakcie poszukiwania pokładu złota. Według jego
relacji w sztolni biegnącej w głąb wzgórza, w odległości około 15 m od miejsca, gdzie sam
pracował i na tym samym poziomie, górnicy, których znał osobiście, choć teraz nie pamięta
ich nazwisk, znaleźli i wydobyli kompletny szkielet człowieka. Akey nie widział kości w
miejscu odkrycia, lecz oglądał je po przeniesieniu z korytarza do sąsiedniej komory.
Wszystkie kości szkieletu przenieśli sami górnicy i umieścili je w skrzyni. Zdaniem obecnych
tam osób szkielet był doskonale zachowany, ponieważ leżał w dryfcie. Akey nie wie co stało
się z kośćmi, lecz może zaręczyć o autentyczności tego odkrycia i zapewnić, że był to
doskonale zachowany szkielet człowieka. Jedynie czaszka uległa pęknięciu na prawej skroni,
gdzie znajdował się mały otwór, jak gdyby część czaszki odpadła, lecz Akey nie może
stwierdzić czy pęknięcie to nastąpiło przed wydobyciem kości, czy było spowodowane przez
górników […]; jego zdaniem szkielet znaleziono na głębokości ponad 60 m i około 55-60 m
od początku czy też czołowej strony sztolni. Kości były wilgotne, odkryto je wśród żwiru tuż
przy podłożu skalnym, a z korytarza wypływała woda. W pobliżu szkieletu leżało skamieniałe
drzewo sosnowe o długości około 18-24 m i średnicy około 60-90 cm przy pniu. Akey poszedł do sztolni z górnikami, którzy wskazali mu miejsce dokonania odkrycia. Zobaczył
tam drzewo i pobrał z niego próbki. Nie przypomina sobie nazwy tego korytarza, lecz
pamięta, że było to ponad 400 m na wschód od sztolni Rough and Ready, naprzeciw Turner’s
Flat, kolejnego dobrze znanego miejsca. Nie może również określić płci szkieletu, twierdzi
natomiast, że był on średniego rozmiaru, a kości, gdy je znaleziono, znajdowały się w
naturalnym połączeniu”.
Żwir leżący tuż powyżej podłoża skalnego Tuolumne Table Mountain, gdzie znaleziono
szkielet, datowany jest na 33-55 mln lat. O ile szkielet nie znalazł się w warstwie żwiru w
późniejszym okresie, a nie ma jakichkolwiek dowodów wskazujących na jego intruzję, należy
datować go tak samo.
Dr Winslow nie znalazł kości szkieletu, które widział Akey. Zebrał jednak inne
skamieniałości i przesłał je do muzeów we wschodnich USA. Fragment czaszki, określony
przez dr. J. Wymana, czołowego specjalisty w zakresie budowy czaszek, jako ludzki, Winslow
wysłał do Museum of Natural History Society of Boston. Skamieniałość tę opisano
następująco: “Miejsce odkrycia:
szyb w Table Mountain; głębokość około 55 m; złotonośny dryft; materiał w postaci
zaokrąglonych kamieni; obok rumowisko mastodonta; warstwy leżące powyżej o bazaltowej
zwartości i twardości. Data odkrycia: lipiec 1857. Znalezisko przekazane Wielebnemu C. F.
Winslowowi przez Wielmożnego
Zakazana archeologia – ukryta historia człowieka
Paula K. Hubbsa, sierpień 1857″. Kolejny, opisany podobnie, fragment tej samej czaszki
został przesłany do Museum of the Philadelphia Academy of Na-tural Sciences.
Po uzyskaniu informacji o tym odkryciu J. D. Whitney rozpoczął własne badania. Dowiedział
się, że Hubbs jest dobrze znanym mieszkańcem Yallejo w Kalifornii i byłym kuratorem
stanowym. Whitney otrzymał od niego szczegółowy, pisemny opis odkrycia, które miało
miejsce w szyb Valentine, na południe od Shwa’s Flat. Whitney oświadczył: “Zasadnicze
fakty są następujące:
szyb Valentine biegł pionowo i był wyłożony deskami do samego szczytu. Nic nie mogło
więc zsunąć się do niego z powierzchni ziemi podczas prac podziemnych, przeprowadzanych
wyłącznie w korycie żwiru, gdy szyb obniżono. Nie ma żadnych wątpliwości, iż znalezisko
to, jak zapewnia pan Hubbs, pochodziło z dryftu w korycie leżącym pod Table Mountain”.
Fragment czaszki odkryto w poziomym korytarzu kopalni (dryfcie) prowadzącym do
głównego, pionowego szybu, na głębokości około 55 m. Hubbs stwierdził, że “widział
fragment czaszki tuż po tym, gdy wyciągnięto go z rynny, do której został przerzucony
łopatą”. Do kości przylegał charakterystyczny żwir złotonośny
William E. Sinclair uznał, iż sztolnie innych kopalni przecinały korytarze kopalni Valentine.
Fragment czaszki mógł w ten sposób dostać się głęboko pod powierzchnię ziemi. Jednak
nawet sam Sinclair przyznał, że odwiedzając ten teren w 1902 roku nie był w stanie znaleźć
starego szybu Valentine. Nie miał więc żadnego dowodu na potwierdzenie swojej hipotezy
Jego zarzut stanowił jedynie nieuzasadnioną i spekulatywną próbę podważenia
autentyczności odkrycia, któremu sprzeciwiał się w oparciu o teoretyczne założenia. Żwiry
zawierające fragment czaszki leżały na głębokości około 55 m, pod pokrywą lawy Table
Mountain, datowanej na 9 min lat. Najstarsze warstwy żwirów poniżej lawy mają 55 min lat.
Odkryty fragment czaszki mógł zatem mieć od 9 do 55 min lat. W tej samej kopalni
znaleziono także kamienny moździerz.”3

Szkielet z Illinois
,,W grudniu 1862 roku w czasopiśmie The Geologist ukazała się krótka, ale intrygująca relacja:
“W hrabstwie Macoupin w stanie Illinois [USA] znaleziono niedawno kości człowieka w
pokładzie węgla leżącym na głębokości niemal 30 m i przykrytym ponad 60-centymetrową
warstwą łupku skalnego […]. W chwili odkrycia kości były pokryte skorupą czy też warstwą
twardej, lśniącej substancji, czarnej jak sam węgiel, lecz gdy ją zeskrobano, okazały się białe i
naturalne”. Węgiel, w którym znaleziono powyższy szkielet, ma 286-320 mln lat.”4

Człowiek i dinozaury…
W 2011 roku portal niewiarygodne.pl zamieścił ciekawy artykuł o temacie kryptozoologicznej. W stanie Utah odkryto malowidła, ukazujące ludzi w towarzystwie roślinożernych dinozaurów…Od razu znalezisko z Kachina Bridge wzbudziło kontrowersje w społeczności naukowej. Ewolucjoniści nie chcieli przyjąć do wiadomości,iż kształty namalowane na skałach przedstawiają zauropody. Natomiast kreacjoniści uznali malowidła północnoamerykańskich Indian za dowód na to że świat ma 6 tys lat… Ja natomiast uważam ,że obie strony sporu mylą się okrutnie. Dla zatwardziałego darwinisty wspólne występowanie homo sapiens i zauropoda w tym samym czasie jest niedorzeczne , ze względu na przyjęta teorię o niedawnym pojawieniu się człowieka na Ziemi( która obaliłem ). Więc stosując się do marksistowskiej zasady.,jeżeli fakty przeczą teorii to tym gorzej dla faktów, naukowcy uznali iż dinozaurów na skałach namalowanych nie ma. Natomiast kreacjoniści wyliczając wiek świata dzięki dodawaniu wieku postaci biblijnych, zapomnieli o tym że dzięki datowaniu metodą C14 można dowieść w pełni naukowo że świat jest dużo starszy od tego z biblii. Rozwiązaniem kryptozoologicznej zagadki. jest fakt egzystencji ludzi w czasach występowania dinozaurów takich jak zauropody około 65 mln lat temu. Malowidło może być dużo starsze niż nam się wydaje…
Ciekawostki
Dinozaury z Acambaro

W lipcu 1944 r. blisko 70 letni Waldemar Julsrud, kupiec, z pochodzenia Niemiec, jechał konno u podnóża El Toro w Acambaro. Wnet spostrzegł lekko odsłonięte obrobione kamienie i ceramiczną figurkę.
Jalsrud znał się na archeologii, przeczuwał więc wagę odkrycia jakiego dokonał. Wnet zawarł umowę z meksykańskim rolnikiem. Za każdą nieuszkodzoną figurkę płacił mu tylko peso . Raptownie rosnąca kolekcja Julsruda liczyła wkrótce już 33 500 figurek!
Niezwykłych figurek… Przedstawiały one ludzi różnych ras, wodne potwory rodem z baśni i ludowych bajań, a przede wszystkim przypominające smoki zwierzęta, zadziwiająco podobne do dinozaurów.
A co najdziwniejsze – czasami koło dinozaurów występowały postaci przedstawiające ludzi. Można było zobaczyć stwory pożerające ludzi, ale były też figurki świadczące o zupełnie innych więzach łączących oba te gatunki. Chociażby: Kobieta tuli w ramionach prehistoryczne zwierzątko o długim pysku mrówkojada, mężczyzna jedzie na potworze przypominającym stegozaura. Występują nawet sceny o podtekście seksualnym…
Wrzawa zapanowała w świecie archeologów, którzy za nic nie byli skłoni zaakceptować znalezisk z Meksyku. ,,Badacze”, którzy kolekcji nie widzieli, okrzyknęli niewinnego Julsruda oszustem . Wystarczył fakt, że dinozaury NIE MOGŁY żyć w tym samym czasie, co ludzie. Zupełnie inaczej podchodzili do sprawy ci, którzy kolekcję widzieli. Na przykład Carlos Perea z Narodowego Muzeum Antropologii oświadczył, że figurki są autentyczne!

,,W 1954 r. rząd meksykański oddelegował do Acambaro czterech znanych archeologów. W pobliżu wykopalisk Julsruda znaleźli kolejne skupisko figurek. W pierwszej chwili uznali je za autentyczne. Po trzech tygodniach zmienili raport: wyobrażenia dinozaura obok człowieka po prostu muszą być podróbkami!
Rok później kolekcją Julsruda zainteresował się Charles Hapgood, amerykański profesor antropologii z uniwersytetu w New Hampshire. Przystępował do bali dań uważając, że ma do czynienia z oszustwem. I… zmienił zdanie. Badał kolekcję przez osiemnaście lat. W 1973 r. wydał własnym nakładem książkę „Tajemnice Acambaro”, dowodząc autentyczności figurek Julsruda. Hapgood zaprosił do współpracy zoologa Ivana T. Sandersona i byłego prokuratora stanowego Earle’a Stanieya Gardnera, twórcę kryminałów o adwokacie Perrym Masonie.
Gardner opisał później historię wykopalisk w Acambaro w książce bogato ilustrowanej zdjęciami. Sanderson był zdumiony, ze jedna z figurek jest dokładną podobizną amerykańskiego dinozaura (brachiozaura)! Obok figurek znaleziono zęby jakiegoś zwierzęcia. Jak się okazało, należały do wymarłego w epoce lodowcowej konia!
Sanderson i Gardner podjęli poszukiwania na własną rękę – pod domem naczelnika policji, zbudowanym jeszcze w XIX w., na 25 lat przed przybyciem Julsruda do Meksyku. Znaleźli tam 43 figurki!
By zbadać autentyczność kolekcji, Hapgood wysłał do laboratorium w USA osady węgla po wypalaniu, znalezione na figurkach. Wyniki otrzymane w kilku laboratoriach różniły się, ale i tak świadczyły, że nie są to współczesne podróbki. Według badaczy, figurki pochodziły z 4530, 1640 lub 1110 r. p.n.e. Badania metodą termoluminescencji przyniosły kolejną datę: 2500 r. p.n.e. Eksperci wpadali w prawdziwy popłoch, gdy już po badaniach powiedziano im, że badali próbki pochodzące z „kolekcji dinozaurów”. W 1990 r. fragmenty figurek Julsruda zbadano metodą radiowęglową. Ich wiek został oceniony na maksimum cztery tysiące lat. Skąd zatem starożytni twórcy figurek mogli wiedzieć, jak wyglądały dinozaury, które miały wymrzeć 65 milionów lat wcześniej? Oszustwa dokonuje się zwykle po to, by zarobić. W przypadku kolekcji Julsruda nic takiego nie miało miejsca.
Sam Julsrud na znalezisku nie zarobił ani grosza, nie odzyskał też ani peso z pieniędzy płaconych meksykańskim rolnikom. Nigdy nie sprzedał żadnej figurki.
Rolnik dostawał około dwunastu centów za figurkę. Ta cena nie wyrównałaby mu wkładu pracy włożonej w wytwarzanie niezwykle precyzyjnie wyrzeźbionych (czasem bardzo dużych) figurek. Poza tym każda figurka jest unikatem, nie są tylko powtórzeniami jednego lub kilku modeli. Skąd zresztą niepiśmienny meksykański wieśniak mógłby zdobyć wiadomości o dinozaurach, daleko przekraczające nawet ówczesne ustalenia nauki? Np. jeden z archeologów, prowadzących wykopaliska w Acambaro od 1950 do 1955 r. uznał figurki za podrobione, gdyż Jeden z brontozaurów miał na ciele „kolce”. Dopiero w 1992 r. zrekonstruowano po raz pierwszy taki okaz…
Figurki wypalane byty nad ogniskiem, co wymagało zużycia ogromnych ilości opału. Tymczasem w rejonie Acambaro drewno było prawie niedostępne. Kto pokryłby gigantyczne koszty jego sprowadzenia? Poza tym na pewno ktoś zauważyłby dym z ogniska – w końcu wypalenie trzydziestu paru tysięcy figurek musiało zabrać dużo czasu. Oprócz figurek ceramicznych do kolekcji Julsruda trafiło kilka kamiennych: z twardego kamienia, ze śladami erozji. Podrobienie ich wymagałoby dużej wiedzy naukowej i znajomości fałszerskiego rzemiosła.”5
Nie wiadomo do końca czy figurki zostały odpowiednio datowane. Radiowęglowa metoda ustalania wieku bywa omylna. Wystarczy małe zanieczyszczenie, ażeby zniweczyć wynik badania. Albo figurki są dużo starsze niż mówi to nam oficjalne datowanie, lub mamy do czynienia z niezwykłą ciekawostką kryptozoologiczną. Drugi wariant nie jest niemożliwy, gdyż po dziś dzień odławia się latimerie, a warany z Komodo nadal straszą turystów, przypominając pradawne czasy gdy człowiek musiał stawać oko w oko z bestiami dzisiaj już nie istniejącymi…

fot.1 Figurki z meksykańskiego Acambaro
Ciekawostki
Powyższe przykłady niesamowicie starych kości ludzkich, przeczą obiegowej tezie o naszej krótkiej bytności na Ziemi. Prawda jest zgoła odmienna, niż wmawiają nam podręczniki. Byliśmy tutaj od milionów lat! Samo nasuwa się kolejne pytanie, a mianowicie: jaki był stopień zaawansowania cywilizacji prehistorycznych? Po braku zachowanego pisma, możemy pochopnie sądzić jakoby musiał być niezwykle niski. Biorąc pod uwagę nośnik informacji, jakim posługujemy się na co dzień, za parę milionów lat możemy zostać odebrani, jako niepiśmienni barbarzyńcy. Stanie się tak dlatego, iż czas nie pozostawi absolutnie nic z naszych pięknych bibliotek. Zastanawiające zestawienie starożytnych glinianych tablic z biblioteki Asurbanipala w Niniwie i dzisiejszych gazet, pokazuje, która kultura tworzyła nośniki informacji o większej trwałości. Zatem pora przejrzeć na oczy. Znaleziska potwierdzające prehistoryczną technologię podobnie zaawansowaną jak nasza obecna zostały przedstawione również przez niezrównanego Michaela Cremo i Richarda Thompsona w obowiązkowej moim zdaniem lekturze ,, Zakazana Archeologia”. Oto kilka znalezisk łamiących wszelkie szablony oczekiwań naukowców. Pora spojrzeć w mrok dziejów…

Francuskie odkrycie
,,W swojej książce Mineralogy hrabia Bournon przedstawił intrygujące odkrycie, którego
dokonali francuscy robotnicy w drugiej połowie XVIII wieku. Przedstawiając szczegóły tego
zdarzenia, Bournon napisał: “Wiatach 1786-1788 w kamieniołomach w pobliżu Aix-en-
Provence we Francji wydobywano kamień na odbudowę Pałacu Sprawiedliwości, którą
przeprowadzano na dużą skalę. Był to bardzo szary wapień. Po wydobyciu z kamieniołomów
staje się kruchy, lecz twardnieje wskutek poddania go działaniu powietrza. Pokłady kamienia
oddzielone były warstwami mniej lub bardziej wapiennego piasku zmieszanego z gliną.
Pierwsze pokłady, jakie przekopano, nie zawierały żadnych obcych przedmiotów, jednak po
usunięciu dziesięciu warstw wapienia robotnicy zdziwili się, kiedy wybierając jedenasty
pokład, zobaczyli, że jego wewnętrzną powierzchnię, na głębokości około 12-15 m,
pokrywają muszle. Kamień tej warstwy usunięto i gdy wybierano gliniasty piasek
oddzielający jedenasty pokład od dwunastego, znaleziono resztki kolumn oraz fragmenty
częściowo obrobionego kamienia, który dokładnie przypominał materiał z kamieniołomów.
Odkryto ponadto monety, trzonki młotków i inne narzędzia bądź fragmenty narzędzi z
drewna. Jednak uwagę robotników wzbudziła głównie płyta o grubości około 2,5 cm i
długości ponad 2 m. Była pęknięta na wiele kawałków, lecz nie brakowało żadnego i można
je było ponownie połączyć, rekonstruując jej oryginalny kształt. Podobnych tablic używają
kamieniarze i pracownicy kamieniołomów. Odkryta płyta była zużyta w ten sam sposób,
zaokrąglona i falista na krawędziach”.
W dalszej części swojego opisu hrabia Bournon powiedział: “Kamienie, które całkowicie lub
częściowo obrobiono, nie zmieniły w ogóle swej natury, lecz fragmenty płyty oraz narzędzia i
fragmenty narzędzi z drewna przekształciły się w agat. Cechował się on bardzo dobrą
jakością i jednolitym kolorem. Znaleziono więc tu ślady działalności człowieka na głębokości
około 15 m, pokryte jedenastoma pokładami zbitego wapienia. Wszystkie te fakty skłaniają
do wniosku, że ludzie pracowali w tym miejscu, a ich obecność poprzedzała formowanie się
tego kamienia. Człowiek osiągnął już wówczas taki stopień cywilizacji, że nie obca mu była
sztuka i potrafił obrabiać kamień tworząc z niego kolumny”.
Powyższa relacja pojawiła się w 1820 roku w American Journal of Science.” 5

Kula z Laon
,,W sierpniu 1861 roku robotnicy pracujący na dalekim końcu szybu, około 70 m poniżej
powierzchni wzgórza, dostrzegli okrągły przedmiot, spadający ze szczytu wyrobiska. Miał
mniej więcej 6 cm średnicy i ważył 310 gramów. Melleville oświadczył: “Sprawdzili
dokładnie miejsce, w którym byt osadzony, i mogą zapewnić, że nie pochodził z wnętrza
»popiołu«, lecz znajdował się na styku złoża ze stropem kamieniołomu, gdzie widoczny jest
jego odcisk”. Robotnicy zanieśli odkrytą kulę do dr. Lejeune’a. On z kolei poinformował o
znalezisku Melleville’a.
Melleville stwierdził: “Na długo przed tym odkryciem pracownicy kamieniołomu mówili mi,
że wiele razy znajdywali fragmenty drewna zamienione w kamień […] noszące ślady działania
człowieka. Bardzo żałuję teraz, iż nie poprosiłem ich o pokazanie mi tych rzeczy, ale nie
wierzyłem dotąd, że to prawda”.[…] Redaktorzy The Geologist stwierdzili: “Pan Melleville słusznie waha się datować gatunek
ludzki na dolny okres trzeciorzędu basenu paryskiego, skoro nie ma na to dalszych
dowodów”. W 1883 roku Gabriel de Mortiiiet stwierdził, że kawałek białej kredy został
zaokrąglony przez fale przybywających wód trzeciorzędowych i następnie osadzony w
miejscu odkrycia.
Nie wydaje się jednak, aby tak rzeczywiście było. Kula posiada bowiem cechy sprzeczne z
działaniem fal. Melleville donosił: “Trzy duże, ostre odłamki świadczą, że kula pozostawała
w czasie pracy przytwierdzona do bloku kamienia, z którego ją wykonano. Oddzielono ją
dopiero po ukończeniu pracy poprzez uderzenie powodujące tego rodzaju ślady”. Jeżeli
zaakceptujemy działanie fal jako wyjaśnienie ogólnego zaokrąglenia przedmiotu, ostre
krawędzie opisane przez Melleville’a również powinny zostać wygładzone wskutek tego
procesu. Ponadto trwałe oddziaływanie fal spowodowałoby prawdopodobnie całkowite
rozkruszenie fragmentu kredy.
De Mortiiiet stwierdził, że kulę odkryto w warstwie wczesnoeoceńskiej. O ile ludzie wykonali
ten przedmiot, musieli żyć we Francji 45-55 min lat temu.”6

Moneta ze studni
,,W 1871 roku William E. Dubois ze Smithsonian Institution donosił o kilku zabytkach
znalezionych głęboko w ziemi na terenie stanu Illionois w USA. Był wśród nich miedziany
przedmiot z Lawn Ridge w hrabstwie Marshall, który przypominał monetę (ii. 6.3). W liście
do Smithsonian Institution J.W. Moffit oznajmił, że w sierpniu 1870 roku wiercił studnię przy
pomocy “zwykłego świdra ziemnego”. Kiedy wyciągał go z głębokości około 40 m, odkrył
“przytwierdzony do świdra” przedmiot przypominający monetę.Aby zejść na głębokość niemal 40 m, Moffit przebił się przez następujące warstwy44: 90 cm
gleby; 3 m żółtej gliny; 13 m niebieskiej gliny;
l m gliny, piasku i żwiru; 5,8 m purpurowej gliny; 3 m brązowego, twardego łupku; 2,6 m
zielonej gliny;
60 cm czarnoziemu; 76 cm żółtej gliny; 60 cm żółtego, twardego łupku i 6,2 m mieszanej
gliny.
W 1881 roku A. Winchell również opisał znaleziony przedmiot. Powoływał się na list W. H.
Wilmota, który przedstawił listę warstw różniącą się w nieznacznym stopniu od listy Mof-fita.
Wilmot donosił, że odkrycia w odwiercie studni dokonano na głębokości około 35 m.
Ilustracja 6.3. Przedmiot przypominający monetę, znaleziony w odwiercie studni w pobliżu
Lawn Ridge, w Illinois w USA, na głębokości około 35 m. Według informacji dostarczonych
przez Illinois State Geological Survey osady, w których odkryto monetę, mają 200 000 -400
000.
Posługując się sekwencją warstw przedstawioną przez Winchella, Illinois State Geological
Survey oszacowało nam wiek osadów na poziomie mniej więcej 35 m. Uformowały się one w
czasie interglacjału Yarmonthian “około 200 000-400 000 lat temu”.
W. E. Dubois stwierdził, że przedmiot ma kształt “wieloboczny, zbliżający się do kolistego”, a
na obu stronach jego powierzchni znajdują się proste wizerunki trudno rozpoznawalnych
postaci oraz inskrypcje. Dubois nie potrafił jednak odczytać napisów. Mimo że znalezisko
przypominało monetę, różniło się od jakiejkolwiek znanej monety
Dubois doszedł do wniosku, że odkryty przedmiot musiał zostać wykonany w warsztacie
mechanicznym. Biorąc pod uwagę jego jednolitą grubość, stwierdził: “musiał zostać wybity
przez obrotową sztancę i jeśli starożytni Indianie posiadali takie urządzenie, z pewnością było
ono prehistoryczne”.”7

fot.3 Starożytna moneta z Illinois
Łańcuszek z czasów karbonu
,,11 czerwca 1891 roku The Morrisonville Times donosił: “W ostatni wtorek rano pani S.W.
Culp dokonała niezwykłego odkrycia. Rozbijając bryłę węgla,
aby załadować ją do wiadra, znalazła w niej koliście ułożony, mały łańcuszek ze złota, o
długości około 25 cm i starożytnej, oryginalnej jakości wykonania. Początkowo pani Culp
myślała, że łańcuszek upadł przypadkiem do węgla, lecz gdy chciała go podnieść, okazało się,
że nie mógł znaleźć się tam niedawno. Kiedy bryła węgla rozpadła się na dwa niemal
jednakowej wielkości fragmenty, koliste ułożenie łańcuszka z dwoma przylegającymi do
siebie końcami spowodowało, że jedynie jego środek poluzował się, a końce pozostały
przytwierdzone do bryły. Studenci archeologii uwielbiający łamać sobie głowę nad
zagadkami o geologicznej konstrukcji ziemi, której starożytne osady zawsze zawierają
osobliwości, będą mieli nad czym się zastanawiać. Przypuszcza się, że bryła węgla
zawierająca łańcuszek pochodzi z kopalni Taylorville lub Pana [południe stanu Illinois] i
prawie dech zapiera w piersiach tajemnica, gdy pomyśli się, jak wiele długich epok ziemia
formowała warstwy, które zakryły ten przedmiot”.
W liście do Rona Calaisa pani Vernon W. Lauer, były wydawca The Morrison-ville Times,
wyjaśniła: “Pan Culp był redaktorem i wydawcą Timesa w 1891 roku. Pani Culp, która
dokonała odkrycia, przeniosła się do Taylorville po jego śmierci i wyszła powtórnie za mąż.
Zmarła 3 lutego 1959 roku”. Calais powiedział nam, że łańcuszek przekazano po śmierci pani
Culp komuś z jej krewnych, lecz nie udało mu się ustalić jego dalszych losów.
Illinois State Geological Survey stwierdziło, że węgiel, w którym znaleziono złoty łańcuszek
ma 260-320 min lat. Być może więc rozwinięte kulturowo istoty ludzkie żyły wówczas w
Ameryce Północnej.”8
Afrykańskie kule
,,W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat południowo – afrykańscy górnicy znaleźli setki
metalicznych kuł, z których przynajmniej jedna posiada trzy równoległe żłobienia, biegnące
dookoła jej powierzchni w miejscu największej szerokości przedmiotu (ii. 6.9). Według
artykułu J. Jimisona kule te można podzielić na dwa typy: .jeden z litego, niebieskawego
metalu, pokrytego białymi plamkami i drugi, do którego należą wydrążone kule z białym,
gąbczastym środkiem”. RoelfMarx, kustosz muzeum w Klerksdorp w Afryce Południowej,
gdzie przechowywana jest część tych znalezisk, powiedział: “Kule są całkowitą tajemnicą.
Wyglądają na wyrób człowieka, jednak w tym okresie historii Ziemi, kiedy znalazły się w tej
skale nie istniało żadne inteligentne życie. Niczego takiego wcześniej nie widziałem”.
Napisaliśmy do Roelfa Marxa z prośbą o dalsze informacje na ten temat. Odpowiedź nadeszła
w liście z 12 września 1984 roku: “Nie opublikowano żadnej pracy naukowej o tych
odkryciach, lecz fakty są następujące: Znajdywane są w pyro-filicie, wydobywanym w
pobliżu małego miasteczka Ottosdal w Zachodnim Transwalu. Pyrofiht
jest miękkim, wtórnym minerałem. Posiada jedynie 3 stopnie w skali Mohsa i powstał w wyniku procesu sedymentacji około 2,8 miliarda lat temu. Z drugiej strony, kule,
które mają wewnątrz włóknistą strukturę i posiadają ochronną powłokę są bardzo twarde i nie
można ich zadrapać nawet stalowym ostrzem”. Skala twardości Mohsa nosi nazwę po
Friedrichu Mohsie. Wybrał on dziesięć minerałów do porównywania twardości materiałów, z
najbardziej miękkim talkiem (Istopień) i najtwardszym diamentem (10 stopni).
W przysłanym nam liście Marx powiedział, że A. Bisschoff, profesor geologii na
Uniwersytecie w Potchefstroom, stwierdził, iż kule te są “konkrecjami limonitu”. Umonit jest
rodzajem rudy żelaza, a konkrecja – zbitą, zaokrągloną masą skalną, ukształtowaną poprzez
scementowanie materiału wokół jądra.
Hipoteza, że przedmioty te są konkrecjami limonitu posiada jednak pewną wadę. Jak
zauważono wyżej, metaliczne kule nie mogą być zadrapane nawet stalowym ostrzem, co
wskazuje, iż są niezwykle twarde. Według standardowych źródeł na temat minerałów, limonit
posiada jednak zaledwie 4-5,5 stopnia w skali Mohsa. Świadczy to o dość niskim poziomie
jego twardości. Ponadto konkrecje limonitu występują zwykle w grupach niczym zlepione
bańki mydlane i nie cechują się doskonale zaokrąglonym kształtem jak rozpatrywane
znaleziska. Nie pojawiają się również w sposób naturalny z równoległymi rowkami,
biegnącymi dookoła ich powierzchni.
Dla celów niniejszego studium interesuje nas najbardziej kula z trzema równoległymi
żłobieniami znajdującymi się w miejscu jej największej szerokości . Nawet jeśli
przyznamy, że sama kula jest konkrecja limonitu, wciąż należy wyjaśnić pochodzenie trzech
równoległych rowków. Przy braku satysfakcjonującego wyjaśnienia naturalnego znalezisko to
staje się nieco tajemnicze i pozwala na inną interpretację – żłobiona kula z Afryki
Południowej, odkryta w złożu mineralnym datowanym na 2,8 miliarda lat, została wykonana
przez inteligentną istotę.”9
fot.2 Metaliczna kula datowana na 2,8 mld lat!

Cywilizacyjna sinusoida
Ogromne połacie czasu temu, posiadaliśmy rozwiniętą cywilizację…Dlaczego więc nie doświadczamy kontynuacji pradawnych kultur? Jedynym racjonalnym rozwiązaniem problemu nie linearności kultury ludzkiej na Ziemi jest teoria, która mówi ,że cywilizacje rodzą się i upadają. Dla ewolucjonistów społecznych owe stwierdzenie może wydać się wydumane i nienaukowe. Spójrzmy jednak na fakty historyczne. Jak dobrze wiemy ,,historia” rozpoczęła się w Mezopotamii, gdzie rzeki Tygrys i Eufrat zapewniły życiodajny klimat idealny do rozwoju wysokiej cywilizacji. Około czterech tysięcy lat przed nasza erą, na pustyni zakwitła cywilizacja o niezrównanej dotąd potędze, byli to Sumerowie. Jednak sumeryjskie państwa- miasta uległy naporowi ludów mniej zaawansowanych(Akadyjczyków) i dorobek kulturowy został poważnie nadwątlony, jeżeli nie doszczętnie stracony. Następnie państwo Akadów padło ofiara Gutejów – ludu wywodzącego się z gór Zagros. Nastały wieki ciemne… Dopiero wielkie miasto Babilon przywróciło blask bliskiemu wschodowi, jednakże daleki od wielkości Sumeryjskich przodków. Czemu więc cywilizacje nie rozwijają się linearnie? Swoista sinusoida cywilizacji ludzkiej zdaniem Maurica Cotterella ma związek z aktywnością Słońca. Według tego badacza aktywność słońca i rozwój kultury ludzkiej dokładnie korelują ze sobą. Dokonał tego jakże zaskakującego odkrycia nakładając na siebie wykres aktywności słonecznej i drugi wykres na który naniósł znane nam cywilizacje(okresy ich wzrostu i upadku). Zaskakujący wniosek okazał się wtedy oczywisty.
,,Obniżonej aktywności plam słonecznych wydawały się towarzyszyć regresy cywilizacyjne charakteryzujące się ogólnym obniżeniem poziomu osiągnięć kulturalnych, jak również okresy schyłkowe i upadki ważnych cywilizacji.”10
Ewolucja i katastrofizm
Model Cotterella nie wyjaśnia jednak dziwnych faktów naszej ewolucji. Skąd biorą się niezwykłe luki w ludzkiej historii? Jeżeli byliśmy tutaj od milionów lat , to powinniśmy przekazywać sobie chociażby strzępy wiedzy historycznej, odpowiadającej na pytanie: skąd pochodzimy. Czy jak mówią autorytety nie ma takich tekstów? Oczywiście nie ma tekstów stricte naukowych, opisujących czasy poprzednich wielkich, ziemskich cywilizacji. Mamy jednak mity, które po dokładnym zbadaniu ich treści, korelują ze sobą. Zapiski tradycyjnych oralnych opowieści mówią nam, że istniały na ziemi okresy cywilizacji , które zawsze kończyły się wielkimi katastrofami. Może stąd wzięła się nasza obawa przed końcem świata? Czy jest możliwe, iż gigantyczna trauma spowodowała powstanie ludzkiego ego ?
Cykle Sumerów
Sumeryjska lista królów przedstawia trzy okresy rozkwitu cywilizacji. Pierwszą erę bogów reprezentują niezwykle długie lata panowania władców.,,Pięć miast było Ośmiu królów rządziło tam 241 200 lat”11 Rządy długowiecznych zakończył potop.,,Nawałnica potopu przetoczyła się przez nie(miasta) ”12. Kiedy wody potopu opadły rozpoczęła się kolejna epoka cywilizacji, tym razem była to era półbogów.,,Kiedy potop odszedł, kiedy królestwo zeszło z nieba, było królestwo w Kisz”13 Seria zniszczeń wywołana przez enigmatyczna broń skończyła czas półbogów .Trzecią niezwykle burzliwa era należała do śmiertelników. Nadal co kilkadziesiąt lat użycie zagadkowej broni,poraża miasto państwo i zmusza je do ewakuacji…

Hinduistyczne cykle
Cykle w hinduiźmie dzielą się na jugi. Mamy cztery jugi, ktore reprezentują epoki istnienia świata materialnego. Satja juga trwająca 1 728 000 lat, Treta juga trwająca 1 296 000 lat, Dwapara juga trwająca 864 000 lat, Kali juga trwająca 432 000 lat. Według hinduizmu Satja juga to złota epoka, następne jugi przynoszą degenerację świata materialnego. Przy zakończeniu pełnego cyklu , oraz pomiędzy jugami zdarzają się katastrofalne wydarzenia. Warto nadmienić, iż w roku 2012 dobiega końca Kali juga,w związku z tym osoby uznające cykle zawarte w Wedach za prawdziwe oczekują ogromnej katastrofy! Największym cyklem zawartym w Wedach jest dzień Brahmy, jeden dzień boga stwórcy trwał 4 320 000 000 lat ziemskich. Zaskakujące gdyż właśnie na tyle szacuje się wiek naszego Układu Słonecznego…
Cykle Majów
Koncepcja czasów starożytnych Majów , opierała się w pełni na wykorzystaniu cyklów.
W życiu codziennym stosowano dwa kalendarze. Tzolkin był cyklem 260 dniowym. Natomiast cykl haab odpowiadał za roczny pomiar czasu, będąc niezmiernie dokładnym kalendarzem rocznym. Rok kalendarzowy haab trwał 365 dni. Oprócz pomiaru czasu w krótkich cyklach, Indianie Jukatańscy prowadzili również tak zwaną długą rachubę. W rachubie długiej czas odliczało się w Wielkich Cyklach. Jeden wielki cykl to 1 872 000 dni. Erik Thompson ostatecznie ustalił datę zakończenia poprzedniego wielkiego Cyklu i początku obecnego na dzień 13 sierpnia 3114 r p.n.e. Zgodnie z chronologię Majów żyjemy obecnie w przededniu nowego wielkiego cyklu , który rozpocznie się 22 grudnia 2012 roku n.e. Trzeba dodać, iż koniec Wielkiego cyklu zwiastuję katastroficzne wydarzenia.
Może ciemne wieki, przypadały na okresy post katastroficzne , a ewolucja wcale nie jest fikcją? Jeżeli spojrzymy na świat zwierzęcy i roślinny , zrozumiemy, iż zasady Darwinizmu działają..
Jednak jedynie na zwierzęta…Więc czy pochodzimy w prostej linii od małp?

Fałszywa koncepcja ewolucji z hominidów w homo sapiens
Poglądy ewolucjonistów, kształtują pewne odkrycia, bez, których teoria musiałaby się w końcu zawalić. Jak nie trudno przypuszczać, gdy znaleziska archeologiczne przeczyły teorii, nastąpił proces fałszowania znalezisk…Wiele kości uważanych obecnie za pozostałości małpoludów , można wedle zasad biologi pomylić z małpą, bądź człowiekiem współczesnym! Lista fałszerstw jest niezwykle długa …
,,Człowiek” Jawajski
Eugene Dubois uważany za odkrywcę pitekantropa, wykazał niezwykły fanatyzm ideologiczny. Tak mocno wierzył w teorię Karola Darwina , iż nagiął wniosek naukowy do granic absurdu.
,,W czasie suchej pory 1891 roku Dubois przeprowadził wykopaliska na brzegu rzeki Solo w
środkowej Jawie, w pobliżu wioski Trinil. Jego pracownicy wydobyli wiele skamieniałych
kości zwierzęcych. We wrześniu tego roku odkryli szczególnie interesujące znalezisko – ząb
osobnika należącego do rzędu naczelnych. Był to najwyraźniej trzeci górny ząb trzonowy z
prawej strony szczęki, czyli ząb mądrości. Sądząc, że pochodzi on ze szczątków wymarłego, olbrzymiego szympansa, Dubois nakazał swoim pracownikom skoncentrować prace wokół miejsca, gdzie go znaleziono. W październiku odkryli oni okaz, który wydawał się być pancerzem żółwia morskiego. Jednak gdy Dubois zbadał znalezisko, zobaczył, iż jest to
w rzeczywistości górna część czaszki . Była mocno skamieniała i miała taki sam kolor
co gleba wulkaniczna, z której ją wydobyto. Cechowała się przede wszystkim dużą, wystającą
krawędzią nad oczodołami. Ten element budowy skłonił Dubois do wniosku, że znaleziona
czaszka należała do małpy człekokształtnej.
Początek pory deszczowej zakończył rok prac wykopaliskowych. W raporcie opublikowanym
w rządowym biuletynie górniczym Dubois ani słowem nie wspomniał, iż jego skamieniałości
należały do istoty przejściowej między ludźmi a starożytnymi małpami człekokształtnymi.
W sierpniu 1892 roku Dubois powrócił do Trinil i wśród kości jeleni, nosorożców, hien,
krokodyli, świń, tygrysów i wymarłych słoni znalazł skamieniałą kość udową (ii. 8.2),
przypominającą kość udową człowieka. Odkrył ją prawie 14 m od miejsca, gdzie wykopano
sklepienie czaszki i ząb trzonowy. Wkrótce znaleziono kolejny ząb trzonowy, tym razem
około 3 m od miejsca odkrycia czaszki. Zdaniem Dubois wszystkie te znaleziska – zęby
trzonowe, sklepienie czaszki i kość udowa – należały do tego samego zwierzęcia, którego
wciąż uważał za wymarłego, olbrzymiego szympansa.
W 1963 roku Richard Carrington napisał w swej książce A Million Years o f Mań: “Dubois
był najpierw skłonny uważać sklepienie czaszki i zęby za kości szympansa, mimo iż nie ma
żadnych dowodów istnienia tej małpy lub jakiegokolwiek jej przodka w Azji. Jednak po
namyśle i wymianie listów ze wspaniałym Emstem Haeckelem, profesorem zoologii na
Uniwersytecie w Jenie, oświadczył, że szczątki te należały do istoty, która wydawała się
idealnie pasować do roli »brakującego ogniwa«”. Nie znaleźliśmy żadnej korespondencji
między Dubois a Haeckelem, lecz jeśli w wyniku dalszych badań udałoby sieją ujawnić,
powiększyłoby to znacznie naszą wiedzę o okolicznościach towarzyszących narodzinom
Pithecanthropus erectus. Oczywiście zarówno Haeckel, jak i Dubois byli bardzo emocjonalnie
i intelektualnie zaangażowani w poszukiwania szczątków istoty przejściowej. Po otrzymaniu
od Dubois informacji o odkryciu Haeckel przesłał mu telegraficznie wiadomość: “Od
wynalazcy pitekantropa do jego szczęśliwego odkrywcy!”
Dopiero w 1894 roku Dubois opublikował pełny raport na temat wyników swoich badań.
Napisał w nim: “Pitekantropjest przejściową formą, która zgodnie z teorią ewolucji musiała istnieć między ludźmi a antropoidami”. Powinniśmy jednak zauważyć, że Pithecanthropus erectus sam przeszedł ewolucję w umyśle Dubois od skamieniałego szympansa do przejściowego antropoida.”14
Homo heidelbergensis?
,,Drugim, obok szczątków pitekantropa odkrytych przez Dubois, znaleziskiem związanym z
hipotezą o ewolucji ludzkiego gatunku była szczęka z Heidelbergu. 21 października 1907
roku Daniel Hartmann, robotnik pracujący przy wyrobisku piasku w Mauer, niedaleko
Heidelbergu w Niemczech, znalazł dużą kość szczęki na dnie wykopu o głębokości prawie 25
m. Pracujący tu robotnicy zwracali uwagę na pojawiające się szczątki kostne i odkryli
wcześniej wiele skamieniałości nie należących do rodzaju Homo. Przekazali je Wydziałowi
Geologu na pobliskim Uniwersytecie w Heidelbergu. Odkrytą szczękę (ii. 8.3) dostarczyli J.
Ruschowi, właścicielowi wyrobiska, który przesłał wiadomość dr. Ottonowi
Schoetensackowi: “Przez 20 długich lat szukał Pan śladu “wczesnego człowieka” na moim
wyrobisku […] wczoraj znaleźliśmy go. Na dnie wykopu odkryto jego żuchwę, zachowaną w
dobrym stanie”. Profesor Schoetensack nazwał nową istotę Homo heidelbergensis, datując ją w oparciu o towarzyszące skamieniałości na interglacjał Gunz-Mindel. W 1972 roku David Piłbeam
stwierdził, że szczęka z Heidelbergu “pochodzi z okresu zlodowacenia Mindel i ma 250 000-
450 000 lat”. Niemiecki antropolog Johannes Ranke, przeciwnik teorii ewolucji, napisał w latach
dwudziestych, iż żuchwa z Heidelbergu należała raczej do przedstawiciela Homo sapiens niż
jego małpokształtnego przodka. Nawet dziś szczęka z Heidelbergu pozostaje do pewnego
stopnia morfologiczną tajemnicą. Masywna żuchwa i wyraźny brak brody są
charakterystycznymi cechami Homo erectus, jednak niektórzy współcześni aborygeni
australijscy również posiadają masywną żuchwę, a ich broda jest o wiele mniej rozwinięta.
Według Franka E. Poiriera zęby w szczęce z Heidelbergu są bliższe pod względem rozmiarów
zębom współczesnego Homo sapiens niż azjatyckiego Homo erectus (“człowieka
jawajskiego” i “człowieka pekińskiego”). T. W. Phenice z Michigan State University napisała
w 1972 roku: “niemal pod każdym względem zęby te w zdumiewający sposób przypominają
zęby współczesnego człowieka, włączając ilustracja 8.3. Tzw. szczęka z Heidelbergu, w to
ich wielkość l typy zakończeń”, odkryta w 1907 roku w Mauer w pobliżu Hei-Współczesne
opinie potwierdzają delbergu, w Niemczech. zatem pogląd Rankego, który napisał w 1922 roku: “Mają one typowo ludzką budowę”. Kolejną skamieniałością przypisywaną Homo erectus jest fragment kości potylicznej z Vertesszollos, stanowiska środkowoplejstoceńsidego na Węgrzech. Morfologia tego znaleziska jest jeszcze bardziej intrygująca niż szczęki z Heidelbergu. David Piłbeam napisał w 1972 roku: “Kość potyliczna z Vertesszollos nie przypomina kości potylicznej Homo erectus, czy nawet archaicznego Homo sapiens, lecz najwcześniejszego Homo sapiens
sapiens. Takie formy datowane są w innych miejscach na co najwyżej 100 000 lat”. Piłbeam
uważał, iż znalezisko z Vertesszollos ma w przybliżeniu tyle samo lat co szczęka z
Heidelbergu, czyli 250 000-400 000. Jeżeli kość potyliczna z Vertesszollos rzeczywiście
przypomina kość potyliczną człowieka, potwierdza autentyczność datowanych podobnie
ludzkich szczątków szkieletowych, jakie odkryto w Anglii – w Ipswich i Galley Hill.
Wracając jeszcze do problemu szczęki z Heidelbergu, należy zwrócić uwagę na fakt, że
okoliczności jej odkrycia były, mówiąc skromnie, mniej niż doskonałe. Jeżeli na tym samym
wyrobisku piasku robotnik znalazłby szczękę człowieka, znalezisko to podlegałoby
bezlitosnej krytyce i wydatowano by je na nieodległy okres. Naukowcy nie byli przecież
obecni w chwili, gdy w Mauer dokonywano odkrycia. Ponieważ jednak szczęka z
Heidelbergu mieści się, choć niedoskonale, w granicach ewolucyjnych oczekiwań,
potraktowano ją ulgowo.”15
Warto zbadać dogmatycznie prezentowane teorie, gdyż luki jakie najczęściej zawierają , pozwolą na błyskawiczne obalenie ,, trefnej” tezy! Wiemy już, że ludzkość jest niezmiernie starożytna. Byliśmy na ziemi od milionów lat, raz wznosząc się na wyżyny cywilizacji(pod wpływem wysokiej aktywności słonecznej- mierzonej w ilości plam na słońcu). Raz upadając, pod wpływem oddziaływania słońca ( przez spadek aktywności słońca), klęsk spowodowanych zmianami biegunów i katastrofami naturalnymi. Ostatecznym gwoździem do trumny nowoczesnego schematu rozwoju człowieka pozostaje pytanie: czy istnieje szansa na naukowe dowiedzenie współistnienia homo sapiens i jego domniemanych przodków?
Prawdziwości tezy o współistnieniu homo sapiens i hominidów(bądź domniemanych hominidów – w rzeczywistości małp) dowiódł już na początku wieku XX Emil Selanka.
,,Aby rozwiązać niektóre wątpliwości dotyczące szczątków pitekantropa i ich odkrycia, Emil
Selenka, profesor zoologu na Uniwersytecie w Monachium, przygotował odpowiednio
wyposażoną ekspedycję na Jawę. Zmarł jednak, nim do niej doszło. Profesor Lenore Selenka
przejęła starania męża i w latach 1907-1908 przeprowadziła w Trinil prace wykopaliskowe,
zatrudniając 75 pracowników, którzy mieli poszukiwać dalszych szczątków Pithecanthropus
erectus. Ogółem zespół geologów i paleontologów Selenki przysłał do Europy 43 skrzynie ze
skamieniałościami, lecz nie zawierały one ani jednego fragmentu pitekantropa. Odkryto
natomiast ślady ludzkiej obecności – rozłupane kości zwierzęce, węgiel drzewny i założenia
palenisk. Znaleziska te skłoniły Lenore Selenkę do wniosku, że współczesny gatunek
człowieka i “człowiek jawajski” istnieli w tym samym czasie, co burzyło, i nadal burzy, ewolucyjną interpretację szczątków odkrytych przez Dubois. Ponadto, w 1924 roku George Grant MacCurdy, profesor antropologii w Yale, napisał w swojej książce Human Ońgins: “W trakcie wyprawy Selenki w latach 1907-1908 […] zabezpieczono ząb, który zdaniem Walkoffa należał do człowieka. To trzeci ząb trzonowy z koryta leżącego w pobliżu strumienia i ze starszych (plioceńskich) osadów niż te, w których znaleziono Pithecanthro-pus erectus”.”16

Prahistoria gatunku ludzkiego skrywa niezwykłe fakty i tajemnice jakich nie sposób dłużej ignorować! Jak nigdy potrzebujemy zmiany paradygmatu naukowego. Tak naprawdę nie wiemy ile znalezisk przeczących utartym schematom zostało bezmyślnie odrzuconych , jako fałszerstwo, bądź błędnie ocenionych. Czy obecnie archeolog może pozwolić sobie na prawdziwe datowanie, ludzkiego szkieletu mającego miliony lat? Oczywiście, jeżeli chce utrzymać prace i stypendium naukowe? Wiele smutnych historii, przeczy tezie o bezstronności nauki. Coraz trudniej walczyć z ,,naukowymi” dogmatami, gdy finansowanie dostają tylko ,,jedynie słuszni” badacze…

Starożytność

,,Prawdopodobieństwo, że w ciągu liczącej prawie cztery miliardy lat
historii życia na naszej planecie odwiedził nas ktoś z zewnątrz,
jest bardzo duże. Naszą powinnością jest odnaleźć ślady
oraz wskazówki potwierdzające te odwiedziny.”

-Doktor Johannes Fiebag (1956-1999), geolog i publicysta

W mrocznych zakamarkach naszej nieświadomości, coś domaga się odpowiedzi. Pytania o sens istnienia są czysto filozoficzne, jednak nadal pozostaje nam do zadania jedno niezwykłe pytanie. Skąd się tutaj wzięliśmy? My- to znaczy obecna cywilizacja mająca swoje przypuszczalne korzenie w Sumerze ? Czy metodą historyczną możemy ustalić czemu tutaj jesteśmy? Jak zacząć tak trudną podróż w, którą wyruszali już niezliczeni śmiałkowie, aby w końcu rozbić się o skaliste zbocza bariery jaką jest czas. Czy odpowiedzi należy szukać w tekstach pisanych? Tych często niekompletnych kliszach ludzkiej świadomości w danym czasie? Może należy wrócić do naukowego przedszkola, aby wyjść z podniesionym czołem trzymając w dłoniach prastary skarb wiedzy…
Dawno dawno temu…
Wedle teorii historyków okupujących czołowe stanowiska naukowych ekspertów, starożytni ludzie mieli nikłą wiedzę o otaczającym ich świecie. Żyli w teokratycznym społeczeństwie, opanowanym przez chorobliwe, można by rzec ,, średniowieczne” zabobony. Ludzkość interpretowała wtedy świat zupełnie inaczej niż robimy to obecnie. Żeby zrozumieć percepcję rzeczywistości człowieka starożytnego, musimy posłużyć się swoista zabawą logiczną. W myślach powinniśmy kolejno eliminować wszelkie wynalazki technologiczne tworzące nasze wyobrażenia o życiu. Wyobraź sobie świat bez elektryczności, gdzie jedynym źródłem światła jest wschodzące znad horyzontu słońce, a po zachodzie słońca zapadają przerażające ciemności. Dopiero o brzasku ,,Bóg” słońce powraca aby ocalić ludzkość. Stwierdzenie to jest zdumiewająco prawdziwe nawet w chwili obecnej, gdyż każdy człowiek choć trochę interesujący się biologią rozumie , iż życie na ziemi nie mogłoby przetrwać bez światła emitowanego przez słońce… Co może ,,zdumiewać” starożytni nie posiadali także telewizorów, prasy, radia , internetu i wielu innych umilających nam życie ,,gadżetów”, budujących obraz społeczeństwa XXI wieku. W wyniku niedorozwoju technicznego, musieli więc gdzieś spędzać czas. Tak narodziła się prastara religia. Przedmiotem kultu pierwszych religii animistycznych były siły natury. Pradawni czcili gwiazdy (astroteologia), księżyc, wulkany i co może zdziwić również substancje halucynogenne, zmieniające świadomość. Przedmiotem kultu był również seks. Energie seksualną, tożsama z kreacją, symbolizowano poprzez męskiego fallusa. Owe religie oddające hołd naturze z biegiem czasu, zostały zaadoptowane do powstającej państwowości, tworząc oparcie dla nielicznej kasty kapłańskiej. Jak więc gwiazdy wspomagały rządy teokratów starożytnego świata? A było to tak… Po uzyskaniu przez ludzkość podstawowej wiedzy astronomicznej, wyłoniono swoista kastę kapłańską, mającą strzec tajemnic niebios. Jednak owa kasta nie chciała dzielić swojej wiedzy z profanami. Musiały powstać więc dwie wersje teologi. Ta dla wtajemniczonych i ta dla profanów. Ta pierwsza pozostawała zgodna z pradawną astroteologią , natomiast religia mas została stworzona poprzez mitologizację podstawowych koncepcji astronomicznych. Stąd zamiast kultu słońca w czystej postaci, mamy do czynienia z spersonifikowanym słońcem o imieniu Amen RA. Tak to właśnie dlatego w chrześcijańskich kościołach pod koniec modlitwy mówimy Amen. Tak samo czynili kapłani zakamuflowanego kultu gwiazd… Wiara prowadziła naszych pradziadów do bezgranicznego oddania się woli kapłanów. Poddani zrobiliby wszystko aby zjednać sobie gniewnych bogów. Aby kapitał ludzki nie poszedł na marne, sprytni kapłani kierowali ludzka energię ku niezwykłym formom kultu. Wierzący składali bóstwom ofiary, urządzali parady i budowali niesamowite świątynie…
W tym momencie dochodzimy do celu całego lekko przydługiego wywodu. Podstawową metoda nauki jest empiryzm. Jeżeli coś zobaczę , dotknę i poczuję , dopiero wtedy uwierzę. Jeżeli jak zakładaliśmy najprostsza metoda jest w naszym przypadku najwłaściwsza ,to gdzie dowody które wręcz namacalnie pokazują, iż cała dotychczasowa wiedza o starożytnych to stek bzdur?
Megalityczne zagadki
Na powierzchni naszej planetu leżą niemi świadkowie pradawnych czasów. Przysypani popiołem dziejów ukrywają prawdę o świecie, który przeminął. Najstarsze znane nauce budowle zwane są megalitami. Megalit z greki to po prostu wielki kamień. Wedle powszechnie znanej wizji historii owe struktury zostały wzniesione przez zacofanych nie znających technologi czcicieli natury. Przyjrzyjmy się więc tym tworom barbarzyńskich rąk…

Piramidy w Gizie
W taki sposób podręcznik akademicki mówi o piramidach w Gizie:
,,Dwaj władcy słynnej IV dynastii, Cheops i Chefren, kazali sobie wybudować w Gizie ogromne, klasyczne piramidy w kształcie regularnych ostrosłupów o podstawie kwadratu. Wielokrotnie przytaczane wymiary nieco większej z nich, piramidy Cheopsa ( 146 m wysokości i 232 m noku podstawy) są naprawdę imponujące. Była tez chyba najtrudniejszym przedsięwzięciem inżynieryjnym, gdyż główne korytarze wraz z komora umieszczono wyjątkowo nie pod nią , a w jej środku.”1 Jeden z cudów świata doczekał się tak niezwykle rozbudowanego opisu… Ani słowa o metodzie wykonania piramid. Żeby poznać prawdę o budowie trzech arcydzieł ludzkiej architektury należy oczywiście udać się do ekspertów A dokładniej do źródła wiedzy ekspertów.
,, Około 440 roku p. Chr. powstała pierwsza sporządzona w czasach historycznych relacja na temat tej monumentalnej budowli. Grecki historyk Herodot odwiedził piramidę i na miejscu uzyskał informacje od egipskich kapłanów. Bardzo wyczerpujące one jednak nie były, jeśli pominąć kapłańskie uwagi dotyczące zależności geometrycznych , na których opiera się konstrukcja Wielkiej Piramidy, a mianowicie , że powierzchnia każdego z jej boków jest równa kwadratowi jego wysokości. Miała to być tzw. złota proporcja powtarzająca się w całym dziele stworzenia.”2 Oto co przekazał potomnym Herodot. ,,Otóż jednym wyznaczono, żeby z kamieniołomów w Górach Arabskich wlekli kamienie aż do Nilu. Skoro kamienie
przeprawiono na statkach przez rzekę, polecił odbierać je innym i wlec
ku tzw. Górom Libijskim. Pracowało zaś kolejno przez trzy miesiące
po dziesięć miriad ludzi. Okres dziesięciu lat zszedł udręczonemu
ludowi na budowie drogi, po której wlekli kamienie, a którą
wybudowali jako dzieło nie o wiele mniejsze, moim zdaniem, od samej
piramidy; długość jej bowiem wynosi pięć stadiów, szerokość dziesięć
sążni, wysokość, tam, gdzie jest stosunkowo najwyższa, osiem sążni,
a jest z wygładzonego kamienia, w którym są wyrżnięte figury. Zatem
dziesięciu lat wymagała budowa tej drogi i podziemnych komór
grobowych na owym wzgórzu, na którym stoją piramidy; te komory
kazał sobie wybudować jako grobowce na wyspie, skierowawszy tam
kanał Nilu. A na budowie samej piramidy upłynął czasokres
dwudziestu lat. Jest ona czworoboczna, a każdy jej bok ma osiem pletrów i tyleż
wynosi jego wysokość; sporządzona jest z wygładzonych i jak
najdokładniej dopasowanych płyt kamiennych, a żadna płyta nie jest
mniejsza niż trzydzieści stóp. Zbudowano tę piramidę w taki sposób:
w odstępach, które jedni schodami, drudzy stopniami nazywają. Po
zrobieniu pierwszego odstępu dźwigali resztę kamieni w górę
machinami, które sporządzili z krótkich drewien, unosząc głazy z ziemi
na pierwszy rząd odstępów. Ilekroć kamień wydostał się na ten rząd,
kładziono go na inną machinę, która stała na pierwszym rzędzie
stopni, a z tego wyciągano go za pomocą tej innej machiny na drugi
rząd. Ile bowiem było rzędów stopni, tyle było machin, albo też
przenoszono tę samą machinę, ponieważ była jedyna i łatwa do
niesienia, na każdy szereg, ilekroć z niej kamień wyjęli (wolę podać
oba sposoby, jak o nich opowiadają). Najwyższa część piramidy
naprzód została ukończona, następnie wykonali przylegające do niej
części, wreszcie wykończyli przyziemne i najniższe części.
Zaznaczone też jest w egipskim piśmie na piramidzie, ile wyłożono na
rzodkiew, cebulę i czosnek dla robotników. I jak sobie dobrze
przypominam to, co mi powiedział tłumacz, który odczytywał napis,
suma ta wynosiła tysiąc sześćset talentów srebra. A jeżeli tak się ma
sprawa, ileż naturalnie musiano jeszcze wydać na żelazo, którym
pracowali, i na pożywienie, i na odzież dla robotników? Boć przecież
oni w podanym wyżej czasie dzieła te wznosili, a nadto w innym,
niemałym, jak sądzę, czasie pracowali, kiedy to kruszyli i wynosili
kamienie oraz tworzyli podziemny kanał.”3 Grecki protoplasta historyków otrzymał swoje dane metodą socjologiczną, czyli pytając inne osoby. Informacje jakie otrzymał nie muszą być koniecznie prawdziwe, wręcz dziwnym byłoby zachowanie się dokładnej wiedzy sprzed dwóch tysięcy lat. Postarajmy się przemyśleć ta kwestię na naszym przykładzie. Czy wiemy ,,na pewno” co działo się dwa tysiące lat temu w naszym kraju? Nie sądzę… Czasy tak zamierzchłe zawsze owiane są tajemnicą i wszelakimi mitami. Więc zamiast zawracać nasze i tak przepełnione głowy opowieściami z lekka nutką mitologiczną, spójrzmy na twarde fakty. Nie wiemy kiedy powstała piramida Cheopsa. ,,Legendy mówią, że było to 300 lat przed potopem, natomiast, współczesna archeologia sytuuje początek prac między rokiem 2644 a 2200p. Chr.”4Do czego służyły trzy piramidy w Gizie? Dokładnie to nie wiadomo… ,,Archeologia uważa ją ( Wielką piramidę Cheopsa przyp MD) za monumentalny grobowiec królewski. Ale jak dotąd nie znaleziono w jej wnętrzu ani szczątków zmarłego, ani jakichkolwiek innych dowodów pochówku, pomijają starannie wykonaną, prostokątną,kamienną wannę , bez wieka , którą archeologowie zgodnie określają mianem sarkofagu, a która mogła tez służyć zupełnie innemu celowi. Również w sąsiednich piramidach jak dotąd nie odnaleziono ciał faraonów.”5 Może warto pomyśleć czy Cheops był budowniczym budowli obecnie mu przypisywanej. Za tym że piramidę zbudował owy słynny faraon świadczy zapis opowieści miejscowych kapłanów sporządzony przez Herodota. Przeciw? Teraz dopiero rozpętam burzę. Stela inwentarzowa mówi w następujących słowach o Cheopsie: ,,zbudował dom Izydy PANI PIRAMIDY obok domu Sfinksa” ( lub według tłumaczenia Zecharii Sitchina ,, Ufundował on dom Izydy Pani tej Piramidy która stoi przy domu Sfinksa.) Czyli faraon zbudował jedynie kompleks świątynny koło piramid. Dziwacznym byłoby wybudowanie jednego z 7 cudów świata i nieposzczycenie się tym dokonaniem, nieprawdaż? Skąd więc wzięto koncepcję Cheopsa jako budowniczego piramidy? Imię Cheopsa znaleziono w jednej z komór odciążających, powyżej komory królewskiej, podpis na komorze uważany jest za fałszerstwo Howarda Vysa, które jest kopią podobnie błędnego napisu z książki wydanej w 1828 r. (błędnie napisane imię Cheopsa, pismo hieratyczne nie używane wówczas w Egipcie, dziwne miejsce na umieszczenie inskrypcji. Napis ten to jedyny BEZPOŚREDNI dowód, jeśli oczywiście nie jest fałszerstwem, potwierdzający budownictwo Cheopsa. Brnijmy więc dalej, ku prawdzie. Jeżeli był to grobowiec to gdzie ciała? Dotąd nie znaleziono zwłok Cheopsa, które wedle teorii o grobowcach powinny znajdować się w komnacie królewskiej… Właściwości Wielkiej piramidy zadziwiają badaczy. Czym więcej pracy wkładamy w zdobywanie wiedzy o tym obiekcie, tym mniej o nim wiemy. Ten paradoks będzie powracającym motywem w mojej publikacji. W chwili obecnej mistycy odczytują piramidy jako wyraźną aluzje do kontekstu kosmicznego. Widza oni w piramidzie ,,Cheopsa” gigantyczny ośrodek energii, kryjący w sobie skupisko enigmatycznych sił. Biblia mówi o piramidzie w paru newralgicznych momentach.( cytaty)Mająca ściśle geometryczne kształty piramida Cheopsa jest usytuowana dokładnie według stron świata. Poprzez mnożenie jej podwojonej wysokości przez liczbę ,,pi” otrzymujemy jej obwód u podstawy. Czy jest więc możliwe, iż Egipcjanie znali wymiary kuli ziemskiej? ,,Pod koniec drugiego stulecia p. Chr. Grecki filozof Agatharchides z Knidos, działający na dworze egipskiego króla, podał, że wysokość trójkątów stanowiących ściany Wielkiej Piramidy wynosi jedna dziesiątą minuty kontowej stopnia szerokości geograficznej. Wielokrotnie dokładnie wymierzona wysokość bocznej ściany Wielkiej Piramidy wynosi 184,722m, co daje minute kontową o długości 1847 metrów. Francuski uczony Jomard towarzyszący Napoleonowi obliczył, że wartość ta odpowiada szerokości geograficznej wynoszącej 27 stopni i 40 minut kontowych. Nie wiedział jednak, że najstarszy- za czasów Napoleona jeszcze nie odkryty- egipski ośrodek pomiarowy w Tell el – Amarna leżał właśnie na szerokości 27 stopni i 40 minut kontowych! Co więcej; jedna ze znalezionych tam inskrypcji podaje , że średnia odległość stopnia szerokości geograficznej między równikiem a biegunem wynosi 240715 łokci, czyli 111 136,7 m, przy czym jednostką nie jest tutaj łokieć królewski, lecz tzw. predynastyczny lub geograficzny. Według współczesnych nam obliczeń odległość ta wynosi 111 134,1 m.”6 ,, W 1882 roku, gdy Robert Ballard obserwował piramidy w Gizie z okna pociągu, uświadomił sobie , ze można by określać swoje położenie i wytyczyć kierunek, korzystając z raz na zawsze ustalonej konfiguracji piramid. Analizując to spostrzeżenie w The Solution of the Pyramid problem, zwrócił uwagę na fakt , że piramidy są wzniesione w układzie pitagorejskich trójkątów prostokątnych, których boki zachowują proporcje 3:4:5. Badacze zauważyli też , że cienie rzucane przez te budowle mogą służyć za gigantyczny zegar słoneczny; kierunek i długość cieni wskazuje porę roku i dzień miesiąca. Ale znacznie istotniejszy był widok sylwetek i cieni piramid, jaki ukazywał się oczom obserwatora z nieba. Jak widać na fotografii wykonanej z lotu ptaka , kształt piramid właściwych rzuca cień w formie strzałki , będącej niezawodnym drogowskazem.”7 Czym dalej brniemy, tym zagadka trzech monumentów komplikuje się, prowadząc ku niezwykłym wnioskom. Nie zatrzyma nas żadna teoria, gdyż zgodnie z metoda naukową należy bezstronnie podążać za faktami, nawet gdy te prowadzą badacza na niezwykle głębokie wody nowego paradygmatu…

Bibliogrfia
Genesis
Prahistoria
1) M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
2) A. Gilbert M. Cotterell , Prorocza wiedza majów , Wydawnictwo Hannah Publishing Ltd ISBN 1-897907-16-8
3) http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,page,2,title,Szokujace-odkrycie-Naskalne-malowidla-Indian-przedstawiaja-dinozaury,wid,13572456,wiadomosc.html
4 ) R. Dawkins Najwspanialsze Widowisko Świata, Wydawnictwo CIS ISBN 978-83-85458-39-5
5)Andrzej Tokarczyk,Hinduizm, Warszawa 1986,ISBN 83-03-01610-5
6)Marta Dmitruk Super Express 15 – 16 III 2003
Starożytność
1) M. Jaczynowska, D. Musiał, M. Stepień, Historia Starożytna Warszawa 2008 wydawnictwo ,, TRIO” ISBN 978-83-7436-147-7
2)E. Busenbark, Symbols, Sex and the Stars,The Book Tree 1997 ISBN 1-885395-19-1
3)F. Paturi, Wielkie Zagadki Świata Świat książki , Warszawa 2008, ISBN 978-83-247-1015-7
4)Herodot , Dzieje przełożył z greki Seweryn Hammer
5)Z. Sitchin, Schody do nieba Wydawnictwo Prokop Warszawa 2002 ISBN 83-86096-65-9

Genesis cytaty
Prahistoria
1)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x str .150
2)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str.150-152
3)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 152-154
4)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 157
5)Marta Dmitruk Super Express 15 – 16 III 2003
5)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str.112
6)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 115-116
7)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 116-118
8)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 120-121
9)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str.128-129
10)A. Gilbert M. Cotterell , Prorocza wiedza majów , Wydawnictwo Hannah Publishing Ltd ISBN 1-897907-16-8 str. 201
11)Sumeryjska Lista krolów przekład za R Borger, W Hinz, W Romer, Texte aus der Umwelt des Alten Testaments, Historischchronologische Texte 1 ( 1983) str 228-237
12)Sumeryjska Lista krolów przekład za R Borger, W Hinz, W Romer, Texte aus der Umwelt des Alten Testaments, Historischchronologische Texte 1 ( 1983) str 228-237
13)Sumeryjska Lista krolów przekład za R Borger, W Hinz, W Romer, Texte aus der Umwelt des Alten Testaments, Historischchronologische Texte 1 ( 1983) str 228-237
14)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str.164-166
15)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x
str. 171-172
16)M.Cremo, R. Thompson, Zakazana Archeologia,Wydawnictwo patra ISBN 83-918516-3-x str. 167-168
Starożytność
1) M. Jaczynowska, D. Musiał, M. Stepień, Historia Starożytna Warszawa 2008 wydawnictwo ,, TRIO” ISBN 978-83-7436-147-7 str11-112
2)F. Paturi, Wielkie Zagadki Świata Świat książki , Warszawa 2008, ISBN 978-83-247-1015-7 str 23
3)Herodot Dzieje przełożył z Greki Seweryn Hammer
4)F. Paturi, Wielkie Zagadki Świata Świat książki , Warszawa 2008, ISBN 978-83-247-1015-7 str 24
5) F. Paturi, Wielkie Zagadki Świata Świat książki , Warszawa 2008, ISBN 978-83-247-1015-7 str 24
6)F. Paturi, Wielkie Zagadki Świata Świat książki , Warszawa 2008, ISBN 978-83-247-1015-7 str 30
7) Z. Sitchin, Schody do nieba Wydawnictwo Prokop Warszawa 2002 ISBN 83-86096-65-9 str 312

Cykl dobowy po bliższym jego zbadaniu okazuje się mikroskopijna kopią cyklu życia istoty ludzkiej. Żyjąc rodzimy się wiele razy by umrzeć i powstać. Cykle są wpisane w życie biologiczne. Zmiany pór roku, fazy księżyca, pływy oceanów, natężenie i zmniejszenie się intensywności występowania plam Słońcu itd. Człowiek jako część przyrody podlega wpływowi cyklów planety na której żyje . Zacznijmy od najbardziej trywialnego cyklu.

Cykl dobowy

Już w czasach starożytnych nasi praojcowie zdawali sobie sprawę z dobroczynnego wpływu promieni słonecznych na wzrost roślin uprawnych , dobrze samopoczucie i witalność ludzką. Stąd Słońce uczyniono bogiem najwyższym. Światłością świata , które to musiało wiecznie umierać i powstawać z martwych niosąc wybawienie Ziemi i mieszkającym na niej zwierzętom roślinom i ludziom. Starożytne szkoły misteriów nauczały iż zachody i wschody słońca są metaforą życia wiecznego ludzkiej duszy . Człowiek miał umierać aby znowu powstać – miało tak być gdyż człowiek jest częścią przyrody , a sama natura działa w cyklach śmierci – odrodzenia , niczym mityczny feniks , coś ginie aby mogło dać życie nowym tworom – koło życia ciągle się toczy. W wielu mitologiach starożytnych ludów słońcu nadawano przeróżne nazwy : babiloński Szamasz , indoirański Mitra , rzymski Sol, egipski Ra , Aton itd. itp. Dzień był czasem racjonalizmu , utożsamianego z męską zasadą wszechświata. Przy świetle dziennym można było używać swoich zdolności logicznych ( lewa półkula mózgu) , konstruować nowe maszyny , orać , budować kanały irygacyjne, mające nawadniać uprawy. Przy ,, niebiańskiej iluminacji z nieba” znikały zakorzenione w naszej podświadomości leki . Zaś triumf święcił konstrukt psychiczny odpowiedzialny za powstanie złożonych struktur społecznych. Gdy słońce zachodziło , wtedy najczęściej życie społeczności ograniczało się do wspólnego spotkania przy ognisku, które było słońcem zastępczym , bądź tez życie społeczności zamierało wraz z nadejściem ciemności – po prostu ludzie szli spać jak to się mówi ,, z kurami ” . Kapłani w Babilonie dobrze wiedzieli jak doniosłe jest wstanie słońca. Wyczekiwali na pojawienie się wielkiego luminarza , którego zwiastowała gwiazda zaranna : Wenus – niosąca światło – Lucyfer . Kasta kapłańska w starożytności korzystała ze znajomości cyklów natury by wywołać przerażenie w masach . Przykładem na stosowanie przez kapłanów socjotechniki intensyfikacji leku już w zamierzchłych czasach , jest następująca sytuacja. Egipscy kapłani wiedzieli kiedy nastąpi zaćmienie słońca . Aby uzyskać posłuch musieli swoją wiedzę przypisać Bogom i zawiadomić pospólstwo o wielkim gniewie Bogów , który będzie skutkował zniknięciem słońca. Przerażeni ludzie obserwując zaćmienie słońca mysleli że kapłani mają rację i jedynym ratunkiem dla mas i całego świata jest przebłaganie Bogów . Kapłani mówili więc że Bogowie tym razem byli życzliwi i oddali nam słońce , jednak musimy im za tą wielkoduszność podziękować : modłami i darowiznami. Czyli klasyczne działanie socjotechniki intensyfikacji lęku. Grupa lub jednostka A wywołuje celowo strach w jednostce lub grupie B ażeby przestraszona jednostka lub B łatwiej spełniła żądanie grupy lub jednostki A . Wróćmy jednak do człowieka współczesnego. W XXI wieku czas nie jest już powiązany z cyklem zmiany nocy w dzień i dnia w noc. Stworzyliśmy sztuczny arbitralny czas według którego staramy się żyć. Żyje się nam coraz ciężej , gdyż jako istoty biologiczne podlegamy działaniu cyklów . Przez tysiąclecia rozwoju naszego genotypu przyzwyczailiśmy się dość dobrze do wstawania i zasypiania ,, razem” ze słońcem. Nie jest to przypadek że osoby majętne mają domy letniskowe w miejscach gdzie występuje duże nasłonecznienie. . Wędrują oni razem ze słońcem , gdyż wiedza jak bardzo jest nam ono niezbędne. Z obserwacji ruchu Słońca po nieboskłonie zrodziły się pierwsze formy pomiaru czasu tak zwane zegary słoneczne. Pomiar czasu był więc związany z czasem od wschodu słońca do jego zachodu – był to czas aktywności. Proszę zwrócić uwagę na piękna metaforę ludzkiego dnia w przyrodzie . Wstajemy tak jak słońce , trochę nieswoi, a nasz poziom vis vitalis rośnie do momentu kulminacyjnego podczas zajęcia przez słońce najwyższego położenia na nieboskłonie, aby pomału spaść ku zachodowi czyli pierwszej fazie snu zwanej sennością. Wtedy to na nieboskłonie dochodzi do głosu księżyc …

Księżyc był zawsze utożsamiany z żeńską zasadą , podświadomością ( Freudowskim ID) ale także z wzrostem – gdyż energia ludzka regeneruje się w nocy. Z księżycem łącza się liczne symboliczne mity reprezentujące głębszą prawdę psychologiczną. Omówię tylko jeden najmocniej rozpowszechniony mit : mianowicie likantropię. Podczas pełni księżyca człowiek miał jakoby zmieniać się w pół człowieka pół wilka by w końcu w pełni przetransformować się w wilka – postać zwaną wilkołakiem. Po przemianie człowiek taki był porywany przez ,, zew” natury i mógł czynić straszne rzeczy. Postać wilka reprezentuje instynkty , które człowiek wyparł do swojej podświadomości , snów , marzeń i najgłębszych pokładów osobowości -nawet zapomniał o czym zapomniał… Człowiek zwierze społeczne wyparł zwierzęca naturę w głąb podświadomości. Istotą człowieka jest frapujący dualizm . Anielka społeczna natura i diabelska , animalistyczna natura , łączą się w Zwierze społeczne. Twór rozrywany przez wewnętrzne sprzeczności. Często kiedy chcemy uciec od odpowiedzialności zwalamy winę na ta diabelską część naszej natury , dokonaliśmy nawet personifikacji jej w osobie kozła ofiarnego winnego naszych błędów nazwanego Szatanem , Setem , Saturnem – księciem ciemności , często ukazywanym z lunarnymi rogami. Natomiast gdy działamy dobrze – przez co rozumiem nie wyrządzanie krzywdy psycho – fizycznej innym istotom o rozwiniętym układzie nerwowym, mówimy iż to dzięki aniołom , aniołowi stróżowi . Co ciekawe mówimy tak rzadko z uwagi na pychę : wolimy przypisać sobie piękny czyn , zaś zły w ramach dysonansu poznawczego zwalić na diabła. Mamy więc dwie strony medalu : anioły – demony , światło – mrok , słońce – księżyc , człowieka – zwierzę , świadomość – podświadomość . Człowiek będąc aktywnym w dzień jest świadomy , zaś w nocy gdy śpi jest ,, podświadomy” . W snach widzimy to co wyparliśmy w ,, mroki” , ,,czeluści” podświadomości. Odzyskujemy siły nieświadomie kontemplując ID , ażeby wypoczęci wrócić do świadomości , która musi starać się kontrolować zwierzęce emotywne zachowania i impulsy. Jednak człowiek ery technotronicznej żyje w oderwaniu od naturalnych cykli! Musi mieć to ogromny wpływ na nasza psychikę jak i na zachowanie. Coraz więcej ludzi nie śpi długo po zajściu słońca , a wstaje albo przed jego wstaniem albo po jego wschodzie. Mamy więc do czynienia z zaburzeniami rytmów dobowych. Mogą one objawiać się bezsennością, sennością , depresją i skrajnie próbami samobójczymi – co zostało potwierdzone. W krajach gdzie zachodzi zjawisko nocy polarnej notuje się dużo więcej samobójstw , zaburzeń snu i depresji . Niestety oderwany od natury ,,czas” ludzkiej cywilizacji wymusza nienaturalne zachowanie jednostek. Zaburzenie cykli dobowych wpływa zarówno na psychikę jak i na stan fizyczny osoby oderwanej od swego biologicznego zegara . Osoba często żyjąca w nocy będzie odczuwać mocniejsza aktywację stłumionych popędów ( które musiały być zepchnięte w otchłań wewnątrz konstruktu osobowości z uwagi na ich społecznie niebezpieczny charakter). Przykładem działania człowieka żyjącego w nocy ( ,,wilkołaka ” , przewaga ID , emocje , prawa półkula ) jest obecna w naszych czasach mania ,, życia nocnego ” – czyli kluby , dyskoteki, nocne pijaństwo , narkotyzacja i przygodni seks. W taki sposób wyglądają współczesne Bachanalia. Muzyka działająca emotywnie na stapiających się w jedność ludzi, narkotyki ,i substancje zmieniające stan świadomości , ferie barw , bliskość ciała, dotyk, bierno – receptywny charakter bycia osób pogrążonych w transie podświadomości wskazuje na głęboką chęć powrotu do ,, matriarchatu ” , stanu niemowlęcej nieświadomości , która charakteryzuje się : brakiem odpowiedzialności , bierno receptywnym stosunkiem do świata, potrzeba dotyku , brakiem chęci podejmowania własnych decyzji , brakiem chęci używania logiki – wystarczać ma jedność z natura jaka przejawia się poprzez relację z matka reprezentująca Matkę Ziemie – Gaję . Nie muszę dodawać że osoby działające w trybie wilkołaka są skrajnie nieodpowiedzialne społecznie , często nie myślą logicznie – chcą po prostu odpłynąć w odmęty ukrytych w podświadomości animalizmów. W mgnieniu oka cała struktura etyczna wpojona przez całe życie rozpływa się , ustępując miejsca zewowi natury. Przy odpowiednim biologicznie rytmie dobowym stłumione w podświadomości animalizmy zostaną wyzwolone w snach. Co ciekawe osobą ,, nocnym” często nic się nie śni . Dzieje się tak prawdopodobnie gdyż wszelkie rwące się z chęci manifestacji stłumione emocje i myśli zostały już wyzwolone w czasie ,, świadomej” egzystencji od wstania ze snu do kolejnego wejścia w sen. Tłumaczy to dziwactwa pisarzy i poetów którzy spali w dzień by pisać w nocy , a pisali wybitnie ( chociażby Proust był znany z takiego stylu życia).

Oczywiście koncepcja mojego autorstwa jest głębokim uproszczeniem modelowym. Wiem że pominąłem większość egzystencjalnych kwestii , włączając w to indywidualną konstrukcję osobowości należącą do każdego indywiduum ludzkiego. Artykuł ten ma na celu głębsza badawczą penetrację zagadnienia wpływu cyklów dobowych na nasz dobrostan psycho – fizyczny . Gdyż zdrowe jednostki mogą stworzyć zdrowe społeczeństwo, zaś chore indywidua nigdy nie zbudują szczęśliwego zdrowego społeczeństwa. Warto więc zastanowić się nad swoimi problemami natury psychicznej – może ich przyczyną nie jest struktura społeczna , kontakty z innymi ludźmi i płaca lecz zaburzony rytm dobowy !

Społeczeństwo obywatelskie – Nie pytaj o znaczenie pytaj o użycie!
,,Społeczeństwo obywatelskie – społeczeństwo charakteryzujące się aktywnością i zdolnością do samoorganizacji oraz określania i osiągania wyznaczonych celów bez impulsu ze strony władzy państwowej.”

“Nie pytaj o znaczenie, pytaj o użycie” Ludwik Wittgenstein

Dobry obywatel – czy powinien działać dla dobrostanu psycho – fizycznego autonomicznych jednostek tworzących społeczeństwo w jakim się znajduje , czy może ma być odpowiedzialny przed organami państwowymi wybranymi przez enigmatyczny połykający jednostki naród?

Z jednej strony oddolny ruch obywatelski łączący jednostki bez przymusu ( mówię tutaj także o przymusie ukrytym, chociażby propagandzie medialnej , czy też rządowej) odgórnego , a czasem nawet wbrew niemu ! Prawo w końcu może służyć celom sprzecznym z dobrostanem jednostek tworzących społeczeństwo, często nawet jest sprzeczne z wolą wielkich grup społecznych. Z drugiej strony znajdują się obywatele oddani ,, dobru ogółu” reprezentowanemu przez państwo wraz z jego aparatem biurokratycznym , legislaturą , egzekutywą i sądownictwem. Tacy ludzie dokonuja zrównania oficjalnego uniwersum dyskursu z istniejącymi realnymi problemami. Jak pisał Ludwik Wittgenstein : ,, Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”.

Jeżeli media głównego nurtu , wielkie think tanki , rządy i organizacje posiadające prawną tożsamość na arenie miedzynarodowej np ONZ nie poruszają jakichś kwestii – więc muszą one nie istnieć , bądź też zdaniem bardziej umiarkowanych osób hołdujących temu nastawieniu obywatelskiemu – są zbyt marginalne i szalone ażeby warto było się nimi zajmować. Dla osób kierujących się zasadami autorytarnego kolektywizmu społecznego liczą się tylko działania , które sa dozwolone przez prawo uchwalone z woli ,, większości ” , ,, narodu” , ,,ludu”- po prostu nie kwestionuje się kratycznego status quo , które ma niby umocowanie w woli dużej ilości obywateli , która to namaszcza swoich przedstawicieli , którzy to z kolei stanowią prawa dla dobra osób które ich wybrały. Zakłada sie z góry że prawa stanowione przez wybrańców narodu są prawami dobrymi dla ludu – często jednak tak nie jest. W myśl tego zapatrywania kwestionowanie władzy , transcendowanie pojęć czy też definicji narzuconych z góry jest objawem niedostosowania i utopizmu.

Ten dualizm w definiowaniu beneficjenta działań obywatelskich jest przejawem paradygmatycznego dualizmu przeciwstawiającego sobie liberalny indywidualizm ( dążenie do rozszerzenia uniwersum dyskursu , często działanie przeciwko status quo i obecnej władzy ) i autorytarny kolektywizm ( Zgoda z normami narzuconymi przez obowiazujący system kratyczny , liczy się enigmatyczne społeczeństwo jako całość – jako maszyna spoleczna , człowiek jest tylko trybikiem w maszynie ) .

Obecnie mówimy o społeczeństwie obywatelskim gdy ilosc działań obywateli państwa znajdujących ,, społecznych” beneficjentów osiagnie jakis arbitralnie okreslony ilościowo poziom . Osoby działające dla państwa bedąc w państwie są chwalone za tworzenie spoleczeństwa obywatelskiego , dzieje sie tak chociażby w Stanach Zjednoczonych, gdzie obywatele ogranizują się w ,,prawomocne stowarzyszenia ” działajac dla dobra demokracji , ogółu mieszkańców i silnego państwa . Robią to zawsze wedle wytycznych rządowych , koscioły dostaja nawet zwolnienie z przymusu płacenia podatków gdy popierają agendy rządowe. Dochodzi do tak przerażajacych nieludzkich absurdów jak popieranie wojny przez chrześcijańskie koscioły ! Zapewne przykazanie nie zabijaj już nie obowiązuje. Zresza znane są przypadki gdy organizacje społeczne są specjalnie wprowadzonymi agendami rządowymi np. Nelson Rockefeller fundował koscioły aby przygotować miejscową tubylczą ludność Amazonii do przyjścia wielkich korporacji i opresyjnego państwa na ich terytorium.http://www.amazon.com/Thy-Will-Done-Rockefeller-Evangelism/dp/0060927232 Osoby wierzące uważają że państwo jest uprawomocniane przez Boga – chociażby katolicka koncepcja teistyczna Św Tomasza z Akwinu, czy też kalwinistyczna koncepcja bezwzględnego posłuszeństwa królowi.

“Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Mawiał Jezus

Stąd krzewienie religii , poprzez darowanie jej podatkow oplaca się estabilishmentowi – gdyż osoby przepełnione obywatelskim oddaniem religijnym zawsze płaca podatki i najczęściej popierają nawet najbardziej zbrodnicze decyzje rządu centralnego.

Moim zdaniem sam problem istnienia społeczeństwa obywatelskiego jest jałowy, gdyz bez uwzględnienia beneficjenta i modus operandi tych obywatelskich działań nie zrozumiemy celu działania konkretnego systemu aktywności społecznej w sensie paradygmatycznym.

“Nie pytaj o znaczenie, pytaj o użycie” Ludwik Wittgenstein

Jak pisał Ralf Dahrendorf : ,, Tam gdzie panują stosunki nieliberalne społeczeństwo obywatelskie staje się głównym ośrodkiem opozycji przeciwko państwu” . Może właśnie takiego użycia społeczeństwa obywatelskiego potrzebujemy ?

Odpowiedzi: 9 to “Ukryta historia ludzkiej rasy”

  1. edgier25 said

    […] Ukryta historia ludzkiej rasy […]

    Lubię

  2. D.I. said

    „Dzieje Świata” ukazują historię cywilizacji Indian Majów z Jukatanu sprzed 10.000 r. sprzed naszej ery.W 3732 r.p.n.e. znali już wyliczenia astronomiczne cyklu Saros,czyli zestawienia wszystkich przeszłych i przyszłych zaćmień Słońca i Księżyca .Mieli też swój astronomiczny kalendarz.

    W 1931 r. na wyspie Jawie nieopodal Ngangong nad rzeką Solo wykopano ludzkie szkielety mierzące 2 m i 71 c. wzrostu.
    W 1977/ 1978r.w Mydłowie,dawne woj .Tarnobrzeg a obecnie świętokrzyskie niedaleko Opatowa i Iwanisk wykopano ludzkie szkielety podczas prac przy kopaniu fundamentów pod nowy kościół w Mydłowie. Mierzyły one ponad 3 m wzrostu.Część tych szkieletów wywieziono na pobliski cmentarz i zakopano a część spoczywa pod fundamentem kościoła. Myślę,że na tym wzgórku przykościelnym również się one znajdują.
    A gdzie są teraz eksponaty tak ważne z punktu widzenia polskiej archeologii i historii?.Świadczą one o tym, że nieopodal Gór Świętokrzyskich w okresie Czwartorzędu po wypiętrzeniu się najstarszych tych właśnie gór na świecie kwitła zapomniana cywilizacja Polskich Słowian z Pradawnego Państwa Wiślan
    o której jakby specjalnie zapomniano.To odkrycie to największe osobniki ludzkie,jakie żyły na ziemi. Człowiek z Cro-Magnon był od nich tak samo niższy jak i ten z Jawy.

    Polskie archeologiczne wykopalisko (może być ich nawet więcej na tamtych terenach, co najmniej 9 podobnych miejsc) zostało zaprzepaszczone,pominięte milczeniem na tyle dziesięcioleci. Czy to nie jest przestępstwo władz państwowych i kościelnych?

    Danuta Ignatiuk

    Lubię

    • edgier25 said

      Historia ludzzkiej rasy ??? Wszystkie dane ogólnie dostępne są płytkie. Postanowiłem zakupić książkę Necronomicon – oczywiście jest to pseudo nekronomicon,, on nie ma nic wspólnego z oryginałem , który jak wiadomo nie jest ogólnie dostępny z przyczyn oczywistych.
      Co ważne są powierzchowne opisy przedwiecznych . Dlatego uważam ,że jest to coś co jest spoiwem pomiędzy biblią , naszą wiarą , a reversem na tej monecie jakim jest ludzkość i ich bogowie i demony. Warto zgłębiać tą wiedzę i szukać , gdzie się da bo do lekkich to nie będzie należeć doznać .

      Lubię

    • nnn said

      I znowu co było polskie i najlepsze to zmarnowali,nawet tak ważne odkrycie.

      Lubię

      • edgier25 said

        Najgorsze jest to ,że polacy są głupim narodem ! Nie wszyscy …… , ale do puki żyd będzie stał u steru władzy na skalę już nie spotykaną w historii tego kraju to proszę się nie dziwić niczemu.

        Lubię

        • edgier25 said

          NIEKTÓRE ZNALEZISKA SĄ LUB MOGĄ BYĆ NIEBEZPIECZNE CHOĆ NA POZÓR TAKIE NIE SĄ ………

          Lubię

    • ol said

      Żeby było śmieszniej,to na czele Kościoła w Watykanie stał Polak przez 28 lat.Zapomniał powiedzieć Narodowi o tak ważnym odkryciu?

      Lubię

    • Cindirella said

      Los Życia na Ziemi i naszej planety jest już przesądzony:cały Nasz Układ Planetarny zmierza na Centrum Galaktyki w 29 stopni Strzelca.Jeśli zostanie wciągnięty w tę czarną dziurę to życie na Ziemi zniknie,bo tam panują temperatury minus 5000 stopni Celsjusza.Jakże żałośnie wobec tej wiedzy wyglądają religie panujące na Ziemi, które tak oszukują swoich wyznawców.Może pora znaleźć jakąś planetę i przenieść tam życie biologiczne żeby przetrwało?Albo pora zbudować nowy układ planetarny z drugą ziemią nadającą się dla życia ludzi,roślin i zwierząt?

      Lubię

      • Happy said

        Niestety,to prawda.Wiadomości zaczerpnięte z Kosmogonii.

        Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: